wtorek, 31 stycznia 2017

Arcydzieło? - Siedem minut po północy (Patrick Ness/Siobhan Dowd)

Tytuł: Siedem minut po północy

Cykl:


Autor: Patrick Ness (na podst. pomysłu Siobhan Dowd)


Liczba stron: 215


Wydawnictwo: Papierowy Księżyc


Rok wydania: 2013


Kategoria: Literatura młodzieżowa


Ocena: ★★★★★★★★ (doskonała)


Pierwszym rzutem oka
Siedem minut po północy zrobiło furorę wszędzie, gdzie tylko się pojawiło, również w Polsce. Przyciągnięta dobrymi opiniami (między innymi tą od Julki Prokop, którą gorąco pozdrawiam), zdecydowałam się zabrać za to dzieło. Zbiegiem okoliczności, dokładnie w święta, wygrałam tę pozycję na blogu u Liśki (której również przesyłam moc całusów). Miałam więc książkę, miałam czas, wystarczyło poczekać jedynie na odpowiedni moment, w którym mogłabym ją przeczytać. 

Słuchając bajarza
Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór. Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie. Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego. Żąda prawdy. 

Arcydzieło?
Ta książka jest doskonała.
Nie zrozumcie mnie źle – nie chodzi o to, że brak jej jakiejkolwiek skazy, a bardziej o fakt, że historia, opowiedziana z perspektywy Conora jest prawdziwa do bólu w ten sposób, że aż można podpiąć ją pod coś niezwykłego. Została ona przedstawiona w taki sposób, żeby nikogo nie kuła w oczy jej sztuczność. Występuje motyw choroby, ale nie jest to choroba rodem z Gwiazd naszych wina (i nie, nie mówię ze względu na to, że po prostu nie lubię Greena). W Siedmiu minutach po północy mamy realne cierpienie, widziane oczami małego chłopca. Szczególnie podobał mi się moment, w którym dowiadujemy się, czego tak naprawdę nasz bohater się boi – w tym też zauważyłam ogrom prawdy. 


Symbolika
W tej pozycji każdy, nawet najdrobniejszy gest ma jakieś znaczenie. Największym smaczkiem jest zdecydowanie tytuł, który jest tak trafny, że lepszego na sto procent bym nie dobrała. Historie, opowiadane przez potwora niosą za sobą trafne, jednak często dość trudne do zrozumienia morały. Myślę, że dzięki temu ta opowieść mogłaby czegoś nauczyć każdego z nas. Odważnie mogę powiedzieć, że jest to historia na miarę Małego księcia – może podkreśla zupełnie inne wartości, ale ma równie przepiękne przesłanie. 

Bohaterowie
Tu będzie króciutko, bo każda z postaci jest indywidualna na swój sposób. Myślę, że najbardziej rozwiniętą i najlepszą z nich jest oczywiście trzynastoletni Conor O'Malley – w tym przypadku psychika bohatera to miód na moje serce, jeszcze nigdy w życiu tak bardzo nie związałam się z żadną postacią. 
Przecudownie przedstawiona została mama Conora – ta kobieta miała w sobie tyle sił do walki, że od momentu, w którym skończyłam książkę, nie przestałam jej podziwiać. Gdyby ludzie umieli tak pewnie stawać w bój jak ona, ten świat byłby zdecydowanie lepszy.

Styl pisania i fabuła
Pomysł na fabułę jest niezwykle prosty, ale otwarcie przyznam, że nie potrafiłabym przenieść tego na papier, nawet gdybym miała krok po kroku rozpisane, jak mam to zrobić. Patrick Ness podszedł do tej historii z wyjątkowym wyczuciem, a zarazem obiektywizmem – musiał pisać tak, by był pewny, że Siobhan Dowd rozpierałaby duma, gdyby ją przeczytała. 
Naprawdę cudownie mu się to udało – przekazanie takiej ilości okrutnego cierpienia w tak subtelny sposób to istny majstersztyk.

Wizualnie
Ilustracje to dzieło sztuki. I tyle mam do powiedzenia na ten temat. Jim Kay nadał tej książce niesamowitego klimatu – nie zamieniłabym tego wydania na żadne inne. 
Papierowy Księżyc się postarał i choć format książki jest niewygodny, okładka i wnętrze wszystko rekompensuje. 

Izzy podsumowuje!
Po prostu to przeczytajcie.
Zróbcie to. 
Proszę...

Muzycznie

Nie zawsze musi istnieć jakiś dobry bohater. Tak jak i nie zawsze musi istnieć zły. Większość ludzi plasuje się gdzieś pośrodku.

13 komentarzy:

  1. Przyznam, że teraz to już czuję się totalnie przekonana :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, może trafiłam na tę książkę w złym momencie życia, ale totalnie mnie nie przekonała. To znaczy jasne, jest przegenialnie wydana (ten Jim Kay! <3 ), opowiadane przez Potwora historie też nie są złe, ale no.. No nie. Nie potrafiłam dostrzec tej jej całej głębi, a samo przesłanie jakoś średnio mnie ruszyło :/

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każdy ma inny gust.
      Ale Jim Kay pozostaje nieopisany!

      Usuń
  3. Przeczytam, obiecuję! Naprawdę mam zamiar, tylko gorzej z czasem. Ale słyszałam same pozytywne opinie na temat tej książki, więc koniecznie muszę po nią sięgnąć. Chcę poznać Conora, jego matkę, ale też samego potwora. Myślę, że pozycja mi się spodoba :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepszej zachęty nie potrzebuję! Będę jej wypatrywać w bibliotekach, mam nadzieję, że niebawem tam się pojawi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro tak ładnie prosisz.. Aż żal odmówić! Muszę ją mieć koniecznie :) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka jest przepięknie wydana, ilustracje są mistrzowskie. I poryczałam się na końcu...
    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie płakałam, ale jakieś wzruszenie było...

      Usuń
  7. Bożeniu jak mnie nosi ilekroć trafiam na pozytywne (delikatne mówiąc) recenzje! Czemu? A bo widzisz, Ula miała już kupować sobie to cacuszko, kiedy to okazało się, że wygrała je w konkursie Wydawnictwa. No więc nie kupiłam, miało przyjść w 30 dni. Czekam od 15 grudnia xD I już na prawdę kupiłabym ją dla świętego spokoju i możliwości poznania w końcu Conora i jego bohaterskiej matki oraz tych wspomnianych historii potwora.. ale ide o zakład, że jak tylko kupie, to nagroda przyjdzie -,- Grrr!!!
    Zaczytanego dnia :**
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko to przeczytasz! :D

      Usuń
  8. Gdzieś mi mignęła ta książka, ale nie zwróciłam na niej większej uwagi. Po Twojej recenzji chyb a dopiszę ją do listy "must have" :D

    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba muszę kupić! Zachęciłaś mnie totalnie!
    Pozdrawiam ciepło,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń