niedziela, 13 września 2015

002. Stephanie Plum: Wystrzałowa dziewiątka (Janet Evanovich)





Tytuł: Stephanie Plum: Wystrzałowa dziewiątka

Autor: Janet Evanovich

Liczba stron: 379

Wydawnictwo: Fabryka słów




  Przybywam do was z kolejną recenzją. Tym razem jest to dziewiąty tom przygód niezastąpionej łowczyni nagród, czyli Stephanie Plum. Od pierwszej części sagi ("Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy".) Janet Evanovich podbiła serca wielu fanów na całym świecie, a tytułowa "Śliwka" stała się uosobieniem kobiecości, a jednocześnie humoru i szczypty brutalności.

  Jak zwykle, zacznę od króciutkiego przedstawienia książki. Nie tak krótkiego, jak przy ,,Domu Nocy", ale jednak nie będzie ono długie. Fabuła sagi opiera się na tym, że Steph dostaje pracę w agencji  (nie, nie takiej jak myślicie) u swojego kuzyna Vinniego i od tego czasu łapie ludzi, którzy z różnych powodów nie stawili się do sądu na swoją rozprawę. Niby dostaje dziesięć procent od każdej kaucji, ale często okazuje się, że ta robota nie jest taka łatwa, jak jej się na początku wydawało. Często wplątuje się przez to w nie lada tarapaty i naraża się na ogromne niebezpieczeństwo. Nie mogło oczywiście zabraknąć przystojnego gliny, który podbiłby serce naszej bohaterki, czyli niejakiego Josepha Morelliego, który nie raz i nie dwa wydobył Stephanie z tarapatów.
  To było ogólne wprowadzenie.
  W części dziewiątej Steph szuka nowego zbiega, Joe wyskakuje przez okno półnagiej byłej dziewczyny, a Lula próbuje znaleźć dla siebie odpowiednią dietę (taką, która nie wykluczałaby nuggetsów i hamburgerów z jej codziennego menu). Czyli pokrótce: dzieje się to, co zazwyczaj.
  Jednak!
  Każdy tom tej sagi ma w sobie, coś, co nie pozwala od niej oderwać oczu i uwierzcie mi, nie jest to kolejna książka, którą trzeba sobie odznaczyć na koncie. Owszem, autorka nie napisała jej jakimś super poetyckim językiem, ale nie przeszkadza on zbytnio w czytaniu. Przeciwnie! Sprawia, że czytelnik czuje się swobodnie, nie widzi żadnej dwulicowości i nic go nie krępuje. Po prostu można mieć wrażenie, że to prawdziwe życie. Rodzinne obiadki, zabiegane życie i jedzenie pączków tonami. Nie wiem jak wy, ale ja naprawdę lubię pączki.
  Przyszedł czas na zgrzyty, bo książka nie jest całkowicie usłana różami. Nie mam zamiaru jej tylko komplementować, więc przyszedł czas na krytykę, a to mi wychodzi nie najgorzej.
  Po pierwsze - rozbicie między dwoma facetami. Jeju, jak ja nie lubię, kiedy dziewczyna nie może się zdecydować, którego ma wybrać. A uwierzcie, jeszcze bardziej nienawidzę, jeśli sypia z jednym i drugim w tym samym czasie. "Kocham obu, więc wskoczę im do łóżka". NIE.
  Po drugie - okej, opisy nie są wymagające, ale mogłyby być odrobinkę dłuższe i bardzo bym się z tego powodu ucieszyła. Ale cóż...
  Widać, że książka nie jest pisana skomplikowanym językiem, a autorka z pewnością chciała w ten sposób umilić rzeszy swoich wiernych fanów czytanie. I to się w ogóle im nie nudzi! Mało tego! Saga "Stephanie Plum" bije już rekordy polubień, ma czternaście tomów przetłumaczonych na język polski, a z pierwszej części powstała adaptacja filmowa Katherine Hegil i Jasonem O' Mara w rolach głównych.
  Książka jest bardzo ciekawa i ogromnie polecam ją wszystkim, którzy mają ochotę się pośmiać i rozerwać przed ciężką pracą. Nie znajdziecie osoby, która rozbawi was bardziej niż przebojowa Stephanie Plum!


                                  


         OCENA: 7/10




4 komentarze:

  1. Hej, słońce :)

    Recenzja jest jak najbardziej w porządku, tylko - błagam! - ogranicz nieco mowę potoczną! :') Na polskim pani mówiła, że mamy posługiwać się tylko mową "formalną" przy recenzji i... tak mi zostało. :')

    W każdym razie, zmierzasz w dobrym kierunku i mam nadzieję, że nie zatrzymasz się po drodze :*

    Do zobaczenia przy kolejnej recce i niech kawusia będzie z Tobą!
    Naomi S. c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się ograniczyć mowę potoczną, obiecuję, pani porucznik!
      Dziękuję za miłe słowa.
      Usłyszeć je od ciebie to mega komplement ♥♥

      Usuń
  2. Seria wydaje się ciekawa! Zdecydowanie zachęciłaś mnie do wypatrywania jej na półkach w bibliotece. :D

    OdpowiedzUsuń