piątek, 23 grudnia 2016

Jak to jest z tym fenomenem? - Król Kruków (Maggie Stiefvater)


Tytuł: Król kruków

Cykl: Kruczy cykl

Autor: Maggie Stiefvater

Liczba stron: 496

Wydawnictwo: Uroboros

Rok wydania: 2013

Kategoria: Fantastyka

Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆ (słaba)



Pierwszym rzutem oka: Króla Kruków chwalą wszyscy dookoła, a przynajmniej tak mi się wydawało. Ostatnio trafiłam na parę negatywnych recenzji, więc postanowiłam sprawdzić, czy to jednorazowe odczucia, czy książka faktycznie zdobywa skrajne opinie. Przekonałam się, że osoby, które przeczytały tę powieść, dzielą się na jej przeciwników i miłośników niemal po równo. Gdy zobaczyłam ją w biblioteczce przyjaciółki (serdeczne pozdrowienia dla Klaudii), coś ogromnie mnie do niej przyciągało, a Klaudia stwierdziła, że muszę to przeczytać, bo ona sama ma ogromny zamęt w głowie i musi z kimś o tym pogadać. No, więc Izzy złapała za pierwszy tom Kruczego cyklu i zrujnowała sobie psychikę na zawsze. 

Słuchając bajarza: Blue Sargent nie pamięta, ile razy słyszała, że zabije miłość swego życia pocałunkiem. Właśnie dlatego nie zbliża się do chłopców z prestiżowej szkoły - Aglionby. W wigilię św. Marka jak co roku czuwa na cmentarzu, by pomagać w zapisywaniu imion umarłych, którzy odejdą z tego świata w ciągu najbliższego roku. W przeciwieństwie do swoich najbliższych, nie jest obdarzona wyjątkowym darem - jest jedynie swego rodzaju ,,baterią" - dzięki niej wszyscy słyszą swoje wizje o wiele głośniej i wyraźniej. Na cmentarzu dzieje się coś niezwykłego - dziewczynie ukazuje się duch chłopaka, który przedstawia się jako Gansey. Dzięki swojej ciotce, Neeve, Blue dowiaduje się, że jeśli widziała widmo, to znaczy, że jest to ktoś, kogo zabije lub ktoś, kogo bardzo pokocha. 
Pewnego dnia Blue poznaje trzech chłopaków, uczęszczających do Aglionby - impulsywnego Ronana, niesamowitego Adama i tajemniczego... Richarda Ganseya III, szerzej znanego jako Gansey. Chłopak ma obsesję na punkcie znalezienia i obudzenia walijskiego króla Glendowera, który śpi na liniach mocy. Blue postanawia towarzyszyć chłopakom w ich misji, by zaznać choć odrobiny prawdziwej magii. 



Księżniczki i książęta naszej bajki: To było dno. To naprawdę było dno. Nie powiem, że każda postać mi się nie podobała, bo Ronan akurat miał w sobie to coś. Zaczynając od naszej głównej bohaterki, ona wcale nią nie była. Pierwszy raz czytałam książkę, w której główna bohaterka była najzwyklejszym w świecie tłem. Autorka na pierwszy plan wysunęła akcję i postacie na tym ogromnie straciły. Blue była mdła i zupełnie papierowa, Gansey, w którym miała się zakochać wcale nie zasługuje na te wszystkie zachwyty, a Adam zachowywał się po prostu infantylnie. Do tego mamy trójkąt, a między czołową ,,parą" (która może kiedyś nią się stanie) nie ma żadnej chemii - obydwoje zdają sobie sprawę ze swojego istnienia, ale poza tym mają się naprawdę gdzieś. Przyznam, że kwestię bohaterów ratuje jedynie relacja Gansey-Ronan-Adam, bo chłopcy zachowywali się, jakby naprawdę byli braćmi - troszczyli się o siebie nawzajem, co zostało przedstawione naprawdę świetnie.

Krwawy bal, czyli o fabule słów kilka: Za dużo. Naprawdę. Tego było za dużo. Odłożyłam książkę,Nie miałam najmniejszego pojęcia, o co w tej książce chodziło. Akcja rozwijała się za szybko, nie było miejsca na statyczne, zwyczajne opisy rzeczywistości, bo na każdej stronie się coś działo i, uwierzcie mi, co za dużo to nie zdrowo. Autorka przegięła. Miała pomysł na świetną książkę. To coś mogło być teraz światowym bestsellerem, gdyby nie fakt, że powieść przypomina worek z pomysłami, a czytelnik nawet nie może odetchnąć. I nie zrozumcie mnie źle, naprawdę lubię wartką akcję i zaskakujące pomysły, ale tylko wtedy, kiedy wiem, co się właśnie stało, a nie gdy zostaję obrzucona niespodziewanymi faktami do tego stopnia, że mnie to boli.
usiadłam na łóżku i przez następne dziesięć minut nie ruszałam się z miejsca, bo trawiłam wszystko, co się właśnie stało.

Skóra i stal, oprawą zwane: Osobiście, okładki książek z tej serii naprawdę mi się podobają. Mają w sobie jakiś niezaprzeczalny urok, od którego nie umiem się opędzić. Klaudia również może potwierdzić, że sama jest zakochana w tej okładce. Przytoczę Wam jednak sytuację sprzed godziny. Recenzję pisałam w kuchni, a dokładniej mówiąc - zaczynałam ją tam pisać. Dopóki nie przyszła babcia, nie spojrzała przez ramię i nie powiedziała: Jaka brzydka wrona z koślawymi pazurami.
Koniec historii. Dzięki, babciu.

Izzy ocenia bajkę: Król Kruków ma w sobie jakiś klimat, ale mnie nie urzekł. Dużo niespójności, zagmatwania i zszargane nerwy - to jedyne, co mogę powiedzieć po przeczytaniu tej pozycji. Jednak jak mówiłam: zdania są podzielone - może akurat Wam się spodoba? (Ale nie polecam, serio, przed chwilą po raz dwudziesty tego dnia napisałam "Krul". Ta książka niszczy humanistów, poważnie.)

Gdyby strony mogły śpiewać:

Adam nie był pewien, co było pierwsze - to, że Blue zaczęła traktować ich jak przyjaciół, czy to, że zostali przyjaciółmi.

29 komentarzy:

  1. O nie, już widzę, że to książka zupełnie nie dla mnie, nawet przez sam fakt trójkąta. NIE. Poza tym czytając już sam jej opis poczułam się jakoś tak zagmatwana, więc jeśli przez całą książkę miałabym się tylko denerwować i nie mogąc jej ogarnąć, to ja podziękuję :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie, gdzie pojawiła się recenzja książki "Milion słońc".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, nawet sam opis jest dość zagmatwany. ;)

      Usuń
  2. W dużej mierze się zgadzam, bo chociaż nie oceniłabym tej książki tak nisko, to jednak nie zrobiła ona na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam. Prosto mówiąc, przez pierwszą połowę historia w ogóle nie toczyła się do przodu, dopiero pod koniec coś zaczęło się dziać. No i cóż, z mojej strony też obejdzie się bez zachwytów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja z biegiem czasu oceniłabym ją jeszcze niżej. :)

      Usuń
  3. Ja również cały czas mam ochotę pisać "Krul". Dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym sama.
    Mi się akurat książka bardzo podobała, ale bywa. Świat byłby zbyt piękny, gdyby każdy miał takie samo zdanie o wszystkim. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka niska ocena? A miałam zamiar ją przeczytać. Na razie chyba się wstrzymam. Jestem ciekawa następnej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość recenzji jest pozytywna, więc raczej po tę powieść sięgniesz, ale cóż, może Ci się spodoba. :)

      Usuń
  5. Trójkąt miłosny? Trzy razy nie, dziękujemy! Yh. ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, trójkąt, na dodatek jakiś taki nijaki...

      Usuń
  6. Z jednej strony wiem, że ta książka raczej mi się nie spodoba, ale z drugiej chętnie bym ją przeczytała. Nie wiadomo, może się okaże być tak głupia, że aż śmieszna XD
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle była głupia, co... przesadzona.

      Usuń
  7. Ha, skończyłam ją czytać w tym tygodniu :D I powiem Ci, że po tylu zachwytach spodziewałam się efektu WOW, a dostałam... No w każdym razie nie to, czego chciałam. Znam Stiefvater z trylogii "Drżenie" i wiem, że ta kobieta naprawdę potrafi pisać. Totalnie zgadam się ze wszystkim, co napisałam. No może prócz Ganseya, bo na mnie jednak podziałał (Boże, jak to brzmi :D ). Blue jest mdła, nijaka i absolutnie nie zasługuje na miano głównej bohaterki. Troszkę się wynudziłam (głównie przez to, że fabuła była zbyt chaotyczna), ale przeczytam drugą część, bo gdzieś słyszałam, że jest lepsza.
    Chociaż nie wiem na ile można ufać takim opiniom :D
    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * zgadzam
      ** napisałaś :D

      Usuń
    2. Blue była bardziej tłem, niż główną bohaterką.
      Ja już nie mam ochoty na drugą część. :)

      Usuń
  8. Bardzo podoba mi się okładka, ogółem lubię kruki. Jednak po książkę nie zamierzam sięgać, w szczególności, jeśli ma to być worek niewykorzystanych pomysłów.
    Pozdrawiam,
    Helena z ksiazkinocy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, żeby nie oceniać książki po okładce! :)

      Usuń
  9. Oj, tak słabo? A miałam taką ogromną ochotę na tą powieść :( Niemniej jednak myślę, że kiedyś po nią sięgnę, chociażby z ciekawości, czy mi przypadnie do gustu czy jednak nie. Zostaję na dłużej!
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, może się do niej przekonasz! ;)

      Usuń
  10. Fakt, okładka jest cudowna i w swoim życiu przeczytałam tylko dobre opinie. Muszę przyznać, że koniecznie sięgnę po tę książkę i zobaczę na swoim przypadku co w niej tak na prawdę siedzi.
    Pozdrawiam // Książki w Piekle ♥

    PS W końcu blog z glanami <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że nie przypadła ci do gustu. Mi wręcz przeciwnie - jestem bardzo zauroczona Królem ♥ Ale no o gustach się nie dyskutuje ;p

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie każdy ma takie samo zdanie.

      Usuń
  12. O kurczaczki. A ja byłam taka happy że udało mi się tę ksiażkę upolować. No ale cóż. Opis brzmi naprawdę nieźle, a twoja opinia jest pierwszą negatywną, z jaką się spotkałam. Ale chyba zrobię to samo co ty, bo książka także mnie do siebie przyciąga. Sprawdzę sama, jak to tam wyjdzie w moim przypadku

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej jest sprawdzić książki na własnym przypadku, przecież nie każdemu podoba się to samo. :)

      Usuń
  13. Ostatnio przeczytałam "Króla Kruków" i mam podobne odczucia co do głównej bohaterki. Co do akcji jednak miałam trochę inne zastrzeżenia - przednio wynudziłam się przez 200 stron i dopiero wtedy zaczęło się dziać coś ciekawego (albo to mi dopiero wtedy udało się wkręcić w klimat książki). Chociaż ostatecznie nawet mi się spodobało, to mam podobne zdanie jak ktoś wyżej - "Drżenie" jest znacznie lepszym dziełem Stiefvater, więc zdecydowanie warto po nie sięgnąć, gdybyś kiedyś się zastanawiała i miała wątpliwości spowodowane autorką. Wydaje mi się, że Maggie lepiej idzie pisanie książek, gdzie romans jest głównym wątkiem, przygodówki (bo w sumie do tego worka wrzuciłabym "Króla Kruków", chociaż, no, zawiera wątek fantastyczny) to chyba nie jej bajka :)

    Pozdrawiam, Poszukiwaczka Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Drżenia" nie czytałam i na razie do tego stopnia jestem zrażona Stiefvater, że tego nie przeczytam. :)

      Usuń
  14. O tak! Nawet nie wiesz, jak się cieszę z Twojej opinii! Już myślałam, że jestem jedyną osobą, która nie rozpływa się w zachwytach nad ,,Królem kruków", bo słyszałam o nim mnóstwo dobrego, a książka okazała się... klapą. :( Dziękuję Ci, bo podniosłaś mnie na duchu :D

    Pozdrawiam cieplutko
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń