sobota, 2 lipca 2016

031. Dreszcz (Jakub Ćwiek) - Rock'n'Roll is Not Dead!


Tytuł: Dreszcz

Autor: Jakub Ćwiek

Liczba stron: 296

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Rok wydania: 2013

Kategoria: Fantastyka/Fantasy/Science Fiction

Tytuł oryginalny: Dreszcz

  
  Odszedł Kłamca, nadchodzi Dreszcz, bo ileż się można pieprzyć z Bogami. 

  Rock i metal zaliczają się do moich klimatów od jakichś dwóch, może trzech lat. Słucham wszystkiego, co choćby brzmi jak gitara elektryczna. Nie macie pojęcia, jak bardzo się cieszyłam, kiedy zobaczyłam, że Ćwiek wydał książkę, w której mogłabym się niezaprzeczalnie zakochać. Miałam pewność, że będzie to coś dla mnie. I wie Pan co, Panie Jakubie? Podziękuję za kwiatuszek nieskalanej niewinności - wyparowała, kiedy Brian Johnson pierwszy raz ryknął z moich głośników.


  Rychu Zwierzchowski wiedzie żywot pasożyta-luzaka - sex, drugs and rock'n'roll. Pije, pali, gra na streecie i usilnie stara się nie znaleźć poważnej, regularnej pracy. Utrzymuje go córka, która co jakiś czas dba o uzupełnienie jego pustego portfela.
Całe życie Dreszcza to koncerty i AC/DC ponad wszystko. 
Są przyjaciele i wrogowie, choć tych drugich rzecz jasna więcej. Aż pewnego dnia Dreszcz obrywa piorunem i... zyskuje nowe supermoce. Tylko czy to coś zmienia?
Jak to u Ćwieka bywa - muza głośno ryczy, a każda strona wali po uszach siłą decybeli.

  Moja przygoda z Ćwiekiem zaczęła się od świetnego Kłamcy. Kiedy w moje ręce trafił Dreszcz, przyszła pora, żeby sprawdzić, czy zachwyty nad warsztatem pisarskim autora były słuszne. Osobiście uważam, że pan Jakub ma swój unikalny styl, który sprawia, że czytelnik za każdym razem pragnie więcej i więcej. Jeszcze żaden autor nie przypadł mi do gustu aż tak bardzo ze względu na styl pisania. Zwykle zwracam na niego bardzo dużą uwagę i ogromnie się cieszę, kiedy coś mnie zaskoczy, ale Ćwiek niezaprzeczalnie bije wszystkich, mimo że niejeden polonista skrzywiłby się, czytając jego powieści. Gdybym powiedziała, że mamy w nich do czynienia z piękną polszczyzną, to bym skłamała. Autor posługuje się niezliczoną ilością przekleństw, które, o dziwo, dodają Dreszczowi barw.


,,Dobra - zwrócił się do policjanta - więc co możemy dla ciebie zrobić? Zaznaczam, że nie biorę w tyłek i nie całuję w usta. Kolega odwrotnie."


  Bohaterowie, zupełnie jak w każdej powieści tego pisarza, są jedyni w swoim rodzaju i zupełnie różnią się charakterami. Rychu całkowicie mnie do siebie przekonał - wcale nie okazał się tak bezczelnym i głupim starcem, jakiego usiłował grać na rozmowie kwalifikacyjnej. Postać Ryśka udowadnia, że podeszły wiek nie stanowi żadnego problemu - nawet jeżeli masz sześćdziesiątkę na karku, możesz się realizować, kto powiedział, że z gorszym skutkiem niż w młodości?
Pozostałe, stworzone przez autora, osoby wcale nie wypadają gorzej. Obdarzyłam sympatią również Benjamina, Alojza oraz Ekumena. Nie znalazłam dwóch takich samych bohaterów - każdy z nich był wyjątkowy, a jakaś cecha szczególnie go wyróżniała na tle innych.

    Fabuła została zaprezentowana w ciekawy sposób. Ćwiek umie stworzyć napięcie, które utrudnia  nawet samo oddychanie. Otwarcie powiem, że niektórzy zagraniczni autorzy tego nie potrafią, a on poradził sobie z tym bez problemu. W wielu książkach występuje schemat: ,,akcja, akcja, akcja". Jakub Ćwiek pokazuje, że powinno być: ,,napięcie, akcja, napięcie, akcja". Wątki kryminalne idealnie wtapiały się w całą historię i sprawiały, że przez  niemal trzysta stron wisiał nad nią znak zapytania. Zadawałam sobie wiele pytań i ciężko to przyznać, ale niektóre z nich nadal mnie dręczą, bo nie poznałam na nie odpowiedzi. Przyznam, że ten niedosyt jest nie do zniesienia. Owszem, pisarz powinien pozostawić niektóre sprawy niewyjaśnione, zwłaszcza jeżeli wie, że zdecyduje się na kontynuowanie tego cyklu, ale niedopowiedzenia w Dreszczu naprawdę mnie zirytowały i przyznam, że była to jedyna wada tej pozycji.

,, - Co mi się stało? - zapytał.
- Wersja dugo czy krótko? 
- Krótka.
- Pieron cie ciulnoł."

  Powieści nie polecam osobom wrażliwym i głęboko wierzącym, chociaż każdy ma własny gust i otwarcie może decydować o tym, co chce przeczytać. Ostrzegam jednak, że dzieło Jakuba Ćwieka zawiera nie tylko ogromne ilości przekleństw, ale i rasistowskie teksty oraz takie, które mogą urazić uczucia religijne niejednej osoby. Jednak jeśli ktoś lubi książki tego autora i już przyzwyczaił się do jego sposobu pisania, to z łatwością wkręci się w Dreszcz. Przyznam, że nie miałam najmniejszego problemu z przystosowaniem się do teksu i nie mogłabym sobie wyobrazić, żeby pisarz stworzył tę powieść w chociaż odrobinę innej odsłonie. Gdyby zabrakło klęcia oraz seksistowskich wypowiedzi, Ćwiek nie byłby już Ćwiekiem. 

  Zaletą powieści jest też oczywiście wygląd wizualny. Sama okładka wygląda intrygująco, a w środku możemy znaleźć świetne ilustracje (wydaje mi się, że podobne są również w Papieżu sztuk). Widać, że w książkę włożono masę pracy, więc posyłam ogromne wyrazy szacunku w stronę wydawnictwa.

  Przyznam, że od dawna jestem zapaloną fanką Marvela. Superbohaterowie stali się nieodłączną częścią mnie. W Dreszczu mamy przedstawionych polskich superbohaterów. I nie, o dziwo żaden z nich nie włada mocą, która polega na wyczarowywaniu gorzały.  Autor przedstawił nam prawdziwych herosów, jednak nie omieszkał zaznaczyć, że nadal są ludźmi i mają swoje słabości oraz pragnienia.

  W każdym razie, powieść bardzo mi się podobała i na pewno jeszcze nie raz wrócę do Ćwieka. Polecam wszystkim.


OCENA KOŃCOWA: 9/10

Gdyby strony mogły śpiewać...

22 komentarze:

  1. Twórczość Ćwieka jeszcze przede mną. Na pewno kiedyś po niego sięgną bo widzę coraz więcej dobrych recenzji jego książek. Ja też lubię rock i metal, piąteczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka!
      Sięgnij, bo naprawdę warto :)

      Usuń
  2. Omijam książki fantasy i myślę, że w przypadku tej pozycji raczej tego nie zmienię.
    Pozdrawiam! :)

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, może kiedyś zmienisz zdanie? :)

      Usuń
  3. Kompletnie nie moje klimaty XD Ale polecę tę książkę koledze- metalowcowi. Możliwe, że mu się spodoba :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pecha do polskich autorów. Pan Ćwiek również nie przypadł mi do gustu. Próbowałam czytać Kłamce, ale to nie dla mnie. Niemniej recenzja bardzo ciekawie napisana :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zacznij od innej pozycji Ćwieka?

      Usuń
  5. Nigdy, nie spotkałam się z żadnym dziełem Ćwieka. Niepochlebne opinie, skutecznie mnie do tego zniechęciły. Jednak, w prywatnym życiu należę do grona fanów każdego możliwego podgatunku metalu i rocka. Okładka, na której widnieją naszywki moich ulubionych zespołów oraz nawiązanie do Ac/Dc, a także Twoja opinia... może jednak się skuszę. Raczej na pewno :)

    Pozdrawiam.
    jakaczuszka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepochlebne? O Ćwieku? Nieeee...
      Ooo! Kolejna metalówka! :D

      Usuń
  6. Ach ten Ćwiek. Ostatnio był na Festiwalu Książki w Opolu i mnie zaintrygował. I od razu udało mi się zakupić książkę i czekam aż ją przeczytam.
    Ale widzę, że ciekawie będzie. Nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam bardzo dużo o tym autorze, jednak nie miałam okazji jeszcze sięgnąć po żadną jego powieść. Widzę, że ta pozycja jest warta uwagi :)
    Pozdrawiam!
    Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że jest warta uwagi, nie zawiedziesz się! :)

      Usuń
  8. Ten pomysł z tytułami rozdziałów jako piosenkami bardzo mi się spodobał, bo od razu zaczynało mi AC/DC szumieć w uszach :D Jednak mi czegoś brakowało w "Dreszczu", jakiegoś większego kopa. Postać Benjamina wciąż jest dla mnie zagadkowa, szczególnie ta jego przeszłość, rodzina. Mam nadzieję, że w drugiej części znajdę na to odpowiedzi. Ale Ćwiek na zawsze zostaje w moim serduchu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, muszę ją dorwać, rockowe i metalowe klimaty to moja miłość od prawie dziesięciu lat, jestem pewna, że mi sie spodoba :)
    Pozdrawiam!
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Twoje klimaty, również uwielbiam takie rzeczy ♥♥

      Usuń
  10. Nie mam wątpliwości, że kiedyś przeczytam tę książkę, jak i inne autorstwa Ćwieka. Na razie muszę uporać się z Chłopcami, właśnie Zguba idzie do mnie pocztą i mam nadzieję, że jak najszybciej będę miała ją w rękach, bo dwie pozostałe były fenomenalne. Jedyne co mi w duszy gra, to metal, rock i TSA :D
    Trzymaj się \m/
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się trzymaj
      \m/ forever ♥♥

      Usuń
  11. Kurczę. Wczoraj napisałam komentarz do tej recenzji, ale najwyraźniej się nie opublikował. Bynajmniej... książkę z chęcią kiedyś przeczytam! Rock i metal to moje klimaty, a AC/DC kocham - jednak użyłabym tu teraz piosenki: Highway to hell :D! Pozdrawiam!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapryśny blogger ;-;
      Kolejna siostra, czyżby? :D

      Usuń