sobota, 6 sierpnia 2016

IZZY ROZMYŚLA #3 - DLACZEGO LUDZIE MÓWIĄ ,,NIE" POLSKIM AUTOROM?

Najmocniej Was przepraszam. Recenzja Zagrożonych pojawi się w poniedziałek, natomiast Tytanów w środę. Pierwsza z tych książek jest już za mną. Powinnam dzisiaj napisać jej recenzję. Właściwie, wczoraj rano obudziłam się z nastawieniem - jutro recenzja książki C.J.Daugherty na blogu. Wiem, że jest to już trzeci, luźny post pod rząd, ale czuję, że muszę się wypowiedzieć.

Do napisania kolejnej części rozmyślań w jakimś stopniu popchnęła mnie Naomi Stark, za co serdecznie jej dziękuję. Ogromnie podziękowania należą się również ludziom z grupy BookAThon Polska, którzy z wielkim zaangażowaniem wypowiadali się pod moim postem na grupie, dotyczącym polskich autorów.



NIEZBYT OPTYMISTYCZNY POCZĄTEK RELACJI


Weźmy pod lupę taką Kasię. Kasia zaczęła czytać książki, bo trafiła na Harry'ego Pottera, który niezwykle jej się spodobał. Kiedy postanowiła, że będzie sięgać po powieści częściej, do jej zbiorów trafiła książka, którą napisał Polak. Kasia ją przeczytała, myśląc, że będzie to coś unikatowego i - niestety - ogromnie się do książki zraziła. Potem już nigdy więcej nie próbowała poznać polskiej literatury. Po przeczytaniu tej pozycji, skreśliła rodzimych pisarzy i wróciła do amerykańskich młodzieżówek.
Moja opinia: Nie należy zrażać się do polskich książek, jeśli przejechało się na jednej z nich. Kto wie, może następna będzie lepsza.


ZAGRANICZNA LITERATURA JEST NAJ...!


Zagraniczna literatura jest lepsza. Polscy autorzy nie mają za grosz stylu ani wyobraźni. Wolę przeczytać Greena niż jakąś tam Kowalską. Polacy nie umieją pisać. 
Dużo ludzi uważa, że nasi pisarze tak naprawdę nie powinni przykładać ręki do rynku wydawniczego. Mają ubogi styl, często wplatają zdania, które są wprost niemożliwe do zrozumienia, a w ich książkach są błędy ortograficzne i interpunkcyjne.
Poza tym, Polacy piszą o kwiatkach, motylkach i kobietach po czterdziestce. 
Moja opinia: Nie powiem, że nie ma Polaków, którzy faktycznie źle piszą. A książkę wydali, bo zapłacili wydawnictwu masę pieniędzy. Komercja, komercja, komercja. Mamy jednak autorów, przy których warto się zatrzymać. Przecież jest Remigiusz Mróz, Jakub Ćwiek, Marta Kisiel, Martyna Kubacka. Ba! Mamy nawet Andrzeja Sapkowskiego, który zyskał niesamowitą sławę!


PROMOCJA


Wydawnictwa wolą inwestować w książki, które dobrze sprzedały się za granicą. Wysoka ocena? Wydamy. Mnóstwo pieniędzy wrzucimy w promocję. Zakładki, plakaty, reklamy... Na 99% kasa się zwróci. Nawet z wysoką nadwyżką! A co do polskich autorów... Nie płacisz? Twoja sprawa. Powieść pójdzie w stu egzemplarzach. I tak nikt jej nie kupi. Ale wydamy więcej powieści amerykańskich - pieniądze się zwrócą.
Moja opinia: Dużo zależy od reklamy. O powieściach zagranicznych trąbią wydawnictwa, blogerzy, media... O polskich... Cóż, rzadko. Bo wszystko jest kwestią pieniędzy i tego, kto poleca daną książkę. Bestseller New York Timesa? Muszę to mieć. 


KRZYSIE, JASIE I BOGDANY


Wiele osób nie lubi książek, w których występują polskie imiona. Jureczek, Tomaszek, Zdzisio... Ludzie mają do tego swego rodzaju wstręt. Niektórym nie podoba się również to, że autor, który napisał daną powieść nazywa się, jak się nazywa. Bo lepiej nazwać postać Thomas niż Tomasz, albo Jacob niż Jakub. Gorzej, jak akcja dzieje się w Polsce - zaraz do tego dojdę.
Moja opinia: Zgadzam się, niektórzy autorzy zupełnie nie umieją dobierać imion. Szlag mnie trafia, gdy widzę Krysię, chociaż moja babia ma tak na imię. Przepraszam, babciu. 


ŚWIAT PRZEDSTAWIONY JEST SŁABY


Akcja większości polskich książek dzieje się właśnie w Polsce. Musimy czytać o Krakowie, Katowicach, Warszawie, a nawet Cycowie. Nie żartuję. To ostatnie leży w województwie lubelskim. Naprawdę istnieje. 
Polacy nie potrafią stworzyć ciekawej rzeczywistości, co naprawdę zniechęca nas do czytania. Istnieję perełki. Ale powiedzmy sobie szczerze, kto przeczyta historię Eli, która przyjechała do Cycowa na studia? I się uczy? I tyle? I nic się nie dzieje?
Moja opinia: Nie lubię polskich książek, których akcja dzieje się w naszym kraju. Są pojedyncze perełki, ale większość naprawdę mnie zniechęca. 


OD KOGO ZACZĄĆ?


Dużo osób nie zapoznało się jeszcze z polską literaturą i nie ma pojęcia, od czego zacząć. Po co sięgnąć, żeby się nie zawieść? Ludzie chcą, ale się boją. Literatura polska jest owiana złą sławą, a czytelnicy po prostu nie chcą się zawieść na jakiejś książce. Wystarczy podać im dobrą pozycję - od razu zmienią zdanie!
Moja opinia: Myślę, że polska literatura podpasuje każdemu, tylko trzeba znaleźć coś, co nas zainteresuje. 


PRÓBA STANIA SIĘ AUTOREM ZAGRANICZNYM


Polscy autorzy próbują kreować się na zagranicznych. Podążają za tym, co znane, łapią się utartych schematów... Na siłę próbują być kimś, kim nie są, tylko dlatego, żeby zyskać sławę. Nazwisko zmieniają na angielskie, przynajmniej na okładce książki. Uważają, że to, co jest znane, jest lepsze.
Moja opinia: Ej, a może wcale nie? Spróbujcie napisać coś, co Was definiuje. Nie podążajcie za wszystkimi, którzy są nastawieni na to, że chcą być tacy, jak wszyscy. Inność jest sto razy lepsza. Trzeba tylko trafić w odpowiedni punkt.


LEKTURY, LEKTURY, LEKTURY


Ludzie od dziecka byli zmuszani do czytania lektur. Sienkiewicz, Prus, Żeromski, Fredro... To właśnie oni zrazili nas do polskiej literatury. Woleliśmy czytać streszczenia niż całe książki, bo przez powieści, które są nazywane lekturami, nikt nie mógł przebrnąć. To było ciężkie i po prostu... niemożliwe do przeczytania. Ale trzeba to przeczytać... i napisać rozprawkę... i wrócić z nią do szkoły... i dostać za nią ocenę. 
Moja opinia: MEN staranniej powinno wybierać lektury. Niektóre są naprawdę świetne, słyszałam nawet, że ludzie mają na liście lektur Grę o Tron, jednak taki Słowacki... Odtrąca ludzi.


NIKT NIE EKRANIZUJE POLSKICH POWIEŚCI


Okej, mamy ekranizację Wiedźmina, Krzyżaków, Ogniem i Mieczem... 
Wiele ludzi kupuje książki, bo widzi, że niedługo wychodzi film na ich podstawie. Polskich powieści nikt nie ekranizuje. Ludzie w nie nie inwestują. A skoro nikt ich nie ekranizuje, to mniejsza część ludzi je przeczyta.
Moja opinia: Każdy z nas przeczytał kiedyś jakąś książkę bo: a) wychodzi ekranizacja; b) chcę obejrzeć film, ale najpierw książka; c) film był świetny, powieść również musi taka być. Z polskimi książkami tak nie będzie. Chyba, że z tymi, które zostały napisane dość dawno. Albo z Wiedźminem.


AUTOR SAM SIĘ PROSI O IGNORANCJĘ


Są autorzy, którzy sami zniechęcają ludzi do swoich książek. Wywołują "dramy", proszą się o zwrócenie uwagi, a potem Cię obrażają. Jesteśmy tylko czytelnikami, przecież nie mamy prawa krytykować autora. Dużo polskich pisarzy uważa się za najwspanialszych na świecie. 
Moja opinia: Polacy potrafią. Nie wymienię ich z nazwiska, ale potrafią, uwierzcie mi. Zetknęłam się z kilkoma takimi osobami. 


PODSUMOWUJĄC


Warto czasem poszukać perełek wśród polskich pisarzy. Nie wszyscy są tacy straszni, jak ich malują. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za pomoc. Podaję listę autorów, których wymienialiście, podczas dyskusji na BookAThonie. Oczywiście nie wszystkich, bo było ich naprawdę sporo. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.


SIĘGNIJ PO KSIĄŻKI: 

Andrzeja Sapkowskiego
Jakuba Ćwieka
Remigiusza Mroza
Andrzeja Pilipiuka
Jakuba Małeckiego
Marty Kisiel
Ewy Białołęckiej
Jakuba Żulczyka
Zygmunta Miłoszewskiego
Katarzyny Bondy
Jarosława Grzędowicza
Andrzeja Ziemiańskiego
Justyny Drzewickiej
Dominika Sokołowskiego 
Martyny Kubackiej
Niny Reichter
Agnieszki Michalskiej
Natalii Jagiełło-Dąbrowskiej
Magdaleny Witkiewicz
Anety Jadowskiej


Może chcesz nam polecić jakąś książkę polskiego autora? Podziel się swoją propozycją w komentarzu!

38 komentarzy:

  1. Ja czytam bardzo dużo polskich autorów, także tych mniej znanych :) Mogłabym z czystym sercem polecić np. Thomasa Arnolda, bo to Polak, tyle że pseudonim ma taki zagraniczny ;)

    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo polskich pisarzy ma pseudonimy! ♥

      Usuń
  2. Stefan Darda. Janusz Zajdel.
    Fantastyczni polscy pisarze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę się nie zgadzam - np. w kwestii lektur. To nie wina nauczycieli, że niektórzy są kompletnymi ignorantami i powinni lepiej dobierać książki. Fakt, czasami można znaleźć książkę o podobnej tematyce, ale osadzoną w realiach bliższych uczniom, ale takiego Sienkiewicz nie da się zastąpić. A skreslanie go nie wchodzi w rachubę, zawsze jest szansa, że nawet ostatnio cymbał co nieco z omawiania książki zapamięta i wywynioskuje. Z ekranizacjami ludzi nie rozumiem - przecież potem i tak wkurzają się, jaka to była słaba i ile nie pokazała. Imiona polskie trzeba jakos przeżyć, a nie wiem co ludzi pociąga w czytaniu o jakiejs wsi w USA - i tak pomijają wtedy fragmenty o jej położeniu czy klimacie, bo nie mają o tym pojęcia. To chyba bardziej kwestia amerykańskiej rzeczywistosci, która to przecież jest taka cudowna i nowoczesna. Co do autorów to chyba lepiej samemu poszukać, ja np. na Mrozie się przejechałam, ale z drugiej strony jestem w takiej opinii raczej odosobniona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie może być tak, że ostatni cymbał może coś z tego wywnioskować, ale ej, w tych czasach niemal nikt nie czyta lektur. Właśnie przez takiego Sienkiewicza. Więc jak ma z tego cokolwiek wywnioskować?
      Może to kwestia amerykańskiej rzeczywistości, może nie.

      Usuń
  4. Byłam w Cycowie na jakimś średniowiecznym festynie! XD

    OdpowiedzUsuń
  5. Może zacznę od tego - nie sięgam po polskich autorów, bo nie mają mi nic ciekawego do zaoferowania. Nie zacznę czytać romansów, powieści obyczajowych czy kryminałów Mroza tylko dlatego, żeby poznać coś napisanego przez rodaka, bo jeżeli gatunek mi nie pasuje i wyraźnie nie mam na niego ochoty, to książka raczej nie przypadnie mi do gustu, sprawa prosta. Daję szansę każdej powieści, która mogłaby mnie potencjalnie zainteresować, bez względu na pochodzenie autora - tak było na przykład z "Drugą szansą" Miszczuk, która była ciekawa i pokazała, że Polacy również potrafią napisać coś z klimatem i świetną fabułą. I jak dla mnie nie ma tak, że oni nie umieją pisać, bo każdy jest równy i to w głównej mierze zależy od umiejętności - jeżeli ktoś pisze książkę i nie ma do tego "drygu", to nieważne, czy to Polak, czy Amerykanin, czy Australijczyk, to i tak powieść wyjdzie zła, promocja i tryliardy poleceń "NYT" tego nie zmienią. A jeżeli już mówimy o reklamie, to przyznaj się, że cały czas jesteśmy bombardowani reklamami powieści zagranicznych, a o Polakach nikt nie wspomina. Może jeśli wydawnictwa zabrały się za "nasze" książki, to wtedy zainteresowanie nimi by wzrosło?
    Poruszę ten temat, choć robiłam to już milion razy i za każdym razem zmieniałam zdanie - lektury szkolne. Lubię je. Naprawdę. Mimo tego, że "Stary człowiek i morze" (tak, wiem, to nie polski autor, po prostu daję przykład) był nudny, "Małego księcia" nie zrozumiałam... to jednak czuję, że są one potrzebne. Klasyki polskiej i nie tylko literatury nie były przecież pisane po to, żeby nikt ich nie czytał, a polskie ministerstwo edukacji wybrało takie, które mogłyby w pewien sposób oddziaływać na postrzeganie świata przez młodych ludzi. Taaak, gadam jak nauczycielka, wiem, ale już zaczyna mnie denerwować gadanie, że społeczeństwo nie sięga po książki Polaków, bo w dzieciństwie zrazili ich "Krzyżacy" (których, o dziwo, lubię). Jeżeli tematyka byłaby ciekawa = ludzie czytaliby je.
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Wszystkich jasnych miejsc" Jennifer Niven! I dzięki za poruszenie tego tematu, przynajmniej się wygadałam :P
    pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skąd wiesz, że nie mają nic do zaoferowania? Może jest jakiś autor, który by cię urzekł? Przecież nie musisz sięgać po powieści z gatunku, który Ci nie podchodzi. Nikt Ci nie karze, na rynku są naprawdę fajne pozycje, z którymi warto się zapoznać. Sięgnęłaś po książkę Miszczuk, okej, fajnie. Ale skąd wiesz, że są same złe książki, które napisali Polacy? Równie dobrze książka może być świetna i nie mieć promocji. Pewnie zainteresowanie by wzrosło, masz rację.
      Dziękuję za wypowiedzenie się! :D

      Usuń
  6. Niesamowicie zraziłam się do niedawno czytanej, oczywiście napisanej przez polską autorkę, książki. Jednak nie odepchnęło mnie to od polskich autorów całkowicie i zaczęłam czytać "Ekspozycję" Remigiusza Mroza. Teraz jestem już na drugiej części trylogii i nie wyobrażam sobie, żebym miała nigdy jej nie poznać, przez jakąś małą wpadkę.
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym tam dopisała Artura Laisena i Agnieszkę Tomczyszyn. :) Miałam nie tylko do czynienia z ich książkami, ale również nimi samymi. Pani Agnieszka bardzo miło podziękowała mi za recenzje, chociaż książkę kupiłam sobie sama, a nie dostałam od niej, a z panem Arturem przeprowadziłam wywiad i to naprawdę wspaniały, pełen pasji facet z ogromnym dystansem do swojego pisarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polscy pisarze mogą okazać się naprawdę dobrzy! :D

      Usuń
  8. Jak już wspominałam - nie mam swoich ulubionych polskich autorów. Wszystko za co się chwytam od nich, zazwyczaj mi się nie podoba. I to nie z winy moich uprzedzeń, bo ja naprawdę mam nadzieję na coś wielkiego. Na razie najwyżej oceniłam Agnieszkę Grzelak z "Herbatą szczęścia", jakieś 6 czy 7/10. Niedługo mam się zamiar zabrać za Martę Kisiel, czuję, że "Dożywocie" jest w sam raz dla mnie :D. Mam sporo polskich autorów w swojej biblioteczce i ich również chcę chwycić, ale na razie to szukanie było... bezcelowe.
    To z autorami polskimi - zgodzę się. Nieraz się już zetknęłam z bluzgami na jakimś blogu, kiedy ktoś nie dał zbytnio pochlebnej opinii.
    Hmm. Cóż, trudno, żeby nauczyciele wybierali inne lektury, skoro nie mają na to wpływu, bo to MEN ustala kanon podstawowych lektur, których jest od zarąbania, więc ciężko cokolwiek innego wcisnąć.
    Dobry post!

    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dożywocie" będzie dla Ciebie idealne! :D

      Usuń
  9. Zacznę od: świetny post! Podoba mi się twój styl pisania, jest ciekawie, czytałam z przyjemnością, i kiwałam główką do ekranu, bo cholera masz racje dziewczyno!
    O lekturach szkolnych sama niedawno pisałam. Niemal wszyscy moi znajomi mówią, że książki są fuj, bo Krzyżacy byli nudni, albo Chłopi pisani chorym językiem. Jeżuniu jak można oceniać książki po lekturach? Przecież spis lektur szkolnych to jakiś żart. Okej, ja jestem wykolejona, czytałam wszystkie od deski do deski i w prawie każdej znalazłam jakieś plusiki (oprócz Starego człowieka i morza. Typek łowił rybę ponad 100 stron, i i tak spartaczył sprawę -,-). A że większość lektur serwowanych przez MEN jest polskiego pochodzenia, to ludzie od najmłodszych lat się zrażają do rodzimej literatury.
    Bujdą jest to, że Polacy nie umieją pisać. Okej, nie umiem czytać polskich romansów, może z wyjątkiem tych Fincer-Ogonowskiej (polecam "Alibi na szczęście" :P), ale Sapkowskiego uwielbiam! To samo mam z Pilipiukiem, a i starym Słowackim nie pogardzę. Mój Luby był absolutnie nieczytaty. Bo książki to zło. A więc postanowiłam go delikatnie nawrócić. Wjechałam chłopu na ambicję, i założyłam się o przeczytanie pierwszego tomu Wiedźmina, tego z opowiadaniami. Po tygodniu nieczytaty chłopak przyleciał po kolejny tom, a aktualnie czyta już czwarty tom :D Można zacząć od polskiego autora? Można!
    Masz też rację co do ekranizacji, chociaż komuś, kto skusi się na lekturę Wiedźmina po obejrzeniu filmu przyklasnę uszami. Ba! Przyklasnę uszami, stojąc na głowie. Ja rozumiem, że film powstał dawno, ale nie oszukujmy się - to jest tragiczny zlepek fragmentów serialu :<.
    Pozdrawiam ciepło i zostaję, bo świetnie piszesz ;)
    Q.
    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję za tyle miłych słów...!

      Usuń
  10. Genialny blog! Dopiero na niego trafiłam, ale zostaję na dłużej. Kocham Twój styl pisania, a w połączeniu z gifami to po prostu niebo. Naprawdę świetna notka, całkowicie się zgadzam. Muszę się w końcu przekonać do pana Sapkowskiego, bo aż wstyd się przyznać, że jeszcze nie miałam z nim spotkania. Z polskich autorów uwielbiam książki Marty Kisiel, jak dla mnie absolutna królowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Kisiel jest świetna!
      Dziękuję za miłe słowa! ♥

      Usuń
  11. Świetny wpis! :) Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia, kilkakrotnie już przekonałam się, że Polacy potrafią pisać i to naprawdę dobrze. To niestety my, czytelnicy, mamy względem nich nieuzasadnioną (lub uzasadnioną) awersję. Sama wiem, że kiedyś chciałabym wydać swoją książkę, ale z drugiej strony gdy myślę sobie, jak wiele osób woli te zagraniczne teksty, to wtedy nadzieja na spełnienie moich marzeń opada... :D
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy post i z wieloma punktami absolutnie się zgodzę. Swego czasu czytałam bardzo dużo polskich książek i wiem, że Polacy potrafią pisać, tylko niestety często promuje się u nas nie to, co dobre, a to, co podąża za schematem jakiegoś zagranicznego bestsellera, a szkoda. No i faktem jest, że wydawnictwa zdecydowanie wolą zagraniczne pewniaki od inwestowania w świeżego pisarza z Polski, który dopiero chce zaistnieć w książkowym świecie.
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post! Podoba mi się twój pogląd na te sprawy, mam podobne zdanie. I jeszcze koniecznie do twojej listy - Katarzyna Berenika Miszczuk!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Opinie o pani Miszczuk są podzielone, ale podobno pisze ciekawe książki. :)

      Usuń
  14. właśnie, niestety często jestem jakby uprzedzona do polskich autorów. ale szczerze polecam właśnie Martę Kisiel <3 i Andrzeja Ziemiańskiego. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Kisiel sprawdzona!
      Ziemiański? Moooże...

      Usuń
  15. Winna! Winna! Jeszcze raz winna! Przyznaję się - bardzo rzadko czytam książki polskich autorów. Samie siebie nie rozumiem, bo gdy już to zrobię, to jestem bardzo zadowolona. Polecam "Jak powietrze" i "Skazanych na ból". Nie mam nic przeciwko akcji dziejącej się w Polsce, ale imiona trochę mnie irytują.
    Mam nadzieję, że uda mi się częściej sięgać po książki rodzimych autorów. Na razie mam na oku dwie takie książki.


    P.S. Czy ja widzę gif? Z "Once Upon a Time"? Tak! To jest Once Upon a Time"! *fangirling*

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to OUAT, możemy fangirlować razem, kocham ten serial! ♥

      Usuń
  16. Właśnie chciałam napisać, jakich to polskich autorów lubię i z niecierpliwością czekam na ich kolejne książki, ale na końcu posta mnie ubiegłaś. Dodałabym od siebie jeszcze Olgę Rudnicką, która pisze niesamowite kryminały z ogromną dozą humoru. Po prostu uwielbiam jej książki.
    Wiadomo, że każdy autor ma swoje wzloty i upadki, co nie znaczy, że jeśli ktoś za granicą pisze i wydaje same perełki, pewnego razu nie wyda zwyczajnego gówienka. Taki Ćwiek zachwycił mnie serią o Chłopcach, a Grimm City było już lekturą, przez którą ledwo przebrnęłam, co nie znaczy, że facet pisać nie potrafi.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Staram się przemóc, ale nadal nie trafiłam na świetną polską książkę, ale podobno "Dygot" przełamuje lody ;)
    Pozdrawiam, Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Dygocie" trochę słyszałam - mam nadzieję, że jest dobry! :D

      Usuń
  18. Polecam Nataszę Sochę, Magdę Witkiewicz, Przemysława Skokowskiego - rewelacyjnie pisze o podróżach, najpierw urzekł mnie, a teraz męża. Iga Wiśniewska ma ciekawe książki, szczególnie seria o wiedźmie Malice:) Bardzo lubię też erotyki K.N Haner.

    OdpowiedzUsuń
  19. W bardzo ciekawy sposób przedstawiłaś rozumowanie wielu czytelników ( w tym także moje) na książki polskich autorów. Czy ja czytam polskich autorów? Hmm... Raczej nie, bo po kilku książkach się zraziłam, ale dalej próbuję co jakiś czas po coś sięgnąć, bo może akurat coś mi się spodoba? :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, próbuj, wcale nie jesteśmy gorsi... :)

      Usuń