niedziela, 11 października 2015

003. Wybrani (C.J. Daugherty)




Tytuł: Wybrani

Autor: C.J. Daugherty

Liczba stron: 440

Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte



  Ostatnio przeczytałam pierwszy tom "Wybranych" C.J. Daugherty. Okazało się, że biblioteczka koleżanki z klasy jest bardziej pokaźna niż moja i że do jej osobistych zbiorów należą także "Wybrani".
  Tę sagę zachwalało naprawdę dużo osób. Nawet nie potrafię ich wyliczyć, ze względu na to, ilu ich było. W każdym razie... Tę książkę polecali mi także znajomi i przyznam szczerze, że słyszałam o niej już dawno, ale jakoś nie mogłam się zabrać do czytania. Brak chęci i książki w papierowej wersji naprawdę dobija. Jednak, jak wspomniałam wyżej, w końcu udało mi się przez to przebrnąć.

  Brat Allie zniknął z domu, a ona sama zaczęła się staczać. Popadła w nieodpowiednie towarzystwo, nie słuchała nauczycieli i już kilka razy wylądowała za kratkami. Rodzice postanawiają ją wysłać do szkoły z internatem dla "trudnych" nastolatków. Jednak Cimmera okazuje się być czymś więcej, niż tylko zwykłą szkołą.
  Dzisiaj zaczniemy od wad książki.
  Po pierwsze: niektóre fragmenty denerwowały mnie do tego stopnia, że miałam ochotę rzucić powieścią i iść spać. Czytałam ją dosyć późno, ale "dotknęła palcem jego zimnych ust" i tym podobne określenia, doprowadzały do załamania nawet po ośmiu lekcjach w szkole, kiedy to człowiek przestaje myśleć i chce się odprężyć przy dobrej lekturze.
  Po drugie: rozbicie między dwoma facetami po raz kolejny. Ten mroczny, który oczywiście jest najfajniejszy i zawsze wiadomo, że to jego wybierze główna bohaterka i ten normalny, także przystojny, jednak wszystkich z czasem zaczyna wkurzać. Nie znalazłam tego w pierwszej części, jednak po opisach do reszty tomów muszę powiedzieć, że Allie nie będzie umiała wybrać między nimi dwoma. Wiecie, co mnie najbardziej rozbawiło? To, jak szybko z Sylvaina przestawiła się na Cartera. To tak, jakby zdejmowała rękawiczki jednorazowe, bo się trochę pobrudziły. No, błagam...
  Po trzecie: opis ubioru dziewczyny na całą stronę nie jest interesujący. Uwierzcie mi, naprawdę nie jest. Naomi znowu się uczepi, że używam mowy potocznej tam, gdzie nie wolno tego robić, jednak... Czułam się, jakbym czytała bloga, którego prowadzi dziesięciolatka i dodaje na niego zdjęcie stroju, który założyła jej postać.
  Akcja momentami wydawała się nużąca. Tak samo jest z pracą domową, którą trzeba odrobić.
Siadamy do zadania i nagle zachciewa nam się sprzątać.
  Jak dla mnie, wielkim plusem jest okładka. Zarówno polska, jak i zagraniczna. Ta druga urzeka trochę bardziej, jednak obie wydają się unikatowe. Kiedy powiedziałam mamie, że bardzo podoba mi się okładka tej książki, ona odrzekła, że nie widzi w niej niczego interesującego. Nie mam pojęcia, czemu mi się spodobała. Na pewno utrzymuje klimat powieści, co jest dużym plusem. Zaintrygowała mnie "mroczna" połowa twarzy Allie i na pewno Cimmera, przedstawiona poniżej. Co do tej zagranicznej, nie trzeba wiele wyjaśniać. Myślę, że jest śliczna i tyle.
  Nie zawiodłam się na stylu autorki. Koleżanka mówiła, że nie mogła oderwać się od powieści, bo pani Daugherty cudownie pisze. Poza tymi drobnymi ubytkami, o których wspomniałam poniżej, jakość słowa pisanego to czysty geniusz. Opisy niektórych zdarzeń są tak genialne, że odczuwa się je na własnej skórze.
  Co do bohaterów... Bardzo polubiłam Jo, czyli nieco zwariowaną przyjaciółkę naszej głównej bohaterki i jej chłopaka Gabe'a, który zawsze nad nią czuwał.
  "Wybrani" to typ książki, w których postacie stają się naprawdę bliskie czytelnikowi i wywierają ogromny wpływ na jego zachowanie, po jej przeczytaniu. Człowiek nie potrafi się otrząsnąć ze zdumienia, w jego głowie jak pociski szaleją nieustające pytania...
  Zakończenie wprawiło mnie w niejakie osłupienie. Po dalszych częściach oczekuję głębszego rozwinięcia postaci Nathaniela. Ucieszyłabym się również, gdyby Allie zdecydowała się, czy kocha Cartera, czy Sylvaina, ale na to widocznie na razie nie możemy liczyć.
  Polecam książkę bardzo gorąco i chociaż istniały pewne ubytki, z chęcią sięgnę po drugą część. Pozdrawiam Nalini, dzięki której udało mi się napisać tę recenzję. To chyba logiczne: Bez niej nie miałabym książki w wersji papierowej.
  A czy Ty odkryłeś już sekrety Nocnej Szkoły?





         OCENA KOŃCOWA: 6/10 








8 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę już jakiś czas temu i muszę przyznać, że jest najlepsza z całej serii, bo co kolejna część, to niższy poziom i więcej problemów emocjonalnych głównej bohaterki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czuję, że to nie dla mnie...
      Ale przebrnąć spróbuję...
      Co z tego wyjdzie?
      Nie wiadomo.

      Usuń
  2. Wspaniała recenzja<3 A ta część o mnie najlepsza:D Ale serio, chyba sobie odświeżę "Wybranych";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ♥♥
      Ale nie odświeżaj sobie za szybko, bo ja mam drugą część! ^^
      I na razie nie oddam xD

      Usuń
  3. nie czytałam tylko ostatniej części i nie czuję zapału do jej czytania, ale seria nie była zła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spoileruj tylko mi! ♥
      Jestem przy "Dziedzictwie"

      Usuń
  4. Książka leży na półce brata... I ciągle zastanawiam sie, czy jest to książka dla mnie. Po Twojej recenzji wciąż mam mieszane uczucia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij.
      Jest naprawdę okej, ale nie ma jakiegoś wielkiego szału...

      Usuń