sobota, 27 sierpnia 2016

HEAVY FILMS #6 - CHARLIE I FABRYKA CZEKOLADY


Tytuł: Charlie i fabryka czekolady

Reżyseria: Tim Burton

Produkcja: USA, 2005

Czas trwania: 1 godz. 55 min.

Gatunek: Familijny, Fantasy

Scenariusz: John August

Obsada: Johnny Depp, Freddie Highmore, David Kelly, Helena Bonham Carter i inni


  Johnny Depp to jeden z aktorów, których grę naprawdę mocno sobie cenię. Jestem olbrzymią fanką wszystkich części Piratów z Karaibów, kocham Alicję w Krainie Czarów, a o Mrocznych Cieniach nawet nie wspomnę. Każde z wcieleń tego człowieka jest tak unikatowe i niepowtarzalne, że za każdym razem, gdy oglądam coś z jego udziałem, nie mogę wyjść z podziwu. Pewnie uznacie to za dziwne, ale do dnia dzisiejszego nigdy nie trafiłam na Charliego i fabrykę czekolady. Czy Depp ponownie sprawdził się jako nieziemski aktor?


  Willy Wonka tworzy najlepsze słodycze. Pewnego dnia świat obiega informacja, że w pięciu czekoladach, które wyprodukował, znajduje się złoty bilet. Zasada jest prosta - znajdujesz bilet, zostajesz zaproszony do tajemniczej fabryki czekolady. Ale! To nie wszystko! Jedno z dzieci zdobędzie nagrodę większą, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Rozpoczyna się szaleńczy pościg, ludzie wykupują niemożliwe ilości czekolady - wszystko po to, by znaleźć choć jeden złoty bilet, który może znajdować się dosłownie w każdym zakątku świata. Czy Charlie, chłopiec pochodzący z biednej rodziny i zupełnie niczym się nie wyróżniający, ma jakąkolwiek szansę na niezapomnianą przygodę?

  Szukałam czegoś lekkiego, prostego i niewymagającego zbytniego skupienia na fabule. Większość z Was na pewno kojarzy ten film, jednak chciałabym się podzielić z Wami swoimi odczuciami na jego temat.

  Cała historia zapowiadała się świetnie. No, bo hej. Czekolada i Johnny Depp. Lepszego połączenia znaleźć nie można. I faktycznie, wyszło świetnie. Gdy wciągam się w jakąś historię i widzę olbrzymie pouczenie, które mimo braku dosłownego zaakcentowania, rzuca się w oczy jak samobójca z dachu, powstaje olbrzymi problem - czuję się zniesmaczona i opowieść przestaje mnie interesować. W Charliem i fabryce czekolady pojawił się dość ciekawy zabieg. Sama fabuła była słodka, urocza i ciepła do granic, a mimo to niosła ze sobą świetny morał. Nie dostaliśmy go pod koniec - on ciągnął się przez całą historię. Powiem więcej - nie było to jedno, typowe pouczenie, twórcy filmu zmiksowali ich kilka. Nie czułam się, jakbym oglądała kolejną, wartościową produkcję, wręcz przeciwnie, przypominały mi się dziecięce lata: czasy, kiedy na dobranockę wyczekiwało się z niecierpliwością.


Aktorzy naprawdę się sprawdzili. Wielkie ukłony w stronę Johnny'ego Deppa, który po raz kolejny doskonale odnalazł się w swojej roli. Nieważne w kogo się wciela, widać, że robi całym sobą i to jest godne podziwu. Myślę, że rola Willy'ego Wonki sprawiła, że w roku 2010 znacznie łatwiej odnalazł się jako Szalony Kapelusznik w cudownej Alicji w Krainie Czarów. Sądzę również, że jeszcze nie do końca znamy całego Deppa. Każda rola odkrywa przed nami jego nową twarz. 50 twarzy Deppa. Niezły pomysł na biografię, nie? Ale nie tylko on zasługuje na pochwałę! Świetny okazał się również Freddie Highmore, tytułowy Charlie. Okazuje się, że produkcja, o której dziś wspominam, nie jest pierwszą, w której współpracował z Deppem. Kojarzycie Marzyciela z 2004?
Freddiego możecie również znać z Artura i Minimków Luca Bessona. Tytułowy Artur? Jakżeby inaczej!
W Charliem... popisała się również fenomenalna Helena Bonham Carter, która zaskakuje mnie w każdym filmie, w którym występuje. Tu nie zagrała  najważniejszej postaci, ale miała ogromny wkład w życie głównego bohatera.
Najlepsze zostawiłam na koniec! Deep Roy okazał się jeszcze lepszy, niż się spodziewałam! Zagrał setki Oompa Loompasów! Jasne, mógłby machnąć na to ręką i kazać powielić się komputerowo. Ale to nie byłby Deep Roy! Odtworzył krocie tych samych ruchów, żeby wszystko było idealnie dopięte na ostatni guzik. Aktor wlatuje na listę tych, których doceniam najbardziej za poświęcenie dla tego, co robią. Odtwórzcie sobie ten film i pomyślcie - każdy Oompa Loompas to Deep Roy we własnej osobie. Po prostu jedno, wielkie "wow".


Dostaliśmy ciepły, uroczy film familijny. Podobno bardzo często jest puszczany w święta (pewnie tego nie zauważyłam, bo w tym czasie zawsze jestem całym sercem przy niepowtarzalnym Macaulayu Culkinie), jednak myślę, że powinniście dać mu szansę nie tylko w tym okresie. Owszem, śnieg za oknem plus niesamowity Charlie może stworzyć świetny klimat, ale sądzę, że ten film zasługuje na uwagę nie tylko od święta. Warto zagonić rodzeństwo przed komputer i pokazać tę produkcję. Cała wręcz ocieka humorem, więc spodoba się zarówno dużemu widzowi, jak i temu młodszemu. Jednak pamiętajcie - co za dużo to nie zdrowo. Zarówno w przypadku czekolady, jak i wiecznego oglądania tego samego filmu.





23 komentarze:

  1. Jak mogłaś dopiero teraz obejrzeć ten film, przecież całkiem często leci w telewizji :D
    W każdym razie mnie też bardzo się podobał, choć w życiu bym nie pomyślała, że Charlie i chłopczyk z "Marzyciela" to ta sama osoba :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię, spędzam święta z Kevinem! :D

      Usuń
  2. O mater deum, wstyd się przyznać, ale jeszcze nie widziałam tego kultowego już filmu... Johnny'ego uwielbiam i naprawdę cienię jako aktora, więc muszę jak najszybciej nadrobić zaległość :)
    chocabooks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luz, ja do niedawna też go nie widziałam. A Johnny to kozak! :D

      Usuń
  3. Widziałam ten film :) Bardzo mi się podobał :) A już w szczególności z obsadą Deepa, którego po prostu uwielbiam :)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi również bardzo podobał się ten film, szczególnie w dzieciństwie uwielbiałam go oglądać. Będę musiała niedługo sobie go odświeżyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odśwież, niesie ogromne przesłanie! :D

      Usuń
  5. Jak widzę, że film wyszedł spod skrzydeł Tima Burtona to to musi być genialne. I nie inaczej jest w tym przypadku. Podzielam twoje zdanie co do tej produkcji, a Depp... Geniusz! Oglądałam ten film chyba z dwadzieścia razy, ale nigdy mi sie nie znudzi. Na nowo odkrywam w nim prawdy.
    ,,Rzuca się w oczy jak samobójca z dachu" Dobre porównanie kochana haha
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tim Burton to geniusz, właśnie dlatego wybieram się na "Osobliwy dom..." :D

      Usuń
  6. Lubię ten film, płynie z niego dobra auka dla dzieci, nooo przyznam szczerze, że mam teraz ochotę go zobaczyć, mimo że widziałam go już kika(naście?) razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno zobaczę go kiedyś po raz drugi! :P

      Usuń
  7. Bardzo lubię ten film. Dziwne, że dzisiaj u Ciebie o nim czytam, bo dowiedziałam się właśnie, że pierwotny odtwórca Willyego Wonki, Gene Wilder, zmarł ;( W każdym razie ja pierwowzór mam do nadrobienia, a wersja z Deepem to świetne kino familijne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny film! <3 Uwielbiałam go oglądać, jako mała dziewczynka, ale również teraz podbija moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię ten film, oglądałam go juzz kilka razy :) Johnny Depp to także mój ulubiony aktor <3 Kocham zresztą i Helenę Bonham Carter :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Bonham Carter to cudowna aktorka! :D

      Usuń
  11. Uwielbiam ten film! :)
    Świetny blog, ciekawie piszesz :)
    http://wer-pozeraczkaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam ten film pierdyliard razy i kocham całym serduszkiem. depp jak zwykle genialnie zagrał.

    http://i-love-books-more-than-people.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń