poniedziałek, 27 czerwca 2016

030. Kamień i sól (Victoria Scott)


Tytuł: Kamień i sól

Autor: Victoria Scott

Liczba stron: 365

Wydawnictwo: IUVI

Rok wydania: 2016

Kategoria: Thriller/Fantasy/Science Fiction

Tytuł oryginalny: Salt & Stone


  Miłość wymaga poświęceń. Każdy z nas kogoś kocha. Oba te stwierdzenia są prawdziwe. Mamy rodziców, rodzeństwo, dziadków, przyjaciół oraz inne osoby bliskie naszemu sercu.. Wyobrażaliście sobie może, że któremuś z tych ludzi stałoby się coś złego? Nie? No, to sobie wyobraźcie. Nagle ktoś z Waszych najbliższych zaczyna cierpieć na dziwną chorobę. A Wam nadarza się okazja, żeby przywrócić go do normalnego stanu. Musicie jedynie wystartować w Piekielnym Wyścigu. Nagrodą za jego wygranie jest lek na wszystkie przypadłości. Odważylibyście się? No cóż, Tella Holloway się odważyła.


  Tella ma za sobą już dwa etapy Piekielnego Wyścigu - przetrwała wyprawę do dżungli i na pustynię. Teraz przyszedł czas na niebezpieczny ocean oraz równie groźne góry. Czy dziewczyna będzie wiedziała, komu ma zaufać, skoro zdrajcą może być dosłownie każdy? Kogo ocali, kiedy życie paru osób będą wisiały na włosku? I czy zakończy wyścig, a tym samym zdobędzie lek dla brata? Wystartowało stu dwudziestu dwóch uczestników, zostaje czterdziestu jeden. Każdego z nich dzieli zaledwie krok od wygranej, jednak zwycięzca może być tylko jeden...

  Z Victorią Scott miałam już okazję spotkać się w pierwszej części serii Ogień i woda, gdzie poznałam Tellę Holloway i przeżyłam wraz z nią oba etapy Piekielnego Wyścigu. Przyznam, że w pierwszej części dziewczyna zauroczyła mnie swoją odwagą i pewnością siebie. Powiem więcej, miałam nadzieję, że w następnym tomie tak zostanie. Nie macie pojęcia, jak bardzo się zawiodłam. Bohaterka zmieniła się w rozhisteryzowaną, zadurzoną nastolatkę. Niby norma, niby każdy tak ma, jednak... Jednak jeżeli w każdym rozdziale znajduje się co najmniej jedna wzmianka o niebieskich, cudownych oczach Guya, to zaczyna mnie nosić.

 Mimo wszystko, Victoria Scott ponownie dostarczyła mi niemałych wrażeń. Już od pierwszych stron mogłam uczestniczyć w jeździe bez trzymanki, co naprawdę mnie ucieszyło. Akcja nie wlokła się jak w wielu książkach młodzieżowych - wręcz przeciwnie - gnała do przodu piorunem. Rozwiązania nowych tajemnic dość szybko wychodziły na jaw, chociaż ta największa pozostawała nierozwiązana. Dzięki ekstremalnym warunkom, wszystko nabierało rumieńców i podnosiło ciśnienie czytelnika. Zachowanie postaci wpłynęło na tempo książki równie mocno jak pozostałe czynniki.

  Victoria Scott została rzucona na głęboką wodę. Rynek wydawniczy jest już naprawdę przepełniony wszelkiego rodzaju dystopiami, jednak ona się nie poddała i dzięki staraniom, może teraz z dumą oglądać swoje dzieło na półkach we wszelakich księgarniach. Na początku Ognia i wody byłam strasznie sceptycznie nastawiona do książki, bo ogromnie przypominała mi Igrzyska śmierci, które czytałam dobre parę lat temu. Na początku odczuwałam dyskomfort, bo te dwie pozycje okazały się tak szaleńczo podobno, że zastanawiałam się, czy inspiracja to na pewno odpowiednie słowo. Dziś otwarcie mówię, że serie są siostrami. Podobne, jednak nie takie same. Bo nie można powiedzieć, że młodsza z nich nie ma w sobie zupełnie nic ze starszej.

  Styl autorki jest ciekawy, jednak niezbyt mi się podobał. Nie potrafiłam przystosować się do narracji, a tym samym ciągłego siedzenia w głowie Telli. Myślę, że powieść łatwiej czytałoby się, gdyby została napisana z perspektywy widzenia osoby trzeciej. Muszę tu jednak zaznaczyć, iż nie wrzucam tego stylu do "nie dotykać nawet kijem, bo ugryzie". Po prostu uważam, że nie każdy się w nim odnajdzie.

  Bohaterowie są niewątpliwie mocną stroną Victorii Scott. Przyznam, że w tej części irytowała mnie jedynie Tella. Sentyment do Guya pozostał, do Harper zaczęłam pałać gorącą miłością, a Cotton mnie zaintrygował. Wszystkie postaci są wykreowane w ten sposób, że nie da się ich nie lubić. Czytelnikowi wydaje się, że stoją przed nim, z krwi i kości. Są tak idealnie stworzone, że można zrozumieć ich niemal wszystkie decyzje. Boimy się o nich, kiedy są w niebezpieczeństwie, płaczemy, kiedy oni płaczą, śmiejemy się, gdy oni żartują. A kiedy książka się kończy, pragniemy jeszcze raz ją otworzyć, by ponownie móc ich sobie wyobrażać.

  Można również uznać, że pisarka umie stworzyć napięcie jakich mało. Swoje książki kończy w ten sposób, że czytelnik pragnie sięgnąć po kolejną, odczuwa tak wielki niedosyt, że nie potrafi go powstrzymać. W najmniej spodziewanym momencie potrafi zbić z tropu każdego i sprawić, by oddech uwiązł mu w gardle. Każdy rozdział Kamienia i soli przyprawia o gęsią skórkę, a sama książka nie pozwala o sobie zapomnieć.

  Warto również wspomnieć o pewnej relacji. Każdy uczestnik Piekielnego Wyścigu troszczy się o swoją pandorę i odwrotnie. Sama więź między pandorami, a ludźmi została przedstawiona chyba najlepiej jak się dało. Zwierzęta gotowe były skoczyć w ogień, by ratować swojego pana/panią. Same zawody pokazały również jak ważna jest współpraca i pomoc drugiemu człowiekowi, jednak nie można zapominać, że była to zwyczajna rzeź, a ludzie najnormalniej w świecie potrafili podrzynać sobie gardła.

  Kamień i sól to powieść, która pokazuje, że wszystko ma swoją cenę i nie ma nic za darmo, nawet jeśli to, co czynisz, uznajesz na słuszne. Każdy twój krok został zaplanowany, a oddech, który wypełznął z twojej piersi, wcale nie pojawił się przypadkiem. Warto jednak czasem zastanowić się, co jest prawdziwą walką. Piekielny Wyścig? A może całe życie?

  Książka ma swoje wady, ale wgniata w fotel jak żadna inna. Jeżeli po nią sięgniecie, gwarantuję Wam ostrą jazdę bez trzymanki.

OCENA KOŃCOWA: 7/10

40 komentarzy:

  1. No okej, ale ja Victorii Scott... nie polubiłam. Odłożyłam jej pierwszą książkę po tym, jak zobaczyłam tyle podobieństw do cudownych "Igrzysk śmierci" i raczej już nie wrócę do przygód Telli. Ani do innych powieści tej autorki.
    Pozdrawiam, u mnie post tematyczny! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja na początku też się nie przekonałam, z tego powodu co ty, jednak brnęłam do przodu i... Jak to się mówi: Im dalej, tym lepiej :)

      Usuń
  2. Trochę się boję tych wzmianek o pięknych oczach Guya :D Na pewno kusi mnie fakt, że autorka potrafi budować napięcie. Muszę się w końcu przekonać czy mi się spodoba jej twórczość czy nie, bo bardzo o niej głośno w blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wzmianki były okrooooopne!
      W życiu się tak nie męczyłam.

      Usuń
  3. Na pierwszą część miałam ogromną ochotę jeszcze na długo przed premierą, ale jak ty zwykle ze mną bywa - wiecznie się spóźniam. Nawet podczas czytania książek. Druga część już wyszła a ja pierwszej nawet nie zaczęłam :c W wakacje planuję ponadrabiać moje wszystkie książkowe zaległości ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zawsze spóźniam, luz. Mam nadzieję, że jak najszybciej zabierzesz się za tę książkę :)

      Usuń
  4. Tej autorki nie czytałam jeszcze nic. Jednak na początku myślałam żeby przeczytać jej nową powieść "Tytany", ale widziałam kilka niepochlebnych recenzji i zdecydowałam się na Ogień i wodę. Jestem jeszcze na etapie "tak na pewno następną książką jaką kupię będzie to". Taaa... słyszałam, że ta część jest gorsza, ale czy to nie jest przypadkiem jedna z niewielu duologii? Oprócz tego wszyscy (dosłownie) nawijają teraz o tej autorce i jestem wręcz zmuszona zapoznać się z jej twórczością. Główna bohaterka i te jej błyskotliwe przemyślenia, skąd ja to znam ? ^^ Cóż może wreszcie w najbliższym wakacyjnym czasie wezmę się za te książki, bo to zdecydowanie mój gatunek :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duologie mają w sobie urok, naprawdę. Właśnie dlatego nie zamierzam pisać swojego maleństwa jako trylogii.
      Taaaak, przemyślenia mnie dobiły...

      Usuń
  5. Osobiście uwielbiam tę serię - nie sposób mi tutaj mówić o jakimkolwiek podobieństwie do "Igrzysk śmierci", ponieważ ich nie czytałam do tej pory. Ale wiem, że przepadałam w dziele Victorii Scott bez reszty! :)
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytasz, przekonasz się, o czym mówię :D

      Usuń
  6. A ja nadal mam "Ogień i wodę" przed sobą, ale coś mi się wydaję, że jak sięgnę po pierwszą część - będę "zmuszona" również do drugiej. :D Naprawdę ciekawi mnie ta seria i mam nadzieję, że się nie rozczaruję przy najbliższym spotkaniu z nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, autorka wręcz zmusza do czytania drugiej części :D

      Usuń
  7. Opis pierwszego tomu mnie zaciekawił, ale boję się tych podobieństw do "Igrzysk", więc na razie nie mam w planach czytania tej książki.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekałam na kontynuację Ognia i Wody i gdy w końcu się doczekałam....przepadłam :D Książka świetna, a zakończenie zaostrzyło apetyt na więcej.

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Toba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobała :D

      Usuń
  9. Czytałam pierwszą część 'Ogień i Woda' i dałam jej 6/10. Nie dlatego, że była zła, bo bardzo mi się podobała, tylko dlatego, że pomysły były ściągnięte od innych autorów. I tak mam zamiar przeczytać 'Kamień i Sól' ;)

    Pozdrawiam cie z całego serduszka i zapraszam do mnie na 'Idealne wakacje..., czyli Książki, Muzyka i Filmy bez których nie wyobrażam sobie lata' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam jedynie mocną inspirację Collins...

      Usuń
  10. To podobieństwo do innych cykli trochę mnie niepokoi, ale z drugiej strony, trudno wymyślić coś naprawdę oryginalnego w gatunku, w którym wszystko już było:) A skoro,jak piszesz, wykonanie było zadowalające, to może dam szansę serii? Czas pokaże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, naprawdę trudno :)
      Daj jej szansę, naprawdę warto :D

      Usuń
  11. Od dawna chcę sięgnąć po "Ogień i wodę" oraz "Kamień i sól", ale zawsze coś innego wpada mi w ręce i nie mam czasu na te książki. Może w końcu w te wakacje się za nie zabiorę bo bardzo chcę, tym bardziej jeżeli rzeczywiście tak wciskają w fotel.

    Cieplutko pozdrawiam ♥ Nina z bloga impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa fabuła, aczkolwiek troszkę obawiam się podobieństw do "Igrzysk Śmierci"... nie mniej jednak może w przyszłości sięgnę po tę książkę :)
    Pozdrawiam!
    Zajrzyj :) klik!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa fabuła, aczkolwiek troszkę obawiam się podobieństw do "Igrzysk Śmierci"... nie mniej jednak może w przyszłości sięgnę po tę książkę :)
    Pozdrawiam!
    Zajrzyj :) klik!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo chciałabym poznać tę serię i postaram się to zrobić jak najszybciej :) zachęcająca recenzja!
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mam nadzieję, że Ci się uda! :D

      Usuń
  15. Łoooł, może być ciekawie! To chyba nie do końca moje klimaty, ale coś mnie w tej pozycji intryguje...coś, co sprawia, że dałabym jej szansę :)
    Jak tylko się uporam z moimi stosami to postaram się zdobyć i się z nią zapoznać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj jej szansę, też myślałam, że to nie moje klimaty :D

      Usuń
  16. Miałam z Tellą identycznie, więc Cię rozumiem ;-; Jednak czytałam Tytany i muszę powiedzieć, a autorka nie ma takiego stylu jak w Ogień i woda więc to zwyczajnie wina Telli :D
    Świetna recenzja ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jestem akurat miesiąc po lekturze pierwszej części i muszę powiedzieć, że niesamowicie mi się podobała, a Tella (o dziwo) nie była dla mnie aż tak irytująca. "Tytany" tej autorki również były niczego sobie, choć wydawało mi się, że były trochę gorsze, choć fabuła akurat oryginalna, w przeciwieństwie do "Ognia i wody", bo z mechanicznymi końmi się jeszcze nie spotkałam :)
    Obserwuję kochana i zaczytanych wakacji!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po "Tytany" jeszcze nie sięgnęłam, może zrobię to w przyszłości, bo faktycznie, fabuła wydaje się oryginalna.
      Dziękuję bardzo! :D

      Usuń
  18. Jakoś nie mogę się przekonać do tej serii. Te pandory to osobliwy i oryginalny pomysł, ale z drugiej strony trochę mnie odrzuca. Nie wiem czy przeczytam. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tak w sumie nie wiem czy chcę to przeczytać. Chyba boję się trochę podobieństwa do Igrzysk Śmierci, ale może kiedyś sięgnę po pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tak w sumie nie wiem czy chcę to przeczytać. Chyba boję się trochę podobieństwa do Igrzysk Śmierci, ale może kiedyś sięgnę po pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy się skuszę. Na razie przerabiam Potop, a to jest... ciężka lektura. Wręcz bardzo.
    Wpadlam na twojego bloga i powiem ci, że podoba mi się twój wygląd, haha :D
    Serdecznie zapraszam na mój post o Zanim się pojawiłeś. Dopiero zaczynam i proszę o rady. https://want-cant-must.blogspot.com/2016/07/zanim-sie-pojawies.html?showComment=1467450658448#c7869430426512416545

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Potop" ugh... Zdaję sobie z tego sprawę :D
      Dziękuję, dziękuję bardzo :D

      Usuń