poniedziałek, 25 lipca 2016

035. BOOK TOUR: Jedyny pirat na imprezie (Lindsey Stirling)


Tytuł: Jedyny pirat na imprezie

Autor: Lindsey Stirling

Liczba stron: 296

Wydawnictwo: Feeria Young

Rok wydania: 2016

Kategoria: Biografia

Tytuł oryginalny: The Only Pirate at the Party


  Każdy z nas ma jakieś pasje, prawda? Marzenia rosną w nas od dzieciństwa niczym kwiaty. Na początku wydają się słabe i niepozorne. Właśnie dlatego często słyszymy: ,,Daj sobie spokój!" albo ..Odpuść w końcu, przecież to bez sensu". Ludzie nie widzą tego, co udaje się dostrzec nam, duszyczkom, które jedynie pragną zabłysnąć. Ogromnie podziwiam osoby, które nie wyrywają swojego kwiatu, gdy jest jeszcze młody, wiecie? Uwielbiam oglądać czyjś rozkwit, ale gdy próbuję doprowadzić do swojego, niknę gdzieś w tłumie, a moje pragnienia odchodzą w cień. Dlaczego zdecydowałam się wziąć udział w Book Tourze i na parę dni przygarnąć pirata? I czy Lindsey Stirling mnie czegoś nauczyła?




  Wykonania Lindsey Stirling zyskały rzesze fanów na kanale YouTube i znalazły się na szczytach list przebojów. W czym tkwi tajemnica jej sukcesu?
Skrzący się energią i humorem pamiętnik odzwierciedla niezwykłą drogę życiową skrzypaczki i jej wytrwałość w dążeniu do celu. Właśnie swojej determinacji, niezależności w podejmowaniu decyzji i wyjątkowemu entuzjazmowi Lindsey Stirling zawdzięcza realizację życiowej pasji i... swoją pozycję najlepszej blogerki 2015 roku według rankingu Forbesa.
Wciągająca opowieść jest świadectwem tego, że nie ma jednej recepty na sukces i niezależnie od tego, co mówią inni, czasami dobrze jest być jedynym piratem na imprezie!

(opis z okładki)

  Samym Book Tourem byłam przerażona, co może potwierdzić #Ivy z Bluszczowych Recenzji, czyli jedna z organizatorek całego przedsięwzięcia. Jednak książka doszła do mnie cała i zdrowa i dzięki Bogu, poszła dalej. Nie mówię tak dlatego, że mi się nie podobała. Po prostu chciałam mieć już to wszystko za sobą.
Biografię połknęłam w dwa dni. Starałam się czytać jak najwolniej, żeby każdą historię z życia Lindsey smakować jak najlepszą czekoladę. Czy z odpowiednim skutkiem?


,,Zawsze znajdzie się ktoś, kto mówi, żebym "zwolniła". Czy to chodzi o jazdę samochodem, mówienie, czy o życie, to słowo cały czas wisi mi nad głową. Czasem ustępuję, ale jakiś głos szepcze mi do ucha: "Hej, zwolnisz, jak umrzesz, na razie jest czas, żeby przyspieszyć!" Ten głos zawsze ma rację."


  Właściwie nie ma zbyt wiele rzeczy, które chciałabym powiedzieć po skończeniu tej książki. Może zacznę od tego, że Lindsey nie miała łatwo w życiu. Wcale nie wywodziła się z bogatej rodziny, nie miała łatwego dzieciństwa. Sama projektowała swoje kostiumy, wstydziła się samochodu, którym musiała jeździć z ojcem, a za zęba, który kiedyś jej wypadł, dostała dwie ćwierćdolarówki. I wiecie co? W jakiś sposób ją rozumiem. Może dlatego, że sama nigdy nie miałam łatwo, a może dlatego, że dotarło do mnie to, że trzeba doceniać wszystko, co się ma. Niemal każda historia wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Dziewczyna, która z pozoru miała niewiele, okazała się być bardzo bogata: posiadała kochających rodziców i rodzeństwo, ogromną pasję do skrzypiec oraz przyjaciółki, które były gotowe stanąć za nią murem. 


,, Moje życie to wahadło, buja się w tę i z powrotem. Ale "w tę" jest równie dobre jak "z powrotem". Czasem tylko potrzebuję trochę czasu, żeby to sobie uświadomić."


  Stirling stara się pokazać jak najwięcej dobrych rzeczy, które spotkały ją w życiu. Jedyny pirat na imprezie jest jak jasne światełko - pisząc go, Lindsey zebrała do kupy wszystkie uśmiechy i pozytywne wspomnienia. Oczywiście, życie nie jest usłane różami, więc skrzypaczka przedstawiła również swoją walkę z chorobą, która była jej najsilniejszym wrogiem. Na szczęście, miała przy sobie bliskich i przyjaciół, którzy wspierali ją tak mocno jak mogli.


,, Powód, dla którego ludzie zawsze próbowali wmówić, że nie odniosę sukcesu, jest właśnie powodem, dla którego go odniosłam: bo jestem inna."


  Lindsey ma ciekawy oraz barwny styl, dzięki czemu książkę czyta się niezwykle szybko. Atutem powieści są również zdjęcia autorki, jej przyjaciół oraz rodziny, których jest naprawdę sporo. 
  
  Skrzypaczka uświadomiła mi, że nie trzeba świetnie wyglądać, być super bogatym oraz promować się w nie wiadomo jaki sposób, żeby ktoś o nas usłyszał. Pokazała również, że nawet w tak drobnym ciałku jak jej, może drzemać silny duch, który dodaje odwagi każdego dnia. Żeby zaistnieć, po prostu wystarczy chcieć. Musimy nauczyć się walczyć, by to, co osiągamy, przynosiło nam satysfakcję. Więc wstańcie na równe nogi, wrzućcie na usta najlepszy uśmiech i zróbcie to, co chcecie, to, czego pragniecie. I to Wam się uda. Nieważne, że włożycie w to krocie wysiłku - liczy się cel. Droga do niego będzie Was jednocześnie satysfakcjonować i upokarzać, jednak nie poddawajcie się. Załóżcie przepaskę na oko, wyciągnijcie szablę i wskoczcie na statek. Gwarantuję Wam naprawdę świetną zabawę.
Bo czasem dobrze jest być jedynym piratem na imprezie. 

OCENA KOŃCOWA: 9/10

Gdyby strony mogły śpiewać...


Za zaufanie oraz możliwość przeczytania książki dziękuję:

32 komentarze:

  1. Lindsey <3
    Muszę zakupić sobie tę książkę <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ją!
    Trzeba będzie się za tą książką rozejrzeć, ale raczej w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zostanie zakupiona, tego Ci życzę...

      Usuń
  3. Mnie jakoś nieszczególnie do tej książki ciągnie, pomijając dobre opinie. Owszem, słyszałam Lindsey, ale jakąś szczególną jej fanką nie jestem, a motywacji w sprawie robienia czegoś ze sobą nie potrzebuję. Dlatego pozostaje mi życzyć wszystkim innym miłego czytania!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem szczególną fanką, lubię jedynie pojedyncze piosenki. :)

      Usuń
  4. Zaintrygowałaś mnie tą recenzją. Uwielbiam biografie, szczególnie gdy dotyczą tak utalentowanych osób. Jestem pewna, że kiedyś sięgnę po tę książkę i mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo co do niej ogromne oczekiwania. Fenomenalna recenzja!
    Cieplutko pozdrawiam ♥ Nina z bloga impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna pozycja, pokazuje drogę panny Stirling w pięknym świetle.

      Usuń
  5. Lubię Lin już chyba ze 4 lata więc po książkę nawet nie trzeba mnie zachęcać. Mam nadzieję, że już na niedługo sprawię sobie mój osobisty egzemplarz.
    Pozdrawiam
    Jadwiga z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię Lindsey i z chęcią dowiem się o niej czegoś więcej. Mam zamiar już niebawem sięgnąć po tę książkę.
    Pozdrawiam :*
    http://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Lindsey! Genialnie gra na skrzypcach i rewelacyjnie tańczy! <3
    Jeżeli tylko będę mięć okazję, to przeczytam tę książkę :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie interesuję się Lindsey, ale ta książka brzmi naprawdę intrygująco.
    Kiedyś na pewno z ciekawości po nią sięgnę, ponieważ słyszałam o niej tyle dobrego :)
    Dla fanów coś idealnego! Pozdrawiam ciepło!
    Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypada nawet z ciekawości się za to zabrać. ;)

      Usuń
  9. Bardzo ją lubię, jednak sama książka słabo mnie interesuje. Po Twojej recenzji widać, że bije od niej ciepło i pozytywna energia, ale ja jakoś nie przepadam za tego typu literaturą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jest mega pozytywna. Sięgnęłam jedynie z ciekawości.

      Usuń
  10. Zachęciłaś mnie, na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojć, jakoś nie za bardzo moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię niektóre jej utwory, szczególnie "Shatter me".
    Słyszałam o jej historii już wcześniej i jestem pod wrażeniem, że postanowiła się nie poddawać i walczyć dalej :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też słyszałam jedynie parę piosenek. Od "Shatter me" się zaczęło. A teraz wyszło "Something Wild", które jest naprawdę świetne.

      Usuń
  13. Czytałam i bardzo miło ją wspominam ;) Chociaż przez adnotację na jednej z ostatnich stron zalałam się łzami :<

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też zrobiło się przykro, wiem, o czym mówisz...

      Usuń
  14. "Shatter Me" również bardzo mi się podoba :) Ciekawa osoba, która potrafi podejść do siebie o otaczającego ją świata z dystansem. Właśnie takich ludzi nam trzeba więcej!

    Pozdrawiam! http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynie do marzeń nie należy podchodzić z dystansem... :)

      Usuń
  15. Cześć! :) Nominowałam Cię do LBA -> http://chaosmysli.blogspot.com/2016/07/lba-czyli-po-raz-kolejny-co-nieco-o-mnie.html :D
    Pozdrawiam,
    A.

    P.S. Co do samej książki - kojarzę oczywiście Lindsey i czytałam już kilka dobrych opinii co do tej lektury, stąd może kiedyś sięgnę - czemu nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio pokochałam talent pani Lindsey. Jestem zakochana w jej piosenkach, a moją ulubioną jest 'Shatter me'. Serdecznie ci polecam tę piosenkę <3

    Kochana piszesz na prawdę świetnego bloga! na pewno zostanę u ciebie na dłużej ;)
    Oczywiście, Obserwuję ;)

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i zapraszam do mnie na 'LBA #6 i #7' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    P.S. Zapraszam do obserwowania mojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że tak uważasz. Aż robi się ciepło na sercu! ♥
      "Shatter me" rządzi! ♥

      Usuń