czwartek, 24 marca 2016

022. Trylogia Niezgodna (Veronica Roth)


Tytuł: Trylogia Niezgodna (Niezgodna, Zbuntowana, Wierna)

Autor: Veronica Roth

Liczba stron: 1040

Wydawnictwo: Amber

Data wydania: 18 listopada 2014

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Tytuł oryginalny: Divergent, Insurgent, Allegiant


  ,,Niezgodną" znają wszyscy. Nawet ci, którzy nie czytają książek, przynajmniej raz w życiu o niej słyszeli. Dzisiaj postanowiłam zrecenzować Wam całą trylogię. Czy ,,Niezgodna" istotnie okazuje się fenomenem na miarę ,,Igrzysk śmierci"? Czy zasłużyła na sławę, jaką otrzymała? Na wszystkie pytania odpowiemy sobie na przystanku dwudziestym drugim. Osoby, które nie czytały tej trylogii, z góry ostrzegam, ponieważ miejscami mogą pojawić się nieznaczne spoilery. 



  Beatrice Prior musi dokonać wyboru. Przed nią test predyspozycji, który przechodzi każdy, kto ukończył szesnasty rok życia. Do wyboru ma Erudycję, Nieustraszoność, Altruizm, Prawość i Serdeczność. Wie, że może ,,mieć" tylko jedną z nich. Osoba, która nie pasuje do żadnej, zostaje nazwana bezfrakcyjną i wyklucza się ją ze społeczeństwa. Jednak istnieją również ludzie, którzy posiadają więcej niż jedną z nich - nazywani są Niezgodnymi. Tris decyduje o dołączeniu do Nieustraszoności, chociaż wychowano ją w Altruizmie. Co ją czeka w siedzibie Nieustraszonych? Kim tak naprawdę jest Cztery? I czy uda jej się zachować w tajemnicy to, co próbuje przed wszystkimi ukryć?

  Na wstępie wspomnę, że będzie mi naprawdę ciężko recenzować tę trylogię, więc bądźcie wyrozumiali.
  Na początku powiedzmy sobie o bohaterach. W ,,Niezgodnej" wyraźnie zarysowano osobowość Tris. Była odważna, zdeterminowana i pewna swego, a jednocześnie rozdarta przez konieczność wyboru. Nasza bohaterka nie chce być do końca życia Sztywniaczką (właśnie tak nazywa się ludzi z Altruizmu), za jaką wszyscy ją uważają. Wybiera więc Nieustraszoność i staje przed wieloma próbami, by nie zostać bezfrakcyjną. Widać, że stara się walczyć, że ma ogromną wolę życia i że wręcz pali ją pragnienie odkrycia, kim tak naprawdę jest. Wydawało mi się, że Beatrice nie będzie jak większość dennych bohaterek książkowych. Myliłam się. Pierwsza część tej trylogii naprawdę mi się podobała. Ale druga i trzecia... Autorce chyba coś nie wyszło. Veronica Roth zrobiła z Tris zakochane w Tobiasie, ciepłe kluchy. Podobnie miałam z Adamem z ,,Dotyku Julii". W pierwszym tomie naprawdę go polubiłam - wydawał się niesamowitą postacią. A potem coś nie wyszło i cóż... Jedno, wielkie bum.
  Cztery okazał się naprawdę ciekawym bohaterem - w pierwszych dwóch tomach był wręcz idealny. Potem autorka postanowiła wprowadzić narrację z jego punktu i wszystko rozsypało się jak domek z kart. Naprawdę się zawiodłam - zwłaszcza, że ustawiałam go naprawdę długo i dumna patrzyłam jak coraz bardziej piętrzy się w górę. Teraz niestety... Mam do Tobiasa inne podejście. ,,Wierna" stała się wyrokiem, a ,,Cztery" grobem, do którego go wrzucono. Myślałam, że do końca będzie twardy - wiecie, żebym przynajmniej miała wrażenie, że jest silny - ale tak się nie stało. Ostatnie wydarzenia rozmiękczyły go jeszcze bardziej. Rozumiem to, naturalnie. Naprawdę wiele stracił, ale... Ja tylko chciałam Cztery... Cztery, którego wręcz pokochałam...
  Bohaterowie są płytcy. Wybaczcie mi, pewnie wielu z Was teraz po prostu stąd wyjdzie. Droga wolna, ale... Ja jedynie dzielę się moją opinią. Wszyscy byli tacy... sztywni... Nawet najsmutniejsze momenty były... Takie byle jakie. Do gustu przypadł mi jedynie Uriah - chyba tylko on tak naprawdę został sobą. Autorka skomplikowała fabułę na siłę i w trzeciej części niemalże wszyscy zaczęli zachowywać się jak zawodowi żołnierze, którzy za wszelką cenę chcą ocalić świat i pokonać wszystkich wrogów. To było naprawdę irytujące. Wiem, że to normalna rzecz w dystopiach, ale gdybym miała porównać tę trylogię z ,,Igrzyskami Śmierci", to dzieło Suzanne Collins było lepsze. Ona nie zmieniła aż tak swoich postaci. Z dnia na dzień nie zrobiła z nich terminatorów. Owszem, tam też usiłowano wyrwać się spod władzy, ale nie w taki sposób. Myślę, że Veronica Roth chciała zbyt wiele przekazać, a zapomniała, że we wszystkim należy mieć umiar - właśnie dlatego jej nie wyszło.
  W poprzednim akapicie już częściowo ujęłam to, co miałam do przekazania. Jednak żeby recenzja nie składała się wyłącznie z negatywów, czas przedstawić pozytywy. Bo ,,Niezgodna" również je posiada. Autorka miała naprawdę świetny pomysł. Podzielenie społeczeństwa na frakcje odsłoniło przed nami pewnego rodzaju prawdę. Myślę, że przez stworzenie Niezgodnych pisarka chciała przekazać czytelnikom, że niezależnie od tego jacy jesteśmy, nasi najbliżsi nadal będą z nas dumni, nadal będą nas kochać. Nie każdy jest idealny - wszyscy się od siebie różnimy i nie można tak po prostu nas podporządkować. Codziennie należy wstawać z łóżka ze świadomością, że właśnie tacy powinniśmy być, że to, jacy jesteśmy, kiedyś nam się do czegoś przyda. No i najważniejsze - sami możemy się kształtować. Nikomu nie podlegamy, nikt nie ma prawa na nas podnieść ręki. A jeśli ktoś spróbuje - desperacko walczmy o swoje.
  Styl autorki był okej, chociaż miejscami męczył. Jednak wszystko było dokładnie opisane i poukładane. Veronica Roth stworzyła swój własny świat. Wielkie gratulacje.
  Chciałabym wypowiedzieć się również w pewnej kontrowersyjnej kwestii. Czy ,,Niezgodna" jest kopią ,,Igrzysk śmierci"? Ostatnimi czasy rynek wydawniczy pełny jest pozycji, nazywanych ,,dystopiami". Doskonale wiemy, że zaczęło się to od trylogii Suzanne Collins. A nawet jeśli nie, to właśnie ona była takim zapalnikiem. Autorka, możliwe, że nieświadomie, popchnęła innych do wzorowania się na niej. Owszem, w powieściach pani Roth istnieją pewne czynniki, które świadczą o uderzającym podobieństwie. Główne bohaterki, na pozór takie same jak wszyscy, a jednak całkiem odmienne, stające przeciwko złym organizacjom. Tego jest o wiele więcej - można by wręcz wyliczać pojedyncze sceny, ale ja nie widzę w tym sensu. Przez pewien okres kierowałam się myślą, że ,,Niezgodna" jest plagiatem ,,Igrzysk śmierci", ale... No, właśnie. Ale. To się zmieniło, ponieważ czytając ,,Wierną", zauważyłam, że są to dwie, odmienne trylogie. Obie autorki ukształtowały własne światy, własne historie. I chociaż Veronica Roth wyraźnie wzorowała się na Suzanne Collins, to samo wzorowanie się nie jest przestępstwem ani niczym złym. Według mnie, ludzie podchodzą do tego zbyt ostro. Za bardzo bronią Collins, chociaż autorka również nie stworzyła ósmego cudu świata, ale o tym kiedy indziej. Nie można kierować się schematami, kochani. Nieważne jak bardzo by to Was raziło w oczy.
 
W każdym razie, czytając ,,Wierną" spodziewałam się wielkiego wow, które nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie - miałam ochotę usnąć. Oczy mi się kleiły, a książka nie chciała się skończyć. Dawno już nie trafiłam coś tak dennego.
  Istnieją fani ,,Niezgodnej", którzy uważają, iż jest ona niezaprzeczalnie genialna, jednak ja bym polemizowała. Spodziewałam się dobrej dystopii, dostałam o wiele mniej.
Może nie powinnam podchodzić do tego aż tak krytycznie, ale uważam, że pani Roth nie wykorzystała całego potencjału, który w sobie kryje. Ciągle trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że jej twórczość nie skończy się na tej trylogii. Na okładce napisano, że ,,Niezgodna" wykracza poza ,,Igrzyska śmierci". Zgodzę się z tym zdaniem, o ile wykraczanie znaczy spoczywanie głęboko pod ziemią. Owszem, istnieją plusy, ale są one znikome. Nie chciałam recenzować samej ,,Wiernej" i kompletnie jej zbesztać, więc pod lupę wzięłam całą trylogię. Na plus wychodzi ,,Niezgodna" i ,,Zbuntowana", chociaż ta druga jest znacznie słabsza. Może wszystko wypadło tak dlatego, że chociaż Roth stworzyła nowy świat, postawiła go na niestabilnych fundamentach? Wyjaśnienie, dlaczego społeczeństwo podzieliło się na frakcje jest tak znikome, że niemalże go nie widać. Czytelnik niemalże od razu może o nim zapomnieć, bo tak naprawdę spamiętanie dwóch zdań z tysiąca stron jest bardzo trudne. Doczepię się również do treningu Nieustraszonych, który niemalże jest głównym wątkiem. Uważam, ze od pierwszej części powinno się coś dziać, a akcja rozkręca się pod koniec książki. Myślę, że przez te książki przebrnęłam tylko dzięki stylowi Roth. Autorka miewa interesujące pomysły i zawiera w nich brutalność, którą dozuje w niewyobrażalnych dawkach. Przez całą książkę nie wiemy, czego możemy się spodziewać, bo kiedy usytuujemy swoje stanowisko, pisarka nagle wyciąga pazury i pokazuje nam swoje drugie oblicze.
  Trylogia ,,Niezgodna" na pewno spodoba się fanom ,,Igrzysk śmierci", chociaż według mnie, wypada przy nich słabo. Płytcy bohaterowie, niestabilna fabuła, beznamiętność... To wszystko składa nam się w niezłą negatywną pulę.
  Ostatnio słyszałam wiele opinii o trzecim filmie i skoro jest on słabszy niż książka, to chyba czas strzelić sobie w łeb, bo nie mam pojęcia, jak ekranizacja może być gorsza od takiej "słabizny". Nadal nie oglądałam ,,Zbuntowanej" i chyba nie zamierzam, tak jak i ,,Wiernej". Dla mnie zarówno filmy, jak i ostatnia część tego cyklu, to jedna, wielka pomyłka.
  Jednak są również nieliczne plusy, a każdy patrzy na książkę inaczej, więc akurat Wam może przypaść do gustu. Jeśli nie przekonacie się na własnej skórze, tak naprawdę nigdy nie będziecie mogli mieć własnego zdania, prawda? Więc mimo mojej opinii, powinniście uświadomić sobie, czym tak naprawdę jest trylogia ,,Niezgodna".


OCENA KOŃCOWA: 4,5/10





43 komentarze:

  1. Jak dla mnie ta seria jest zbyt brutalna i nudna. Tris jakoś specjalnie mnie nie wkurzała, ale była średnia :/ To samo Cztery czy tam Tobias. Zwał, jak zwał.

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy brutalna... Czy ja wiem...
      Na pewno nie należy do tych najdelikatniejszych.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam do tej serii naprawdę dziwne uczucia. Ostatnio na jedynce leciały filmy i bardzo miło było mi powrócić do świata Tris, frakcji, całej tej świetnej historii, ale przyznam, że szczerze to trylogia średnio mi się podobała. Zgadzam się z większością Twoich zastrzeżeń :)
    Ja za to zapraszam na recenzję "Aplikacji" Lauren Miller!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie mam zamiaru powtarzać filmów. Kompletny kicz.

      Usuń
  4. Dużo mieszanych opinii słyszałam o Niezgodnej. Ponoć autorce zajęło dwa miesiące by ją napisać. Nie chcę się wypowiadać, bo nie czytałam, ale to się chyba nie zmieni ;)

    Nominowałam Cię do tagu :* http://zksiazkawkieszeni.blogspot.com/2016/03/medyczny-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych dwóch miesiącach nie miałam pojęcia :O

      Usuń
  5. Czytałam tylko "Niezgodną", a że reszty nie było w bibliotece to serii tej nigdy nie skończyłam. Pamiętam, że faktycznie stwierdziłam dużą inspirację trylogią Collins, ale tak czy siak "Niezgodna" całkiem mi się podobała. Miałam ochotę doczytać resztę (choć wiem, że ponoć im dalej, tym gorzej), ale gdzieś na facebooku natknęłam się na chamski spoiler, który zdradził mi zakończenie całej serii :< :< Nie widzę więc sensu w czytaniu kolejnych tomów :(
    Pozdrawiam,
    Paulina z Półka na książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również znałam zakończenie przed przeczytaniem "Wiernej", ale cudem dobrnęłam do końca.

      Usuń
  6. Pewnie nie będę jedyną osobą, która powie, że "Niezgodna" przypomina "Igrzyska Śmierci". Kiedyś, gdy dystopia była całkiem nowym gatunkiem, też tak uważałam, teraz jednak chyba nie porównywałabym ze sobą tych książek, bo to nie ma najmniejszego sensu - przeciez obie są dystopiami, więc muszą zawierać pewne podobne do siebie elementy.
    Przyznam, że nie przeczytałam całej trylogii - dałam sobie spokój w połowie drugiego tomu, po prostu nie dałam rady go przeczytać. Ale za to filmy na podstawie książek Pani Roth po prostu uwielbiam ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, drugi tom był naprawdę kiepski...

      Usuń
  7. Czytałam całą trylogię i bardzo ją sobie cenię i lubię. Może nie jest to jakaś literatura wysokich lotów, ale taka dla rozrywki i odprężenia się. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę że podstawową fabułą dystopii były, są i będą podobne problemy, ale każdy autor opowiada je inaczej :D
    Przeczytaj Dawcę na prawdę genialna książka :D I to starsza stażem od IŚ czy Niezgodnej :D
    Szkoda że tutaj bohaterowie cię rozczarowali :( osobiście lubię te książki bardziej od filmu chociaż też są spoko dość ;D

    Buziaki <3
    http://coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja właśnie miałam czytać te książki, bo gdzieś spotkałam się ze stwierdzeniem, że to podobne do "Igrzysk śmierci". Ale skoro piszesz, że bohaterowie płytcy, fabuła niestabilna, to jakoś coraz mniej mnie kusi. Szczególnie, że pierwszą część filmu już widziałam i szału nie zrobiła :D
    A co do Adama z "Dotyku Julii" to ja jakoś od pierwszej części go nie lubiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi tam w pierwszych tomach się podobał! :D

      Usuń
  10. Nie miałam okazji jeszcze przeczytać tej serii, ale słyszałam dość mieszane opinię dlatego zastanawiam się jak ta seria wyszła tak wysoko. Dodatkowo zaspojlerowano mi ostatni tom (storyofmajlajf :") ) w każdym razie nie mam na razie zamiaru się za nią zabrać :/
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdemu zaspoilerowano zakończenie xD

      Usuń
  11. Jestem w trakcie czytania tej serii i na razie nie mam o niej JEDNEJ - SOLIDNEJ OPINII. Niezgodna mi się podobała, a co będzie dalej, to nie mam pojęcia :)
    Pozdrawiam,
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsza część bardzo ciekawa, dalszych jeszcze nie czytałam :) Pozdrawiam i zapraszm na:
    razemzksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie czytaj. Zniszczysz sobie opinię :(

      Usuń
  13. Niezgodna mi się podobała, szkoda, że ptem jest gorzej. Mimo to siegne po dwa kolejne tomy w wolniejszym czasie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz przekonać się na własnej skórze :)

      Usuń
  14. Film bardzo mi się podobał, ale zaczęłam czytać te książki i tak jakoś nie za bardzo mi podpasowały i sobie odpuściłam. Może jeszcze kiedyś się za nie wezmę. Teraz na pewno nie będę się zmuszać.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastyczna recenzja! Podziwiam Cię za umiejętność tej dogłębnej analizy - przetrząsnęłaś trzy tomy, wyciskając z nich wszystkie negatywy i pozytywy. Czytałam jedynie "Niezgodną" i muszę przyznać, że w tamtym okresie (dorwałam ją niedługo po premierze, kiedy jeszcze mało osób o niej słyszało) wzbudziła we mnie masę emocji, a Cztery był niemal ideałem książkowego męża. :D I chociaż świat, który wykreowała Veronica Roth zupełnie mnie pochłonął, skończyłam tę pierwszą część, odłożyłam ją na półkę, a o kolejnych tomach tak jakbym zapomniała. Jakiś czas później obejrzałam ekranizację, która przypomniała mi o tych czytelniczych doznanianiach, popychając mnie jednocześnie do zainteresowania się pozostałymi tomami. I cóż, jak na moje (nie) szczęście przystało, trafiłam na jakąś niefortunną recenzję z ogromnym, świecącym spojlerem. ;-; Tak, tak, zdradzono mi zakończenie ostatniego tomu, które, bądź co bądź, miało istotny wpływ na ostatnie kilkadziesiąt kartek, czyż nie? Nie wiem, czy też tak masz, że świadomość, co się wydarzy, mechanicznie odbiera Ci przyjemność czytania? Wiem, że niektórym to nie przeszkadza i pomimo tego, nadal są zdeterminowani poznać treść lektury, ja niestety od razu się zrażam i sobie odpuszczam. Jakiś czas temu to pragnienie poznania losów Tris i Tobiasa wróciło, ale... nie wiem, chyba nie chcę brnąć przez to wszystko, mając pewność, że główna bohaterka skończy, jak skończy.
    O dziwo, "Igrzyska śmierci" przeczytałam jako drugie w kolejności, ale i tak pozostaną dla mnie fundamentalną częścią tego gatunku. Przypominają mi o niesamowitym okresie, w którym widziałam w książkach wszystko, co mnie otacza. :)
    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt! :*
    The heartlines books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej!
      Jaki długi komentarz!
      Uwielbiam twoje komentarze, bo zawsze są tak genialnie dłuuugie O.o
      Czasami mnie przerażasz...
      Ale dziękuję za opinię - cud, miód, malina ♥
      Wesołych świąt!

      Usuń
  16. Mam podobne uczucia co ty.
    Niezgodna miała potencjał ale moim zdaniem niewykorzystany. Pomysł dobry ale bohaterowie okropni. Poerwsza część mi się podobała i myślałam, że zapowiada się całkiem dobra seria, ale potem wydawało mi się, że autorce jakby odechciało się pisać. I odczuwałam, że wszystko jest tam takie na siłę, żeby tylko skończyć. Niestety zawiodłam się, tak jak i ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. I ten zawód jest naprawdę okropny...

      Usuń
  17. Ja mam co do tej książki mieszane uczucia. Czytałam na razie tylko Niezgodna. Wiele rzeczy mnie w niej denerwowalo, ale tez byly i calkiem dobre momenty.Pozdrawiam
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Niezgodną miałam tak samo. Dalej jest niestety gorzej...

      Usuń
  18. Od dawna miałam ochotę na tę serię, ale po Twojej recenzji raczej się wstrzymam. I tak mam dużo książek do przeczytania. :D
    Wesołych Świąt. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej tu znowu ja, nominowałam cię do LBA ! Będzie mi bardzo miło jeśli odpowiesz na pytania :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/2016/03/7-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  20. O ile pierwszą część przeczytałam i byłam nawet zadowolona ze swojej decyzji, to kolejne dwa tomy to dla mnie porażka.. Czytając je bardzo się męczyłam, ale chciałam je skończyć ze względu na filmy.. Poza tym, myślę podobnie jak Ty - kreacje bohaterów są płytkie i polubiłam tylko Uriah ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również tak uważam.
      Uriah w istocie genialny :D

      Usuń
  21. Tak ze mnie taki fan, że nie przeczytałam ani jednej książki natomiast byłam w kinie teraz na ostatniej i ogólnie oglądałam wszystkie części, ale po książki już chyba nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Veronica Roth próbowała stworzyć coś genialnego, jednak na próbie ostała. Pomysł świata był ciekawy, jednak nie do końca przemyślany. Poza tym Tris była zbyt wyidealizowana. Owszem - miała swoje za uszami, ale i tak można dostrzec, jak wszyscy się nią podniecają. Tobias (Cztery) również sflaczał. Przypomina mi oponę, którą ktoś przebił i odebrał najważniejszą funkcję.
    Pierwszy tom jako tako się broni. Człowiek ma nadzieję na lepszą kontynuację. Pudło. [Zbuntowana] śmieje ci się w twarz, a [Wierna] na dodatek pluje na czytelnika. I dodatek [Cztery], który jest w większości zżynką z [Niezgodnej]. Ile tam innych scen, niż w książce rozpoczynającej tę trylogię? Można je wyliczyć na palcach jednej dłoni, nawet wtedy, gdy masz dwa ucięte. A to wszystko dla pieniędzy.
    Pozdrawiam i ściskam. <3
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą.
      Po Cztery nawet nie mam zamiaru sięgać.

      Usuń