środa, 12 kwietnia 2017

O tym jak wystawić czyjeś starania na... sprzedaż.

Rysuję odkąd pamiętam. Nie poświęcam temu każdej chwili, nie mam profesjonalnego sprzętu, w większości nawet nie pokazuję swoich prac innym ludziom. Jednak jak każdy rysownik (przepraszam, że tak to nazywam, po prostu nie umiem znaleźć odpowiedniego słowa), nie cierpię, kiedy ktoś robi użytek z prac innych. Sprzedaje je lub rozpowszechnia w taki czy inny sposób.

Rozmawiałam ostatnio z Natalią z Na Tropie, która jest najlepsza na świecie i do której serdecznie Was zapraszam (jej zakładki są najpiękniejsze). Zapytałam, co się dzieje, bo zdanie, które wstawiła na story, na Instagrama, nie wróżyło niczego dobrego. Dowiedziałam się od niej, że pewien ktoś bezczelnie przerysowuje prace innych i wstawia je jako swoje. Nie, nie przytoczę jej profilu z nazwy, nie po to tutaj jestem. 

Chciałabym Was tylko wyczulić na podobne rzeczy. Jeśli kupujecie zakładki od osoby prywatnej, orientujcie się, czy ta osoba faktycznie sama je zaprojektowała. Bo sprzedawanie czyjejś pracy jest zupełnie nie fair. Znajduje się szerokie grono osób, które ufa ,,rysowniczce" i ją o te zakładki prosi. Nie wiedząc przy tym, że dziewczyna zarabia na czymś, co zupełnie do niej nie należy. Podpisuje się pod pracami, które nie są jej. 

Wytłumaczcie mi, jak można mieć taki tupet, żeby przerysowywać coś, nad czym ktoś siedział xx czasu i wstawiać to na portale społecznościowe, jako swoje dzieło, a do tego na tym zarabiać. No, kurczę.

Nie wiem, czemu ta sytuacja mnie tak ruszyła. Może właśnie dlatego, że sama rysuję i gdyby ktoś ukradł coś, co należy do mnie i to sprzedawał, to po pierwsze: byłoby mi niezwykle przykro, a po drugie: niesamowicie bym się wkurzyła.

Ale czekajcie, jeśli myślicie, że ten przypadek, to przypadek jednorazowy. 

Jakiś czas temu Natalia poinformowała na swym facebooku fanów o podobnej sytuacji. Z tym, że to akurat dotyczyło jej samej. Z tego, co pamiętam (a wydaje mi się, że pamiętam dość sporo), Natalia założyła kiedyś ze znajomymi sklep z typowo fandomowymi rzeczami. Były własnoręcznie projektowane wzory, ale z tego, co kojarzę, projekt umarł śmiercią naturalną. Ktoś więc postanowił zarobić na rzeczach z jej wzorem. No, kurde, nie mam pojęcia, co tacy ludzie mają w głowie. 

O ile wzór Natalii został usunięty ze sklepu, o tyle profil na Instagramie nadal wisi... Ze sporą liczbą obserwatorów. Ten ktoś ma talent, bo przerysować też trzeba umieć, dodatkowo jej bookstgram jest śliczny, ale... prace naprawdę są identycznie z pracami innych rysowników.

Także na koniec mała rada. Sprawdzajcie, co kupujecie, bo może się okazać, że kto inny zaprojektował Wasze zamówienie, a kto inny na nim zarabia. I naprawdę, zgłaszajcie profile, które podobnych rzeczy się dopuszczają...

A żeby nie kończyć w taki sposób, dodaję mały akcent na rozweselenie: wspaniałe zakładki Natalii, które możecie u niej kupić! Rysuje je sama, potwierdzona informacja. ;)
Zdjęcia pochodzą z jej profilu na Instagramie -> @nadeine_




PS. Na jednym ze zdjęć jest zagadka! Kto zgadnie, gdzie wkrótce będzie można złapać zarówno mnie, jak i ją? (Będzie sprzedawała zakładki, będzie sprzedawała zakładki!)

12 komentarzy:

  1. Jak widać kradzieże się szerzą na jeszcze większą skalę. Jak ktoś nie kradnie czyjejś recenzji, to pozwala sobie na pożyczenie projektu i jeszcze na tym zarabia. Co się dzieje z tym światem? Lada moment będzie strach cokolwiek pokazywać, aby inni nie podrobili. Chociaż jakby patrzeć na nasz ogólny rynek handlu to tam też pełno rzeczy, typu kopiuj, wklej. Ale trzeba takie zachowania tępić.
    A co do Twojego pytania to obstawiam Warszawskie Targi Książki.
    Pozdrawiam. :)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.
      A kradzieże recenzji to czyste chamstwo... Nie rozumiem podobnych zachowań, zupełnie.
      A z Targami niestety nie trafiłaś. ;)

      Usuń
  2. Niestety, ale co jakiś czas wybuchają takie skandale wśród rysowników i na dłuższą metę chyba nie da się z tym zrobić, bo co się jednego pozbędziesz to pojawia się ktoś inny. Ludzie myślą, że są cwani.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam ten ból, oj znam... Nie ma nic gorszego niż podrabianie prac.
    Sama często inspiruję się czyimiś pracami, ale nigdy w życiu nie przerysowałam czegoś na chama. Jeśli już coś było naprawdę podobne to dawałam uczciwie link do oryginalnego obrazka, tak by autor nie miał mi tego za złe. Ale z moim "talentem" i tak nie wychodzi zbyt podobnie, bo jestem istotą wybredną, co zmienia większość tego co widzi pod siebie. :P
    A do zagadki.
    To to spotkanko z Shannon? :V
    Gdzie moja nagroda? :V

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no widzisz...
      Tak, tak, spotkanko z Shannon.
      A nagrody nie ma. :D

      Usuń
  4. Zakładka jest naprawdę przepiękna... Ale, kurczę, jak tak można? Nigdy nie będę umiała zrozumieć, jak ktoś może bez żadnych wyrzutów sumienia kopiować i sprzedawać pracę, której ktoś inny poświęcił tyle pracy i czasu.


    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładka należy przecież do Natalii... Więc... nie ma nic wspólnego z tematem kradzieży. :)

      Usuń
  5. Jejku, ja też tego nie rozumiem i ja niestety ci nie wytłumaczę dlaczego ludzie tak robią! Przecież to jest taki skandal! Nie wiem jak ja bym się czuła jakbym zrobiła coś, a potem ktoś by zaczął to sprzedawać jako "swoje". Normalnie bym ukatrupiła xD

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu bym zgłosiła sprawę gdzie trzeba. Bo to się nazywa kradzież.

      Usuń
  6. Nie rozumiem tego. Nie dość, że ktoś nie potrafi samodzielnie wymyślić wzoru, to bezczelnie przerysowuje cudzą zakładkę i później sprzedaje?! Ale ostatnio zauważyłam również, że ludzie robią zakładki, tylko po to, by je sprzedać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, zawsze jakaś forma dorobienia sobie, akurat co do tego, nie mam zastrzeżeń. Jeśli ktoś ma talent i ludzie to kupują, to może robić ze swoimi pracami, co mu się żywnie podoba.

      Usuń