sobota, 2 kwietnia 2016

024. Hopeless (Colleen Hoover) - Hopeless nie zawsze znaczy beznadziejny.


Tytuł: Hopeless

Autor: Colleen Hoover

Liczba stron: 384

Wydawnictwo: Otwarte

Rok wydania: 2014

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Oryginalny tytuł: Hopeless


  Pamiętacie, jak kończyły się bajki, które czytali nam rodzice do poduszki, gdy jeszcze byliśmy mali? Księżniczka poznawała księcia, który ratował ją z opresji, brali ślub i żyli długo i szczęśliwie. Jednak w życiu każdej dziewczynki nadchodzi taki moment, w którym musi zapomnieć o historiach na dobranoc, zdjąć plastikową koronę z głowy i spojrzeć przed siebie. Chłopcy również przez to przechodzą - wybierają odpowiednią chwilę, by odłożyć drewniany miecz, zostawić w tyle ziejącą ogniem bestię i stoczyć kolejny pojedynek - tym razem z rzeczywistością. Na przystanek dwudziesty czwarty nie wjeżdżamy złotą karocą, a ubłoconym autobusem. Czeka nas trudne starcie. Wyjdziemy z niego cało? Witajcie w świecie, gdzie każdy mężczyzna może okazać się gwałcicielem, kobieta morderczynią, a dobre intencje niosą za sobą katastrofalne skutki. Witajcie  w świecie, gdzie ludzie wystawiają się wzajemnie i nie zwracają uwagi na uczucia innych. Witajcie w beznadziejnym świecie.  


  Od zawsze była Sky i Six. Six i Sky. Jednak w pewnym momencie przyjaciółki muszą się rozdzielić. Wiedzą, że nie na stałe, że jeszcze się zobaczą, jednak obie przepełnia smutek. Moment. Obie? Czy aby na pewno? Sky nie czuje kompletnie nic. Nie płacze, nie kocha ludzi, którzy ją całują... Zupełnie jakby coś ją otępiło, jakby wszystkie emocje zastygły.
Życie Sky nie jest proste. Kiedy była mała, adoptowała ją Karen, która szybko stała się dla niej matką. Kobieta nie przepada za technologią, więc Sky nie ma dostępu do internetu, telefonu, czy telewizora. Od zawsze uczy się w domu. Jest... Niewidzialna.
  W końcu uzgadnia z Karen, że pójdzie do normalnej szkoły. Tam poznaje Breckina - mormona i homoseksualistę w jednym - więc mimo obraźliwych napisów na swojej szafce, które pojawiają się coraz częściej, czuje się naprawdę swobodnie. Pewnego dnia spotyka się Deana Holdera - przystojnego chłopaka, który podobno siedział w poprawczaku za pobicie. Ku swojemu przerażeniu, a zarazem radości, w jego towarzystwie Sky zaczyna czuć.
  Jak ta znajomość odciśnie się na jej codziennym życiu? Kim jest i co tak naprawdę skrywa Holder? A co najważniejsze... Czy Sky w końcu przestanie być niewidzialna?

  Przyznam, że do książki podeszłam naprawdę sceptycznie. Od zawsze byłam, jestem i będę realistką. Nie wierzę w miłość. Nie wierzę w szczęśliwe zakończenia. Bajki zawsze były do kitu, a ciężka muzyka lepsza od popu. Fantasy kręciło bardziej niż romans. Chłopaków miałam w nosie, ale zawsze dobrze się z nimi dogadywałam. I przyznam szczerze - żadna z tych rzeczy się nie zmieniła. Jeżeli sięgam po romans, to mam pewność, że jest genialny. Nie czytam byle czego, bo denerwują mnie już wszystkie romansidła, w których poruszane są tematy: raka, niedoskonałości i seksu. Szukałam czegoś o wiele mocniejszego i bardziej życiowego. I wtedy w ręce wpadło mi ,,Hopeless". Wszyscy bardzo zachwalali tę książkę, więc postanowiłam, że przekonam się na własnej skórze, czy wszystkie ,,ochy" i ,,achy" są słuszne. Byłam naprawdę ciekawa, zwłaszcza, że naprawdę dużo słyszałam o tej powieści - kiedy ma się taką upierdliwą przyjaciółkę jak Natalia, nie da się nie słyszeć zachwytów nad Deanem Holderem, uwierzcie mi.
  Sky jest ciekawą osobą i chociaż wiele przeszła, nadal świetnie się trzyma. Ma Karen i Six - dwie osoby, które są dla niej najważniejsze. Kocha je całym sercem i stara się być uczciwa wobec obu. Czasem nagina zasady Karen, sprowadzając do domu chłopaka, ale u nastolatków to prawdopodobnie naturalne zachowanie. Wszystko było okej do momentu, w którym pojawił się Holder. Nasza bohaterka zaczęła przejawiać objawy zakochania, od których dostawałam nerwowego tiku oka. Wkurzało mnie jej zachowanie.
Zastanawiałam się, w którym momencie chwycę za nóż i potnę książkę. Takiego bezczelnego flirtowania nie widziałam jeszcze nigdy w życiu. Patrząc na późniejszy rozwój zdarzeń, można było
usprawiedliwić jej niektóre zachowania, współczuć jej, a nawet przytulać, gdy płakała. Przydarzyła jej się naprawdę straszna rzecz, chociaż do czasu nie była nawet tego świadoma. W pewnym momencie naprawdę zrobiło mi się przykro. Osoba Sky pokazuje, jak łatwo jest zniszczyć człowieka. Jak łatwo jest go upodlić. Jak łatwo jest nim manipulować. Jak łatwo jest go oszukać. Mimo infantylności, postać Sky dostaje ogromnego plusa.
  Co innego powiem o Holderze. Jest on postacią bardzo emocjonalną. Autorka oprószyła jego przeszłość mrokiem i przepełniła cierpieniem. Stracił kogoś, kto był dla niego najważniejszy na świecie. Jego rodzice również nie żyli w szczególnej zgodzie. Uważa, że zawiódł dwie osoby, które najbardziej potrzebowały jego wsparcia. Rozumiem wszystkie łzy, rozumiem każde załamanie, ale... Czy mężczyźni nie powinni być silniejsi, niż kobiety? Właśnie tego zabrakło mi w Holderze - emanującej z niego siły. Zamiast tego, dostaliśmy złamanego, zbitego psa. Wszystko można racjonalnie wytłumaczyć, ale zawsze istnieje jakaś granica. Mimo mądrości, zrozumienia i ciepła, gdzieś pozostawała dziura, która coraz częściej dawała o sobie znać. Na szczęście, Sky wiedziała jak
zasklepić tę lukę i tym samym uleczyć duszę Deana.


,,Nie będę życzyć sobie idealnego życia. Rzeczy, które przewracają cię w życiu są testami, zmuszają cię do wybrania pomiędzy poddaniem się i leżeniem na ziemi, a otarciem kurzu i powstaniem jeszcze wyżej niż stałeś zanim zostałeś przewrócony. Wybieram stanie wyżej."
~ ,,Hopeless" Colleen Hoover

  Co do wyglądu książki - okładka jest przepiękna. Chyba ta polska podoba mi się bardziej niż zagraniczna. Plusem są również opinie, które dodano w środku książki. Możemy zobaczyć, co o tej powieści myślą inni - ci, którzy już są po jej lekturze. I są to ludzie z różnego środowiska. Nie mamy do czynienia jedynie z blogerkami - pojawia się również Barbara Kurdej-Szatan - znana, polska aktorka.

  Nie dziwię się, że Colleen Hoover jest królową romansów. Można pozazdrościć jej kunsztu
pisarskiego (chociaż zam osobę, która pisze o wiele lepiej od niej) i doświadczenia. Widać, że sama naprawdę wiele przeszła lub bardzo zastanawiała się nad życiem, zanim rozpoczęła pisanie książki. Tematy gwałtu, pedofilii, czy samobójstwa naprawdę nie są łatwymi tematami. Mogą to potwierdzić ludzie, którzy przez to przeszli. Poruszając owe kwestie, Hoover łamie czytelnikowi serce z każdą stroną i zostawia ogromny ślad na jego psychice. Przyznam bez bicia - książka dwa razy przeleciała przez pokój zanim ją skończyłam. Była odważna, a zarazem bardzo... Psychiczna? Według mnie, pisarka nieco przesadziła, wprowadzając niektóre elementy, ale w ten sposób pokazała brutalność życia. Może niektóre kwestie zostały mocno ponaginane i chociaż to mi się całkiem podobało, to jak wspominałam wcześniej - co za dużo, to niezdrowo.
   Autorka pokazuje wartość wspomnień, które są niczym diamenty. Oszlifowane budzą w nas zarazem strach i fascynację. Jeżeli podejdziemy za blisko, skaleczymy się. Pojawi się krew, ból, łzy... Jednak kto nie zastanawia się nad swoją przeszłością? Zwykle nie pamiętamy wspomnień z dzieciństwa - ludzie mówią, że to dlatego, że nie warto żyć tym, co było, a skupić się na teraźniejszości. W ,,Hopeless" mamy zderzenie rzeczywistości. Powrót tego, co nigdy miało już się nie pojawić. Odżycie złych wspomnień.

,,Hope i Les - mówi cicho. - Hopeless"
~ ,,Hopeless" - Colleen Hoover

 
  Ktoś bardzo mądry porównał kiedyś człowieka do opuszczonej huśtawki. Wyobrażacie to sobie? Kołyszemy się w tył i w przód, w tył i w przód. Aż w końcu stajemy przed prawdziwym życiem i mówimy stop. Uważam, że to bardzo prawdziwe stwierdzenie. Samotność ciągle czyha gdzieś w tyle i zastanawia się, komu przystawić nóż do gardła.
  Jednak Colleen Hoover pokazuje, że świat jest jak rozgwieżdżone niebo. Codziennie mijamy dziesiątki ludzi, nie zważając na to, kim są i najzwyczajniej o nich zapominając. Nie dociera do nas fakt, że każdy z nas jest małą gwiazdą. Każdy z nas lśni. Każdy z nas stara się zaimponować innym. I każdy z nas spadnie. Ale kto wie? Może na ziemi, życie takiej gwiazdki będzie łatwiejsze?
  Chociaż na początku brałam ,,Hopeless" za zwykłe romansidło dla nastolatek, zmieniłam swoje zdanie. Książka zawiera wiele życiowych prawd, o których nie potrafimy nikomu powiedzieć. Prawd, które najchętniej zachowalibyśmy dla siebie i nigdy nie wyciągalibyśmy na światło dzienne.
  Według mnie, w życiu najważniejsza jest wiara i walka. Wiara w to, że nie wszystko jest beznadziejne i walka o to, by z dnia na dzień takie się nie stało.

OCENA KOŃCOWA: 8,5/10

28 komentarzy:

  1. Czuję się winna, że jeszcze nie przeczytałam tej książki, a bardzo bym chciała! Ale wiesz, ten brak czasu, zawsze coś wypadnie. Mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się w końcu po nią sięgnąć. Świetna recenzja! :* Pozdrawiam, http://zksiazkawkieszeni.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz sobie radę. Życzę ci powodzenia :)

      Usuń
  2. ...szczerze nie wiem, co powiedzieć.
    Może zacznijmy od tego, że wcale nie jestem upierdliwa! No i nie gadam zbyt dużo o Holderze. Nie, nie, nie. Tego mi nie możesz zarzucić. -.-'
    Kiedy chłonęłam kolejne słowa tej cudnej recenzji, zauważyłam moją huśtawkę. Nie no, to źle brzmi.
    Zauważyłam moje porównanie - to z człowiekiem i huśtawką. Nie wiem, dlaczego nazwałaś mnie mądrym człowiekiem. Ale cieszę się, że dotarł do Ciebie sens tych słów. :)
    Sama recenzja jest po części opowieścią, tak mi się zdaje. Opowieścią o uczuciach i przemyśleniach, do których zmusiła Cię ta książka. Podoba mi się to, że doceniłaś ten romans. Bo on nie jest banalny. A ja nie podsunęłabym Ci pod nos złej książki, prawda?
    Także no. Cudna recka. Tylko żeby ego Ci nie urosło za bardzo, bo będę musiała zacząć pisać Ci obraźliwe smsy. Tak dla równowagi.

    Całuję,
    N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stękałaś, stękałaś i wystękałaś. Masz upragnioną odpowiedź.
      Cieszę się, że napisałaś tak dużo i tak ładnie to ubrałaś w słowa. Jestem Ci ogromnie wdzięczna.
      I tak mam przerośnięte ego pfff...
      Jeszcze raz dziękuję ♥

      Usuń
  3. Przed moimi oczyma przewinęło się dość sporo recenzji tej książki, gdzie w większości widniało jedno hasło: BIERZ JĄ, TYGRYSIE. Ja jednak schowałam pazury, zgoliłam futro i udowodniłam wszystkim, że nie przeczytam tej książki. I dalej się tego trzymam. Tak mam, iż niektóre tytułu (chociaż zachwalane pod niebiosa) mnie nie ruszają. Jestem niczym stanowczy rodzic mówiący dziecku, że zje babeczkę jak odrobi lekcje. Cała ja, czyż nie? ;)
    Ściskam. :*
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobinkę przesadzasz ;)
      Zawsze warto próbować nowych rzeczy.

      Usuń
  4. Czytałam i byłam pod ogromnym wrażeniem mocy tej książki. Ta historia całkowicie do mnie trafiła :) http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam. Wiem, pewnie teraz zraniłam uczucia 75% blogowej społeczności - nie ciągnie mnie do tej książki, bo boję się zirytowania, zawodu i miliona innych negatywnych uczuć, jakich zazwyczaj doświadczam podczas czytania takich romansideł. Nie mogę powiedzieć tak jak Ty, że nie wierzę w miłość, bo jestem niepoprawną romantyczką... ale zazwyczaj wątki miłosne w książkach są dla mnie porażką. Może Hoover jest inna? Nie wiem. I chyba na razie się nie przekonam.
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Tego jednego dnia"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepoprawni romantycy też są świetni.
      W moim życiu trochę się pozmieniało i... Również moje zdanie...
      Ale cóż :D

      Usuń
  6. Jakoś mnie nie ciągnie do twórczości Pani Hoover, ale może kiedyś się skuszę na "Hopeless" ;) Twoja recenzja jest naprawdę zachęcająca :*

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam prawie wszystkie wydane książki pani Hoover po polsku i Hopeless jest tą ulubioną. Dlaczego? Sama nie wiem, bo nie wzdycham do Deana, nie płakałam, ale było coś w niej takiego, że czytałam tę książkę już kilka razy <3 Dlatego cieszę się, że i Tobie się podobała :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie czytałam nic poza "Hopeless", ale może przekonam się co do "Maybe Someday" :)

      Usuń
  8. Kupiłam sobie kiedyś tę książkę. Nie zachwyciła mnie tak bardzo jak większość czytelniczek, ale nie narzekam. Jedyne co mnie zdenerwowało, to te niesamowicie cieniutkie kartki- momentami aż bałam się je przewracać (chyba, że tylko moje wydanie tak się prezentuje).
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja. Ja sama tej książki jeszcze nie przeczytałam, nie przeczytałam jeszcze żadnej ksiażki Colleen Hoover ale bardzo bym chciała.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po za tym nominowałam cię do tagu: http://zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com/2016/04/reread-rewrite-burn-book-tag.html.
      Mam nadzieję, że go wykonasz :)

      Usuń
  10. Kurczę, sama nie wiem jak to jest, że recenzje książek Hoover są zawsze tak bardzo emocjonalne. Cudownie opowiadałaś o tej książce, więc doskonale wyobraziłam sobie wszelkie uczucia, których doświadczyłaś. Całe szczęście, że opinia ostatniej osoby na Ziemi, która nie poznała jej twórczości niedługo nie będzie mnie dotyczyć, bo zamówiłam już "Maybe someday" :D Fajnie, że zamieściłaś tutaj również zagraniczne okładki, bo po porównaniu bezsprzecznie mogę się z Tobą zgodzić, że ta polska jest chyba najładniejsza. :) I szczerze zazdroszczę "czytającej" przyjaciółki - to pewnie wspaniale móc porozmawiać o książkach z tak bliską Ci osobą. Moje uciekają od czytania jak tylko mogą, na szczęście mam jeszcze wspaniałą panią od polskiego, z którą wymieniam się pozycjami. :D
    Ściskam ♥
    The heartlines books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, kiedy ludzie piszą tak piękne komentarze. Moje serducho zabiło mocniej, naprawdę.
      Czy ja wiem... :D
      I zazdroszczę "Maybe someday" :D

      Usuń
  11. Hm, z chęcią przeczytam, podoba mi się, że książka wzbudza różne uczucia i porusza trudne tematy. Następna pozycja do i tak długiej już wishlity.. :D

    www.swiatfangirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoja recenzja sprawia, że mogłabym natychmiast chwycić za tę książkę i pokochać ją najmocniej. Chociaż czytałam tę książkę i nie należy do moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham te książkę całą sobą ♥
    Najlepsiejsza książka jaką przeczytałam w ubiegłym roku i na prawdę każdemu gorąco polecam ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam Hopeless i pomimo jednego szczegółu, który nie przypadł mi do gustu, uważam, że książka jest ciekawa i zaskakująca :)
    Pozdrawiam!
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie sięgnęłam po żadną z książek tej autorki. Mimo iż mam je w swoich planach jakoś nie umiem zabrać się do tego aby je kupić.
    Trzeba to jak najszybciej zmienić bo mnie ciekawi cóż skrywają i czy przypadną mi do gustu! :)
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Naprawdę bardzo dokładna recenzja. Muszę przyznać, że jeszcze nie miałam styczności z prozą pani Hoover. Tak jak Ty, nie jestem fanką romansów, miłość najczęściej łykam w połączeniu z fantastyką. Ale muszę przyznać, że ta książka mnie zainteresowała i skoro tak o niej piszesz to chyba warto po nią sięgnąć. Szkoda trochę tej słabszej męskiej postaci, ale skoro kobieca jest mocna to mi chyba wystarczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Miłość w połączeniu z fantastyką jest najlepsza :D

      Usuń
  17. Przypomniałaś mi dlaczego tak bardzo lubie tę książkę. Mimo kilku wad, nadal dobrze ją wspominam i uważam, że Hoover tak łatwo nie wypadnie z rankingu moich ulubionych autorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że miło wspominasz przygodę z panią Hoover :D

      Usuń
  18. Wow...
    Czytałam wiele recenzji "Hopeless", ale Twoja jest zdecydowanie najlepsza. To co napisałeś, chwycił mnie za serce, choć wiem jak to dziwnie brzmi :)
    Także uwielbiam romans połączony z fantastyką :D
    Czytałam już kilka powieści pani Hoover i jest jedną z moich ulubionych autorek. Skoro podobało Ci się " Hopeless" to dla uzupełnienia możesz przeczytać "Losing Hope", który jest tą samą opowieścią tylko że strony Holdera :) Dużo rzeczy się wyjaśnia w tej drugiej części.
    Z chęcią przeczytałam Twoją recenzję książki " Maybe someday" która jest moją ulubioną ;)
    Świetnie piszesz, będę wpadać tu częściej :)

    Jeśli będziesz miała czas i ochotę, to zapraszam do mnie:
    kochajacaksiazki.blogspot.com

    Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki wielki komplement :o
      Możliwe, że kiedyś się zabiorę za "Maybe Someday" :)
      Cieszę się ogromnie! :D
      Jasne, że wpadnę :D

      Usuń