środa, 28 grudnia 2016

Cztery klany, jedno przeznaczenie. - Wojownicy. Ucieczka w dzicz (Erin Hunter)

Tytuł: Wojownicy. Ucieczka w dzicz

Cykl: Wojownicy (tom 1)

Autor: Erin Hunter

Liczba stron: 320

Wydawnictwo: Nowa Baśń

Rok wydania: 2015

Kategoria: Fantastyka

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ (dobra)



Pierwszym rzutem oka: Wojowników po raz pierwszy złapałam w miejskiej bibliotece (nawet wzięłam ich do domu!), ale niestety jakoś szczególnie nie chciało mi się ich czytać, więc książka wróciła, skąd przyszła przy okazji następnej wizyty w mieście. Potem poznałam Patrycję (Zapraszam Was do niej bardzo serdecznie: >klik!<) i to właśnie ona przekonała mnie do przeczytania tej serii. Zachwalała ją nad niebiosa i mówiła, że się nie zawiodę. 
Tym sposobem widzicie tę recenzję właśnie tutaj, właśnie teraz.

Słuchając bajarza: Od wieków cztery klany wojowniczych kotów dzieliły las według praw ustanowionych przez przodków. Jednak jeden z nich odrzucił odwieczny porządek, stwarzając zagrożenie dla pozostałych.
Bezwzględne koty z Klanu Cienia otaczają siedlisko walecznych, choć mniej licznych kotów z Klanu Pioruna. Błękitna Gwiazda, ich przywódczyni, i jej dumni wojownicy - Lwie Serce i Tygrysi Pazur - nie poddadzą się bez walki, zdecydowani bronić za wszelką cenę swoich pobratymców i młodych.
Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, w lesie pojawia się zwyczajny, domowy kot, o którym mówiło proroctwo i który odmieni losy tych ziem. 
(opis wydawcy)


Księżniczki i książęta naszej bajki: Mogłoby się wydawać, że pomysł na Wojowników jest absurdalny. Kurczę, przywykłam do literatury, której bohaterami są ludzie i nie wyobrażałam sobie, żeby koty też mogły mieć swoje pięć minut. Od początku miałam negatywne nastawienie do kociaków w rolach głównych postaci, nawet jeśli wątek tychże walecznych wojowników wydawał się dość ciekawy. Jak się okazuje – myliłam się! I kajam się po stokroć z tego powodu! Nie powiem, że zostałam do końca przekonana do bohaterów, ale okazało się, że autorka zgrabnie poradziła sobie z przeniesieniem swojego pomysłu na papier. Moim ulubieńcem jest Ognista Łapa (waleczny, domowy kociak) oraz Tygrysi Pazur (i chociaż nie emanuje od niego dobrą energią, naprawdę lubię go jako postać). 

Krwawy bal, czyli słów o fabule kilka: Nie powiem, że fabuła jest idealna, a jedynie tyle, że pierwszy tom stanowi ciekawy wstęp do następnych. Nie należy go traktować jako młynka z akcją (choć jej akurat nie zabraknie), ponieważ to dopiero początek przygody z czterema klanami. Przyznam, że jest to naprawdę świetny wstęp i mimo niewielkich oczekiwań, bawiłam się przednio! Zostajemy wkręceni w intrygę – niemal od pierwszych stron czujemy się po prostu kupieni tą historią! A zakończenie! Ojejku! Zakończenie stanowi szeroko otwarte drzwi do drugiego tomu, przed przeczytaniem którego na pewno nie zdołam się powstrzymać!

Stal i skóra oprawą zwane: Powieść nie jest wydana jakoś cudownie, ale okładka intryguje i przyciąga wzrok, a dodatkowo kolorystycznie i tematycznie łączy się z następnymi częściami, więc cała seria na pewno będzie wyglądała świetnie na półce. 
Co do wydawnictwa... większych zarzutów nie mam – bez problemu można zobaczyć, że się postarali. 

Izzy ocenia bajkę: Nie powiem, że Wojownicy staną się moją ulubioną historią, czy że są jedną z lepszych książek tego roku, bo tak nie jest. Mogę powiedzieć tylko tyle, że naprawdę dobrze bawiłam się, czytając Ucieczkę w dzicz, a kociaki niemal całkowicie mnie kupiły. Jeśli zabierzecie się za tę serię, na pewno się nie zawiedziecie – gwarantuję dobrze spędzony czas, przy dobrej powieści

Gdyby strony mogły śpiewać: 

W każdym obecnie żyjącym kocie pozostały ślady wszystkich wielkich kotów. Nie bylibyśmy nocnymi myśliwymi bez naszych przodków z Klanu Tygrysa, a nasza miłość do ciepła słońca pochodzi od Klanu Lwa. 

Za możliwość przeczytania książki oraz zaufanie dziękuję wydawnictwu Nowa Baśń

20 komentarzy:

  1. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, ale teraz może się skuszę :)
    Pozdrawiam :*
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię koty, ale nie ciągnie mnie do tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie sięgnę po tę książkę, kocham koty! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie sięgnę po tę książkę, kocham koty! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka aktualnie czeka sobie, aż w końcu po nią sięgnę ;)
    Jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której głównym bohaterem było zwierzę, a tym bardziej kot. Co jak co, ale ja kociarą jestem ogromną, więc z wielką chęcią zapoznam się z tą historią :*
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Umieszczenie zwierząt w roli głównych bohaterów? Ciekawe. Zaintrygowała mnie Twoja recenzja. Pomimo wstępnie rozpoznanej alergii na koty, chyba po nią sięgnę ;)
    Intuicja podpowiada, że gdzieś tą okładkę widziałam, nie mogę sobie tylko przypomnieć gdzie to było i czy przypadkiem nie zamierzałam jej zakupić... :D Ahh, te dylematy książkoholika.

    Kocham za piosenkę Green Daya <3 Wybierasz się na koncert w Krakowie?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam alergię na koty! :D
      I nie, nie byłam na Green Dayu. Ach, aż żałuję...

      Usuń
  7. Kiedyś w końcu będę musiała zapoznać się z pierwszym tomem serii, bo chociaż jest to raczej powieść młodzieżowa, to czasem warto przeczytać coś tylko dla przyjemności :) Poza tym jestem typową kociarą!

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejsze że ci się spodobało (mimo że mamy odmienne gusta XD), więc bardzo się cieszę :D W drugim tomie jeszcze więcej się dzieje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa, na razie trzeba ten drugi tom dostać. A wydawnictwo postanowiło milczeć. ;)

      Usuń
  9. Już od dłuższego czasu przymierzam się do tej serii ze względu na koty, które kocham ponad życie (I większość z nich to odwzajemnia), lecz czytałam już jedną niepochlebną opinię stopującą moją chcicę czytelniczą. Tak czy inaczej mam ją na uwadze, ale nie będę szaleć w kwestii jej zakupu. Wolę ją zdobyć w inny sposób.
    Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku! :)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę to przeczytać! Dobra, poprawka, ja chcę MIEĆ tę serię. Nieeee, zupełnie nie przez te cudowne okładki z kotami, nieee <3
    #srokaokładkowa

    OdpowiedzUsuń