sobota, 27 lutego 2016

020. Ogień i woda (Victoria Scott)


Tytuł: Ogień i woda

Autor: Victoria Scott

Data wydania: 17 czerwca 2015

Wydawnictwo: IUVI

Liczba stron: 368

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Tytuł oryginalny: Fire and Flood


 Nie spodziewałam się, że tak szybko zatrzymamy się po raz dwudziesty. Trzy dni temu światło dzienne ujrzała recenzja numer dziewiętnaście, a dzisiaj dobijamy do drugiej, pełnej dziesiątki. I oby było ich więcej! Wysiadamy z autokaru, moi drodzy i stajemy twarzą w twarz z "Ogniem i wodą" Victorii Scott. Włączcie klimatyzację, bo może się zrobić naprawdę gorąco.


  Opis z okładki:
  W życiu szesnastoletniej Telli Holloway wszystko jest nie tak. Jej brat jest umierający, a gdy kilkunastu lekarzy nie może ustalić, co mu dolega, rodzice decydują się zamieszkać w ,,Zapadłej dziurze w Montanie", by Cody miał ,,świeże powietrze". Tella traci ukochane życie w Bostonie i przyjaciół, rodzice doprowadzają ją do szału, jej brat jest bliski śmierci, a ona - kompletnie bezradna...
  Dopóki nie odbiera tajemniczych instrukcji jak wystartować w Piekielnym Wyścigu. Prowadzi on przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, a na mecie czeka to, czego Tella desperacko pragnie: lekarstwo dla brata. Jednak wszyscy uczestnicy chcą zdobyć lek dla kogoś bliskiego, a Tella nie ma nawet gwarancji, że przeżyje wyścig... Może liczyć tylko na swoją pandorę - zwierzę, które powinno mieć niezwykłe zdolności, ale Tella nie ma pojęcia jakie, a nawet... czy w ogóle je ma.
  Wyprawa jest mordercza, czas ucieka, a Tella wie, że nie może wierzyć nikomu, nawet członkom swojej grupy. Czy może zaufać przynajmniej Guyowi? Czy rodzące się uczucie pomoże jej wygrać, czy będzie przyczyną jej klęski?

  Moja opinia: 
  Zapewne każdy z Was ma kogoś bliskiego. Kogoś, o kogo musi się troszczyć z wzajemnością. Kogoś, kto jest mu droższy niż wszelkie skarby świata. Kogoś, komu nie dałby umrzeć, nawet za cenę własnego życia.
  W pewnych chwilach ludzie działają instynktownie - wiem to z własnego doświadczenia. Nie liczy się nic oprócz celu, który pragniemy osiągnąć. Wiem również, że wszystko ma swoje konsekwencje i wkrótce pojawiają się skutki, podjętej przez nas decyzji. Jeżeli wzniecasz ogień, licz się z tym, że prawdopodobnie się rozprzestrzeni. A co się dzieje, jeśli postanawiasz wziąć udział w Piekielnym Wyścigu?
  Patrzysz na śmierć swoich przyjaciół?
  Narażasz życie, skacząc w nurt rzeki?
  A może znajdujesz prawdziwą miłość, ale i tak jesteś świadom tego, że wygra tylko jedno z was?
  Zacznijmy od tego, że "Ogień i woda" przez pierwsze sto stron było jak rzep na tyłku, którego nie potrafiłam odczepić. Irytowało, swędziało i ogólnie było mi z tym nie do twarzy. Skarżyłam się na prawo i lewo, że książka w połowie jest ,,Igrzyskami śmierci", za co zostałam zbesztana przez fanów tej trylogii. Moje zdanie było jasne. Grupka dzieciaków, która walczy ze sobą, próbując wygrać dziwny wyścig po życie, na jeszcze bardziej dziwnej arenie. Zawierają sojusze, żeby przetrwać i cóż można powiedzieć więcej? Zwycięzca jest tylko jeden. W fakcie utwierdziło mnie także zakończenie, którego nie zdradzę, ze względu na znaczący spoiler. I powiem Wam, że to minęło. Przez całą książkę, gdzieś głęboko w duszy darłam się ,,IGRZYSKA!!!". Jednak mimo tego, powieść bardzo mi się podobała, a trylogia Suzanne Collins raczej niezbyt... Ale przejdźmy do konkretów.
  Mamy główną bohaterkę, która za wszelką cenę chce, żeby jej starszy brat - Cody - wyzdrowiał i ponownie był sobą. Nie może już patrzeć na niego, przykutego do łóżka i całkowicie pozbawionego sił. Nie potrafi słuchać kolejnych lekarzy, którzy nie umieją sprecyzować, co tak właściwie mu dolega. Pewnego dnia dostaje takie małe urządzenie, które określa mianem aparatu słuchowego. Kiedy w końcu wysłuchuje wgraną na niego wiadomość, od razu stawia czoła wyzwaniu. Myślę, że jest to trochę naciągane. Bo Tellę poznajemy w rozdziale pierwszym, a w szóstym (jak nie wcześniej) zaczyna się już toczyć gra o wszystko. Według mnie, akcja dzieje się za szybko. Dla jednych to dobrze, dla innych źle. Ja chyba stoję gdzieś po środku, bo z jednej strony byłam zadowolona, a z drugiej wcale. Autorka od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę.
  Tella jest osobą pewną siebie i zdeterminowaną, ale z drugiej strony niezdecydowaną i dziecinną. Próbuje za wszelką cenę wygrać. Właściwie w książce można wydzielić dwa, kluczowe elementy - Tella, która przed czymś ucieka i Tella, która z kimś walczy. To zrozumiałe, że miejscami zachowuje
się jak rozhisteryzowane dziecko - w końcu bierze udział w grze o śmierć i życie, prawda? Jej przyjaciele giną na jej oczach, dzieją się rzeczy, które nie powinny się nigdy stać. W dziewczynie można wychwycić także opiekuńczość. Mimo że nie wiedziała, czy jej pandora się wykluje, do momentu ,,rozwiązania" zajmowała się jajem, zupełnie jakby w środku było jej dziecko. I warto też dodać, że jako jedyna nazwała swoją pandorę. Każde z tych zwierząt ma określony... kod (?), którym uczestnik ma się posługiwać w stosunku do niego. Jednak Tella postanowiła, że jej mały lisek będzie miał na imię Madox. Tella jest pierwszą bohaterką książkową, która denerwowała mnie tylko chwilami. Autorka naprawdę bardzo dobrze się spisała.
   Książka ta to książka młodzieżowa, więc nie mogłoby zabraknąć romansu. W momencie wybrania pandor, pojawia się Guy - chłopak o tak niesamowicie niebieskich oczach, że na ich widok Telli zapiera dech w piersiach. Według mnie, wątek romantyczny nie ma tutaj sensu. Przepraszam, że tak myślę i na pewno będziecie próbowali mi to wybić z głowy, ale sensu to ja w tym nie widzę. Ich pierwszy pocałunek jest kompletnie spontaniczny - nadal się zastanawiam, dlaczego autorka wrzuciła go akurat w tamto miejsce. Jednak Guy był całkiem fajnie wykreowany. Niby taki niebezpieczny bad boy, niby do bólu schematyczny, ale jednak miał w sobie coś, co przyciągało czytelnika jak magnes. Romans tej dwójki toczył się jak należy, więc jedynym czego nie rozumiałam, było po prostu to, że ni stąd, ni zowąd, uznają, że niesamowicie się kochają, chociaż parę rozdziałów wstecz skaczą sobie do gardeł.
  Bohaterami, którzy niezwykle przypadli mi do gustu, byli bliźniacy, startujący w wyścigu dla swojej młodszej siostry. Mówię oczywiście o Levim i Ransomie - najgenialniejszych chłopakach, z jakimi miałam okazję się spotkać, podczas swojej kariery czytelnika. Równie idealni jak Fred i George, jeszcze bardziej zabawni i momentami - wzruszający.
  Ale przejdźmy już do stylu autorki. Na początku niesamowicie mnie wkurzał - pewnie dlatego, że jestem zwolenniczką czasu przeszłego (cała powieść napisana została w czasie teraźniejszym, z
perspektywy widzenia Telli). Chociaż to, jak pisze Victoria Scott, naprawdę irytuje, to styl jest lekki i zrozumiały. Czytelnik nie musi zachodzić w głowę i myśleć ,,Co ta kobieta u licha chciała przekazać?" - od razu rozumie, o co chodzi. Miejscami nawet ma wrażenie, że się wkręca i przestaje go denerwował ten głupi czas teraźniejszy.
  Do tego dodam, że książkę połknęłam w zastraszającym tempie. Owszem, kończyłam powieści szybciej, ale tę naprawdę mi się fajnie czytało, mimo że leżę chora w łóżku i ciągle mi cieknie z nosa. Kawałek przeczytałam w jakieś dwadzieścia minut, a resztę zostawiłam na następny dzień i przyznam, że połknęłam ją w jakąś godzinę, mimo że co chwilę miałam ,,mindfucka", bo autorka niszczyła dosłownie wszystko, co zbudowała w mojej głowie.
  Sam pomysł z Piekielnym Wyścigiem i pandorami naprawdę mi się spodobał. Była akcja, były wrażenia. Każde ze zwierząt miało jakąś unikatową zdolność, którą mogłoby się pochwalić i za pomocą tej zdolności miało chronić uczestnika, do którego należało. Bardzo podobała mi się pandora Harper - jednej z sojuszniczek Telli, ale całkiem ciekawa była również ta, którą posiadał Guy. Jednak najwięcej zamieszania robił wokół siebie Madox, który przez wielu uczestników został uznany za najsilniejszą pandorę, jaką w ogóle stworzono.
  Na podsumowanie powiem, że książka naprawdę mi się podobała. Miała minusy, ale były naprawdę niewielkie i plusy zdecydowanie je przyćmiewały. Z przyjemnością sięgnę po tom drugi, żeby poznać dalsze przygody Telli i Guya, podczas Piekielnego Wyścigu i dowiedzieć się, czy dziewczynie uda się uratować brata.
  Za książkę serdecznie dziękuję mojej przyjaciółce, Klaudii, występującej w blogsferze pod pseudonimem Nalini.
  Jak by to powiedziała Anita z Book Reviews? "Ogień i woda" to totalny rozpierniczacz systemu!
  Naprawdę warto sięgnąć. Polecam gorąco.

,,Każdy z nas ma w domu jakiś powód, dla którego walczy (...)"
                                                                                          ,,Ogień i woda" - Victoria Scott

OCENA KOŃCOWA: 8/10

38 komentarzy:

  1. "Ogień i wodę" widzę ostatnio dosłownie wszędzie, ale nigdy nie przeczytałam choćby fragmentu, który mówiłby o czym jest ta książka. Wydawało mi się, że to coś w stylu "Czerwonej królowej" (której zresztą też nie czytałam) albo dziwne fantasy, do którego niezbyt mnie ciągnie. Czytając Twoją recenzję pierwsze, co przyszło mi do głowy to także "Igrzyska" :) Swoją drogą nie wiem co Ty masz do Collins, sama bardzo lubię jej trylogię i należę do teamu Peeta :D W każdym razie kusisz mnie tak wysoką oceną tej książki, a nazwanie jej rozpierniczaczem... Hm, na pewno po nią sięgnę, choćby tylko po to, by sprawdzić jak ma się do "Igrzysk śmierci".
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakoś nie lubię "Igrzysk". Długo by wyjaśniać. Po prostu stańmy na tym, że Collins się nie popisała.

      Usuń
  2. Brzmi zachęcająco. :) Btw graficy, pracujący nad okładką spisali się. Jest na prawdę piękna!
    Pozdrawiam
    http://dikawian2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Twoje recenzje XD
    W tej, szczególnie ten fragment: "Zacznijmy od tego, że "Ogień i woda" przez pierwsze sto stron było jak rzep na tyłku, którego nie potrafiłam odczepić. Irytowało, swędziało i ogólnie było mi z tym nie do twarzy."
    Hahahaha po prostu padłam XD
    A po za tym, książkę już mam, więc sama niedługo przekonam się czy jest zła, czy dobra. Znaczy, może nie niedługo. W końcu w kolejce są jeszcze "Szklany miecz", "Kuracja samobójców", "Onyks" i "Magnus Chase". Noooo to może gdzieś w przyszłym miesiącu XD

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Znajdziesz chwilkę!
      Na pewno! :D

      Usuń
  4. Wow śliczna okłądka! *_* Ugh, i znowu! A mama mówiła: nie oceniamy książki po okładce! Ale jak można nie zauważyć tak ładnej oprawy wizualnej. Co do samej treści, słyszałam już chyba o tej książce, ale jakoś nie zachęcała mnie do przeczytania, może jednak warto... :)))
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciii xD
      Książka jest warta takiej okładki :D

      Usuń
  5. Polska okładka świetna, poza tym od dawna mam ochotę na tę książkę, ale zbieram się i zbieram. Książka zbiera za dużo pozytywnych opinii żebym jej nie przeczytała. :D
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się doczekać kiedy ta pozycja trafi na moją półkę. Okładki obu części tylko podsycają mój smaczek.
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda ci się po nią sięgnąć jak najszybciej!

      Usuń
  7. Lubię takie książki i na pewno po nią sięgnę. Twoja recenzja mnie w tym utwierdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje zdanie juz znasz ;) książka bardzo przyjemna, ale nie zapada mocno w pamięć.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podobała mi się ta książka :) oryginalny pomysł z tymi pandorami. Gdyby nie te zwierzęta strasznie przypominała by mi książka Wyścig śmieci i Igrzyska śmierci. :) bardzo dobry umilacz czasu :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja! Książkę mam w planach, ale boję się, że nie przetrwam pierwszych stu stron :)

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachęciłaś, oj zachęciłaś jeszcze bardziej! Na pewno muszę sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na rynku już od jakiegoś czasu dostępna jest druga część, a ja jeszcze nie zabrałam się za pierwszą. Muszę to jak najszybciej nadrobić ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś wcześniej nie ciągnęło mnie do tej książki, ale skoro gorąco polecasz, to wezmę ją pod uwagę. Fajnie, że wstawiłaś zagraniczne okładki. Lubię takie porównania. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię przekonałam :D

      Usuń
  14. I naprawdę trzeba było aż tak narzekać na tę książkę? Jak widać przypadła ci ona do gustu i nawet wystawiłaś całkiem wysoką ocenę.
    Drugi tom powinien bardziej ci się spodobać, ale jedna uwaga - nie porównuj wszystkich książek z tego gatunku do [Igrzysk Śmierci]. To tak, jakby wszystkie erotyki były podróbami trylogii o panie Szarym. Owszem - autorka na pewno inspirowała się tą słynną trylogią, ale jak widać stworzyła coś swojego, nadała jej innej nuty.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, ale jakoś nie mogłam się przekonać.
      A Szary jest ble!

      Usuń
  15. O jaka wysoka ocena ! Książkę mam już na półce, zaczęłam czytać i średnio mi się podoba mam nadzieję jednak że to się zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka ostatnio jest bardzo popularna,ale ja nie przepadam za czytaniem powieści,o których jest bardzo głośno.Dlatego jak tylko opadnie wrzawa wokół nie to na pewno po nią sięgnę.Po tak wspaniale napisanej recenzji sumienie nie pozwoliło by mi spać po nocach,jeśli bym jej w najbliższym czasie nie przeczytała♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niezbyt lubię, no ale cóż :D
      I dziękuję za komplementy.
      Na pewno Ci przypadnie do gustu :D

      Usuń
  17. Powiem tak - ta seria przyciąga jak magnes. Chciałabym bardzo zapoznać się z pierwszym tomem jak i drugim. Niestety brak czasu mnie ogranicza, ale nie przejdę obok tych książek obojętnie. Fabuła to coś dla mnie! ;)
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Niedługo powinna przyjść do mnie paczka z egzemplarzem "Ognia i wody"! :D Słyszałam już tyyyyle opinii, że nie mogę się doczekać <3 Dodaję do obserwowanych ;)
    Buziaki :*
    http://zksiazkawkieszeni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  19. Stoją na półce dwie część tylko brak czasu na ich przeczytanie :/ Kiedyś na pewno sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń