poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Gdzie zniknęła Eden? – Lato Eden (Liz Flanagan)

Tytuł: Lato Eden

Cykl:

Autor: Liz Flanagan

Liczba stron: 312

Wydawnictwo: IUVI

Rok wydania: 2017

Kategoria: literatura młodzieżowa

Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ (średnia)

  Ostatnio dość często czytam młodzieżówki o problemach, z jakimi zmagają się nastolatkowie w dzisiejszych czasach. Są to dość realistyczne powieści i przeważnie jestem zaskoczona ich prawdziwością oraz dosadnością. Tak jest przeważnie. Jak było tym razem?

 
  Ten dzień zaczął się normalnie. Wstałam, zrobiłam sobie kreski eyelinerem, naciągnęłam rękawy na tatuaże i poszłam do szkoły. Brzmi znajomo?
Wkrótce jednak okazało się, że to nie będzie zwykły dzień…
Nieśmiała gotka Jess i śliczna, uwielbiana przez wszystkich Eden są niemal nierozłączne. Wiedzą o sobie wszystko.
Nagle Eden znika, a Jess wie, że musi ją odnaleźć. Postanawia poszukać wskazówek, idąc śladami spędzonego wspólnie lata, podczas którego wiele się w życiu przyjaciółek zmieniło. Ta wycieczka w przeszłość zmusza Jess do przyjrzenia się z bliska wielu tajemnicom: sekretom, które Eden ukrywała przed nią, ale też sprawom, które sama zataiła przed Eden. Do Jess dociera, że chyba jednak nie znają się tak dobrze, jak jej się wydawało…
Przed Jess coraz więcej znaków zapytania, a zegar tyka – prawdopodobieństwo odnalezienia Eden żywej spada z minuty na minutę.
Czy zdąży na czas?

  Odkąd dostałam tę powieść w swoje ręce, wiedziałam, że nie mogę oczekiwać po niej zbyt wiele, a jedynie lekkiej, letniej opowiastki dla nastolatków. Do pewnego momentu właśnie tak było. Powiem więcej: było lepiej. Mieliśmy tajemnicę, którą nasza główna bohaterka próbowała odkryć w ciągu doby (podano nam nawet dokładne godziny), a z rozdziału na rozdział coraz więcej spraw stawało pod znakiem zapytania. Potem niestety wszystko zaczęło się sypać. Czułam, jakby autorka przesadzała i na siłę próbowała utrudnić Jess i Eden życie. Okej, każda z nich miała osobiste tragedie, ale w pewnej chwili wszystko stało się przekoloryzowane. 

  Uderzyła mnie również toksyczna więź Eden i Jess. Tej drugiej naprawdę zależało na pierwszej (starała się ją wspierać, zawsze przy niej była, przejęła się jej zaginięciem, traktowała ją jak siostrę). Odwrotnie dostaliśmy natomiast coś, czego nie zawahałabym się nazwać patologią. Jess naprawdę zależało na Eden, a ona odwdzięczała jej się traktowaniem jak podnóżek. 
Kiedy Jess ucierpiała najbardziej, Eden miała ją praktycznie gdzieś. A kiedy to Eden została pokrzywdzona przez los? Jess była obok.
W sumie każdy, kto zadawał się z Eden, dostawał jadem po twarzy – dziewczyna traktowała wszystkich jak niepotrzebne śmieci i zmieniło się to dopiero w Epilogu. Rozumiecie to? Dopiero w Epilogu dziewczyna znormalniała. Ja całkowicie rozumiem, straciła kogoś bliskiego. Ale przed tą utratą również traktowała każdego jak podnóżek...

  Spodobało mi się natomiast to, że autorka poruszyła tak poważne problemy. Co prawda, dość mocno je wyolbrzymiła, ale jednak otwarcie o nich napisała. Zawsze chwalę takie książki, ponieważ to właśnie one mogą pomóc niejednemu czytelnikowi w pogodzeniu się z osobistą tragedią. Jasne, żadna skrzywdzona przez otoczenie osoba nie pozbędzie się swoich blizn po przeczytaniu jednej, niepozornej historii. Może natomiast zmienić swoje podejście do środowiska. Atutem tej powieści jest również załączenie numerów telefonów placówek oraz ośrodków, na które mogą zadzwonić osoby, potrzebujące pomocy. W momencie, gdy czytelnik natrafia na coś takiego, może poczuć, że nie jest sam i rozważyć opcję zadzwonienia pod taki numer. 

  Akcja i fabuła naprawdę dobrze się ze sobą zgrywają. Powoli odkrywamy coraz więcej sekretów naszych bohaterów, a dzięki wstawkom z przeszłości, możemy się z nimi bardzo łatwo utożsamić. Przez całą książkę kibicowałam Jess, by sprawiła, że Eden wróci do domu cała i zdrowa i naprawdę w napięciu oczekiwałam na dalszy rozwój wydarzeń, choć, jak się później okazało, zakończenie przewidziałam. Tylko jeden cliffhanger mnie zaskoczył i powiem Wam, że warto przeczytać tę pozycję nawet dla tego jednego zwrotu akcji.

  Książeczka jest ładnie wydana, więc Wydawnictwo IUVI jak zwykle odwaliło kawał dobrej roboty. Zero literówek, przejrzysta okładka, a wnętrze wprost bajecznie skomponowane. 

  Podsumowując, Lato Eden to lekka, letnia młodzieżówka. Miejscami może irytować, ale można się przy niej bawić naprawdę dobrze i chociaż niczym mnie nie zaskoczyła, na pewno będę ją miło wspominać. 

Muzycznie

Tańczę i znów jestem cała. Przeżyję. Przeżyłam. Nie zniszczyli mnie, chociaż niewiele brakowało.

Za egzemplarz recenzencki oraz zaufanie dziękuję Wydawnictwu IUVI!

39 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tobą. Ponadto mnie Eden okropnie irytowała, bo strasznie skupiała się na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. I właśnie tu tkwi problem, bo niby autorzy takich młodzieżowych książek poruszają ważne tematy i problemy młodzieży, ale dla mnie jest to też główny powód by właśnie po książkę nie sięgać. Mam dość już tych problemów, wystarczy, że jak chodziłam do szkoły to oglądałam je na co dzień i czasami nawet byłam ich główną bohaterką. Naprawdę wystarczy, że takie coś ma się na co dzień, dlatego omijam takie książki - no dobra prawie, bo ostatnio przeczytałam ,,Wszystkie jasne miejsca" ale nawet nie wiedziałam, o cyzm ona jest, więc się nie liczy. :D
    A no i najgorsza rzecz, że autorka zbytnio wyolbrzymia te problemy. Tak jak ten serial ,,Szkoła" są wyolbrzymione, a nie zawsze tak jest i tak naprawde większość nauczycieli i tak się nie dowiaduje o tym co wyprawiają uczniowie.
    I dlatego ja tę książkę omijam. :D
    A nie przepraszam jest jest jeszcze jeden powód. Okładka! Dziewczyna jest identyczna jak na okładce ,,Kochając pana Danielsa", nie lubię powtarzających się okładek, razi mnie to i nie czytam wtedy innej książki z tą samą okładką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie akurat okładka nie ma znaczenia. :D

      Usuń
    2. Faktycznie, zmienili tylko kolor sukienki XD

      Usuń
  3. Mi książka się podobała, miała swoje wady. Jednak pomysł, wydanie i fabuła dla mnie są świetne. Może Eden jest bohaterką, która wiele przeszła i nie była dla Jess taka jak jej przyjaciółka dla niej. Pozdrawiam xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie, Jess przeszła równie wiele i Eden jakby nie miała prawa, żeby krzywdzić ją jeszcze bardziej. A robiła to i, co gorsza, Jess na to pozwalała.

      Usuń
  4. Rzeczywiście jest coraz więcej młodzieżowek, więc jest w czym wybierać! A poza tym widać że jest zapotrzebowanie na takie książki, a to też dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czasem młodzieżówki nie powinny być przez przysłowiową młodzież czytane, bo mogą być jednocześnie pomocne i szkodliwe, jak ta. ;)

      Usuń
  5. Szkoda, że zaczęło się sypać, a historia okazała się przekoloryzowana. Chyba tajemnice to dla mnie za mało, za słabo kuszą przy tym utrudnianym bohaterkom życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że to dobry wybór! :)

      Usuń
  6. Miałam podobne odczucia - z jednej strony lekka książka, z drugiej przekoloryzowana, niby porusza ważne problemy, ale nie jest jakimś arcydziełem.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ciężko, żeby młodzieżówka była arcydziełem. :D

      Usuń
  7. Czasami można przyglądać się takiemu problemowi z pewną perspektywą i dość do wniosku, że to właściwie nie problem...No ale o czymś trzeba pisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma własną interpretację słowa ,,problem". :)

      Usuń
  8. Widzę, że mamy podobne odczucia co do tej książki

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie zostałam osamotniona w mym narzekaniu, haha! :D

      Usuń
  9. Nie czytałam jeszcze tej książki, jednak wydaje się być ciekawa.
    Jeszcze tak z innej beczki... Twój opis profilu jest niesamowity. :D

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie będę zaczynać ową książkę, a recenzja właściwie pozytywnie mnie do niej nastawia. Mam nadzieję, że będzie miłą lekturą :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w Twoim odczuciu Eden nie okaże się równie jędzowata. :D

      Usuń
  11. Raczej nie sięgnę po tę pozycję, bo bohaterowie to dla mnie jeden z najważniejszych elementów dobrej książki, a nie wydaje mi się aby rzeczona Eden mogła przypaść mi do gustu.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Moja Lady Jane”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, według mnie irytujący bohater potrafi zepsuć czytelnikowi przyjemność, jaką ma czerpać z lektury!

      Usuń
  12. Opis książki bardzo mnie zaciekawił i od dłuższego czasu myślę o sięgnięciu po tę pozycję. Jednak do tej pory przeczytałam kilka recenzji ukazujących ją w złym świetle i chyba jednak z niej zrezygnuję. Ale skoro piszesz, że dla jednego zwrotu akcji warto ją przeczytać, to może się skuszę ☺️

    Pozdrawiam
    roksa_reads

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem powieść warto przeczytać nawet po to, by po prostu poznać nową historię. :)

      Usuń
  13. Ah te problemy nastolatków :) W powieściach tego typu szukam czegoś bardziej ambitnego :)

    Pozdrawiam
    mowmikate

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że lektura jest średnia. Chociaż to młodzieżówka powinna być nieco lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje wiele słabych młodzieżówek. :)

      Usuń
  15. Mam w planach, chociaż nie wiem czy spodoba mi się taka 100% młodzieżówka. :D
    Buziaki,
    StormWind z bloga https://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo ostatnio dramatów w tych młodzieżówkach... Nie jestem osobą najlepszą do wydawania opinii w tej kwestii, bo od dawna mało czytam takich książek, ale mimo wszystko tragedie gonią tragedie. Nie wydaje mi się, bym tutaj dotarła, już choćby irytująca główna bohaterka mnie odpycha. Choć książkę widziałam już wcześniej i okrutnie intrygowało mnie, czemu ma na okładce to samo zdjęcie, co "Kochając pana Danielsa"...

    Pozdrawiam!
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo okładek ma te same zdjęcia. :)

      Usuń
  17. Miałam sięgać po tę książkę, ale teraz sama już nie wiem XD Nie znoszę bohaterek pokroju Eden, więc chyba sobie daruję :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Po tej recenzji chyba jednak odpuszczę. Ostatnio w ogóle jakoś nie mam ochoty na lekkie młodzieżówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc cięższe klimaty to zdecydowanie Twoja działka. :D

      Usuń
  19. Mam w planach, chcę się na własnej skórze przekonać czy jest zła czy dobra. :)
    Buziaki,
    StormWind z bloga https://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię jędzowate bohaterki, ale nie jestem pewna czy polubię Eden :)

    OdpowiedzUsuń