czwartek, 15 czerwca 2017

Oceniłam książkę po pozorach? - Diabolika (S.J. Kincaid) [BT]

Tytuł: Diabolika
  
Cykl: Diabolika (tom 1)

Autor: S.J. Kincaid

Liczba stron: 412

Wydawnictwo: Otwarte

Rok wydania: 2017

Kategoria: literatura młodzieżowa

Ocena: ★★★☆☆☆☆☆☆☆ (słaba)


  Tak. Dobrze widzicie. Oceniłam książkę po pozorach. Sądziłam, że jeśli Diabolika podoba się wszystkim, mi też się spodoba. Zanim ją otworzyłam, miałam pewność, że kiedy ją skończę, nie będę mogła opanować emocji. Cóż. Faktycznie, emocji nie mogłam opanować. Złości. Zażenowania. Irytacji. Właśnie tak dzieje się, kiedy z góry założy się, że dana pozycja będzie świetna.

Diaboliki nie znają litości.
Diaboliki są silne.
Ich przeznaczeniem jest zabijać w obronie człowieka, dla którego zostały wyhodowane.
Nic więcej się nie liczy.
Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.
Służę córce senatora, Sydonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.
Mam na imię Nemezis i jestem diaboliką. Czy mogę zostać iskrą, która rozbłyśnie w mroku imperium?
(opis wydawcy)

  Zamysł wydawał się fenomenalny. Diaboliki, ich tajemnicze zdolności, imperium... Już po samym opisie wiedziałam, że chcę przeczytać tę pozycję. Ogromnie ucieszyłam się, kiedy Anita z Legendary Booklover zorganizowała Book Tour! W tym miejscu chciałabym również podziękować jej za możliwość udziału. 
No. Więc książka trafiła do mnie. 
I. Ekhem. Może zacznijmy od początku. 

  Na pierwszy ogień weźmiemy bohaterów. Na początek zacznę pozytywnie, miło (W sumie możecie przeczytać o samych plusach i sobie pójść. A nie. Czekajcie. Nie możecie. Chyba, że lubicie wyłapywać nieliczne, tęczowe zdania z negatywnego tekstu). Polubiłam postać Tyrusa. Chłopak jest ogromnym indywidualistą i nie możemy tutaj zarzucić autorce, że wykreowała go na kogoś zwykłego. Nie rozumiem jednak zachwytu tą postacią. Okej, jest fajna, ale trochę się o nim nasłuchałam i miałam wrażenie, że będzie po prostu cudowny. Cóż. Dla mnie nie był.
Przejdźmy do mojego największego utrapienia. 
Nemezis.
Ech.
Umm.
Hm.
Nemezis to najgorsza bohaterka w historii literatury. Płytka. Mdła. Głupia. 
Jak ja jej nie cierpię! Nienawidzę jej. Odebrała mi przyjemność z czytania tej książki. A wiecie dlaczego? Bo jest główną bohaterką, przewija się przez całą książkę i ma się ochotę zabić ją tępym nożem do Goudy. Bo jak można. Jak można być aż taką... Ugh.
Ja tego nie pojmuję. No, wybaczcie mi. Zaraz powiecie: ,,Nie znasz się, Izz. Nemezis jest super! Mogła mieć momenty załamania, ale ostatecznie stała się super! W końcu dość długo nie umie odczuwać uczuć!". 
Myśleć też nie umie? Tak średnio, hm... przez całą książkę?
Przyszedł czas na moją opinię o postaci, która również jest kluczowa. Sydonia.
Ta bohaterka nie była tak zła, jak jej poprzedniczka, ale również zalazła mi lekko za skórę. Do teraz nie mogę pojąć, dlaczego została wprowadzona do tej książki. Wyjaśnię to głębiej w kolejnym ,,podpunkcie" tej recenzji. Na razie powiem Wam tyle, że w pewnym momencie Donia została zepchnięta na dalszy plan, potem mieliśmy (niepotrzebny) plot twist i hm. Dziewczyna była taka nijaka. Zupełnie jakby autorka nie potrafiła jej wykreować. Jestem na nie. Po prostu. 

  Chciałabym spojrzeć również na relacje między bohaterami, które teoretycznie powinny odgrywać w tej powieść dość dużą rolę. Powiedzmy, że nawet znaczącą. Nemezis została wybrana, by chronić Sydonię. I... Myślę, że porwało ją to trochę za bardzo, między innymi to również przyczyniło się do mej nienawiści do Nemezis. Rozumiem, że jako Diabolika miała jeden cel. Ale, kurczę, bez przesady. Sama więź między nimi przez całą powieść wydawała mi się ogromnie naciągana, zwłaszcza pod koniec. Osoby, które czytały książkę, powinny zrozumieć mnie, jeśli powiem, że Nemezis tak mniej więcej do połowy powieści szargała mi nerwy swoją upierdliwością, potem jakąś zemstą (zresztą ogromnie bezsensowną), a na koniec stwierdziła, że jest rebel i w sumie ludzie to świnie. Sydonia była w tej powieści. Ale nawet, gdy była o niej mowa, leciała na dalszy plan, bo to Nemezis stawiała siebie w centrum. Ciężko to wytłumaczyć, jednak nawet podczas mówienia o obronie Doni, rozpływała się nad swoją cudownością. (Zresztą wytrzymajcie do końca, tam wstawię super-hiper cytat, który sprawił, że śmiałam się w autobusie do tego stopnia, że ludzie gapili się na mnie jak na poturbowaną).

  Wątek romantyczny okazał się strasznie przewidywalny. Okazuje się, że dokładnie tak samo jak zakończenie, bo wiedziałam, jakie będzie, mniej więcej w połowie książki. Może nawet wcześniej. Gdybym miała powiedzieć tu coś pozytywnego, to powiedziałabym, że w pewnych momentach S.J. Kincaid udawało się mnie zaskoczyć. Średnio w dwóch, ale jednak.

  Powieść czyta się niezwykle lekko, chociaż Nemezis irytowała mnie do tego stopnia, że miałam ochotę rzucać Diaboliką o ścianę. 
Styl autorki jest przystępny i myślę, że każdy czytelnik da z nim sobie radę. 

  O tej książce można powiedzieć dużo złego. Naprawdę, naprawdę dużo. 
  Ale z pewnością nie to, że ma brzydką okładkę, czy jest źle zredagowana, bo wydawnictwo naprawdę się postarało. Szkoda, że przy tak słabej pozycji.

  Przechodząc do sedna, jestem zdecydowanie na nie i chciałabym zapomnieć, że kiedykolwiek miałam to coś w rękach. (Dobra, cofam to, jakbym zapomniała, to nie daj Boże, zapragnęłabym to przeczytać jeszcze raz.)
Sądzę jednak, że dużej ilości osób się spodoba, bo jest to typowa dystopia dla młodzieży, która zbiera dość pozytywne recenzje. Cóż, musicie sobie wyrobić własne zdanie.

Muzycznie
*kto wie o co chodzi, ten wie* 

Ja. Diabolika. Zostałam stworzona, żeby żyć i umrzeć dla jednej osoby, ale teraz miałam szansę wpłynąć na losy bilionów.

23 komentarze:

  1. Kurczę, teraz mnie zaskoczyłaś. Faktycznie ta książka zbiera same pozytywne opinie, więc na Twoim miejscu też od razu założyłabym, że mi się spodoba. Ale wiem, że głupia i irytująca główna bohaterka może skutecznie popsuć całą książkę, bo nieraz mi się to zdarzało. Cóż, chyba faktycznie będę musiała sama sięgnąć po Diabolikę i wyrobić sobie własne zdanie :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, najlepiej sięgnąć samemu i wyrobić sobie własne zdanie.

      Usuń
  2. No i widzisz, tak to jest gdy czyta się milion fantastycznych recenzji i wyrabia sobie opinię nawet nie czytając danej książki 😄 Ale rozumiem Twoją frustrację, bo kilka razy miałam podobnie. Niefajne uczucie.
    BTW. Nawet nie wiedziałam, że będą kolejne tomy :o

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie na pewno jeden. ,,The Empress" ;)

      Usuń
  3. Oh Izz, me serce krwawi xD znaczy nie, w sumie to lubię sprzeczne opinie, a mi Diabolika spodobała się bardzo ;P
    Nawiasem mówiąc o co chodzi z komentarzem powyżej, jakoby miała być kontynuacja? U mnie pod postem ludzie pisali, że nie będzie następnych tomów. Co dla mnie jest bez sensu bo chciałam poznać dalsze losy rebeliantów i całego tego świata :/ no nic, pożyjemy, zobaczymy ;)
    PS. To nóż do goudy jest tępy? Jestem serowym ignorantem xD

    Buziak 😘
    Q.

    Otwórz Drzwi do Innego Wymiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czytałam i mam zupełnie odmienne zdanie, choć do młodzieży już nie należę :) Mimo wszystko, podobała mi się i naprawdę czekam na kontynuację!
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No nieźle ;) Twoja negatywna opinia nie jest osamotniona, bo już na kilka podobnych się natknęłam. Aczkolwiek książka zbiera bardzo zróżnicowane opinie, dlatego nie będę się zniechęcać i kiedyś z pewnością wyrobie własne zdanie :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to właśnie jest prawidłowe podejście! :D

      Usuń
  6. Nie spodziewam się niczego wielkiego po tej książce, ponieważ wiem, że jest jedna z tych, które wywołują kontrowersje. Można ją albo kochać albo nienawidzić, dlatego sama przekonam się kiedyś na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Łohoho, czyli jednak nie jest tak kolorowo jak wiele osób pisze ;D Miałam jakieś takie przeczucie, że to może być tak dobra książka, jak o niej czytałam i chyba się nie pomyliłam. Coraz mniejszą mam ochotę na sięgnięcie po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem poświęcenie cennego czasu nie jest warte tej lektury.

      Usuń
  8. No cóż, faktycznie do tej pory widziałam same pozytywne recenzje Diaboliki, ale szczerze? Bardzo dziękuję Ci za Twoją opinię, bo teraz wiem, że raczej i mi pozycja ta nie przypadłaby do gustu. Ja od zawsze najzwyczajniej w świecie mam problem z głównymi bohaterkami, a tutaj najwyraźniej żyłka by mi pękła. Tak więc uratowałaś mnie, dzięki!

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    www.bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. To chyba pierwsza aż tak negatywna opinia o tej książce jaką widzę :D Ale i tak bardzo chcę ją przeczytać i mam nadzieję, że dołączę do grona miłośników, chociaż naprawdę trochę straszysz tą Nemezis...

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Już myślałam, że to ze mną jest coś nie tak. Niedawno na blogu wrzuciłam recenzję Diaboliki z równie złą oceną :D Jak ludzie mogą nazywać ją nietuzinkową? No jak?

    Pozdrawiam :)
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, bratnia duszo. No, nie mam pojęcia. Ta książka jest okropna.

      Usuń
  11. Cześć, nominowałam Cię do podzielenia się swoim "początkiem wszystkiego" :) Szczegóły na końcu posta http://someculturewithme.blogspot.com/2017/06/moj-poczatek-wszystkiego_22.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczoraj skończyłam czytać tę książkę i przyznam, że ja również się trochę na niej zawiodłam. Te wszystkie pozytywne opinie wskazywały na to, że Diabolika będzie naprawdę świetną historią, a nie była. Jeszcze przez pierwszą połowę czytało mi się ją bardzo dobrze i byłam nią naprawdę zaciekawiona, ale potem było już tylko gorzej. W niektórych momentach miałam wrażenie, że autorka nie wiedziała co dalej zrobić z fabułą, więc wymyślała na siłę kolejne zdarzenia, które nie miały sensu. Wliczając w to także wątek miłosny, który jak napisałaś, był do bólu przewidywalny. Tak samo jak zakończenie :D
    Pozdrawiam!♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.
      Książka do bólu przewidywalna, naprawdę.

      Usuń