piątek, 11 listopada 2016

IZZY ROZMYŚLA #5 - Najlepszy serial 2016 roku?

Jakby nigdy nic czytałam sobie Lalkę i jakby nigdy nic zastanawiałam się, gdzie sprzedają towar, pod wpływem którego był nasz kochany Prus, pisząc tę PRZEWSPANIAŁĄ i PEŁNĄ AKCJI powieść, aż nagle do głowy wpadł mi pewien pomysł. Z udręczoną duszą, oczyma pełnymi łez i rozerwanym sercem odłożyłam tę NIESAMOWITĄ książkę i zabrałam się za oglądanie serialu, który chciałam zacząć już dawno temu. I wiecie co? Połknęłam go w dwa dni. Dosłownie połknęłam. A czemu? Zapraszam do czytania.


O czym opowiada Stranger Things?
  Czwórka przyjaciół spotyka się w piwnicy, by grać w RPG. Dla niewtajemniczonych - RPG jest grą towarzyską opartą na narracji, w której gracze (od jednego do kilku) wcielają się w role fikcyjnych postaci (a przynajmniej tak mówi ciocia Wikipedia). Kiedy jeden z nich w niewyjaśnionych okolicznościach znika, chłopcy postanawiają na własną rękę sprawdzić, co stało się z ich kolegą.
Przypadkowo znajdują dziewczynkę, która włada niesamowitymi zdolnościami.
Matka zaginionego również prowadzi swoje małe śledztwo. Poszlaki prowadzą dalej, wskazują na to, że za wszystko odpowiedzialne są siły niepochodzące z tego świata.


Dlaczego warto obejrzeć ten serial?


1. Gra świateł, jakiej nie zobaczycie nigdzie indziej!


  Światła są jednym z ważniejszych aspektów Stranger Things. Nie dość, że stanowią istotną część fabuły, to jeszcze tworzą klimat, który niesamowicie wpływa na widza. Jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłam takiej manipulacji samymi światłami. Nie byłam świadoma faktu, że ich intensywność oraz kolor są aż tak istotne. Twórcy posługują się nimi cudownie. Depresyjny nastrój - bohaterowie ubrani w ciemne ubrania, otacza ich brzydkie, zgniło-żółte światło. Scena optymistyczna - postacie w jaskrawszych ciuchach, jasne światło. 
Sama rola lampek, które zakupiła matka zaginionego chłopczyka... Uważam to za naprawdę trafiony pomysł - coś genialnego! 


2. Doskonałe nakreślenie psychiki postaci. 

  Aktorzy idealnie wcielili się w postacie, które odgrywali. Każda z emocji, która pojawiała się na ich twarzach, była tak namacalna, że musiałam stopować serial i zastanawiać się, czy to, co się przed chwilą wydarzyło, na pewno było grą aktorską.
Bardzo spodobał mi się fakt, że producenci nie skupili się jedynie na rozwinięciu psychiki głównych bohaterów, a nie pozostawili żadnej postaci bez nakreślenia jej psychiki. Miałam wrażenie, że czytam naprawdę dobrą powieść (wręcz najgenialniejszą w moim życiu).
Niektórzy zarzucają, że Winona Ryder grała wręcz za mocno, jednak sądzę, że nadała charakteru swojej postaci i że wszyscy, którzy uważają, że przesadziła, powinni postawić się na jej miejscu. Straciła dziecko, ale nie nadzieję - właśnie dlatego pani Ryder idealnie odgrywa mamę zaginionego chłopczyka.
  Moje serce skradli również Millie Bobby Brown (wcielająca się w Jedenastkę) oraz Finn Wolfhard (aktor, grający Mike'a) - ich wątek był po prostu nieziemski!
Jednak muszę przyznać, że za najlepszą postać uważam Szeryfa. To, co David Harbour zrobił z tym bohaterem... Tego się nie da opisać - to po prostu trzeba zobaczyć!



3. Przyjaźń na zawsze

  Przyjaźń popchnęła chłopaków do odnalezienia Willa.
  Przyjaźń sprawiła, że znaleźli Jedenastkę. 
  Dzięki przyjaźni uratowano im życie. 
  Sądzę, że jest to jedna z ważniejszych wartości, jakie przekazuje ten serial - należy skupić się na ludziach, którzy nas otaczają, a nie na własnych potrzebach, bo bez przyjaciół po prostu sobie nie poradzimy.
  Stranger Things urzekło mnie w pełni, bo pokazało, że każdy może zyskać przyjaciela i równocześnie się nim stać, nieważne kim jest i ile ma lat. Po prostu należy zaufać drugiej osobie. Bo ,,przyjaciele nie kłamią". Dustin, Mike, Lucas i Jedenastka byli gotowi zrobić dla siebie wszystko. Bezinteresownie stawali za sobą murem, nie chcieli się poddać - odnalezienie Willa stało się priorytetem. I to priorytetem, którego w żadnym wypadku nie można było zaniechać. 


4. Napięcie, rosnące z każdym odcinkiem.
  
  Kiedyś polecałam Wam już jeden z moich ukochanych seriali, jakim jest Supernatural, jednak jeśli przeczytaliście tamtą notkę, pamiętacie, że ma on jedenaście sezonów (dwunasty jest obecnie emitowany), a każdy z nich to dwadzieścia cztery (chyba) odcinki (jedynie trzeci sezon ma ich szesnaście). Nie trzeba być matematykiem, żeby wiedzieć, że to daje nam bardzo dużo odcinków.
  Stranger Things składa się z jednego sezonu, a tym samym ośmiu odcinków. Myślicie, że to nawet ZBYT mało? Cóż, jakiś niedosyt pozostaje - zresztą jak zawsze przy oglądaniu jakiegokolwiek serialu. Każdy z tych odcinków jest jednak tak niesamowicie stworzony, że po obejrzeniu jednego Wasze serce bije coraz mocniej. Wbrew wujkowi Google, ST nie jest horrorem, a jedynie utrzymanym w klimacie lat 80. serialem grozy (więcej napięcia niż strasznych rzeczy). 


5. Zakończenie, niszczące system...

  ... a zarazem powodujące, że chyba zacznę odliczać dni do wakacji, żeby w końcu zaczął się następny sezon! Nie mogę się doczekać, naprawdę! Pokochałam każdą postać całym sercem, a zakończenie ostatniego odcinka, a raczej to, co stało się jakieś dziesięć minut przed jego końcem, rozbiło moje serce na milion kawałków. Miałam ochotę się drzeć, płakać, rzucać laptopem... Jednak z moich ust wydobyło się jedynie: ,,Kurde, nie... Proszę, nie róbcie tego...".
Ogólnie, cały ósmy odcinek to istny rollercoaster i akcji, i uczuć. Co tam się wydarzyło... Do tej chwili nie jestem w stanie się pozbierać. Mogę powiedzieć jedynie - sezonie drugi, przybywaj szybciej! (Do lata będę chyba oglądać pierwszy sezon w nieskończoność!)

Oglądaliście Stranger Things? A może przekonałam Was do oglądania tego serialu? 
Na dole załączam trailer pierwszego sezonu i pewne video (nie zawierające istotnych spoilerów), które pokazuje, jak niesamowita jest to produkcja. Zabierajcie się za te osiem odcinków jak najszybciej, bo naprawdę warto! Stranger Things za darmo oraz w dobrej jakości obejrzycie tu: No, kliknij, no!

Trailer sezonu: 


Video, które MUSICIE zobaczyć!

26 komentarzy:

  1. Trochę przypomina mi "Pretty Little Liars" z kilku pierwszych sezonów :D
    PS. Izzy, wracaj do "Lalki", niech nie omija Cię tak REWELACYJNA lektura! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PLL mi nie podpasowało, ale ST jak najbardziej.
      PS. NIE.

      Usuń
  2. Wszyscy polecają, więc chyba wypadałoby obejrzeć? Piszesz, że nie jest aż tak strasznie, ale i tak nie jestem przekonana, bo nie znoszę horrorów! Na razie mam kilka rozpoczętych serialu, więc nie będę zaczynać nowego, a jeśli zakończenie jest takie jak piszesz to chyba będzie lepiej, jak poczekam do premiery drugiego sezonu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam i czekam z niecierpliwością na kolejny sezon, bo musi być! Dawno nie wciągnęłam się tak w jakąś produkcję, więc jestem mile zaskoczona. Choć nie ukrywam, zakończenie naprawdę mnie dobiło. ;/ Pozdrawiam
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę się z tobą nie zgodzić, serial wyszedł po prostu genialnie. Postacie wykreowane w sposób nie mający zastrzeżeń, każdy z nich miał coś, co przyciągało człowieka. No i ta scena, gdy Will rozmawia z matką dzięki lampkom i alfabetu na ścianie? MEGA. A zakończenie złamało również moje serce, czekam z niecierpliwością na drugi sezon <3
    Pozdrawiam,
    bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądam często seriali ale na ten chyba się skuszę. Chyba nie przypadkiem widzę już drugą pozytywną opinię dzisiaj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz? ST jest stworzone specjalnie dla Ciebie!

      Usuń
  6. "Stranger Things" dopiero przede mną, ale zamierzam się za ten serial zabrać dopiero po Nowym Roku :D A Tobie mogę polecić polską produkcję - "Belfra". Myślę, że może Ci się spodobać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, mniej czasu do wyczekiwania na sezon drugi!

      Usuń
  7. Niesamowicie kusi mnie ten serial i chyba zacznę go oglądać ;P Stosunkowo niedawno brałam go pod uwagę, gdy zastanawiałam się czy oglądać "Westworld" czy właśnie "Stranger Things" i ostatecznie zdecydowałam się na ten pierwszy. I nie żałuję tej decyzji, ale do ST też mnie ciągnie ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że to coś mocniejszego.. :D Chyba jednak się nie zdecyduję :D

    Pozdrawiam Iza

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie serial numer jeden to nadal Pretty Little Liars, ale po Twoim poście i poleceniu DK, ten chyba też obejrzę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie przepadam za PLL, po prostu nie trawię...

      Usuń
  10. Wszyscy o tym mówią, już jakieś trzy osoby rozkazują mi go obejrzeć... Dzięki Iza, dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już od dawna mam wielką chęć na ten serial :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Stranger Things" nie oglądałam, ale słyszałam o nim wiele dobrego. Wkrótce się za niego biorę. Póki co, wciągnęłam się w "Narcos" również od Netflix (jeśli nie oglądałaś, to polecam - serio) i czasem przypomnę sobie "Breaking Bad", które już obejrzałam całe, ale tak jakoś mam sentyment do tego serialu :)

    Pozdrawiam!
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się za to weźmiesz!

      Usuń