środa, 25 stycznia 2017

JAK (NIE) ZAWIERAĆ WSPÓŁPRAC?

Wiem, że jest to drugi post z serii rozmyślań w ostatnim czasie, ale nie publikuję ich sama. W momencie, w którym to czytacie, jestem poza zasięgiem, a z kolejną recenzją przybędę dopiero za 3 dni, bo właśnie wtedy (według planów) wrócę do domu ze stolicy (nie obraźcie się, jeśli moja nieobecność jednak się przedłuży).
Przychodzę do Was z przemyśleniami na temat współprac. A konkretniej na temat tego, jak zdecydowanie nie podchodzić do ich kwestii. 




Współpraca = darmowe książki
Hola, hola.
Nie ma nic za darmo.
Musisz książkę przeczytać i napisać recenzję. Fakt, powieść staje się Twoją własnością, gdy tylko trafia do Twoich rąk, ale musisz pamiętać, że wydawnictwo Ci zaufało i nie zrobi tego po raz drugi, jeśli nadwyrężysz ich cierpliwość. 
Recenzje pisz więc skrupulatnie i na pierwszy plan wysuń swoją opinię, dopiero po jej napisaniu zajmiesz się pieszczeniem (czy cokolwiek tam z nią robisz, nie wnikam) pozycji, którą otrzymałeś. 

Zakładam bloga = piszę do wydawnictw
Nie chcę Cię martwić, ale nie tak się to załatwia. Oczywiście, nikt Ci nie broni napisać o współpracę dwadzieścia minut po otwarciu bloga, ale... wątpię, że otrzymasz odpowiedź, a jeśli tak się stanie - w 99% odnosić się będzie ona do zbyt niskich statystyk.
Pamiętaj o wyróżnieniu się na tle innych i postaraj się dopiąć swego. Nic na siłę, musisz być cierpliwy. Jeśli nie zachowasz trzeźwości umysłu, szybko się sparzysz.

Napiszę ,,Dajcie mi książkę..." - na pewno wystarczy!
Musisz odpowiednio przemyśleć wszystko, co chcesz napisać: przedstawić statystyki, opowiedzieć trochę o swoim blogu i - na koniec - zapytać, czy możesz dostać powieść, którą chcesz zrecenzować.
Na maila o treści: ,,Mam bloga i bardzo chciałabym dostać tę i tę książkę..." nikt Ci nie odpowie. Okaże się on po prostu śmieszny. 

To ja jestem górą i mam prawo wyrażać się jak chcę!
Nikt nie zawrze z Tobą współpracy, jeśli nie zachowasz kultury. Chamskie odzywki, wywyższanie się... Jeśli to Twoja domena - musisz zacisnąć zęby i po prostu się powstrzymać. Ludzie nie lubią chamskich osób. Spróbuj zachować spokój i zwracać się do innych w uprzejmy sposób.
Chyba że jesteś mną, wtedy... nie liczysz się jako człowiek, a jedynie stworzenie nocne, które podobno gdzieś żyje, ale nikt go jeszcze nie widział.

Im więcej książek, tym lepiej!
Mam odpowiednie statystyki, by zawiązywać masę współprac i chcę zawrzeć ich jak najwięcej!
Ale, ale. Poczekaj moment.
Z własnego doświadczenia wiem, że wiele książek nie równa się samej przyjemności. Pamiętaj, że musisz przeczytać je wszystkie. Jeśli chodzisz do szkoły/studiujesz/pracujesz wcale nie będzie Ci tak łatwo pogodzić codzienności z czytaniem. Ale o tym przeczytasz już w innych rozmyślaniach...
Musisz odpowiednio zagospodarować czas na wszystko, a wtedy znajdziesz również jakąś jego część na czytanie. 
Nie zapomnij o tym, że powieści nigdzie nie uciekną, do zawierania współprac podchodź spokojnie. 

Ale przede wszystkim! Rób to, co kochasz, rozwijaj swoje zainteresowania i nie daj się ponieść emocjom – dom wariatów dla książkoholików nie istnieje. 

21 komentarzy:

  1. Myślę, że każdy musi się sam przekonać. Niektórzy mają tych współprac "tysiące" i jakoś sobie radzą, inni nie czują się dobrze, kiedy ciąży nad nimi masa terminów (to chyba ja) :) Ale dobrze, że o tym napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czuję się dobrze z nakładem terminów, wolę czytać we własnym tempie. :)

      Usuń
  2. Jak to, samo "ja chcieć książka" nie wystarczy? Całe życie w błędzie! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w sumie nie pisałam do wydawnictw o książki tylko sami się zgłosili, więc spoko. Ale rzeczywiście widać, że sporo osób bierze milion książek do recenzji, a potem się nie wyrabiają. Ja wolę iść na jakość, nie na ilość - nie biorę wszystkiego "co dają", tylko to co mnie zainteresuje. Raz trafiłam na takiego nudnego klopsa, bo nie przemyślałam decyzji, no i się męczyłam strasznie ;)
    ściskam :) Latające książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również stawiam na jakość, ilość ma w mym mniemaniu mniejsze znaczenie.

      Usuń
  4. Sama prawda :) Chociaż i tak zawsze znajdą się ludzie, który będą zakładali blogi recenzenckie tylko po to, by mieć darmowe książki albo spamujący wydawcom mailami z tekstami typu: "Dajcie mi książkę..., ponieważ mam bloga i chcę ją."
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja obecnie współpracuję z dwoma. Mam nadzieję, że z większą ilością wydawnictw uda mi się współpracować. Nie mówię tu, że ze wszystkimi, ale z kilka i nie brać hurtowo kilka tylko jedna pozycja, ewentualnie dwie, aby móc wyrobić się w terminie.
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl/
    I wybacz, że tak długo nie komentowałam Twoich postów, ale przez te zmiany w wyglądzie i układzie panelu głównego bloggera, sprawiło, że zaobserwowane blogi się mi zaszufladkowały, w efekcie czego zupełnie zapomniałam o tym i nim się połapałam, co jak i gdzie, minęło trochę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  6. "(...) w ostatnim czasie, ale nie publikuję ich sama. (...)" - No, a kto to publikuje? No kto? :V

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli wszystko to co już większość ludzi wie. :D Ale warto im o tym przypominać, szczególnie tym nowym recenzentom. Ja już mam doświadczenie we współpracy, więc nie jest mi obce. Najbardziej irytuje mnie to, gdy ludzie biorą te książki hurtowo i gdy chcą dostawać książki za darmo, a nawet nie mają bloga, bo wiele osób do mnie właśnie pisało z takim pytaniem ,,jak dostać książkę od wydawnictwa" i są to osoby, które nawet nie wiedzą co to blog... Więc to jest śmieszne moim zdaniem, aczkolwiek jestem dobra i zawsze im tłumaczę na jakiej zasadzie to działa, a potem jak to przeczytają, to są wielki zdziwieni...
    Lost in my books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam się z takimi osobami. :"D

      Usuń
  8. O jaki dobreńki post :D Wysoce mi się on podoba Moja Droga xD

    Ej, a ja jestem dzieckiem szczęścia xD ostatnio pierwszy raz pisałam do wydawnictwa nie z pytaniem o stałą współpracę, a o jedną, konkretną książkę. I ni ciula pana nie wiedziałam jak to napisać, więc improwizowałam. W sumie dostawałam już jakieś propozycje od pracowników tego wydawnictwa, ale nie były trafione - więc odmawiałam... No to uznałam, że muszą mieć mnie w jakiejś bazie danych czy cuś (dawno dawno pisałam do nich z pytaniem o współpracę i podawałam statystyki i inne cuda). Więc tym razem pominęłam podawanie cyferek. Ty weź sobie wyobraź, że w środku nocy odbyłam rozmowę z panią od promocji, która na ten (zaprawdę beznadziejny, jak tak teraz o nim myślę) mail zaproponowała mi wpisanie na listę ich blogerów i gwarancje dostawania całego katalogu z propozycjami :') Jakbyś widziała wtedy moją minę.... xDDD

    A co do brani więcej książek niż mamy czasu - święte słowa. Osobiście (znaczy internetowo, ale pisałam z nim) znam chłopaka, który narobił sobie od groma współprac, po czym książki recenzował tak... a po 100 stronach, bo mu się np nie podobały, to porzucał i wystawiał opinie na podstawie 1/4 tekstu -,- masakra!
    Buziaki ;*
    Q.

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze powiedziane. Wszystko wyważone i naprawdę szczere. I zgadzam się z Tobą w stu procentach co do wszystkiego co tu zawarłaś. Czasami można się zachłysnąć niektórymi rzeczami, a warto jednak tą równowagę odnaleźć :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawieranie współprac jeszcze przed naszą drużyną, będziemy musiały sobie wyrobić opinię :D. Twoje rady często dotyczą skrajnych przypadków ludzi, więc z odetchnięciem mogę pisać e-maile o współprace!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety te skrajne przypadki wcale nie są tak skrajne...

      Usuń
  11. Ja w chwili, gdy zakładałam bloga nie wiedziałam nawet, że jest coś takiego jak współpraca z wydawnictwami :D Bloga mam już ponad półtora roku, ale tylko raz pisałam maila z propozycją stałej współpracy, bo ciągle jestem do tyłu z książkami z moich półek, więc nie chcę sobie dobierać innych nowości. Poza tym postanowiłam sobie, że będę czytać więcej klasyki, więc współprace raczej by mi w tym nie pomogły :) Ale dobrze, że napisałaś taki post, bo jednak dużo osób zapomina o tych najbardziej oczywistych rzeczach, będąc zachwyconym wizją egzemplarzy recenzenckich. Ważne, żeby robić wszystko z umiarem, bo inaczej po prostu po jakimś czasie straci się chęci z pisania o książkach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Racja, książki otrzymane do recenzji zdecydowanie nie są darmowe. Wprawdzie możliwość zatrzymania ich dla siebie to duży plus, jednak płaci się za nie swoi czasem wolnym i pracą, jaką trzeba wykonać pisząc opinię o niej. :)

    Pozdrawiam cieplutko
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń