sobota, 15 kwietnia 2017

To tylko jeden, niewinny układ... - Układ (Elle Kennedy)

Tytuł: Układ

Cykl: Off-Campus (tom 1)

Autor: Elle Kenndey

Liczba stron: 464

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 29 lutego 2016

Kategoria: Literatura obczajowa/Romans

Ocena: ★★★★★★★★★☆ (świetna)

  Układy potrafią być różne. Każdy z Was na pewno wie to z własnego doświadczenia. Zawiera się je zwykle wtedy, gdy próbuje się coś osiągnąć. 
Ale nie zawsze prowadzą do czegoś dobrego. 

Ona ma właśnie pójść na pewien układ z niegrzecznym studentem…
Hannah Wells w końcu znalazła chłopaka, który rozbudził jej namiętność. Wydaje się, że ta dziewczyna jest pewna siebie w każdym aspekcie życia… ale jeśli chodzi o seks i uwodzenie okazuje się, że ciągnie za sobą dotkliwy bagaż doświadczeń. Żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała porzucić kokon bezpieczeństwa i sprawić, by to on się nią zainteresował. By osiągnąć swój cel, gotowa jest pójść na pewien układ i w zamian za udzielenie korków nieznośnemu, wkurzającemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, idzie na fałszywa randkę…

On dla kariery sportowej ma zamiar przyjąć od pewnej dziewczyny niemoralną propozycję…
Garrett Graham od zawsze marzył o zawodowej karierze w hokeju, ale gdy średnia jego ocen gwałtownie spada, wszystko na co tak ciężko pracował do tej pory, staje pod znakiem zapytania. Decyduje się pomóc pewnej brunetce z ciętym językiem wzbudzić zazdrość w innym chłopaku, bo w zamian za to może zabezpieczyć swoją pozycję w drużynie. Ale jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i Garrett szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. Musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna o którym marzy, wygląda dokładnie tak jak on… 


  Książkę wygrałam w konkursie u Kasi z bloga Poradnik Pozytywnego Czytelnika, do której serdecznie Was zapraszam. I wszystko byłoby super, gdybym nie powiedziała Wam (a robię to właśnie teraz), że ten konkurs odbył się w maju. Tak, praktycznie rok temu. 
I dopiero po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie, jak bardzo jest mi z tego powodu wstyd. Ogromnie, ale to ogromnie przepraszam za to, że przez ten czas nie przeczytałam tej pozycji ani razu. Kajam się wielce, uwierzcie mi. 

  Ale zacznijmy od początku. Już od pierwszych stron wydawało mi się, że znienawidzę Hannah. Wybaczcie, nie wiem, czy jestem jedyna, czy nie, ale nie znoszę, kiedy dziewczyna dosłownie wzdycha na widok chłopaka. A ona robiła to co dwie linijki. Nie minęło nawet pięć rozdziałów, a ja zmieniłam zdanie  – Wellsy, bo tak nazywał ją Garrett, to silna, sarkastyczna i niewątpliwie najbardziej zawzięta bohaterka książkowa, o jakiej w ostatnich czasach miałam przyjemność czytać. Co do głównej postaci męskiej  – czyli Garretta  – przy nim również przekonałam się, iż pozory mogą mylić. Wydawało mi się, że do końca powieści będzie myślał tylko i wyłącznie o zaliczeniu, hokeju i dziewczynach. Oczywiście tak nie było. 
Ach, a chemia między tą dwójką! Coś niezwykłego! Co chwilę się przedrzeźniają, ale da się wyczuć, że naprawdę się lubią (przynajmniej od pewnego momentu). 
Wątek romantyczny jest bardzo subtelny, nienachalny i – przyznam bez bicia – bohaterowie są tak idealni, że tę książkę aż chce się czytać! Nie ma wymuszonych pocałunków, obmacywania, czy nawet seksu. Wszystko toczy się delikatnym torem, który całkowicie, ale to całkowicie, mnie ujął. 
No i oglądają razem Breaking Bad! Kurczę, oglądają MARATON Breaking Bad

  Układ nie jest typową obyczajówką. Fabuła tej książki ciekawi czytelnika od pierwszej strony, a humor nie przestaje bawić do końca (i to w ten pozytywny sposób). 
Żeby nie wyszło na to, że ta powieść to jedynie słodkie cukierki, zdradzę Wam, iż autorka stawia swe postacie przed masą problemów, niezwykle realistycznych problemów, z którymi muszą się zmierzyć. Czytelnik z całych sił kibicuje Hannah i Garrettowi, trzyma za nich kciuki i nie przestaje w nich wierzyć. 

  Nie lubię romansów. Nienawidzę. 
  Jedynym romansem, który wywarł na mnie spore wrażenie, był Promyczek Kim Holden. 
  I o ile powyższa pozycja miała dawać nadzieję i motywować do walki, o tyle Układ ma bawić, odprężać i ciekawić. I robi to doskonale, naprawdę. Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po drugi tom z serii Off-Campus i muszę przyznać, że dołuje mnie fakt, iż najwcześniej zrobię to po świętach. Nie mam pojęcia, jakim cudem uda mi się tak długo wytrzymać bez chłopaków z drużyny, których pokochałam całym serduchem. Garrett, Dean, Logan, Tucker... Wiedzcie, że będę tęsknić!

  Wizualna część również jest jak najbardziej na plus i patrząc na okładki pozostałych tomów muszę przyznać, że pasują do siebie doskonale. I mimo, że przez głupie skrzydełka (ehh, ehh) strony mi się powyginały, to nadal kocham to, w jaki sposób powieść została wydana. 

  Cóż więcej mogę mieć do powiedzenia?
  Układ wciąga i nie daje za wygraną dopóki się go nie skończy. Definitywnie, ale to definitywnie polecam każdemu. Mnie ta historia urzekła w stu procentach. 


Muzycznie

Czasem ludzie wkradają się w twoje życie, i nagle nie masz pojęcia, jak mogłaś żyć bez nich.

11 komentarzy:

  1. Ta książka jest cudowna. Też od pewnego czasu mam dość romansów, ale ta seria jest świetna. A Hannę uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Układ" podobał mi się tak bardzo jak Tobie, te żarty, te przekomarzanki, ta chemia między bohaterami <3
    Przeczytałam już "Bład" i "Podbój", i niestety dostają od pierwszej części :(

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * odstają :D Kocham słownik w telefonie.

      Usuń
    2. Wiesz co? Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego, ale ,,Błąd" również mi się podobał. Nie tak mocno, fakt, ale dalej uwielbiam ,,Off-Campus" całym serduszkiem. Jestem w trakcie ,,Podboju" i ten czar nadal pozostaje. :D
      Cudo! :D

      Usuń
  3. Bardzo podobała mi się ta część. Przyjemna, wciągająca lektura. Polubiłam tych t dwójkę i cięzko mi było się z nimi rozstać, kiedy skończyłam czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie cierpię romansów i mimo że tak polecasz to ja jednak sobie ją odpuszczę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie cierpię romansów. To taki mój magiczny wyjątek. :D
      Ale cóż, każdy lubi coś innego.

      Usuń
  5. Komentarz z serii "Już prawie wakacje, więc mogę nadrobić czytanie blogów" :-D
    "Układ" totalnie mnie oczarował! Uwielbiam bohatera, jak i główną bohaterkę (a to rzadkie zjawisko), poczucie humoru jest cudowne, no i jak mogłabym się przeć oglądaniu seriali w książce?

    OdpowiedzUsuń