piątek, 22 lipca 2016

034. Dożywocie (Marta Kisiel) - Łurzowy Kłulik w akcji!


Tytuł: Dożywocie

Autor: Marta Kisiel

Liczba stron: 376

Wydawnictwo: Uroboros

Rok wydania: 2015

Kategoria: Fantastyka

Tytuł oryginalny: Dożywocie


  Zastanawialiście się czasem, jak to by było, gdybyście nagle dowiedzieli się, że otrzymaliście w spadku dom? I to od osoby, której nie dość, że nie widzieliście na oczy, to na dodatek nigdy o niej nie słyszeliście? Gdy przyjeżdżacie na miejsce, okazuje się, że odziedziczyliście jedną, wielką ruderę w gotyckim stylu. Ale to nie wszystko - dom ma już lokatorów.


  Konrad Romańczuk jest osobą trudniącą się niełatwym fachem - na życie zarabia pisaniem książek. Pewnego dnia okazuje się, że odziedziczył dom od nieznanego krewniaka. I może sam fakt, że Lichotka - bo tak się zwie owa posiadłość - to rudera zbudowana w mrocznym klimacie dałoby się jakoś znieść, jednak ktoś już w niej mieszka... Jak utworzyć mieszankę wybuchową? Wsadzić typowego mieszkańca miasta, anioła z uczuleniem na własne pierze, dziewiętnastowieczne widmo-poetę z obsesją na punkcie samobójstwa, ośmiornicę-kucharza, wyjątkowo narwaną kotkę oraz cztery utopce do jednego domu. O czymś zapomniałam? Ach, tak! Dajmy im jeszcze różowego królika. Bo czemu nie? Nie dość, że same składniki w połączeniu brzmią bardzo dziwnie, to Konrada czekają większe problemy, niż zadomowienie się w obcym miejscu.

  Powieści Marty Kisiel są rozchwytywane przez naprawdę wiele osób. O Dożywociu słyszałam same pozytywne opinie, ale niestety, jeszcze ponad rok temu ludzie mogli rwać sobie włosy z głowy, a papierowego egzemplarza książki tak, czy inaczej by nie kupili. Jeśli gdzieś był, to wystawiony na allegro i kosztował tyle, że człowiek mógł kupić sobie trzy inne, dowolne powieści. Bardzo ucieszyłam się, gdy autorka na swoim fp poinformowała fanów, że wydawnictwo Uroboros planuje wydanie Dożywocia. Nierozgarnięta Izz któregoś dnia poleciała do Empika. Chodzi sobie i przegląda książki... Co widzi? Powieść Marty Kisiel! Na dodatek w promocyjnej cenie! Bierze i ze swoim super refleksem czyta ją po pięciu miesiącach. Taaaak...
Książka czekała długo, ale cierpliwie... no i w końcu się doczekała.


 ,,Dziergam szalik dla Licha i mam dylemat, jaką barwę wybrać. Podsunął Konradowi po nos kłębki mechatej włóczki.
- Fuksja, amarant czy purpura?

- Bardziej oczojebnych nie było?.."


  
  Tak właściwie, to nie mam pojęcia, co napisać. Serio. Pierwszy raz w życiu dostałam ogromnego jak Himalaje książkowego kaca. Uczucie straszne i świetne zarazem.
  Zacznijmy może od tego, że Marta Kisiel bawi się słowem. Tego nie da się inaczej nazwać, bo ona traktuje je jak zabawkę. Nigdy w życiu nie widziałam tak świetnego, a zarazem tak bliskiego mi języka. Poczułam się, jakbym czytała coś, co się działo naprawdę. Nie wiem jak Wam, ale mnie nie zawsze udaje się na 100% wkręcić w historię, którą mam na kartach powieści. Teraz... poczułam klimat Lichotki i nie miałam zamiaru z niej wychodzić. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy książka się skończyła, a ja zostałam zmuszona do odłożenia jej na półkę. Wiem jedno, na pewno do niej wrócę - oby jak najszybciej.

  Powieść jest naprawdę świetna. Pisarka miała genialny pomysł, który urzeczywistniła równie genialnie. Wszystko jest idealnie wyważone. No, może poza humorem, bo tego mamy tak dużo... W pewnych momentach śmiejemy się tak mocno, że ludzie, którzy nas widzą, dziwnie się na nas patrzą. Znacie to uczucie, hm?
Dialogi, opisy... To wszystko było tak cudowne, że po poprzednim książkowym zawodzie, rozpromieniłam się w trymiga! Książka jest lekka i niezobowiązująca. Może gdyby uznano ją za lekturę szkolną, więcej ludzi chciałoby czytać? Bo ja się w niej totalnie zakochałam!


,, - Niech pan mi zabierze sprzed nosa tę parasolkę.
- To jest parasol!
- W kwiatki?!
- To żadne kwiatki, to drobny wzór geometryczny! I niech pan nie zmienia tematu, panie Romańczuk! Tym razem się pan byle czym nie wykpi!"


  Bohaterowie są nietuzinkowi i naprawdę świetnie wykreowani. 
Konrad Romańczuk na początku wydawał się typowym mieszczuchem. Tacy nie mogą żyć bez zasięgu w telefonie i naładowanej baterii w laptopie. Potem okazał się tak świetnym człowiekiem, że o mały włos nie płakałam, kiedy musiałam się z nim rozstać. 
Mamy również Licho - Anioła Stróża, który, jak wspominałam, ma uczulenie na własne pierze. Do tego chodzi w przydługich T-Shirtach z Myszką Mickey oraz Garfieldem. Jak ja to mogę skomentować? Dobry anioł nie jest zły.
Dostaliśmy także wielu innych, cudownych bohaterów, jednak moim ulubionym jest bezapelacyjnie Szczęsny. Kocham go za bycie przysłowiową ,,drama queen", za dwieście lat poetyckiej gadki i za naprawdę wszystko, co było z nim związane. Tak, muszę powiedzieć, że zyskałam kolejnego książkowego męża, co z tego, że z zamiłowaniem do samobójstw? 
Mogłabym paplać w nieskończoność, ale muszę to jakoś podsumować - postacie są naprawdę świetnie wykreowane. Marta Kisiel dosłownie tchnęła w nie życie. Podczas czytania niemal widziałam wszelkie barwy, jakich użyła do stworzenia tego niesamowitego świata. Znacie to uczucie, że nienawidzicie narzekania jakiejś postaci? W Dożywociu tego nie ma! Nawet ,,negatywni" bohaterowie mają w sobie coś, co Was do nich przyciągnie. Gwarantuję Wam - będziecie zachwyceni!



,,Ciągnąc za sobą pękatą czerwoną walizeczkę w kwiatki, Licho człapało niczym skazaniec schodami na parter. Półtora nieszczęścia w bamboszkach, krzywo ostrzyżonego, ze zwisającymi smutno skrzydłami i różowym królikiem kicającym przy nodze. Po jego pyzatych policzkach ciurkiem płynęły łzy niczym grochy."


  Wspomnę jeszcze o komizmie, czyli najważniejszej części tej książki. Pani Marta posługuje się nim wręcz genialnie, co sprawia, że żarty, które czytelnik wyczyta z kart powieści, od razu wywołają uśmiech na jego twarzy. Jeśli ktoś ma zły humor - polecam Dożywocie w nieograniczonych dawkach. Co z tego, że jak najzwyklejsza używka skutkuje uzależnieniem i ogromnym kacem?
Jeśli książka się skończy, zacznijcie ją od nowa! A co! Historia jest niezobowiązująca, więc każdy bez problemu się w niej odnajdzie. 


,,Jako tradycyjny Anioł Stróż Licho nie miało na wyposażeniu żadnych mieczy ognistych ani tym podobnych robiących odpowiednie wrażenie akcesoriów, mogło co najwyżej kopnąć z bamboszka."


  Co do samego wyglądu wizualnego - okładka do najpiękniejszych nie należy, ale ma w sobie coś z Lichotki, więc w zupełności mi wystarcza. Do tego, wnętrze książki prezentuje się naprawdę ciekawie - mamy bowiem świetne ilustracje. Plusem jest również czcionka, która przypada do gustu i dzięki niej powieść czyta się naprawdę szybko.

  Cóż mogę powiedzieć, by podsumować to wszystko? Dożywocie jest książką genialną, więc życzę Marcie Kisiel napisania jak największej ilości powieści i wielkiego, zaufanego grona czytelników. Tak świetnego debiutu polskiego autora nie widziałam jeszcze nigdy. Właśnie. To jest debiut... Strach pomyśleć, co będzie dalej...

  Jeżeli ktoś czytał tę książkę i jest spragniony większej dawki historii spod pióra pani Kisiel - zapraszam do sięgnięcia po jej drugie dzieło, czyli Nomen Omen. A jeśli pragniecie jeszcze więcej Romańczuka i Lichotki... Kontynuacja Dożywocia napisana. Pozostaje tylko czekać na premierę!

OCENA KOŃCOWA: 10/10

Gdyby strony mogły śpiewać...

26 komentarzy:

  1. Ależ wysoka ocena! Powiem Ci szczerze, że czuję się piekielnie zachęcona! Nawet ten przeraźliwy kac mi nie straszny! :D
    Pozdrawiam i życzę kolejnych zaskakujących lektur! włóczykijka z marcepanowych recenzji

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam przekonana do tej książki, ale bardzo mnie do niej zacheciłaś.
    Pozdrawiam *. *
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce niestety... a szkoda, bo widząc Twoją wysoką ocenę, ominęło mnie coś naprawdę dobrego! Jeśli chodzi o samą autorkę, mam na półce Nomen Omen... i nawet tego jeszcze nie przeczytałam... Kacu książkowy przybywam! :DD

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam przeczytać ją, znaczy nie książkę, tylko autorkę... Inną książkę tej autorki po prostu :) Bo to chyba jedna z tych polskich pisarek, po które naprawdę warto sięgnąć

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie :) Koniecznie muszę przeczytać Dożywocie :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, tyle pochwał, że chyba nie ma innego wyjścia, jak po prostu sięgnąć po tę książkę. Chociaż na ogół z fantastyką mi nie po drodze, to czas się przełamać. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam Dożywocie, czekam na kontynuację. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak, "Siła niższa" nadciąga ♥♥

      Usuń
  8. Moja znajoma czytała tę powieść, jej tak średnio ona przypadła do gustu, widzę, że macie bardzo rozbieżne opinie, muszę sama się przekonać, jak jest według mnie :D A chętnie wskoczę w świat Dożywocia, bo wydaje się naprawdę ogromnie ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonaj się, książkę naprawdę warto przeczytać.

      Usuń
  9. Masz bardzo dobry styl pisania. Twoje recenzje wciągają.
    Co do książki Marty Kisiel - nie słyszałam nigdy o niej.
    Pomysł na fabułę jest naprawdę fajny. Bohaterzy to istna mieszanka wybuchowa!
    Z tego co piszesz, jest to historia przepełniona śmiechem, a takie książki wręcz uwielbiam.
    Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przeczytać "Dożywocie".
    Pozdrawiam. Natalia z bloga bookparadisebynatalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie!
      Ta historia jest świetna ♥♥

      Usuń
  10. Ta okładka jest boska, co z tego jak ksiażki się boję :D (w sensie o autorkę chodzi) bo już raz się przejechałam xD


    Buziaki ,
    Justyśka
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Marcie Kisiel nie da się przejechać :)

      Usuń
  11. MATKO. Ta okładka jest epicka. "Dozywocie" czytała już Cleo od nas. Chwaliła. Ja też ją sobie wpiszę do listy "must have" bo dlaczego nie?
    Nie ma to jak książkowy mąż z zamiłowaniem do samobójstw ahahha XD. Ej. Czytając samą recenzję już się zakochałam. MATKO. Chcę ją. Już. Na urodziny. Mamooo! Lubię takie świrnięte powieści z dziwnymi postaciami!
    Pozdrawiam >D!

    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęsny to życie. Jego zamiłowanie do samobójstw to życie.

      Usuń
  12. No powiem Ci, że ta ocena zachęca ogromnie. I jeszcze ta okładka, od której nie mogę oderwać wzroku. Powieść Marty Kisiel ostatnio polecała mi kuzynka, ale nasze gusta raczej nie są podobne, więc nawet za bardzo się tą książką nie zainteresowałam. Jednak po takiej recenzji jak Twoja i po Twoim pierwszym kacu książkowym to chyba nie mam innego wyjścia - muszę jakoś zdobyć tę książkę!
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka ma w sobie jakiś urok, to można przyznać.
      Miałam ogromneeeego kaca!

      Usuń
  13. O jeju! Ogromnie mnie zachęciłaś do tej pozycji. Pewnie gdyby nie ty, to nawet nie spojrzałabym na tą ksiązkę. Jestem na tak! :)
    Pozdrawiam ciepło!
    Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń