wtorek, 20 czerwca 2017

Polscy autorzy sami kopią sobie grób?

  W tamtym roku przeprowadzałam akcję o nazwie #czytamcopolskie, możliwe, że niektórzy z Was ją pamiętają. Zapytałam ludzi na BookAThonie, co odstrasza ich (lub ogólnie czytelników) od naszych rodzimych autorów. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i przy okazji odkryłam, że wiele, naprawdę wiele osób w ogóle nie dotyka powieści, które wyszły spod pióra polskich pisarzy.


  Broniłam polskich autorów. Bronię ich. I bronić ich będę.
Nie mogę jednak patrzeć na to, jak sami się rujnują. Więc troszkę dzisiaj ponarzekam. 

  Dobija mnie nagonka, szerząca się w internecie. Te całe ,,ochy" i ,,achy", a przy okazji wywoływanie na siłę konfliktów, tylko po to, by stać się popularniejszym. Czasem naprawdę warto lubić fanpage polskich pisarzy, naprawdę. To, co się tam dzieje, sprawia, że człowiek nie wie, czy ma się złapać za głowę i zastanawiać, co ta osoba wyrabia, czy po prostu zacząć się śmiać. 
Ostatnio awantury szerzą się o wszystko: ,,oczernianie" w recenzjach, celowe, zaniżone oceny na portalach, związanych z czytelnictwem, czy plotki, jakoby zawodowi hejterzy mieli zakładać fałszywe konta, by zaszkodzić pisarzowi (a również odbiorowi jego książki).

  Nie chodzi mi o to, że zachowują się tak wszyscy ludzie, bo tak nie jest. Są polscy autorzy, których lubię, a w komentarzach na facebooku, czy choćby na spotkaniach autorskich, rozmawia się z nimi naprawdę super. I nie jest im potrzebny fałszywy rozgłos, czy robienie z siebie ofiary. Bo właśnie to zaczyna robić coraz więcej polskich twórców. Fakt, najlepiej jest postawić się w centrum zainteresowania i sztucznie użalać się nad swoim losem. Bo czemu nie?

  I teraz pozostaje tylko jedno pytanie, na które nie umiem znaleźć odpowiedzi: Po co? Chodzi o nieradzenie sobie z krytyką, próbę zrobienia z siebie poszkodowanego, czy zyskania nowych fanów, a może o fakt niedowartościowania się we własnych/cudzych oczach?

  Jeśli chodzi o krytykę, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. 
  Jeszcze gdyby taki autor narzekał na samą falę ,,hejtu", to okej, zrozumiałabym to, każdy może mieć chwile załamania.
Ale wytłumaczcie mi, jak można sądzić, że za każdym rogiem, na każdym portalu czytelniczym, czy na każdym blogu/kanale na youtube, czai się osoba, która chce zniszczyć jedną, konkretną osobę negatywną recenzją albo niską oceną na Lubimy czytać? (w tym momencie pozdrawiam Krzysztofa - jeśli czytaliście moją recenzję jakiejkolwiek książki Kim Holden, wiecie, kim Krzysiek jest)

  Kiedy ktoś robi z siebie ofiarę, w moich oczach jest najbardziej żałosnym człowiekiem, jakiego tylko miałam okazję poznać/wysłuchać. (Żebyśmy się zrozumieli, nie mam nic do osób, które mają prawdziwe problemy). 

  Wiem, że podobne przypadki możemy znaleźć w gronie autorów z zagranicy, ale zastanówmy się nad tym, ile osób czyta książki polskie, a ile sięga po zagraniczne. Polacy, ze względu na to, w jakim kraju żyjemy i obecną sytuację naszego rynku wydawniczego, ściągają na swoje dzieła niewielką uwagę. A ze względu na to, że nasze małe główki przepchane są stereotypami, nie będziemy sięgać tym bardziej po literaturę, która wychodzi spod pióra zadufanego w sobie człowieka. Co dzieje się dalej? W końcu wszystko ma swoje konsekwencje. Ze względu na to, jak pisarz wypada w oczach czytelnika, jego powieści są omijane, a potem dochodzimy do wniosku, że jeśli jeden człowiek taki jest, drugi jest identyczny i jego również warto omijać. 

  Polscy autorzy sami kopią sobie grób?
  Niektórzy na pewno. 

  Czy rozgłos był tego wart? I czy na pewno wszystko potoczyło się tak, jak miało? 
  Nie wiem, to już zależy od danego pisarza. Ja po prostu nie pojmuję, jak można być tak zapatrzonym w siebie, by przedstawić daną sytuację tak, aby zawsze wyjść z niej, jako ten, nad którym trzeba się litować. 
Ciekawi mnie tylko, czy kiedy taki polski pisarzyna stanie przed prawdziwym problemem, życie go oszczędzi, czy pociśnie po nim na Lubimy czytać. 

Kurtyna. 

8 komentarzy:

  1. W momencie, gdy domyśliłam się o kim mowa głównie to aż się uśmiechnęłam pod nosem XD Szczerze to bawi mnie ta sytuacja i wszystkie inne tego typu i wszystkie osoby, które tak reagują omijam szerokim łukiem, tyczy się to również książek, ale na szczęście oprócz pani M. niewiele się takich trafia. Raczej spotykam naprawdę niesamowitych ludzi, z którym fajnie się rozmawia albo chociaż szczerze podziękują za recenzje, nawet jeśli nie napisało się jej z polecenia ich samych czy też wydawnictwa, przykładowo Krzysztof Bonk, Artur Laisen, Agnieszka Tomczyszyn, Remigiusz Mróz, Joanna Radosz czy Maria Zdybska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niestety średnio się domyśliłaś, bo to nie pani M. stała się inspiracją dla tego posta.
      I oczywiście, że istnieje wiele świetnych, polskich autorów! :D

      Usuń
  2. Dziwi mnie, źe ludziom się chce robić afery xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Są też sytuacje gdy to nie tyle co wina autorów a ich fanów, którzy są gotowi zagryźć i zlinczować cie za choćby negatywne słówko o ich ukochanym autorze. Uwielbiam najbardziej argument "sama napisz coś lepszego". Kurcze, powiedz że np "Promyczek" czy inna książka zagranicznego autora ci nie podeszła to ok, jakoś się rozejdzie po kościach ale jakaś polska książka! Spotkałam się z sytuacjami gdzie pisarz/pisarka przyjął to na klate a wierni czytelnicy rozpętali piekło. I teraz co, czytać i nic nie powiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się z takimi sytuacjami nie spotkałam.
      I w sumie moim zdaniem takie sytuacje też się z czasem rozchodzą. Może są szpadlem do kopania tego grobu, ale wszystko kiedyś ucicha, taka jest prawda. A nawet jeśli nie ucicha, to ludzi przestaje to obchodzić.

      Usuń
  4. Czyżbyśmy mieli na myśli tę jedną, konkretną autorkę? Nie będę podawała nazwiska, bo jeszcze zostanę jedną z tych płatnych hejterów, którzy tylko żerują na jej nieszczęściu, ale pierwsza przyszła mi na myśl.
    Jak dla mnie to wszystko jest żałosne. Jeśli nie potrafi się pogodzić z negatywną opinią, to nie wydaje się książki. To, że mamusia mówiła, że super piszesz, nie znaczy, że tak sądzi cały świat.
    Pozdrawiam ;)
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie mamy na myśli tej samej autorki. :)
      I cóż, każdy ma własny gust, trzeba tylko umieć pogodzić się z krytyką.

      Usuń