sobota, 14 października 2017

Blogowanie oczami blogera. Jak zostać jednym z nas i dać się zapamiętać?

Hej, cześć i czołem! Tym razem przybywam z postem typowo pogadankowym. Myślę, że będzie on taką maleńką przerwą od recenzji książek, które pojawiają się tu dość regularnie.
I dzisiaj poopowiadam Wam o blogowaniu. Bo możliwe, że są wśród Was osoby, które chcą dołączyć do społeczności, tylko nie wiedzą jak to zrobić i czy w ogóle warto. Podzielę się z Wami kilkoma spostrzeżeniami odnośnie blogowania i powiem co nieco o nim samym z perspektywy tych dwóch lat, które tu spędziłam.
Samo założenie bloga tak naprawdę nie jest niczym trudnym. Ot, parę kliknięć. Ale bardziej skomplikowany jest fakt, że musisz wiedzieć, co chcesz przekazać czytelnikom. Okej, zamierzasz pisać recenzje. Ale w jakiej formie one będą? Jakiej długości? Pamiętaj, że nie możesz podejść do tego bez choćby lekkiego zarysu, bo możesz nie sprostać własnym oczekiwaniom lub po prostu skreślić swoją twórczość na samym początku.

Rada pierwsza brzmi: Przyszykuj delikatny plan swojej opinii. 
Bardzo dużo ludzi (choć ja do nich nie należę) robi notatki. W trakcie czytania (lub już po nim) zapisuje sobie wszystko, co urzeka lub denerwuje ich w recenzowanej pozycji. Bardzo przydatne są tutaj takie kolorowe znaczniki (chociaż ja ich nie używam), którymi można zaznaczać ulubione cytaty oraz fragmenty. Takie coś kosztuje naprawdę grosze, a ciekawie wygląda i sprawia, że nie trzeba wracać (na przykład podczas pisania opinii) do strony nie wiadomo której. 
To Ty decydujesz, jak będzie prezentować się Twoja notka. Pamiętaj tylko, żeby nie wprowadzać zbędnego chaosu. Wiem z doświadczenia, że minimalizm sprawdza się najlepiej, więc postaraj się uniknąć, oczywiście przykładowo, neonowych napisów, bo przez nie bolą nas oczy i w sumie sami nie wiemy, na czym powinniśmy się skupić (przynajmniej ja tak mam). 
Wygląd wizualny bloga zależy jednak tylko i wyłącznie od Ciebie, więc zastanów się, co mogłoby przykuć czytelnika. Może robisz cudowne zdjęcia i nie będziesz potrzebował standardowej ,,okładki" z jakiegoś portalu o czytelnictwie lub strony wydawnictwa? 

Druga kwestia: Czytaj recenzje przed ich wstawieniem!
Ja jestem niestety ogromnym leniem i rzadko kiedy czytam posty, zanim je wstawię, czy zaplanuję. A to błąd, bo choć pisanie nie sprawia mi problemu, notka powstaje w jakieś pół godziny, a mój styl jest nie najgorszy, to jednak czasem się jakaś literówka wkradnie. I tak jest u każdego, kto nie czyta tych recenzji przed publikacją. Uwierzcie mi, to może zrazić czytelnika i o wiele lepiej czyta się coś, co jest napisane przejrzyście i bez błędów. Choćbyście byli autorami, zdobywcami Nagrody Rąsi, czy Mistrzem Czytania Opowiadań 2016 i 2017 w województwie świętokrzyskim, zapamiętajcie, że mylą się wszyscy, a pomyłki są rzeczą ludzką. 

Po trzecie: Nic nie pojawia się samo!
Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo dużo ludzi, naprawdę dużo, w dzisiejszych czasach zakłada bloga, by dostawać darmowe książki od wydawnictw. I o tym nakreślę Wam jeszcze post, bo ostatnio pewna kwestia mnie po prostu ubodła, ale mniejsza o to. 
Osoba, która dołącza do blogosfery, ma nadzieję na egzemplarze recenzenckie. I ogrom, po prostu ogrom blogerów zawodzi się tym, że tych powieści nie dostaje od razu. Spotkałam się z przypadkiem, gdzie dziewczyna, nie wiedząc czym jest statystyka, jakiś miesiąc po wejściu do naszej społeczności i dodarciu do niemal zerowego grona, domagała się darmowych pozycji do swojej biblioteczki.
Ja już sto razy wspominałam o tym, że nie ma nic za darmo. Ale powiem to raz jeszcze: Nie ma nic za darmo. Chciałoby się rzec, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, ale nie zwracajcie na to zdanie uwagi, to wszystko wina przedawkowania Marvela w ostatnich dniach.
Spróbujcie dotrzeć do grona ludzi, którzy zechcą czytać Wasze posty! Zapytacie mnie: ,,Jak? Przecież jestem tylko smutnym wafelkiem, który nie widzi życia poza książkami." Doradzę Wam więc jak smutny wafelek innym smutnym wafelkom: ,,Zawsze jest sposób."
A i większą przyjemność sprawia, gdy ktoś docenia to, co robisz oraz rozumie Twoją pasję. Chociaż. Jeśli jesteś tu TYLKO dla darmowych książek, idź sobie dalej być smutnym wafelkiem, ale gdzie indziej.

Czwarta rada: Daj się zapamiętać!
Ludzi przyciągają osoby, piszące posty w charyzmatyczny sposób. Można oczywiście pisać je niczym maszyna, ale wtedy nie przynosi to przyjemności ani blogerowi, ani ludziom, czytającym Twoje posty. Ja najczęściej wpadam do ludzi, którzy mają dość niski zasięg, ale piszą w ciekawy sposób, uwielbiam ich za to, że większości z nich moje komentarze naprawdę sprawiają radość. Nie są jednymi z pięćdziesięciu, które taki bloger przewinie i nawet nie przeczyta. 
Owszem, są też większe blogi, które odwiedzam z ogromnym zainteresowaniem, bo są tego naprawdę warte, ale przeważnie zaglądam do tych mniejszych. 
Dajcie się więc zapamiętać. Róbcie u siebie coś unikatowego. Nie wiem, niech każde Wasze zdjęcie książki będzie robione przy talerzu ze spaghetti (Naprawdę lubię spaghetti). Znajdźcie w sobie coś, co jest warte zapamiętania i tego się trzymajcie.

Wskazówka piąta: Nie zraź się.
Ostatnio przeglądałam listę blogów, które obserwuję. Było tego dość sporo (bo ja po prostu uwielbiam wpadać do nowych osób) i powiem Wam, że coś mnie ogromnie zasmuciło. Dużo blogów, które naprawdę lubiłam, po prostu znikło. Ja kocham obserwować nowe osóbki, naprawdę i większość z tych skasowanych blogów... była właśnie ich. Albo nie było na nich widu ani słychu od roku, a liczba obserwatorów stała w miejscu...
I to jest naprawdę smutne. Rozumiem, że można nie mieć czasu, bo, ba, każdemu kiedyś się ten czas kończy. Ale naprawdę przykre jest patrzenie na taką rezygnację. Ktoś zakłada bloga, jest w tym naprawdę dobry i... odchodzi. 

Szósta porada: Bądź sobą!
Nic na siłę.
Bardzo dużo osób przyznaje, że po paru latach blogowania, ten rodzaj rozrywki, pasji, etc., stracił dla nich sens. Przyznaję, że też miałam taki okres, ale na szczęście przypomniałam sobie, po co tak naprawdę piszę i czuję się z takimi myślami zdecydowanie lepiej.
Także to jest bardzo, bardzo ważne. Nie zapominaj, dlaczego jesteś na tym portalu. Pozostawaj w tym sobą. Do końca, bez względu na wszystko.

2 komentarze:

  1. O nie, nie, nie, zdjęcia z talerzem spaghetti to B E Z N A D Z I E J N Y pomysł, tak samo jak i te z rogalikami, ciastkami czy innymi słodkościami w tle - wystarczy tylko, że popatrzę na te ujęcia,va od razu mam dziką ochotę coś wszamać :D :P
    Zakładanie bloga dla egzemplarzy to temat rzeka, nigdy nie go nie wyczerpie, tak jak i nigdy nie wyeliminuje się zjawiska :/
    Swoją drogą zauważyłam, że ostatnimi czasy ludzie znacznie rzadziej decydują się na założenie bloga. Może w końcu zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że to nie tylko przyjemność, ale i - przede wszystkim - obowiązek.

    Pozdrawiam cieplutko,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, warto przede wszystkim określić sobie po co to robię?! i dążyć do tego! ja bloguję naprawdę od niedawna i na razie poznaję ten świat. Ale mogę już powiedzieć, że pierwszy z celów czyli stworzenie swojego kącika gdzie mogę gromadzić swoje wrażenia z przeczytanych książek już osiągnęłam. Nad drugim cały czas pracuję - bo chcę poznać ludzi, z którymi będę mogła podyskutować o tych lekturach i wymienić się swoimi odczuciami:)

    OdpowiedzUsuń