piątek, 28 sierpnia 2015

001. Dom Nocy: Wyzwolona (P.C. Cast + Kristin Cast)




  Tytuł: Dom Nocy: Wyzwolona

  Autor: P.C. Cast + Kristin Cast

  Liczba stron: 352

  Wydawnictwo: Książnica



  Jak sami zresztą widzicie, na pierwszy ogień idzie dwunasta i zarazem ostatnia część cyklu ,,Dom Nocy", czyli długo oczekiwana przez wszystkich  ,,Wyzwolona".
  Chciałabym ją dokładnie omówić, uwzględnić każdy szczegół, który mi przypadł do gustu oraz w pełni usprawiedliwić swoją ocenę. Mam nadzieję, że zrozumiecie, dlaczego posiadam na temat tej książki takie, a nie inne zdanie i że pomogę Wam zobaczyć w niej coś dla siebie albo zupełnie przeciwnie – zniechęcę Was do jej przeczytania. Po przeczytaniu tej recenzji prawdopodobnie większość z Was dopadną mieszane uczucia.

  Zacznijmy od króciutkiego streszczenia/przypomnienia fabuły. Tak, moja polonistka by mnie pogoniła, drąc się wniebogłosy, że tak nie wolno. No cóż, pozdrawiam panią Marzenę, mając cichuteńką nadzieję, że tutaj nie zajrzy. 
  Zoey Redbird zostaje aresztowana i święcie jest przekonana o swojej winie. No i Neferet chce jak zwykle przejąć władzę nad światem i zostać super – hiper boginią nad boginiami. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że pragnie aby ludzie ją czcili, a tych, którzy jej się sprzeciwiają, poddaje swojej woli albo najzwyczajniej zabija. 
  I z fabuły, moi drodzy, to naprawdę tyle.
  Czytelnik, podczas pochłaniania powieści, odczuwa smutek tylko w jednej scenie; nie, nie powiem w jakiej, a przez przewidywalność fabuły, szybko się nudzi, więc istnieje ryzyko, iż odejdzie od książki. Wiadomo, znudzony książkoholik, to niezadowolony książkoholik. 
  Szczerze powiedziawszy, spodziewałam się czegoś, co będzie chociaż odrobinkę lepsze. Na samym początku książka  wciągała, a śledzenie losów Zoey i Neferet nie wydawało się takie nudne, lecz z czasem naprawdę zaczęła mnie denerwować. Akcja w kółko skupiała się na tym samym wątku, tak bardzo, że tytuł książki możnaby zmienić na ,,Dorwać Neferet".  Ogromnie się to na mnie odbijało, naprawdę. Wręcz tak, że mechanicznie przewracałam strony w ogóle ich nie czytając... Przypuszczam, że nie straciłam zbyt dużo, ponieważ to ciągle wierciło się wokół jednego, martwego punktu. 
  Druga sprawa - punkty widzenia. Do jasnej ciasnej! Sama piszę książkę, w pojedynczej liczbie i postanowiłam, że zrobię tak, aby była ona z perspektywy trzech osób. Ale to, co zrobiły autorki ,,Domu Nocy", to okropne przegięcie. Przykładowo, mogły zamiast perspektywy detektywa Marksa, wcisnąć tę ze strony Starka i od razu miałyby w garści czytelników. Doskonale zdają sobie przecież sprawę z tego, kogo ich fani kochają najbardziej. Może chodziło o jakiś napływ świeżości, ale cóż... Nie wyszło.
  Dodajmy do tego także to, że punktów widzenia jest za dużo. Czytelnik się na początku gubi, a potem ma je najzwyczajniej gdzieś – a przynajmniej ja tak miałam. Książkę czytamy z perspektywy: Zoey Neferet, Lynette, Afrodyty, Kalony, Detektywa Marksa Tanatos i Shaunee. Nie uważacie, że powstaje nam leciuteńki galimatias?
  Kolejnym minusem powieści są niektóre sformułowania w niej użyte. Nie mam pojęcia, czy to wina autorek, czy polskiego tłumacza, ale przez to ,,Wyzwolona" ponownie wiele traci. Myślę, że sformułowania typu ,,zaśmiała się radośnie" albo ,,przypatrywał się jej z słodką miną" są co najmniej dziwne. Myślę jednak, że to wina tłumaczenia. Gdybym zobaczyła ,,zatonęli w pocałunku" również w wersji angielskiej – palnęłabym sobie w łeb. 
  Ostatnimi minusami są, przynajmniej dla mnie, nijakie zakończenie tej części i po prostu ,,ogromny" i ,,przepiękny" opis walki z Neferet. Łoo... Poczułam się jak Stark. Sarkazm, sarkazm everywhere!
  Zauważyłam, że tylko narzekam, ale te błędy naprawdę mnie w jakiś sposób dotknęły. Już nie wspomnę o zachowaniu głównej bohaterki, bo w obliczu sytuacji, w jakiej się znalazła, moja młodsza siostra umiałaby zachować się lepiej. Dawałaby sobie radę doskonale. Naprawdę! A już to, co Zo zrobiła pod koniec... Miałam ochotę wyjąć niewidzialny scyzoryk z kieszoneczki i ją zabić. 
  Okej, przyszedł czas na jakieś plusy tej części, które oczywiście są. 
  Po pierwsze książka jest lekka i niewiele wymaga od czytelnika, nie, nie będę złośliwa i nie dodam, że naprawdę niewiele. Język wydaje się przyjemny, mimo wyżej wspomnianych sformułowań, a opisy również potrafią zaciekawić, choć rozmiarem to one nie grzeszą... 
  Wielkim plusem wydaje się to, że bohaterowie nikogo nie udają i większość z nich niemalże nie zmieniła się od początku cyklu. Ubóstwiany przez dziewczęta Stark nadal jest taki sam i za jego samego dam autorkom wielki plus, bo to naprawdę świetnie wykreowana postać. W ,,Wyzwolonej" poskąpiono nam jego żartów, ale gdy takowe wystąpiły, potrafiły rozśmieszyć do łez.
  Łapeczka w górę będzie także za wytrwałość. Naprawdę niewiele osób decyduje się na napisanie czegoś o takiej objętości. Teraz niezwykle popularne są trylogie. No, bo przecież jeśli książka zostanie zekranizowana, to koniecznie musi mieć trzy części, aby twórcy mogli podzielić ostatnią z nich na dwie! 
  W każdym razie... Gratuluję autorkom odwagi i upartości w dążeniu do celu. Naprawdę sprawiły, że wielu ludzi na całym świecie się uśmiechnęło, podczas czytania każdej części cyklu. Uważam za niesamowity sam fakt, że zarówno matka jak i córka kochają pisać, i dzięki ich wspólnej pasji powstał właśnie ,,Dom Nocy".
  Dodam jeszcze tylko kilka słów o okładce. Zaskakuje ona grozą i tajemniczością, a zarazem pięknem. Nawet moja mama powiedziała, że jest prześliczna, ale cóż... ,,Wyzwolona" to najlepszy dowód stwierdzenia, że nie ocenia się książki po okładce. 
  Jeszcze raz gratuluję autorkom wytrwałości i dziękuję za poświęcenie ogromnej ilości czasu oraz ciężką pracę nad każdą z książek. Może ,,Wyzwolona" nie przypadła mi do gustu, ale ,,Dom Nocy" osobiście kocham. 
   Zachęcam jednak do sięgnięcia po książkę, bo być może Wam się spodoba i mimo mojej opinii, polubicie tę część. Nie zapominajcie jednak, że mimo niedociągnięć, jest to nadal cudowna seria. Ta, która podbijała nasze serducha od pierwszego tomu. 










          OCENA KOŃCOWA: 5/10











Dodam jeszcze jedno maleńkie ogłoszenie ode mnie. Postaram się, aby recenzje pojawiały się regularnie mimo tego, że za trzy dni nie będę już w domu i zostanę pozbawiona komputera.
Dzielcie się opiniami w komentarzach i podawajcie tytuły książek, a obiecuję, że postaram się je zrecenzować.
Pozdrawiam was serdecznie,
Isabelle West

12 komentarzy:

  1. Super recenzja! :) Muszę kiedyś zabrać się za tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę gorąco polecam i dziękuję za miłe słowa ;)

      Usuń
  2. Huhuhu ^^ Krytycznaś, ale przynajmniej masz swoje zdanie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, żeś wpadła ^^
      Jam krytyczna, ale słusznie :3

      Usuń
  3. Izzy! Ależ tu krytyką wieje. Normalnie szok! Pierwszy raz czytam coś co w 2/3 jest tylko i wyłącznie wytykaniem błędów autorką. Jak zawsze jesteś oryginalna :D
    Co do całej serii... jeszcze sie za nią nie zabrałam i nie wiem już sama czy to robić. Marnować tyle czasu aby zawieść się na ostatniej części, która w zwyczaju powinna być mistrzostwem? To nie dla mnie... za dużo świetnych książek czeka na mnie na półce, ale to nic! Ty pisz dalej, nudź o komentarze itp.! :)
    Buziaki kochana, idę robić kronikę na WOS! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! A krytyka potrzebna! Bez krytyki ten świat nie miałby sensu. Tak samo jak wszystko...

      Usuń
  4. Przeczytałam wszystkie książki z tej serii oprócz tej najnowszej. Koło 5 historia robiła się nudna..ale gdy wróciłam po czasie wkręciłam się na nowo! :)

    Dużo lepsze niż "Zmierzch" - wiadomo.
    Jedna z lepszych o wampirach dla nastolatek.

    Całą serię oceniam na mocne 8 i polecam :)

    Pozdrawiam Iza.
    Niech książki będą z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała seria jest dużo lepsza niż ostatnia część :D
      Bo w sumie ta saga ma sens.
      Również pozdrawiam i życzę maaasy książek ♥

      Usuń
  5. Gratuluje wytrwałości i oczywiście takiej stanowczości w wytykaniu błędów książkom. Większość blogów rozpływa się tylko nad pozytywami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widzę sensu w pochwalaniu czegoś, co owej pochwały warte nie jest.
      I dziękuję ;)

      Usuń
  6. Przyznam szczerze, że jeszcze nie przeczytałam ostatniej części. Miałam nadzieję, że okaże się lepsza niż przedostatnia, jednak skutecznie mnie jej pozbawiłaś...
    Początki Domu Nocy były świetne! Niestety, co kolejna książka, to nudniejsza. Na szczęście dodatki nieco nadrabiają. <3 Czytałaś? Jeśli nie, to polecam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, ta część naprawdę jest... Eee... Zła.
      Czytałam dodatki, najbardziej podobał mi się ten o Smoku ♥♥

      Usuń