środa, 18 stycznia 2017

JAK PISZEMY RECENZJE?

Pisanie recenzji jest zajęciem czasochłonnym, wyczerpującym, a niekiedy także naprawdę irytującym. Zawsze bawiło mnie to, jak widzą nas inni. Czekajcie, jak to leciało... Ach, tak! Pisanie to czysta przyjemność, wena sama pociąga za nasze palce po klawiaturze, wystarczy oddać się pasji.
I wiecie co? To wcale nie jest prawda. 
Otwieramy Bloggera, ale notka sama się nie napisze. Nic nie pociąga za nasze palce, naprawdę. Każdy z nas odpowiednio przygotowuje się do napisania recenzji, stara się, żeby wszystko wyszło jak najlepiej. 
Słowem podsumowania: Pisanie recenzji nie niesie jedynie przyjemności, mogą nawiedzić nas również problemy. Jak można zminimalizować je do minimum? Cóż, muszę Was zmartwić - nie istnieje jeden, ściśle określony schemat, a jedynie wskazówki, które mogą Wam się przydać. 
Postanowiłam, że nie przedstawię jedynie swojego zdania na temat pisania recenzji, a zapytam również parę blogerek o to, jak piszą recenzje.





Ja
Ponownie Was zasmucę, ale nie mam jednego, określonego schematu pisania recenzji. Wiem, że muszę coś napisać, siadam do laptopa, otwieram Bloggera i po prostu to robię. Od nastroju i rodzaju tekstu zależy to, ile czasu zajmuje mi pisanie. Zupełnie się nie przygotowuję, piszę ,,na żywca", mniej więcej wiem, o czym chciałabym wspomnieć i to stanowi swego rodzaju podstawę, potem idzie jak z górki. 
Przyznam, że jedynym, co mi pomaga, jest muzyka, ale nie obiecuję, że sprawdzi się to również w Waszej kwestii, ponieważ wiem, że są osoby, które nie mogą się skupić nawet przy najdrobniejszym hałasie. 
Czy mam jakieś rady? Nie stresujcie się, przed napisaniem notki dokładnie przeanalizujcie to, co chcielibyście napisać i zaręczam Wam, pójdzie o wiele łatwiej niż bez przygotowania. 
W moim przypadku najważniejsze jest to, by po prostu się za tę notkę zabrać, bo jestem istnym leniem i gdy czegoś nie zacznę, muszę do zrobienia tej rzeczy się przymuszać. 


Patka N. z bloga Biblioteczka Pati
Wiadomo, że każdy zaczynał tak jak zaczynał. Dużo opisu, mało własnej opinii. U mnie też tak było. Zdziwiłam się, gdy widziałam, iż przybywa więcej obserwatorów, wyświetleń. Raz przeczytałam pewną książkę, która wzbudziła we mnie dużo refleksji i to był przełomowy moment w moim blogu. Poprawiłam swój styl pisania, zaczęłam tworzyć bardziej sensowne recenzje. Ale z czasem pojawiły się wątpliwości, czy aby na pewno blogowanie jest dla mnie. Coraz bardziej mi się nie chciało, czasem było to spowodowane brakiem czasu, a czasem po prostu lenistwem. I do dzisiaj niekiedy nie chce mi się. Ale gdy siadam już przy komputerze, włączam bloggera to moje palce same stukają w klawiaturę. I nie zmuszam się do pisania dzięki obserwatorom, czy wyświetleniom. Po prostu robię to dla siebie i kocham moje hobby, mimo że czasem jest ciężko. Raczej nie mam jakiegoś swojego schematu. Obowiązkowo w mojej recenzji musi się znaleźć oczywiście opis książki, wygląd, wydanie. Zwracam też uwagę na bohaterów, akcje, styl pisania autorki/autora. A potem, to co mi przyjdzie do głowy, to piszę. Jestem świadoma, że moje recenzje nie są idealne, mój styl pisania nie jest idealny. Ale nadal bloguję i w najbliższym czasie raczej się to nie zmieni.
Jest to przygoda, do której możesz wrócić kiedy chcesz i oderwać się od szarej rzeczywistości. To ty decydujesz, kiedy ją zakończysz, ale na zawsze pozostaje we wspomnieniach. Poznałam wspaniałych ludzi, poprawiła swój styl pisania, stałam się bardziej otwarta i nie żałuję, że podjęłam się tej przygody.


Królik z bloga Bluszczowe Recenzje
Szczerze mówiąc, nie przygotowuję się raczej do recenzji pod względem kolekcjonowania notatek na temat książki czy też zaznaczaniem cytatów. Do rozpoczęcia wystarczy mi jedynie przygotowanie mentalne. Muszę uświadomić sobie, że dziś mam napisać recenzję - zazwyczaj pozwalam sobie wtedy na jakieś luźne myśli na temat tego, jak właściwie zacząć. Najgorszy jest początek. Czasem lenistwo bierze górę, odkładam pracę na później, a potem tego żałuję - w końcu straciłam już dość trochę czasu na samym przekładaniu tego, co miałam zrobić. Jeśli już się udaje, nie piszę wszystkiego ciągiem. Pozwalam sobie na jeden akapit, krótka przerwa, piszę dalej. I tak w kółko, aż do końca. Może nie pozwala to na szybkie napisanie recenzji, ale robię to powoli i bez pośpiechu.

Araxara z bloga Zamknięta w pozytywce
Hmmm... Jak jest u mnie?
Recenzję zazwyczaj zaczynam od chamskiego przeklejenia typowego dla moich recenzji szablonu, którego jakoś lubię się trzymać. Tytuł, autor, wydawnictwo itp... Brzmi dość banalnie, ale tak jest. Uzupełniam swój wesoły schemacik i jest okej, od czegoś przecież trzeba zacząć. Ale dopiero potem zaczyna się zabawa, z którą schodzi mi się najdłużej. Najpierw muszę do tego przysiąść, przemyśleć i porządnie się zmotywować do pisania - by po prostu nie było drętwo i bym była z tego na tyle zadowolona by to opublikować. Następnie czytam trochę opinii na temat danej książki, jednocześnie pamiętając o moim własnym zdaniu - dzięki temu formułuję wady i zalety danej pozycji. Na tym etapie zbierania informacji szukam też zdjęć czy grafik oddających daną książkę, szukam okładki (w wersji polskiej jak i w wersjach zagranicznych) czy muzyki, którą umieszczam na końcu moich recenzji. Mając już te elementy mogę przejść do opisywania fabuły czy jakiś pojedynczych wydarzeń z kart powieści. I z tym schodzi się najdłużej, bo człowiek chce wszystko przekazać w sposób jak najbardziej ciekawy, niezbyt zawiły i niezdradzający zbyt wiele (bo za spoilery powinno się karać! :P). Potrafię się z tym niezle męczyć, pisać na tzw. "raty". Nie mogę się spieszyć, lubię mieć wszystko uporządkowane i zaplanowane. Dlatego pisanie jednej recenzji potrafi zająć mi nawet kilka godzin. Gdy przebrnę przez tę część to zostaje już sama przyjemność - pisanie własnego zdania. Po prostu przelewasz to co ci w duszy siedzi. Jeszcze krótkie podsumowanie całej recenzji, potem ocena (z którą nie raz mam problemy) i koniec!
Co mogę powiedzieć o pisaniu recenzji?
Ekspertem nie jestem, ale mogę poradzić coś co sama stosuję i jak na razie się sprawdza.
Przemyśl dokładnie co chcesz w niej zawrzeć by nie zrobić z tego "misz masz".
Nic na siłę, pisz kiedy masz pomysł i nastrój.
Pisz tak by sprawiało ci to przyjemność.


Serdecznie dziękuję wszystkim dziewczynom za udzielenie mi odpowiedzi, chociaż poprosiłam o nią w tempie ekspresowym. :D

8 komentarzy:

  1. Ciekawy post, świetnie było zobaczyć pisanie recenzji oczami innych blogerów! Akurat najbardziej utożsamiłam się z Tobą, Isabelle - siadam, piszę, bardzo pomaga muzyka i voila! wcześniej czy później mam przed sobą napisaną notkę. Czasami bawią mnie stereotypy, jakoby powstawanie postu trwało pięć minut, a palce same latały jak szalone po klawiaturze :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Tell Me Three Things" Julie Buxbaum! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Działam podobnie jak Ty - nie mam planu (oprócz tego, że mam siąść na tyłku i coś napisać :D ) i uwielbiam mieć w tle jakąś muzykę, choć przypuszczam, że totalnie inną niż Ty :D

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam całe życie na spontanie XDD Po prostu siadam i piszę, czasem lepiej, czasem gorzej, w zależności od tego, jakie refleksje wywoła we mnie dana książka. Staram się na ogół pisać zwięźle i niezbyt długo, bo czasami sama po sobie wiem, że jak recenzja ciągnie się w nieskończoność, to nie zawsze czytać się chce. Ale tak naprawdę każdy rozwija się z dnia na dzień i to jest właśnie fajne, że uczę się wielu nowych rzeczy :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie na recenzję książki "Kasacja".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nigdy nie planuję pisania recenzji, żadnych notatek czy czegoś takiego przy czytaniu książki też nie robię. Po prostu idę na żywioł :D Na siłę uważam, że nie ma sensu pisać, bo w końcu nie po to prowadzę bloga, aby zmuszać się do czegoś. Zazwyczaj pisanie przychodzi mi z łatwością, kiedy już napiszę początek - początki są najtrudniejsze. Ale od siebie mogę dodać tyle, że jakoś najłatwiej pisze mi się te negatywne recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli o mnie chodzi, to najlepiej pisze mi się recenzje książek, które są albo całkowicie fatalne, albo zaskakująco cudowne. Wtedy nie mam w zasadzie żadnego problemu z weną i słowa same wypływają mi z umysłu wprost na klawiaturę. Kiedy jednak zdarzy się książka, która jest gdzieś pomiędzy, jest zwyczajnie przeciętna, ciężko jest mi się nad nią długo rozwodzić i pisać o czymś, co nie przyciągnęło mojej uwagi. :)

    Pozdrawiam cieplutko
    BOOKS OF SOULS


    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zawsze piszę na małej karteczce kilka aspektów, które chcę poruszyć w recenzji i wymyślam sobie w głowie, jak mogłoby to mniej więcej brzmieć.
    Nie wiem jak innym, ale mi najlepiej pisze się negatywne recenzje. Jeżeli recenzuję coś głupiego, to mogę zejść z tonu i napisać coś bardzo nieformalnym stylem (zwykle staram się pisać dosyć formalnie).
    Pozdrawiam :D
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy post :)
    Ja zawsze najpierw robię tak zwaną metryczkę (autor, tlumacz, wydawnictwo itp.), a potem po prostu idę na żywioł i najzwyczajniej w świecie piszę swoje przemyślenia na temat danej książki. Czasami jest tego dużo, kiedy np. książka mnie zachwyciła lub odwrotnie - bardzo zawiodła, a czasami mniej kiedy dana pozycja była przeciętna. Nie przygotowuję się jakoś specjalnie przed pisaniem, jedyne co to po prostu myślę o czym chciałabym napisać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń