czwartek, 26 listopada 2015

010. Więzień Labiryntu (James Dashner)


Tytuł: Więzień Labiryntu

Autor: James Dashner

Liczba stron: 424

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Data wydania: 12 września 2014

Kategoria: fantasy/science-fiction


  Dobiliśmy do pełnej liczby przystanków! Numerem dziesiątym na naszej liście jest "Więzień Labiryntu" Jamesa Dashnera. Koleżanka pożyczyła mi ją w poniedziałek, a dzisiaj ją skończyłam i postanowiłam, że recenzję muszę napisać "na świeżo".

  Thomas budzi się w ciemnej windzie z kompletną pustką w głowie. Jedyne, co pamięta, to jego imię. Kiedy w końcu widzi światło dzienne, wraz z nim pojawia się grupa nastoletnich chłopaków, witających go w Strefie. Okazuje się, że są zamknięci w przestrzeni, otoczonej murami labiryntu, z którego nie ma wyjścia. Kiedy następnego dnia po Thomasie do Strefy po raz pierwszy przybywa dziewczyna, wszyscy zdają sobie sprawę, że coś się zaczyna dziać. Czyżby rozwiązanie zagadki było bliżej, niż się wydaje? I czy z labiryntu istnieje jakieś wyjście?
  Labirynt w książce może być odzwierciedleniem lęku, bólu, cierpienia lub histerii. Nastolatkowie są nim otoczeni z każdej strony na tyle, że nie potrafią się do końca odnaleźć. Chociaż są bardzo młodzi, udaje im się zjednoczyć i podzielić role między siebie. Jedni zajmują się ogrodnictwem, inni rzeźnictwem, a jeszcze inni są biegaczami, którzy codziennie przemierzają i badają labirynt. Nastolatkowie nauczyli się wspierać nawzajem i chronić przed niebezpieczeństwem świata, w
którym zostali umieszczeni.
  Książkę przeczytałam po obejrzeniu ekranizacji i popełniłam olbrzymi błąd, o czym przekonałam się już podczas pierwszych stu stron. Wyraźnie widać różnice między powieścią, a filmem i są one dosyć wyraźnie zarysowane, dlatego polecam zacząć od dzieła Dashnera.
  Styl autora nie wydaje się zbyt wciągający, dzięki czemu w pewnym momencie można zacząć
ziewać. Uważam także, że "Więzień Labiryntu" zbytnio przypomina książki pani Collins (mówimy tutaj oczywiście o nieśmiertelnych "Igrzyskach śmierci") lub Veroniki Roth ("Niezgodna"). "Zła" organizacja i nastolatkowie, którzy próbują położyć kres jej działaniu.
  W pierwszej części o DRESZCZu nie dowiadujemy się zbyt wiele, co kreuje niewielki obłoczek tajemnicy nad całą powieścią.
  Co znaczy, że DRESZCZ jest dobry?
  Niektóre fragmenty książki wręcz irytują. Początek jest po prostu nudny, a akcja rozwija się zbyt powoli. Slang Strefowiczów też mnie na początku denerwował do tego stopnia, że musiałam brać głęboki wdech przy każdym "purwa", jakie padło z ich ust.
  Niemniej jednak, autor stawia przed nami tajemnicę, którą chcemy rozwiązać i aby to zrobić, musimy czytać książkę dalej.
  Zatrzymam się także na chwilę przy bohaterach.
  Thomas od początku wydawał się być osobą o niezbyt silnym charakterze. Nie wiem, czy autor chciał go właśnie tak wykreować, bo w moim mniemaniu główny bohater wydaje się po prostu słaby i chociaż chce pomóc swoim przyjaciołom, nie przestaje użalać się nad sobą i usilnie pragnie wbić im do głowy, że to właśnie on jest tym, którego powinni szanować.
  Teresa przez większość książki po prostu spała, więc przystanę przy niej tylko na chwilę. Po drugiej części filmu wiem, co zrobiła i przyznam, że można było się tego po niej spodziewać.
  Postacią, która kompletnie skradła moje serce okazał się Newt. Większość nastolatek po prostu za nim szaleje, bo gra go Thomas Brodie-Sangster. Ja go pokochałam, bo ma ogromnie silny charakter i wydaje się bardziej stanowczy, niż reszta chłopaków.
  Podsumowując, każda z postaci została wykreowana na swój sposób - jedni lepiej, inni gorzej.
  W każdym razie, powieść jest warta polecenia.
  Odsyłam was również do filmu (jednak po przeczytaniu książki!), bo warto go obejrzeć, nawet ze względu na Dylana O'Briena, czy już wcześniej wspomnianego aktora, który gra Newta. Widać, że w swoje role włożyli całe serce.

                                                       
                                                  Znajdź wyjście albo giń.





                                             OCENA KOŃCOWA: 7/10

10 komentarzy:

  1. Mam te książkę już na swojej liście, ale zawsze jest coś innego do czytania. Muszę w końcu kupić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, kiedy uda mi się dorwać całą trylogię, bo swoje kosztuje, a w bibliotece nigdy jej nie zastaję. Zgrzeszyłam jednak i obejrzałam ekranizację, co jeszcze bardziej podsyca moją ciekawość.
    A teraz dawaj cukierasy. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że swoje kosztuje ;)
      Osobiście pożyczyłam od koleżanki i się bardzo cieszę :D
      A za ekranizację nie dostaniesz cukierka! xD

      Usuń
  3. Film nie powala, książkę spróbuję przeczytać, ale nie zaręczam, że mi się uda...
    ZJ

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podobała!
    Uwielbiam Newta i Mihno ♥♥♥
    Świetna recenzja ;)
    Pozdrawiam,
    Jewel of the Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się ciszę, że ci się podoba!
      Również uwielbiam Newta ♥♥♥

      Usuń
  5. jeśli przeczytam Więźnia, to zacznę od książki. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ;)
      Na pewno zajrzę :D

      Usuń