piątek, 8 lipca 2016

032. Jak najdalej stąd (Andrea Portes) - Nie można uciec od wszystkiego.


Tytuł: Jak najdalej stąd

Autor: Andrea Portes

Liczba stron: 240

Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Rok wydania: 2016

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Tytuł oryginalny: Hick


  Nawet dziecko kiedyś musi się dowiedzieć, że życie to jedno, wielkie bagno, z którego wyleziesz tylko wtedy, kiedy przestaniesz oddychać. Od chwili, gdy nauczy się mówić, albo nawet wcześniej, powtarza mu się, żeby nie zbliżało się do obcych i trzymało obok rodziców. Bo w końcu... Czy matka może okazać się gorsza niż jakaś nieznajoma kobieta? Czy ojca może zastąpić facet, którego nie widziało się przenigdy na oczy? Nikogo nie można zmusić do miłości, ale czy warto udawać, jeżeli nasze uczucie względem drugiej osoby to czysta nienawiść, z tym, że w przebraniu? Po co kolejny raz zmuszać się do fałszywego uśmiechu? Po co udawać, że wszystko jest okej, jeżeli każdego dnia drży się ze strachu? Czy ucieczka nie wydaje się lepszą opcją, niż życie w cieniu? Właściwie... Czemu by nie odejść jak najdalej stąd?


  Trzynastoletnia Luli od urodzenia nie miała łatwo. Jej rodzice są nałogowymi alkoholikami i co jakiś czas urządzają takie awantury, o których większość z Was nawet by nie śniła. Pewnego dnia miarka się przebiera - dziewczyna łapie za pistolet oraz najpotrzebniejsze rzeczy i ucieka z domu, by wyruszyć autostopem do Las Vegas, gdzie ma zamiar znaleźć bogatego sponsora. Po drodze poznaje ludzi, którzy wprowadzają ją w krąg narkomanów, złodziei i prostytutek. Okazuje się, że Luli będzie musiała przetrwać w świeci okrutniejszym niż ten, z którego uciekła.

  Kiedy tylko otworzyłam książkę, zakochałam się w stylu Andrei Portes. Owszem, autorka tworzy zbyt długie i skomplikowane zdania, które musiałam czytać parę razy, by zrozumieć ich sens, jednak gdy już do niego doszłam, zostałam po prostu powalona na kolana. Wielu ludzi na pewno by się zniechęciło i odłożyło powieść na półkę, nigdy do niej nie wracając. Ja, nie wiedząc czemu, po jakichś trzydziestu stronach niemalże zupełnie się z nim oswoiłam.

  Autorka przedstawiła nam świetnie wykreowanych bohaterów. Mamy Luli, dziewczynę, która na zawsze pragnie uwolnić się od swojego dotychczasowego życia; Eddiego, kalekiego mężczyznę, który zgodził się podwieźć niepełnoletnią autostopowiczkę oraz Glendę, chytrą złodziejkę, która najbardziej przypadła mi do gustu. Każda postać została ciekawie przedstawiona oraz niesamowicie wykreowana. Przedstawiono nam również rodziców Luli. Jej matka, Tammy, została zaprezentowana jako uzależniona kobieta po przejściu, które sprawiło, że cały jej świat się załamał. Mogę tutaj wspomnieć, że chodzi o śmierć jej małego synka, który urodził się z niezdiagnozowaną chorobą i bardzo szybko umarł. Dowiadujemy się o tym w drugim rozdziale (zdaje się, że max na dziesiątej stronie). Ojciec Luli został przedstawiony jako człowiek, do granic zakochany w jej matce, jednak taki, który nie ma dość silnej woli, by powiedzieć "nie".


,,I jest mój niebieski braciszek, gdzieś tam na niebie nade mną, a ja zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze go zobaczę i opowiem mu o białym łóżeczku, które go ominęło, i że choć to niewiele, ale byliśmy naprawdę dumni z tego, że do nas dołączył, i chcieliśmy, żeby z nami został, żeby został na dłużej, i że bawiłabym się z nim w jakąkolwiek debilną grę, w jaką by chciał, naprawdę, że cieszyłam się po prostu z jego istnienia, z małego braciszka o kolorze zmierzchu."


  Książka porusza tematy, które wielu z nas są bliskie, te, o których nie rozmawia się na co dzień i ukrywa głęboko w sercu, by kiedyś, nie do końca chciane, wyszły na powierzchnię. Mowa tu oczywiście o alkoholizmie, narkomanii, przemocy rodzinnej oraz znęcaniu się nad drugim człowiekiem. Ludzie potrafią być okrutni, o czym każdy z nas wie, jednak rzadko wyciąga się te tematy z worka, do którego zostały wrzucone. Pewnie niejedno z Was teraz pomyśli: Co z tego, że na świecie są problemy? Powinienem martwić się tylko i wyłącznie o siebie i cieszyć, że nie muszę czegoś takiego przeżywać. Jasne, masz do tego pełne prawo i nie, nie wyskoczę Wam z wykładem na temat tego, że na świecie są biedniejsi ludzie, niż Wy. Mam do Was tylko jedną, jedyną prośbę - uśmiechnijcie się. Serio, mówię poważnie. No, już, na twarze wędruje szeroki uśmiech. Nie musicie myśleć o wszystkich biednych, porzuconych, niechcianych dzieciach. Po prostu się uśmiechnijcie. I pewnie zastanawiacie się, co to da, jednak po prostu mi zaufajcie. Skoro wiele ludzi na świecie się nie uśmiecha ani razu w ciągu dnia, zróbcie to za nich. Chociaż raz.
Autorka przybliża nam wszelkie uzależnienia i skłamałabym, gdybym powiedziała, że Jak najdalej stąd to książka dla ludzi słabych emocjonalnie. Na pewno nie radziłabym do niej podchodzić z takim podejściem, jak do każdej innej powieści, bo wszystkim, co otrzymacie w zamian, okaże się być naprawdę średnia książka, w dodatku często irytująca.


,, To spadam, gnoje.
Schodzę po schodach i mijam furtkę.
Zawsze wiedziałam, że kiedyś stąd odfrunę. Ale siedząc w stajni i dyndając nogami, nie wiedziałam jedynie kiedy i czekałam, aż wystrzeli pistolet startowy. Ale on nigdy nie strzelił."


  Powieść Andrei Portes nie należy do łatwych, jednak nie można od niej również oczekiwać zbyt wiele. Nie mamy tutaj do czynienia z literaturą, którą każdy z nas może się zachwycić. By przeczytać tę książkę, należy być przede wszystkim w pełni dojrzałym do takich tematów, bo niektórzy mogą sobie z nimi nie poradzić i pochopnie ocenić książkę jako kolejną, przeciętną pozycję. 

  Przyznam, że bardzo chciałabym wiedzieć, co dalej stało się z Luli, jednak uważam, że to dobrze, że autorka zamknęła historię we właśnie takim momencie. Mamy otwartą furtkę, podobnie jak w Zanim się pojawiłeś, z tym, że owa książka niestety doczekała się kontynuacji, która okazała się kompletną porażką. Mam nadzieję, że autorka Jak najdalej stąd nie pomyśli o napisaniu drugiego tomu, bo chyba bym tego nie przeżyła. Uważam, że sama mogę sobie dopowiedzieć, co się wydarzyło i nie potrzebuję zbędnego ciągu dalszego, pisanego na siłę. 

  Kiedy pisałam recenzję i szukałam informacji, dowiedziałam się, że powstał film na podstawie tej książki. W rolach głównych Prowincjuszki, bo właśnie taki tytuł ma ekranizacja, występują m.in. Chloe Grace Moretz, Blake Lively oraz Eddie Redmayne, którzy są dość popularnymi aktorami. Nie oglądałam tego filmu, więc nie mam o nim zdania, jednak podobno jest całkiem niezły. Przyznam, że z angielskiego Hick, Prowincjuszka wygląda na bardziej dobrany tytuł niż Jak najdalej stąd, no ale to już kwestia wydawnicza.

  Warto przeczytać tę powieść, naprawdę. Jednak pamiętajcie, nie podchodźcie do niej, oczekując czegoś wielkiego. I nie zapominajcie o przesłaniu. Bo przesłanie jest jedną z ważniejszych rzeczy tej książki.

OCENA KOŃCOWA: 8/10

Gdyby strony mogły śpiewać...

34 komentarze:

  1. Uwielbiam książki z przesłaniem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Opis zachęcił. Spodobała mi się. Grunt to przesłanie, bo o to chodzi w książkach, a przynajmniej w większości. A do tego ekranizacja, to nic tylko w wakacje przeczytać książkę i zapoznać się z ekranizacją! :)
    Ciekawa jestem czy mi się spodoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesłanie jest świetne :D
      A ekranizacji jeszcze nie oglądałam, jednak zrobię to w niedalekiej przyszłości :D

      Usuń
  3. Czytałam i podobała mi się, jednak według mnie nie było to arcydzieło :)
    Książka wiele pokazuje, uczy i czyta się ją bardzo szybko i masz wielką rację co do przesłania.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam.
      Bardzo się cieszę, że podzielasz moje zdanie :D

      Usuń
  4. Już początek twojej recenzji bardzo mnie zainteresował!
    Hmm, jedno przywodzi mi na myśl odnośnie fabuły. Czasem ludzie sądzą, że gorzej już być nie może, a tu proszę! I nieraz się o tym sama przekonywałam. Historia 13-letniej Luli wydaje się być... intrygująca.
    Może wielu ludzi odrzuca tę książkę dlatego, że zrażają ich te długie zdania :)? Ja tam lubię trochę pomyśleć nad treścią. O wiele bardziej ciekawią mnie skomplikowanie napisane książki :D.
    Dobra, jestem słaba. Jak napisałaś: "uśmiechnijcie się" to mi łzy w oczach stanęły. Tak łatwo się wzruszam XD. Oczywiście nie muszę mówić, że uśmiecham się, jakby banan wstąpił na moją twarz?
    "Paradise" - lubię to!
    Dziękuję za pięknie napisaną recenzje :D! Czasem mi ich brakuje na blogach!
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że się uśmiechnęłaś ha! :D
      I dziękuję za tak wyczerpujący komentarz! :)

      Usuń
  5. Kurczę, a ja właśnie poszukuje filmów do oglądania w długie,wakacyjne noce :D Tylko hm... Chciałabym jednak przeczytać książkę, czego na pewno nie zrobię gdy najpierw obejrzę ekranizację... Widzisz, mam teraz przez Ciebie ogromny dylemat! :D :P

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno temu natknęłam się na recenzję tej książki, która odepchnęła mnie od niej. Teraz z kolei Twoja recenzja - przyciąga. Chyba muszę po prostu sama się przekonać, jak przypadnie i do gustu.
    P.S. Uwielbiam utwór. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również lubię ten utwór :D
      Cieszę się, że Cię przekonałam :)

      Usuń
  7. Lubię, kiedy książki mają otwarte zakończenie. Myślę, że w wolnym czasie zacznę szukać "Jak najdalej stąd".
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  8. Już sama okładka zachęciła mnie do sięgnięcia po tę książkę. Przeczytałam wstawione przez Ciebie cytaty i faktycznie język powieści nie jest najprostszy i trzeba się do niego przyzwyczaić, ale coś mi podpowiada, że warto. Lubię takie powieści, lubię czytać o trudnych tematach, a koncepcja podróży autostopem to jeden z moich ulubionych motywów. Myślę, że kiedyś skuszę się na tę pozycję.
    PS. Bardzo dobra recenzja, niesamowicie przyjemnie się ją czytało :)

    Pozdrawiam ciepło, bookworm z Książkowoholizm :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nie masz pojęcia jak cieszą mnie Twoje komentarze! :D

      Usuń
  9. Ciekawie się zapowiada, a lubię książki z przesłaniem. Nie czytałam jeszcze o podróżach autostopem, wiec może się skuszę na tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta lektura niby ma wszystko czego bym od niej oczekiwała, ale jednak nie wiem czemu obecnie nie mam zamiaru jej czytać. Mam nadzieję, że kiedyś mi się to odmieni. W każdym razie cieszę się, że Tobie się podobała :)

    Pozdrawiam!
    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam nadzieję, że zmienisz zdanie! :D

      Usuń
  11. Książka wydaje się bardzo zachęcająca, a temat w niej opisany jak najbardziej mi podchodzi. Jeśli kiedyś natknę się na tę pozycję chętnie po nią sięgnę :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię przekonałam :P

      Usuń
  12. Myślę, że może kiedyś tę książkę przeczytałam, całkiem mnie zainteresowała :) A po tym muszę koniecznie obejrzeć ekranizację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zaciekawiła :D

      Usuń
  13. Nie przepadam za takimi książkami, ale ta wydaje się mieć "to coś" w sobie

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie gustuję w takich pozycjach, ja w książkach poszukuję jakiegoś fantastycznego wątku, bez nich trudno mi się odnaleźć w lekturze, takie rzeczywiste historie często do mnie zwyczajnie nie trafiają, ale myślę, że akurat ten tytuł mógłby mnie swoją fabułą zauroczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauroczyć to złe słowo. Zdobyć, owszem :)

      Usuń
  15. Myślę, że mogłaby mi się spodobać. Ostatnio czytam dużo książek młodzieżowych. Poza tym myślę, że problematyka jest interesująca. No i chciałabym też zobaczyć film :p
    Pozdrawiam :)
    http://zjadamszminke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie w Bluszczowej Masakrze wspominałam o tej zmianie tytułów książek, ale cii... :D
    Przyznam szczerze, że na początku byłam nastawiona na mocne NIE. Jednak ze zdania na zdanie stawałam się coraz bardziej zaciekawiona i z - wielką chęcią - dobrałabym się do tej powieści. Co nie zmienia faktu, że z pewnego powodu byłaby ona dla mnie trudna...
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Na pewno dasz radę! Książka może i trudna, ale za to ciekawa i pouczająca :)

      Usuń
  17. Zostanę na dłużej ! http://bovelooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń