piątek, 29 lipca 2016

036. Promyczek (Kim Holden) - Jesteście dzielni...


Tytuł: Promyczek

Autor: Kim Holden

Liczba stron: 592

Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2016

Kategoria: Literatura obyczajowa/Romans

Tytuł oryginalny: Bright Side


   Przestań. Dlaczego to robisz? Czemu tak cicho krzyczysz? Co się dzieje? Jeżeli jest z tobą coś nie tak, uroń jedną łzę... chociaż jedną. Błagam, przestań się szczerzyć. Proszę, nie... Skończ udawać. Boli cię coś? Powiedz, że jest ci smutno. Nie uśmiechaj się... Nie potrafię tego zrozumieć, więc skończ. Z jakiegoś powodu jesteś jak promyk słońca, wiesz? Tylko błagam, nie zachowuj się równie bezdusznie, co słońce. Zawsze chowa się za chmurami. Nie uciekaj.


  Kate Sedgwick nigdy nie miała łatwo. Mimo tego, zachowała pogodę ducha - zawsze roześmiana i uprzejma dla każdego. Właśnie z tego powodu, jej przyjaciel Gus, nazywa ją Promyczkiem. Kiedy Kate się przeprowadza, by zacząć studia, nie spodziewa się, że pozna Kellera Banksa. A on nie spodziewa się, ile radości Kate wniesie do jego życia. Okazuje się jednak, że oboje coś przed sobą ukrywają. Czy każdą tajemnicę da się wybaczyć?

  Przyznam, że po książce nie spodziewałam się niczego wielkiego. Wszyscy, jak na zawołanie, zaczęli się nią zachwycać. Każda recenzentka zapewniała, że wyleję na niej morze łez i że jest to powieść ponadczasowa. Do kupna przekonał mnie jednak kto inny. Był nim zgorzkniały, bezczelny, masochistyczny nerd w okularkach, przypominający charakterem Charlie z Supernatural oraz lubujący się w kowbojskich ochraniaczach. Zaspoilerowała mi niektóre fakty, mówiąc, że sama historia jest i tak nieistotna. Ważne jest to, co przyjdzie mi na myśl, podczas czytania. I wiecie co? Nie wierzę, że to robię, ale się z nią zgadzam. Książka przewidywalna i cóż... zwykła. Powiem więcej - przez pierwsze dwieście stron nudna jak flaki z olejem. Czemu kompletnie przepadłam dla Promyczka?



,,Trzeba być wdzięcznym za to, co się ma."


  Rozmyślania nie są moją mocną stroną. Tym razem dopadły mnie nieco później, niż przypuszczałam. Może dlatego, że próbowałam zastanawiać się nad przesłaniem książki na siłę, od razu po jej skończeniu, co naprawdę nie było dobrą decyzją. Napisałam do nerda (nazwijmy go Krzysztof, okej?) i wyrzuciłam mu dosłownie wszystko, co poczułam. Czyli każdą myśl, która przyszła do nas na siłę. Krzysiek twierdził, że tonął w morzu łez, że należy doceniać to, co się ma, że książka jest cudowna... bla, bla, bla. Co czułam ja? Jedno, wielkie nic. Może raz zrobiło mi się smutno, ale poza tym... powieść wydawała się kompletnie płaska - jak deska do krojenia. Widziałam kolejne romansidło, których wręcz nienawidzę. Jednak potem... coś się zmieniło. Izz zadzwoniła do Krzysztofa i zaczęła się ogromnie zachwycać. W szczególności tym, jak wiele radości miała w sobie Kate. Życie poturbowało ją ogromnie, a mimo to nie poddała się, dalej idąc przed siebie.


,,Jest niespotykanym promykiem słońca. Nie tylko szuka jasnych stron... ale nimi żyje."


  Owszem, Kate na początku niesamowicie mnie irytowała - od kiedy spotkała Kellera (o nim za chwilę), myślała tylko o tym, jak by tu go skutecznie przelecieć bez wiązania się w żadne relacje. Czasem miałam ochotę wejść do jej świata i zedrzeć ubrania z tego biednego chłopaka, żeby przestała go miętolić myślami. I nie, niech to Was nie zraża. Główna bohaterka nie jest taka do końca książki. Uczucia, jakie wzbudza przez swoje idiotyczne myśli, łatwo zapomnieć, gdy bardziej zwróci się uwagę na to, jak bardzo troszczy się o ludzi, na których jej zależy i jak bardzo promieniuje, mimo wszystkich nieprzyjemności, które spotkały ją w życiu. Uwierzcie mi, naprawdę chcielibyście, żeby Katie była Waszą przyjaciółką. Nie dziwię się, że jej przyjaciel nazwał ją Promyczkiem - to naprawdę trafne przezwisko. 
Kim Holden naprawdę ciekawie wykreowała swoje postacie: szalonego Gusa, kochającą Kate, nieziemskiego Kellera, słodką Stellę, zabawnego Claytona, uroczego Petera (swoją drogą, kowboje są naprawdę spoko)... Bohaterowie byli naprawdę mocną stroną tej pozycji - jeszcze nigdy czytałam o tak barwnych osobach. 
Cudownie przedstawiono również relacje między nimi - zwłaszcza między Kate a Gusem...


,,Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach."


  Myślę, że każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie. Mamy przyjaźń, wątek romantyczny, wzruszające momenty, coś, przy czym można się pośmiać... Mogłabym wyliczać w nieskończoność... Wprawdzie ja nie płakałam, ale wiecie - jestem inna i nie wzruszyło mnie jeszcze nic (jestem otwarta na propozycje, co do wzruszających książek). Ale nawet ja w jednym momencie się zasmuciłam, więc wiecie. Nie była to łza, ale nie będę narzekać. 
Styl pani Holden nie jest czymś nadzwyczajnym, chociaż dzięki niemu, książkę czyta się naprawdę łatwo. Przez pierwsze strony jest nieco... Irytująco? Ale potem zaczyna być coraz lepiej i myślę, że warto odepchnąć irytację na rzecz tego, co spotka nas dalej. 


,,Życie dla nikogo nie jest łatwe. Wszyscy musimy walczyć, by wycisnąć dobro z czasu, który nam ofiarowano."


  You must live in the present...
  Dlaczego to właśnie teraźniejszość jest najważniejsza? Czemu nie powinniśmy martwić się przeszłością? Co uświadamia nam Kate? Zacznijmy może od ostatniego. Widać, że główna bohaterka żyje pełnią życia - nie załamuje się problemami, nie płacze i wiecznie się uśmiecha. Kiedy coś się dzieje, nie martwi tym osób, które kocha. Może to nieco samolubne, ale ona po prostu chroni ich przed wejściem w jej problemy. Produkuje barierę, która ich wszystkich powstrzymuje, nigdy nie mówi o tym, co ją gnębi i drażni. Postępowanie dziewczyny daje wiele do myślenia, jednak sądzę, że zrozumiałam je nieco inaczej niż inni. Wszyscy ryczą i smucą się i ojej, nie doceniamy tego, co dostaliśmy. Ja przez większość książki się uśmiechałam, naprawdę. Bo kurczę, po co się smucić? Nie lepiej wrzucić najpiękniejszy uśmiech na twarz i zacząć działać? Ludzie, samo wycie nic Wam nie da. Przecież ta książka powstała właśnie po to, żeby oderwać się od codzienności, założyć leginsy z lateksu na tyłek (też Cię kocham, Krzysztof) i bo ja wiem... polecieć na Majorkę. Albo po prostu wyjść na spacer i zachowywać się tak, jakby ten dzień był Waszym ostatnim.


,,Jesteście dzielni...
A teraz idźcie... stwórzcie legendę!
To rozkaz.
Zróbcie to.
Proszę..."


  Co po nas zostanie? Dom? Majątek? Wspomnienia naszych bliskich? Nadgryziona kanapka? Kartka papieru ze stekiem bzdur? Z pozoru bezwartościowa fotografia? Jeżeli będziemy patrzeć w przeszłość i myśleć o realizacji swoich marzeń, nie zostanie po nas nic. "Chcę objechać cały świat!" - wsiadaj w autobus, na co czekasz? Nie stać cię? Masz rower! No, dalej, zrób to, o czym marzysz. "Pragnę znaleźć sobie faceta. I założyć rodzinę". Leć! Niech każdy pozna Twój talent taneczny! Zacznij spełniać swoje marzenia już TERAZ. 
Nie ma zaraz. Nigdy nie było takiego słowa, mimo że słownik je akceptuje. 
A tak właściwie... dlaczego zaraz? Czemu czekacie? Dalej, osiągnijcie swój cel. 
"Chcę napisać książkę" - czemu nie? Otwieraj program do pisania i do roboty. Pisz o konikach polnych, kwiatkach albo innych bzdurach. Zostaw po sobie ślad. Odciśnij stopę na ziemi - pokaż, że umiesz to zrobić. 


,,Nie osądzajcie się nawzajem. Każdy ma coś na sumieniu. Pilnujcie tylko swoich spraw i nie wtykajcie nosa w cudze, no chyba że zostaliście zaproszeni. A kiedy to się stanie, pomagajcie zamiast osądzać."


  Zastanawiacie się, dlaczego w tej recenzji jest więcej przemyśleń, niż opinii o książce, czy czegokolwiek? Ona sama jest naprawdę bardzo dobra, ale liczy się tylko i wyłącznie to, co pomyślicie po jej przeczytaniu. I chociaż dla mnie idea myślenia i wczuwania się, a także wysnuwania wniosków jest bez sensu, to dzięki tej powieści, ma ona jakiś sens. Niby takie rzeczy powinny same do nas przychodzić, bo tak jest. Czasem naprawdę gonimy do przodu, nie patrząc na to, co mamy teraz - wtedy nadchodzi mała przypominajka - właśnie Promyczek. Równie dobrze możecie olać książkę, a zakupiony egzemplarz wywalić, bo hej, to tylko książka. Ważne, żebyście przypomnieli sobie, co macie. I że macie cokolwiek. Że nie jesteście sami. Mądrzy ludzie nie potrzebują takich głupstw i dla nich będzie to kolejna historia, którą przypominali. Ci, którzy często się gubią, odnajdą siebie, nieważne, że na chwilę. Po prostu się odnajdą. 


  Ewidentnie o to właśnie chodzi. Kim Holden naprawdę trafiła do mojego serca, jednak jedynie częściowo. Owszem, przez jakiś czas po przeczytaniu zachowywałam się, jakbym była pod wpływem narkotyków, bo chodziłam po wiosce i śmiałam się z Krzysztofem jak opętana. Darłam się do telefonu jak idiotka, ale wiecie co? Kurz opadł. Może dlatego, że zawsze wiedziałam, że niczego mi nie brakuje? Mam rodzinę, przyjaciół, Krzyśka... nie macie pojęcia, jak bogata jestem. Co z tego, że bywało gorzej? Ważne, że teraz jest dobrze. Tylko to się liczy. 


  Kończę już swoje wywody, bo i tak nikt tego nie przeczyta. Promyczek jest naprawdę dobrą książką. Nie jest arcydziełem, ale przywodzi na myśl rzeczy, o których powinniśmy pamiętać przez całe życie. Jeżeli zawsze Wam czegoś brakowało, pozwólcie Kate poklepać się po policzku - kto wie, może Was obudzi?
A teraz wstawajcie z miejsc i żyjcie. Bo życie to nie tylko każdy oddech, każde bicie serca, każdy dzień, który przeminął. MY budujemy własne życie. Jesteśmy jego kreatorami, nie pozwólmy, by było inaczej. 
Dziękuję za wszystko Krzysztof. Tak bardzo Cię kocham Promyczku...
Idźcie. Stwórzcie legendę. Proszę...

OCENA KOŃCOWA: 10/10

Gdyby strony mogły śpiewać...

33 komentarze:

  1. Masz szczęście, że się przyjaźnimy, bo naszła mnie ochota na urwanie Ci głowy.
    Krzysiek. Poważnie? Nie mogłaś się bardziej postarać? Brajanek, Seba... Tyle ładnych, polskich imion dookoła, a Ty mi wyjeżdżasz z tak bardzo nieoryginalnym. -.-

    Szczerze mówiąc, "Promyczek" jest w mojej opinii książką niecodzienną,bo choć opowiada z pozoru płytką historię, dotyka głębi duszy. A dusza ludzka jest ponoć piękna, nieprawdaż?

    Wiedziałam, że i Tobie spodoba się ta opowieść. Mimo moich obaw o to, czy dostrzeżesz jej metaforyczne przesłanie, poradziłaś sobie naprawdę dobrze. Jestem dumna.

    I zgadzam się z recenzją, która - nomen omen - wyszła Ci naprawdę zgrabnie.

    Całuję,
    N.

    P. S. Ty nie myślisz (ani nie rozmyślasz!), nie oszukuj ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jesteś Krzysztof. I robisz dziwne rzeczy, jak do Ciebie piszę. Odgadłam Cię na wstępie. Jesteś takim Peterem.
      Dzięki, żeś dumna :*

      Usuń
  2. O jacie kręcę! Ta książka zbiera tyle pochwał, a ja jej jeszcze nie czytałam... Zbrodnia nad zbrodniami! Piękno w książkach niezwykłych jest zasługą prostej historii, chyba właśnie to przekonuje mnie najbardziej po sięgnięcie po tą książkę :))

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zamiar sięgnąć po nią jeszcze w te wakacje, chociaż te pierwsze dwieście nudnych stron troszkę mnie - mimo wszystko - zniechęca.

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, naprawdę warto. Te dwieście stron to nic w porównaniu z tym, co dzieje się na kartach powieści...

      Usuń
  4. Szczerze? Najpierw byłam strasznie (przepraszam za wyrażenie) najarana na powieść Holden, a potem po prostu mi przeszło. Po drugie "szczerze", to nie spodziewałam się, że Kate będzie skupiać się na Kellerze przez cały Boży początek, a że szybko zrażam się do książek, chyba sobie odpuszczę.
    Świetna recenzja, fajnie się czytało!
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "The Murder Complex" Lindsay Cummings! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, nominowałam Cię do LBA ! :) Zapraszam do zabawy http://domowabiblioteczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele złego i dobrego czytałam o tej powieści, jednak nie mam ochoty poświęcać swojego czasu tak grubej obyczajówce, to zupełnie nie moje czytelnicze klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak możesz myśleć, że ktoś "Twoich wywodów" nie przeczyta? Przecież są świetne! Naprawdę aż się uśmiechnęłam pod nosem - to jest to! Też bardzo nawołuję, żeby spełniać swoje marzenia, naprawdę! Ja się długo starałam i moje się spełniło, w bardzo dziwny i niespodziewany sposób, ale się spełniło :D I pociągnęło za sobą kolejne świetne wydarzenia. Wystarczyło wyjść i spróbować!
    Co do książki to ciekawie to napisałaś, bo wytknęłaś błędy, ale dzięki temu że dała do myślenia to dostała aż dychę od Ciebie! Dam jej szansę w przyszłości :)
    Jeżeli chodzi o wzruszające książki, to może "Gwiazd naszych wina"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Twoje marzenie się spełniło!
      Czytałam GNW i mnie jakoś nie powaliło.

      Usuń
  8. Jeszcze chyba nie spotkałam się z negatywną recenzją "Promyczka" i szczerze powiedziawszy wydaje mi się to trochę podejrzane :D Ale czasem zdarzają się takie perełki, które zachwycają praktycznie wszystkich. Ja mam mały dylemat - bo z jednej strony bardzo chcę przeczytać tę książkę, a z postawiłam jej bardzo wysokie wymagania i boję się, że mnie w jakiś sposób zawiedzie :c
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  9. Jusz cje kocham <3 TA RECENZJA JEST MEGA *-* i litery które rozpoczynające akapity tworzą tytuł*-* <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  10. ksiażka ma coś w sobie że każdy coś znajduje w niej dla siebie :) ważne, aby nie zapomniał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Za romansidłami nie przepadam, a w dodatku ta okładka po prostu mnie odrzuca. Rzeczywiście dużo osób się nią w blogosferze zachwyca, wiele już recenzji czytałam, ale nadal nie jestem przekonana do tej historii. Nie sięgnę po nią.
    Ale bardzo ładną, rzeczową recenzję napisałaś.
    Dodaję bloga do obserwowanych.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Nie jest to typowe romansidło... :)

      Usuń
  12. Dla mnie "Promyczek" to arcydzieło! Kocham, kocham i jeszcze raz kocham! Kate, Keller i Gus są absolutnie cudowni! Nie mogę się doczekać drugiego tomu, choć wiem, że znowu wyleje morze łez.

    P.S. Ja czytam Twoje wywowdy :-D
    P.P.S. Kocham tą piosenkę <3

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Promyczek jest świetny! ♥♥
      P.S. Dziękuję.
      P.P.S. Ja też ♥♥

      Usuń
  13. Okaj...
    Ależ długa recenzja! Ty zawsze takie piszesz czy po prostu miałaś chęć się wypowiedzieć o niej? :D
    No więc tak. Zgodzę się z tobą, że pierwsze 200 stron jest totalnie nudne i zbędne. I zgodzę się również, że jest to kolejny przewidywalny romans itd. W ogóle ta książka jest taka dość nijaka, ale na pewno skłania do przemyśleń. To jest plus. Bo faktycznie człowiek wtedy myśli, że trzeba jednak czerpać coś z tego życia. Ja niestety ryczałam przy niej, ale to też dlatego, że dawno nie czytałam wzruszającej książki (ze 4 lata) poważnie! W każdym bądź razie i tak cieszę się, że ją przeczytałam. :)

    PS. Odpowiadam u ciebie na twój komentarz na moim blogu Lost in books bo u mnie nie mogę odpisać gdyż nie ma opcji "odpowiedz" a chcę ci odpowiedzieć na ten długi kom. I przepraszam, że tak późno.

    Tak zdecydowanie kiedyś napisanie swojej książki było czymś wielkim, w te książki zostały włożone serca, pasje i zaangażowanie, że to będzie coś wielkiego, a teraz tylko pieniądze... Bo z książek można dużo kasy trzepać.
    Dokładnie! Chcemy przeczytać jeden tom i koniec, a nie kurczę później czytać resztę jakiegoś dopisanego chłamu. No i tak jak ujęłaś, zapychają tylko rynek wydawniczy.
    Dziękuje bardzo za komentarz i za udzielenie się.
    Pozdrawiam gorąco. :*

    Ps. Śliczny blog i nagłówek, a recenzje super, więc zostaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam powiedzieć o niej więcej. I przy niczym nie ryczę xd

      Zgadzam się z tobą mocno ♥♥♥

      Usuń
  14. Tyle ostatnio o tej książce, więc pewnie za jakiś czas ją przeczytam :)
    Ten tytuł z pierwszych liter... CUDO <33
    Pozdrawiam
    bojakochamczytacksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. KOCHAM TWOJĄ RECENZJĘ! KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM!
    Będę się nią chyba zachwycała jeszcze przez długi czas, ponieważ kupiłam Promyczka, ale natchnęłaś mnie abym po niego sięgnęła jeszcze szybciej. Uwielbiam takie przemyślenia, życiowe, prawdziwe.. coś pięknego.
    Buziaki i pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgaj szybciej! Czekam na recenzję! ♥

      Usuń