czwartek, 17 grudnia 2015

013. Próby Ognia (James Dashner)


Tytuł: Więzień Labiryntu: Próby Ognia

Autor: James Dashner

Liczba stron: 424

Data wydania: 14 listopada 2014

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Kategoria: Fantasy/Science Fiction



  Trzynastka uznawana jest za liczbę pechową, jednak nie mamy piątku, a na moim blogu nie istnieje coś takiego, jak zabobony, więc zabierzmy się za recenzję - kto wie, może okaże się szczęśliwa?

  Opis z okładki:
  Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.
W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.
  Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.
Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek...
Thomas może tylko zastanawiać się, czy sekret do wolności tkwi w jego głowie, czy też na zawsze będą zdani na łaskę DRESZCZU...

  Moja opinia:
  Widać, że James Dashner miał pomysł na książkę ułożony od deski do deski. Tym razem nie wykryłam ani grama sztuczności, tak jak stało się to przy "Wróć jeśli pamiętasz" Gayle Forman. Wyraźnie czułam jego więź z każdym z bohaterów, których stworzył. 
  Przyznaję, że obejrzałam film jakieś dwa miesiące temu w kinie i po przeczytaniu książki czuję się nieco zdezorientowana. Na pewno powieść wypadła znacznie lepiej, niż jej ekranizacja, która nie ma z nią praktycznie nic wspólnego. Miałam wrażenie, że natrafiłam na dwie całkowicie odrębne historie, zgadzały się jedynie imiona postaci i przypuszczam, iż wierni fani trylogii ogromnie zawiedli się na tym, co producenci pozostawili z drugiej części, bo gdyby ktoś wziął ją do ręki i wyrwał wszystkie strony, które zostały usunięte, prawdopodobnie zostałaby jedynie okładka. 
  Ale nie skupiajmy się na filmie - jestem tutaj, żeby opowiedzieć wam co nieco o książce.
  Dashner zaskakuje tym, że wyjątkowo odważnie wyłamuje się ze schematów. Nie czułam tutaj takiego niesmaku, który towarzyszył mi podczas czytania "Niezgodnej", która wręcz naśladowała styl pani Collins i jej nieśmiertelne "Igrzyska śmierci".
  Autor potrafi zaintrygować zarówno stylem, jak i historią, chociaż ciągnie się ona nieco mozolnie. Przyznam, że pierwsza część bardziej przypadła mi do gustu, jednak ta również okazała się miłym zaskoczeniem. 
  Myślałam, że okropnie się wynudzę podczas jej czytania, ale ogromnie się myliłam, chociaż ciężko mi się było odnaleźć podczas jej czytania. 
  Książka jest naprawdę dobra. 
  Nie widzę w niej czegoś, co wzbudziłoby we mnie jakieś głębsze emocje i masę ekscytacji, ale postaram się pożyczyć od koleżanki "Lek na śmierć" i tym pięknym akcentem zakończyć swoje spotkanie z trylogią.
  Polecam.
  Film jest dobry jako film, ale nie jako ekranizacja, więc jeśli zdecydujecie się go obejrzeć, nie nastawiajcie się na idealnie odwzorowane szczegóły.


                                                       WALCZ ALBO GIŃ.
                           
                                            OCENA KOŃCOWA: 7/10 






17 komentarzy:

  1. Jak ja ci zazdroszczę, że już jesteś po lekturze drugiego tomu, kiedy ja jeszcze pierwszej części nie miałam w rękach (dobra - miałam, ale nie tak, żeby móc czytać). Muszę nadrobić tę trylogię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz!
      Przede mną "Lek na śmierć", który podobno zniszczy mi życie...
      A ty czytaj tam szybciej :))

      Usuń
  2. Nie czytałam książek, ale oglądałam filmy i bardzo tego żałuję, muszę to nadrobić jak najszybciej bo czuję, że książka jest dużo lepsza od ekranizacji. :) Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy w 2 części - ale byłam miło zaskoczona. :)


    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom i film na jego podstawie to zupełnie inna bajka, więc nieźle się pogubisz, jednak myślę, że jakoś dasz radę :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja pierwszą część przeczytałam kilka lat temu i nie miałam ochoty sięgać po kontynuację. Przeszkadzały mi te wymyślone przekleństwa "klumpy" itp. Historia oryginalna i na pewno ciekawa, jednak język jakoś mnie odstraszył.
    Chociaż może kiedyś sięgnę po kontynuację, żeby dowiedzieć się jak to się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też to przeszkadzało, jednak w drugiej części, było tego o wiele mniej.
      Sięgnij, bo naprawdę warto :)

      Usuń
  4. Czytałam całą trylogię i obejrzałam ekranizację pierwszej części. Trylogia... cóż, nie urzekła mnie jakoś super, ale z pewnością o niej nie zapomną, a film podobał mi się, ale tak jak wspomniałaś - nie jako odwzorowanie książki, ale jako po prostu coś lekkiego i fantasy na oderwanie się od problemów. Niektóre rzeczy były tak strasznie pozmieniane, że... aż nie mogłam tego ścierpieć, szczególnie, że były to momenty, które w książce bardzo doceniałam.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Rywalek"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale to ujęłaś.
      Planuję niedługo zakończyć swoją przygodę z "Więźniem Labiryntu", jednak myślę, że o niej nie zapomnę, przynajmniej przez jakiś czas :)

      Usuń
  5. Więzień labiryntu, jest jeszcze przede mna. Moze w nowym roku uda mi sie przeczytac.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Więzień labiryntu" to naprawdę genialna trylogia. Kocham ją całym sercem ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam film i okropnie się na nim zawiodłam, mimo że kocham aktora, który gra głównego bohatera ♥♥♥
    Może książka będzie lepsza
    Pozdrawiam,
    ZJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo film nie jest zbyt dobry.
      Naprawdę polecam książkę :))

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już jestem po lekturze całej trylogii - teraz przede mną "Rozkaz zagłady" czyli prequel "Więźnia labiryntu". Trylogia jest bardzo przyzwoita. Natomiast film oglądałam parę dni temu i nie był zły, ale książka na pewno lepsza :) Zdecydowanie zgadzam się z Twoim określeniem, że jako film jest dobry, ale nie jako ekranizacja - to bardzo trafne spostrzeżenie :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyrażenie swojego zdania :)
      Myślę, że również przeczytam ,,Rozkaz zakłady", bo chciałabym wkrótce zakończyć swoją przygodę z Jamesem Dashnerem, a ta książka będzie mnie męczyć.
      Cóż, jeszcze raz dziękuję ♥

      Usuń