środa, 5 kwietnia 2017

A co jeśli każdy z nas jest obcym człowiekiem? - Całkiem obcy człowiek (Rebecca Stead)

Tytuł: Całkiem obcy człowiek

Cykl: 


Autor: Rebecca Stead


Liczba stron: 328


Wydawnictwo: IUVI


Data wydania: 15 lutego 2017


Kategoria: literatura młodzieżowa


Ocena: ★★★★★★★★
☆ (bardzo dobra)


  Od dawna miałam ochotę przeczytać książkę, która odzwierciedlałaby losy typowej młodzieży  wiecie, taką na rozluźnienie. Sięgając po Całkiem obcego człowieka dokładnie takiej powieści się spodziewałam. Potrzebowałam czegoś lekkiego, niezobowiązującego, czegoś, co oderwałoby mnie od natłoku obowiązków. Na początku owa pozycja idealnie wywiązała się z zadania, które jej cichutko powierzyłam, jednak z czasem zaczęła budzić we mnie pewne wątpliwości. I nie, nie chodzi mi o żadne błędy, jakiegokolwiek sortu, bo ich raczej tutaj nie znajdziecie. Po prostu powieść okazała się zupełnie inna, niż się spodziewałam.


  Która to prawdziwa ty? Ta, która zrobiła coś okropnego, czy ta, która się przeraziła tym, co zrobiła? I czy jedna może przebaczyć drugiej?”
Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń.
Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać?
Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu.
A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.

(opis wydawcy)
  Spodziewałam się czegoś leciutkiego i prostego. Co dostałam? Do bólu prawdziwą, subtelną i nietuzinkową historię o przyjaźni, miłości i próbach samoakceptacji. Książka ta udowadnia, że nie ma problemów, które są mniej i bardziej ważne. Każdy z nas musi walczyć z trudnościami różnej wielkości, które, bez zależności od ich wagi w oczach innych ludzi, zawsze odbieramy osobiście. Najważniejszy jest fakt posiadania obok siebie kogoś, kto pomaga nam w walce z nimi.
  Bohaterów Rebecci Stead nie da się nie kochać! Każdy z nich jest niezwykły na swój sposób, mogłabym rzecz, że wręcz ,,osobliwy". Brigdet i jej kocie uszy kupiły mnie całkowicie, tak samo jak Em i kapitalny pomysł autorki ze zdjęciami (gdy przeczytacie Całkiem obcego człowieka, zrozumiecie, co mam na myśli). Sherm również zdobył moje serce, tak samo jak Tab i Jamie... Chciałabym mieć takich przyjaciół! 

  Historia, na pozór banalna, sprawiła, że zaczęłam myśleć w nieco inny sposób. Poruszane w niej problemy (takie jak ucieczka z domu, cyberprzemoc, czy choćby prześladowanie w szkole) są w dzisiejszych czasach niezwykle aktualne. Co więcej, ogromnie cieszę się, że Rebecca Stead zdecydowała skupić się na tych kwestiach w tak subtelny sposób. Młodzież nie potrzebuje reprymend i, wiem z własnego doświadczenia, zmuszanie jej do czegokolwiek jest bezcelowe. Autorka poszła w bardzo dobrym kierunku – delikatnie zachęca czytelnika do rozmów z rodzicami oraz mówienia o swoich problemach ludziom godnym zaufania, ale nie ukrywa również rażącej prawdy i pokazuje nam, że sytuacja, w której się znajdujemy, może czasem pójść w nieodpowiednim kierunku.

Akcja rozwija się w idealnym tempie i dzięki temu wszystko jest świetnie wyważone. Dzięki niej czytelnik ma ochotę zabrać się za kolejny rozdział. I kolejny. I kolejny. Ale niech nasza akcja nie osiada na laurach! Wielkim plusem okazuje się również styl, jakim książka została napisana – spokojnie, stonowanie, specjalnie dla młodzieży.
Ciekawym elementem jest również to, że pewnych rzeczy musimy domyślać się na własną rękę. Na przykład. Kim jest dziewczyna, nie cierpiąca Walentynek? Przyznam, że nie wiedziałam tego do samego końca!

  Narracja prowadzona jest w trzeciej i uwaga – drugiej – osobie. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z narracją drugoosobową – przyznam, że jest to świetne doświadczenie i ciekawa odmiana dla narracji używanych przeważnie przez autorów.

Okładka ma swój urok. Nie należy do najpiękniejszych, ale wpada w oko i potrafi zaciekawić – to bardzo ważne.

Niby zwykła młodzieżówka, a jednak dojrzała książka dla nastolatków z problemami. Zostałam pozytywnie zaskoczona i nie żałuję spotkania z Rebeccą Stead – na pewno sięgnę po jej kolejną książkę (a jeśli śledzicie Wydawnictwo IUVI na Facebooku, wiecie, że niebawem się ona pojawi).

Muzycznie

Powiedzmy, że z każdym człowiekiem związane jest dziewięć tysięcy różnych rzeczy (...) i powiedzmy, że dwoje ludzi zakochuje się w sobie, bo im się wydaje, że ich rzeczy do siebie pasują. Ale nie wiedzą, że tak naprawdę pasuje do siebie tylko tysiąc z tych rzeczy...

Za zaufanie i możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI

8 komentarzy:

  1. Czytałam tą książkę, ale na mnie nie wywarła, aż takiego wrażenia, owszem lekka i przyjemna, ale dla mnie nic więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć książka jest bardzo popularna. Ja jakoś nie jestem przekonana może przez wielopostaciowość. Może kiedyś ją przeczytam ale napewno nie teraz.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będę czekać na Twą opinię ze zniecierpliwieniem (gdy tylko się za nią zabierzesz, oczywiście).

      Usuń
  3. Mimo tyc wszystkich pozytywnych opinii mnie do niej zupełnie nie ciągnie. O wiele bardziej wolę fantastykę z szybką akcją niż taką młodzieżówkę, nawet jeśli dojarzałą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo tak dobrej oceny chyba sobie ją odpuszczę, raczej nie moje klimaty, a poza tym wiem, że nie powinno oceniać się książki po okładce, ale ta wyjątkowo mi się nie podoba :D
    Pozdrawiam :)
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust, według mnie, okładka jest adekwatna do treści. :D

      Usuń