piątek, 8 stycznia 2016

HEAVY FILMS #2 - SHERLOCK I UPIORNA PANNA MŁODA


Tytuł: Sherlock i upiorna panna młoda

Reżyseria: Douglas Mackinnon

Produkcja: Wielka Brytania, 2016

Czas trwania: 1 godz 30 min

Gatunek: Special serialu kryminalnego!

Scenariusz: Steven Moffat, Mark Gatiss

Obsada: Benedict Cumberbatch, Martin Freeman, Rupert Graves, Andrew Scott i inni


  Fani brytyjskiego serialu kryminalnego "Sherlock" w napięciu oczekiwali, by zobaczyć nowe przygody inteligentnego detektywa, jednak towarzyszące im uczucia mogły być zupełnie odmienne. Z jednej strony radość, bo ich ulubieni bohaterowie w końcu powracają, ale z drugiej zawód, ponieważ "Sherlock i upiorna panna młoda" to tylko odcinek specjalny, a nie rozpoczęcie czwartego sezonu. Jednak dziś nie oceniam całokształtu serialu, więc od razu przejdę do rzeczy.


  W przeciwieństwie do trzech poprzednich sezonów, rozgrywających się we współczesnym Londynie, słynny detektyw Sherlock Holmes (Benedict Cumberbatch) i jego pomocnik - doktor John Watson (Martin Freeman) rozwiązują zagadkę pod koniec XIX w., czyli wtedy, kiedy robił to książkowy Sherlock, stworzony przez Artura Conan Doyle'a. Przed naszym ulubionym duetem zostaje postawiona kolejna zagadka. Tym razem chodzi o tajemnicze morderstwo, dokonane przez Emilię Ricoletti. Problem w tym, że przed dokonaniem zbrodni, kobieta popełniła samobójstwo.

  W sieci pojawiło się już pełno recenzji na temat nowego "Sherlocka", przepełnionych zarówno zawiedzeniem jak i radością, więc ja również postanowiłam wypowiedzieć się na ten temat, zwłaszcza, że wczoraj odbyła premiera kinowa tego odcinka.

  Ja do owej produkcji podchodzę z mieszanymi uczuciami.


Bardzo dużo widzów krytykuje rzekome skomplikowanie "Sherlocka i upiornej panny młodej" i ja także stanę za nimi murem. Twórcy serialu najpewniej uznali, że wystarczy Sherlock, Watson, szczypta humoru i całkiem nowa zagadka, by na jakiś czas zaspokoić apetyt fanów przed czwartym sezonem "Sherlocka", który pojawi się dopiero w 2017 roku. Szczerze powiedziawszy, sądzę, że wyszło im to średnio. Nie jest to wina aktorów, bo przecież doskonale wiemy, że lepszego odtwórcy głównej roli niż Benedicta Cumberbatcha ze świecą szukać. Postać Sherlocka Holmesa równie świetnie wykreował Robert Downey Jr, przez wielu uznawany za najlepszego odtwórcę tej roli, jednak w moim przypadku stoją oni na równi. Powiem więcej! Uznaję, że tylko ta dwójka dosłownie urodziła się, by zagrać detektywa. Chodzi o to, że miałam wrażenie, jakby scenarzyści po prostu sobie odpuścili. Jakby uznali, że nie muszą się wysilać, skoro i tak pobili serca widzów na całym świecie. 


  Do tego dochodzi fakt, że nasi bohaterowie umieszczeni są właśnie w XIX wieku. Przez wielu fanów może być to odbierane jako odświeżenie i odsapnięcie od zwykłego "Sherlocka", jednak zdecydowana większość z nich, w tym ja, wolałaby pierwszy odcinek czwartego sezonu. Doskonale wiemy, jak zakończył się ostatni z nich, który został nam pokazany. Widzimy Jamesa Moriarty'ego (Andrew Scott) na dziwnym nagraniu, powtarzającego w kółko "Did you miss me?". Oliwy do ognia dolewa fakt, że  podczas "The Reichenbach Fall" profesor popełnił samobójstwo. Widz się denerwuje i zastanawia, czy to możliwe, że Moriarty zmartwychwstał.

  W "Sherlocku i upiornej pannie młodej" pojawia się Andrew Scott, co chyba mogę zdradzić, bo jest on wpisany w obsadę i nie jest to żadną tajemnicą. Stykają się dwie rzeczywistości i intensywne przemyślenia głównego bohatera na temat jego zmarłego wroga. W tym przypadku niestety nie mam pojęcia, czy uznać to za minus, czy plus produkcji. To jedna z cech, która ma natężać skomplikowanie odcinka - ewidentna wada, jednak dobrze było ponownie zobaczyć Andrew Scotta, wcielającego się w Moriarty'ego - mam do niego ogromny sentyment.


  Plusem jest to, że Benedict Cumberbatch idealnie wpasował się w powierzoną mu rolę. Stanął na wysokości zadania, pokazując, że tak naprawdę niewiele o nim wiemy. Sherlock Holmes pozostał Sherlockiem Holmesem, mimo tak dużego odstępu czasu. Dodam również, że odczuwałam w nim jakąś nutę tego książkowego Holmesa, co również jest ogromną zaletą.

  Humor jak zwykle trzymał poziom, a jego ilość nie odstraszała. Dostaliśmy rzeczywistość, która była nim ledwo lekko przyprószona. Twórcy dozowali nam go ostrożnie, z rozwagą, by nie przedobrzyć. Ociekały nim jedynie sceny z Mycroftem, co wcale nie zniechęcało do oglądania - przeciwnie! Widz miał ochotę na więcej.


  Możliwe, że przedstawiona historia była nieco przesadzona i skomplikowana na siłę, ale całkiem przyjemnie się ją oglądało, mimo wcześniej omówionych przeze mnie minusów. Miło było zobaczyć twarze znajomych aktorów oraz aktorek i oderwać się na jakiś czas od swojego normalnego życia. Oczekiwaliśmy czegoś więcej, jednak skłamałabym, gdybym powiedziała, że chociaż po części nie zostałam usatysfakcjonowana.

  Zachęcam każdego z Was do obejrzenia nowego "Sherlocka". Nawet, jeżeli człowiek nie jest fanem serialu, naprawdę może się na nim dobrze bawić.

  Polecam gorąco.




Mycroft Holmes (Mark Gatiss)

Molly Hooper (Louise Brealey)

John Watson (Martin Freeman) i Mary Watson (Amanda Abbington)

Sherlock Holmes (Benedict Cumberbatch)

Greg Lestrade (Rupert Graves)

Emilia Ricoletti (Natasha O'Keeffe)




  


19 komentarzy:

  1. Nie czytałam książek o tym detektywie, nie oglądałam filmu ani serialu. Jakoś nie czuję się zainteresowana jego osobą. Ale przykro mi, że nieco zawiodłaś się tym "gratisem". Najwyraźniej chodziło tutaj tylko o wyłudzenie pieniędzy (niczym przy Kosogłosie cz. 2, ale o tym to już wolę nie rozmawiać). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio próbowałam przeczytać książkę, ale coś mi nie wyszło i dałam radę jedynie z połową..
      A ja bym chętnie porozmawiała o Kosogłosie. Wprawdzie, jeszcze go nie oglądałam, ale pogadać zawsze można! :)

      Usuń
  2. Tak samo jak Ivy, nie czytałam książek, nie oglądałam filmu ani serialu. Jednak, w przeciwieństwie do niej, jestem nim coraz bardziej zainteresowana, bo nasłuchałam się tylu pozytywnych rzeczy o rzekomym fenomenie Sherlocka, że chyba muszę po coś sięgnąć. Uważam, że może mi się spodobać, i to nie tylko ze względu na Freemana, którego przez Hobbita bardzo polubiłam ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Tajemnego ognia"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz zamiar go obejrzeć!
      Sherlock jest naprawdę genialny :)
      Freeman również :D

      Usuń
  3. Obejrzałam, ale nie zachwyciłam się, czegoś mi brakowało. Aktorsko świetnie, humor też dobry. Mam ten sam zarzut co Ty - historia, skomplikowana trochę na siłę. Nie mniej przyjemnie było znów spotkać Sherlocka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam nic do Benedicta Cumberbatcha, ale jako Sherlock jakoś zupełnie mnie nie przekonuję. Dużo bardziej pasował mi do tej roli Robert Downey Jr. Miał to "coś". :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że w Robercie zawsze będę widziała Tony'ego Starka.
      Ale Sherlock w jego wykonaniu... Cud, miód, malina!

      Usuń
  5. Ja na razie mam za sobą "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" i film, więc myślę, że również i na serial się wkrótce skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że ci się spodoba :)

      Usuń
  6. Uwielbiam Cumberbatcha. Jak dla mnie - jedyny Sherlock!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł ci do gustu ^^

      Usuń
  7. Widać, że bardzo przyłożyłaś się do recenzji, co niezwykle u ludzi podziwiam. W dzisiejszych czasach ciężko o naprawdę dobrą recenzję czegokolwiek, bo świat spowiła chęć posiadania czegoś i inne materialne bzdury.
    Rzadko cokolwiek oglądam, ale gdy to robię, staram się wcelować w dziesiątkę. Przyznam, że Cumberbatch odwala kawał naprawdę dobrej roboty.
    Downey Jr jednak wydaje się urodzony do tej roli i przebija go o głowę. Do niektórych ról aktorzy wcale nie muszą się przykładać, bo przypominają im ich obecny charakter.
    Speciala jeszcze nie oglądałam, ale kiedyś pewnie się za niego zabiorę.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Jewel of The Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja podziwiam cię za tak długi komentarz! :D
      Mało takich dostaję! :)
      I dziękuję za wyrażenie swojej opinii :)

      Usuń
  8. JAK JA KOCHAM AUTORA GRAJĄCEGO SHERLOKAA <3
    także tak, musiałam to napisać. A film zapowiada się świetnie :)
    I tutaj muszę Ci pogratulować napisania tak długiej, fajnie napisanej i przemyślanej recenzji, która w końcu zachęciła mnie do obserwacji Twojego bloga. Pisz dalej! :)
    pozdrawiam, http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie!
      I faktycznie, Cumberbatch jest idealny!

      Usuń
  9. Cumberbatch jest idealny w tej i w każdej innej roli. Zawsze umie zaszokować. Odcinek specjalny miał drugie, a nawet trzecie i czwarte, dno. Był dobry, jeden z lepszych, widzimy wszystko z nieco innej perspektywy. A czwarty sezon przyjdzie szybciej niż myślimy; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, chociaż z natury jestem niecierpliwym człowiekiem :D

      Usuń
  10. Cumberbatch jest idealny w tej i w każdej innej roli. Zawsze umie zaszokować. Odcinek specjalny miał drugie, a nawet trzecie i czwarte, dno. Był dobry, jeden z lepszych, widzimy wszystko z nieco innej perspektywy. A czwarty sezon przyjdzie szybciej niż myślimy; )

    OdpowiedzUsuń