niedziela, 14 lutego 2016

018. Lek na śmierć (James Dashner)


Tytuł: Lek na śmierć

Autor: James Dashner

Liczba stron: 440

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Data wydania: 5 lutego 2014

Kategoria: Fantastyka/Fantasy/Science Fiction

Tytuł oryginalny: The Death Cure


  Zatrzymujemy się po raz osiemnasty. Tym razem na przystanku ,,Lek na śmierć", należącym do Jamesa Dashnera. Autor zatrzymuje nas już po raz trzeci. Czy ponownie ugości nas jak trzeba, czy też kompletnie mu się to nie uda? Czas spojrzeć prawdzie prosto w oczy i zakończyć rozprawę o kryptonimie ,,Więzień Labiryntu". Po raz pierwszy! Po raz drugi! No i właśnie! Po raz trzeci...


  Opis z okładki: 
  Thomas wie, że DRESZCZowi nie wolno ufać, ale oni twierdzą, że czas kłamstw już się skończył, że zebrali w toku Prób wszystkie dane, jakie dało się zebrać, a teraz chcą przywrócić Streferom pamięć, bo potrzebują ich pomocy w ostatecznej misji. Streferzy muszą dobrowolnie uzupełnić mapę, która pozwoli stworzyć lek na Pożogę.
  DRESZCZ nie wie jednak, że stało się coś, czego żadne Próby i żadne Zmienne nie pozwoliłyby przewidzieć. Thomas przypomniał sobie dużo więcej, niż przypuszczają. I wie, że nie może wierzyć w ani jedno słowo z tego, co twierdzi DRESZCZ.
  Czas kłamstw już się skończył. Ale prawda jest bardziej niebezpieczna, niż Thomas kiedykolwiek mógł sobie wyobrazić. Czy ktokolwiek przetrwa poszukiwania leku na śmierć?

  Moja opinia:
  Ile dałbyś, by ocalić osoby, które są dla Ciebie bliskie? Co mógłbyś poświęcić, by z ich głów nie spadł nawet włos? Czy gdyby mieli umrzeć, zasłoniłbyś ich własnym ciałem? A gdyby kazali Ci walczyć o własne przetrwanie - zrobiłbyś to?
  Z tym pisarzem spotykam się po raz trzeci i tak naprawdę nie wiem, co mam o nim sądzić. O nim, o jego książkach, o wszystkim, co jest z nim związane.
  Z jednej strony - Dashner prezentuje nam powieść pełną akcji, która mrozi krew w żyłach i walki o to, co najważniejsze. Pokazuje jak ważne jest przetrwanie. Z drugiej - dostajemy to samo, co w częściach poprzednich i czytelnika łapie spore znużenie.
  James Dashner stworzył trylogię, która jest czymś wyjątkowym.
  ,,Więzień Labiryntu" był intrygujący, ,,Próby Ognia" mną wstrząsnęły, a ,,Lek na śmierć" wywołał całą burzę uczuć - tych, które potrafię zidentyfikować i wręcz przeciwnie.

  Zacznijmy od tego, co prezentuje nam fabuła.
  Powieść to dość schematyczna dystopia. Nie pałam do nich miłością, bo po sukcesie ,,Igrzysk śmierci" zaczęło ich się robić pełno na rynku, zupełnie jakby wszyscy autorzy nagle ożyli i powpadali na te same, ,,cudowne" pomysły. Grupa nastolatków, próbująca obalić złą organizację. Brzmi znajomo, nieprawdaż? Książka na tym naprawdę wiele traci. Dlaczego chociaż raz rząd nie może składać się z grupki licealistów, naprzeciw której wyruszają nieustraszeni dorośli? Nie powiem, czytałabym!



  Stańmy oko w oko z bohaterami!
  Thomas przez poprzednie dwie części naprawdę zmężniał, a jego postępowanie jest godne podziwu. Określił swoje stanowisko, co do DRESZCZu i wie, że nie pozwoli, by ktoś skrzywdził jego przyjaciół po raz kolejny. Dasher wykreował go na bohatera, który przyjaźń i walkę stawia na pierwszym miejscu. Chłopak jednocześnie broni swoich obecnych towarzyszy, a zarazem nie dopuszcza do tego, żeby ci, którzy już odeszli, zostali zapomniani. Ogromnie podoba mi się jego postępowanie - za wszelką cenę dąży on do celu. 
  Teresa... Zachowania tej postaci naprawdę nie potrafię zrozumieć i prawdopodobnie nigdy się to nie stanie, bo tak się po prostu nie da. To, co zrobiła w poprzedniej części uważam za karygodne - nie powinna do tego dopuścić. A tutaj - zaskoczenie. Jednak ta bohaterka z czasem także się zmienia. Widzimy, że zaczyna w niej się budzić coś, co każe jej stanąć po tej właściwej stronie. 
  Newt okazuje się tutaj postacią najlepiej wykreowaną. Z każdym rozdziałem widzimy, jak próbuje uporać się z tym, co go czeka. Dashner stawia go przed próbą - i to nie lada próbą! Jest to wyzwanie jeszcze większe niż labirynt. I przyznam, nie takiego zakończenia się spodziewałam, chociaż wiedziałam, co się stanie, bo internet jest pełen spoilerów. 

  Łzawe pożegnanie, czy odetchnięcie z ulgą? 
  Do Jamesa Dashnera nie można podejść jednoznacznie. Nie tak łatwo jest zająć swoje stanowisko i stwierdzić, czy kocha się tego autora, czy go się nienawidzi. Myślę, że wiele osób kończy tę trylogię jak ja: mamy jednego, nieco skołowanego czytelnika.
  Przyznam, że parę razy miałam ochotę rzucić książką.
  Po pierwsze - kompletnie nie rozumiem wątku romantycznego. Od początku go nie było i myślę, że najlepiej by się stało, gdyby w ogóle się nie pojawił. Myślę, że wielu z nas miało inne oczekiwania, co do tej kwestii. Niestety, myliliśmy się.
  Po drugie - powieść jest pełna śmierci. Nie polecam ludziom o słabych nerwach, którzy tylko biorą tę część w rękę, by przeczytać ją po ciężkim dniu w szkole czy pracy. To naturalne, że jest tam jej mnóstwo, ale tym razem Dashner naprawdę łamie wiele serc. Chociaż przyznam - chciałabym niektóre sceny zobaczyć na wielkim ekranie! Ciekawi mnie to, jak O'Brien i inni odtworzą to wszystko.
  Po trzecie - książkę czytało się fajnie, ale nie do końca. Momentami naprawdę wkurzała i przynudzała, a moje oczy wręcz krzyczały o pomstę do nieba. Żaliłam się ludziom na prawo i lewo, ale jakoś dotrwałam do końca. Zaskoczenia nie było - trzecia część wypada naprawdę przeciętnie przy pozostałych. 
  Jednak Wam ta historia może się spodobać - Dashner wyciąga z rękawa parę naprawdę dobrych kart, którymi nieziemsko gra. Po prostu czasem się potyka, co naprawdę porządnie widać.
  Sięgnijcie po całego ,,Więźnia Labiryntu". Możliwe, że się nie zawiedziecie.

ZWYCIĘŻAJ ALBO GIŃ

OCENA KOŃCOWA: 5,5/10

18 komentarzy:

  1. Ostatnio mam ochotę na tą serię, głównie przez film, bo gra w nim Dylan ♥ Twoją recenzję czytałam niezbyt dokładnie, bo to trzeci tom, ale mam nadzieję, że się nie zawiodę. Nieustraszeni dorośli przeciw złym nastolatkom? Jestem za!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dylan jest nieziemski.
      Warto przeczytać :)

      Usuń
  2. O jeju! Dylan O'Brien - kocham, kocham, kocham! :D
    Sama nie wiem co mam sądzić o tej książce bo tak jak piszesz, z jednej strony jest w niej jakieś konkretne przesłanie, a z drugiej nie jest to coś rewelacyjnego. Cóż, chyba muszę sama się przekonać :)

    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dylan to świetny aktor.
      Musisz zdecydować sama, czy ci się podoba ;)

      Usuń
  3. Na to to ja mam ochotkę :D
    Ale trochę się teraz boję :D
    To ja się jednak powstrzymam póki co <3
    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze się nie zabrałam ze tą serię, ale film naprawdę mnie wciągnął tak samo jak mojego młodszego brata, który ciągle mnie dręczy kiedy następna część. Może mu sprawię taki prezent. :)
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
  5. Bu!
    Jestem dopiero przy 52 rozdziale tej książki i mam naprawdę mieszane uczucia. James Dashner próbował przekupić mnie wieloma wątkami, które miały mnie (w końcu) przekonać do tego świata, jak i samego Thomasa, ale... Pudło. [Lek na śmierć] ma w sobie wiele zbędnych scen, przy których po prostu ziewałam. Tylko raz dałam się wciągnąć i naprawdę byłam ciekawa, co będzie dalej, ale stopniowo moje zaciekawienie akcją malało i znowu powróciłam do siłowego czytania.
    Thomas zmężniał? Nie w moich oczach. Jak dla mnie dalej jest tym głupim chłopcem, jakiego poznałam w pierwszym tomie. Brak mi słów co do niego...
    Zobaczymy, co powiem o tej książce, jak to skończę. :3
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj wiedziałam, że nie podejdziesz do tego pozytywnie xD

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze żadnej z części książek Dashera, ale czytając Twoją recenzję stwierdziłam, że może spróbuję? Może się nie zawiodę? Książką można też rzucać z pozytywnych powodów :D Swoją drogą - ciekawie napisana recenzja, dobrze się ją czytało ;)
    PS. Widzę, że aktualnie czytasz "Zanim się pojawiłeś" - KONIECZNIE musisz napisać coś o swoich odczuciach po jej skończeniu, jestem niesamowicie ciekawa Twoich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj!
      Oczywiście, że się podzielę! :D

      Usuń
  7. Ja jednak podziękuję. Ostatnio mam tyle zaległości książkowych, że szkoda mi czasu na marne książki :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajna recenzja, chociaż mało pozytywna :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety już wiem kto umrze, a po twojej recenzji coraz bardziej zastanawiam się nad przeczytaniem tej książki. Styl pisania pana Dashnera jest specyficzny. Czasem dobry, a czasem nie do końca. Muszę to jeszcze przemyśleć ;)
    Pozdrawiam!
    Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń