środa, 19 lipca 2017

[#czytamcopolskie] Zawsze jest jakieś jutro... – #me (Joanna Fabicka)

Tytuł: #me

Cykl:

Autor: Joanna Fabicka

Liczba stron: 205

Wydawnictwo: YA!

Rok wydania: 2016

Kategoria: Literatura młodzieżowa

Ocena: ★★★★★★★★☆☆ (bardzo dobra)

  Czytam naprawdę mało książek, które odzwierciedlają realne życie młodzieży w dzisiejszych czasach. We wszystkich powieściach (lub w większości) brakuje mi czegoś w sposobie kreacji nastoletnich bohaterów. Joanna Fabicka zrobiła krok do przodu i niezwykle mnie zaskakując, sprawiła, że dotarło do mnie, czego mi brakowało. 


  Czy świat nie mógłby być nieco prostszy? Sara wiele dałaby za to, aby w wieku piętnastu lat mieć na głowie tylko naukę i szkolne imprezy (nawet jeśli nie ma w co się na nie ubrać). Musi jednak żyć z kolejnymi wyskokami swojej nieprzewidywalnej, pogrążającej się w alkoholowym nałogu matki – dziennikarki, przed którą ze względu na ostre pióro i cięty język drżą mieszkańcy całego miasteczka. Ojciec odszedł, kiedy Sara była mała, a snobistyczne liceum, na które matki w zasadzie nie stać, miało być tylko trampoliną do ich społecznego i awansu. Jednak to właśnie w tej nowobogackiej szkole nastolatka odnajduje bratnią duszę... Józek pomaga przekroczyć jej granicę własnych uprzedzeń i lęku – zaprzyjaźniają się z bezdomnym Stefkiem, angażują w życie lokalnej świetlicy socjoterapeutycznej, razem jadą na poszukiwanie ojca dziewczyny. Czy go odnajdą? Czy Sara wreszcie będzie bezpieczna i kochana?

  Pierwszy raz czytałam powieść młodzieżową tak realną, bliską sobie, a zarazem niezwykle aktualną. Przemoc domowa i alkoholizm to kwestie, z którymi boryka się naprawdę wiele osób. Ofiarami nałogów swoich bliskich zostają w głównej mierze ich dzieci (nastoletnie lub nieco młodsze). Cieszę się, że te tematy zostały poruszone, a dodatkowo wpleciono wątek dorastania. Takiego z prawdziwego zdarzenia.

  Podczas lektury czułam, jakbym to ja była Sarą. Kwestie, których dotyczy #me, są ogromnie realne. Tak realne, jak jeszcze w żadnej z książek, z którymi się zetknęłam. Mimo że i wszelakiego rodzaju uzależnienia, i problemy z akceptowaniem siebie zostały poruszane tysiące razy, jeszcze nigdy nie spotkałam się z ich poruszeniem do takiego stopnia. Pewnych rzeczy, przedstawionych w powieści, doświadczyłam na własnej skórze, więc wiem, jak to wszystko naprawdę wygląda. Czułam na własnej skórze ból Sary, podwójnie przeżywałam jej rozterki, a potrójnie to, że nigdy się nie poddała. 
Scena z nożyczkami była tak drastyczna, a zarazem tak genialnie opisana, że stała się dla mnie wręcz namacalną. 

  #me pokazuje, że życie nie jest usiane płatkami róż. 
  Ludzie umierają.
  Inni żyją, ale czują się jak umarli, bo już nigdy nie będą mogli doświadczyć prawdziwego szczęścia.
  Nie jesteśmy idealni.
  I nigdy nie będziemy.

  Cała książka jest skonstruowana naprawdę dobrze, więc bohaterowie również zostali znakomicie stworzeni. Utożsamiłam się z Sarą, pokochałam Józka i z całego serca kibicowałam Stefkowi. 
W tej powieści wyjątkowo nie przeszkadzały mi również polskie imiona. Zwykle mnie drażnią, ale tutaj zeszło to na drugi plan, bo przejęłam się historią do tego stopnia, że postacie równie dobrze mogłyby nie mieć imion.

  Drażni mnie tak naprawdę tylko polska okładka i fakt, że z tyłu, w opisie, jest, jak na mój gust, za dużo ujawnione. Pewien fakt następuje dopiero 20 stron przed końcem, więc chyba coś jest tutaj nie halo. Ale poza tym wizualnie jest całkiem dobrze, ponieważ w środku książka jest utrzymana w stonowanym klimacie. 

  #me to ja.
  #me to Ty.
  Ale czy jesteś gotowy przyznać się sam przed sobą, że ta powieść jest właśnie o Tobie?

Muzycznie

Zwiastun

Czasami, kiedy patrzę na ludzi, żałuję, że nie urodziłam się zwierzęciem.

Książka przeczytana i zrecenzowana w ramach wydarzenia Czytam co polskie!

15 komentarzy:

  1. Nie znam książek autorki, choć o niej samej sporo słyszałam. Może kiedyś nadrobię, zwłaszcza, że porusza dość trudny i ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilkukrotnie spotkałam się z tą książką, ale nigdy nie wiedziałam, czy to coś dla mnie. Teraz jestem już pewna, że się nią nie zainteresuję, choć nie wiem, czy w najbliższym czasie :)
    Bardzo dobra recenzja, doskonale widać, że "#me" przypadła Ci do gustu :)
    Pozdrawiam!
    Patty z Truskawkowego bloga książkowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nawet nie wiesz, jak bardzo przypadła!

      Usuń
  3. Zabrałam tą książkę ze sobą na zeszłoroczny wyjazd wakacyjny i pochłonęłam ją w jeden dzień. Lubię powieści o tej tematyce, ale mimo tego, że #me całkiem mi się podobała, znacznie bardziej wolę książki Eve Ainsworth, które są podobne, ale wyjątkowe. Nie wiem, czy czytałaś Zadurzenie lub 7 dni, ale gorąco Ci je polecam. Powinny przypaść Ci do gustu, jeśli # Ci się spodobało :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sięgnę po którąś z tych pozycji!

      Usuń
  4. Coraz więcej tych książek dla młodzieży. Brzmi bardzo ciekawie i zachęcająco. I z tego co piszesz, chyba warto po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem Ci, że bardzo zainteresowałaś mnie tą książką. Chyba będę musiała ją gdzieś złowić.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam styczności z tą książką, ale dzięki tobie nabrałam ochotę na zapoznanie się z lekturą. Teraz tylko szukać w księgarniach.

    Pozdrawiam!
    mariadoeseverything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprawiłaś, że ta pozycja brzmi naprawdę interesująco ;) Ja jednak staram się stronić od literatury młodzieżowej, bo trochę z niej wyrosłam. Ale jak nabiorę ochoty na coś z gatunku to może będzie to ta książka :D
    (I faktycznie, polska okładka jest odpychająca)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo jednak nie jest to typowa, głupiutka młodzieżówka.

      Usuń
  8. Kiedyś już coś słyszałam o tej pozycji, ale nie bardzo się interesowałam o czym ona w ogóle jest. No i nie będę ukrywać - nie czytam polskiej literatury, bo już się kilka razy mocno zawiodłam, ale może dam kiedyś szansę tej pozycji. Mam nadzieję, że tutaj się nie zawiodę.
    Pozdrawiam!
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń