niedziela, 11 września 2016

041. Złe dziewczyny nie umierają (Katie Alender)


Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają

Autor: Katie Alender

Liczba stron: 360

Wydawnictwo: Feeria Young

Rok wydania: 2016

Kategoria: Fantastyka/Thriller

Ocena: ★★★★★★★★☆☆ (b.dobra)


  Myślisz, że jestem walnięta. Że mam nierówno pod sufitem. Że powinnam trafić do wariatkowa. Ale nie znasz całej prawdy. Ja po prostu jestem zła. Moja przyjaciółka zrobi wszystko, o co tylko ją poproszę. Jeśli będziesz dla nas niedobry, przestaniesz oddychać. Umrzesz. Jak ona. 

  Alexis i Kasey żyją w dość zabytkowym domu. Chodzą do szkoły, uczą się, są siostrami idealnymi. Ale coś się zaczyna dziać. Kase przestaje być sobą. Przestaje logicznie myśleć. Ludziom, którzy znajdą się blisko niej, dzieje się krzywda, a Alexis nie potrafi zrozumieć, dlaczego Kasey się zmienia. Razem z Megan, szkolną cheerleaderką, odrywają straszną prawdę, nie tylko o tym, co dzieje się z siostrą Alexis. Dowiadują się również, jakie tajemnice skrywa stary, obskurny dom. I dlaczego Kase nałogowo kolekcjonuje lalki. 


  Nie lubię horrorów. Kojarzycie scenę, w której zapada cisza, a zjawa nagle wyskakuje z najbardziej nieoczekiwanego miejsca? Dokładnie w tym momencie wybucham głośnym śmiechem i psuję film dosłownie wszystkim, którzy go oglądają. Mimo to, postanowiłam, że kiedyś na pewno sięgnę po Złe dziewczyny nie umierają i przekonam się, czy ta książka naprawdę jest aż tak dobra, jak mówią wszyscy. Byłam ogromnie zaskoczona, gdy dostałam ją w prezencie urodzinowym o przyjaciółki. Niby skromny gest, niby dwa miesiące po fakcie, bo nie zdążyłyśmy się spotkać, jednak naprawdę się ucieszyłam. Wreszcie mogłam zabrać się za pozycję, na którą czaiłam się od dawna.


Duchy są wszędzie. Nie sposób ich uniknąć. Próbujesz jedynie unikać tych, które chcą cię zabić.


  Kasey i Alexis to model sióstr idealnych. Jedna troszczy się o drugą i na odwrót. Bohaterki zostały doskonale wykreowane, chociaż przyznam, że Alexis momentami doprowadzała mnie do szału. Na początku autorka usiłowała wykreować ją na buntowniczkę, która ma wszystko gdzieś i nic się dla niej nie liczy. Jej zachowanie z czasem się zmieniło, za co ogromnie dziękuję niebiosom, bo gdyby nie ta zmiana, znienawidziłabym tę postać do granic. Może zachowywała się nieco infantylnie, gdy uświadomiła sobie, że się zakochała, ale jakoś to zniosłam - osobowość bohaterki zaczęła nabierać kształtów.
Młodsza z sióstr okazała się bardziej... papierowa... Może ze względu na to, że była zagubiona oraz, nie ukrywajmy, opętana przez ducha. Traciła swoje zachowania, które próbowałam wyłapywać na początku powieści, stawała się coraz bardziej uległa i rozmazana, przyznam, że nie był to najlepszy zabieg, jaki został przeprowadzony na kartach tej książki.
Z lepszych postaci mogę wyróżnić jeszcze Cartera oraz Megan. Ten pierwszy, mimo że nie było go dużo, został świetnie nakreślony, myślę, że daje to genialną, szeroko otwartą furtkę do tomu drugiego. Megan okazała się mieć świetną osobowością, mimo że na początku naprawdę się z Alexis nie lubiły. Fakt, że była gotowa bezinteresownie jej pomóc, od razu zmienił również moje nastawienie.
Reszta postaci... właśnie. Reszta postaci była... najzwyczajniej mdła. Miałam wrażenie, że autorka wrzuciła ich na siłę, bo nie miała pojęcia, jak mogłaby zapchać tę książkę. Lydia, Pepper... Według mnie postacie kompletnie zbędne, chociaż miały swój drobny wkład w całą historię.


- Patrz, czas już włożyć makaron - stwierdziła, wskazując rondelek na palniku.                                                                                Woda wrzała, a bąbelki powietrza entuzjastycznie mknęły ku powierzchni.                                                                                                 Moje dłonie w jednej chwili stały się chłodne i spocone.                    - Kasey - powiedziałam. - Jeszcze nie włączyłam palnika.                Jej twarz pobladła.                                                                                                                          
 

  Rozdziały trzymały w napięciu, a akcja mknęła do przodu jak oszalała. Książka wciągnęła mnie do tego stopnia, że gdy czytałam ją na przerwach, nie potrafiłam się oderwać, czytałam ją jak zaczarowana. Co jakiś czas pojawiały się nowe fakty, mieszały czytelnikowi w głowie, rozprowadzały aurę tajemniczości i przeradzały się w kompletnie nowe wizje przeszłości.

  Okładka książki nie należy do najpiękniejszy, jednak w pewien sposób mnie urzeka. Amerykańska jest ciut lepsza, ale nie można zarzucić wydawnictwu, że nie odwaliło kupy dobrej roboty przy zmaganiu się z grafiką, która ukazała się na okładce. Wnętrze powieści również prezentuje się tajemniczo, co tylko dodaje klimatu całej historii.

  Książka niewątpliwie została napisana dla młodzieży, jednak powinna spodobać się również starszemu czytelnikowi. Styl Katie Alender nie jest wymagający, wciąga, pozwala gładko wejść w fabułę, co naprawdę ułatwia czytanie. Zabrakło tego zewsząd obiecanego dreszczyku grozy, ale jak możecie zauważyć, powieść naprawdę mnie wciągnęła. Powinnam częściej czytać horrory oraz thrillery.

  Tę powieść polecam każdemu. Zarówno młodszemu (w granicach rozsądku) jak i starszemu odbiorcy. Niepowtarzalny klimat i ogarniający Was niepokój powinien sprawić, że natychmiast polubicie tę książkę. Tylko nie oczekujcie od niej zbyt wiele - podejdźcie do tej pozycji, jak do czegoś rozluźniającego, wtedy powinna przypaść Wam do gustu.

Gdyby strony mogły śpiewać:


Cykl Złe dziewczyny nie umierają:

Złe dziewczyny nie umierają               Od złej do przeklętej           Bardziej martwa być nie może

24 komentarze:

  1. Zdecydowanie jest to książka, która będzie trzymać mnie w wielkim napięciu ;) Dopisuję do listy i przy okazji dziękuję za miłe słowa pozostawione u mnie :)
    Też tu chętnie zostanę na dłużej! ;) Pozdrawiam cieplutko;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty się śmiejesz na horrorach, a ja oglądam je przez palce :D
    Kilka razy widziałam tę książkę na innych blogach, ale nigdy nie zwróciłam na nią większej uwagi, nie miałam nawet pojęcia, że to horror :D Chętnie bym ją przeczytała, zwłaszcza że męczę się teraz z ponad 900. stronicową księgą, której akcja mnie nie zachwyca :/

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po niej sięgnij po tę pozycję, całkowicie Cię rozluźni.

      Usuń
  3. Miałam tutaj taki piękny komentarz, ale blogger postanowił mi go usunąć. Trudno - postaram się go powtórzyć, ale z naciskiem na postaram.
    Nie umiałabym się śmiać na horrorach. W ogóle nie umiem ich oglądać, bo wolę komedie, a nie przepełnione krwią i flakami filmy. Blee...
    Już od dłuższego czasu mam tę książkę na uwadze ze względu na to, że wiele osób mi już mówiło o nie braniu jej gatunku na poważnie. Dziwię się jednak Twoją wysoką oceną, skoro najważniejsze bohaterki wcale nie były aż tak genialne. Może fabuła nadrabiała, ale postaci też są ważne. Także ten... ;)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też się bardzo ta książka podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Złe dziewczyny, zwłaszcza klimat w jakim jest utrzymana ta opowieść. Tyle, że w przeciwieństwie do Ciebie horrory zachodzą mi za skórę (na krótko, ale zawsze) i zamiast śmiać się, oglądam je przez palce :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna strachliwa osóbka, no cóż :D
      Ale klimat książki jest świetny!

      Usuń
  6. Ja też nie przepadam za horrorami i raczej trzymam się od takich książek z daleka. Mimo wszystko może kiedyś po nią sięgnę, bo wydaje się intrygująca. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, sięgnij, książka jest naprawdę ciekawa :D

      Usuń
  7. Słyszałam kiedyś o tej książce, ale nigdy nie myślałam o tym, żeby ją przeczytać. Teraz już wiem, że muszę poświęcić jej swój czas. Jestem miłośniczką powieści z dreszczykiem, a "Złe dziewczyny nie umierają" z pewnością nie jest przedstawicielką romansideł. W dodatku tak wiele w niej tajemnic, że aż moje serducho się raduje.
    Na pewno wkrótce ją przeczytam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem całkowicie pewna, że nie jest to romansidło.

      Usuń
  8. Slyszałam kiedyś o tej książce, ale nie poświęciłam jej wiele uwagi. Myślę, że teraz po nią sięgne w najbliższym czasie. Uważam, że mogłaby mi się spodobać, choć martwię sie troszkę tymi bohaterami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterowie to przy fabule nic nie znaczący pryszcz. :)

      Usuń
  9. O! Już dawno nie widziałam żadnej recenzji tej książki. Książki, która niegdyś bardzo mi się podobała. Jak dla mnie okładka jest cudowna! A treść (oczywiście!) jeszcze lepsza!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znoszę horrorów tak samo, jak nie lubię się bać, albo na czymś zawodzić. Dostałam jednak "Od złej do przeklętej" w formie nagrody za konkurs ortograficzny, więc pewnie kiedyś zakupię pierwszy tom serii i nadrobię zaległości. Szczególnie, że Ci się podobało, to w sumie już dużo. :)

    Buziaki!
    N.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju tak bardzo chce przeczytać tą książkę ale narazie mam w planach kupienie innej a przecież w bibliotece takiej jeszcze nie ma..

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, słyszałam o tej książce, parę osób ją polecało, więc po Twojej recenzji czas dopisać ją do listy "do przeczytania" :D
    A tak poza tym: FNAF! <3
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń