sobota, 7 października 2017

Najlepsza jak dotąd?! – Dziedzictwo ognia (Sarah J.Maas)

Tytuł: Dziedzictwo Ognia

Cykl: Szklany Tron (tom 3)

Autor: Sarah J. Maas

Liczba stron: 566

Wydawnictwo: Uroboros

Rok wydania: 2015

Kategoria: fantastyka

Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆ (niezła)

  Podczas czytania tej serii już nie raz odkryłam w sobie masochistkę. Poddawałam się ogromnej nudzie, która dopadała mnie, kiedy czytałam te pozycje i nie działo się w nich dosłownie nic. Wszyscy, dosłownie wszyscy, je zachwalali, a ja piekielnie się przy nich nudziłam. W pewnych momentach nastawało olśnienie, podczas którego autorka przypominała sobie, że kurczę, chyba trzeba wprowadzić jakąś ciekawą fabułę, bo czytelnik się zanudzi. I te kilkadziesiąt stron było naprawdę niezłe. Szkoda tylko, że wzięły się tak naprawdę znikąd i w połączeniu z tym, co się już wydarzyło, stanowiły niespójną całość. Z niecierpliwością czekałam na moment, w którym Sarah J. Maas pokaże mi, że umie jednak tę fabułę układać, że nie jest to zlepek różnych wydarzeń, które wpadły jej do głowy. Czy Dziedzictwo Ognia mi to zagwarantowało?


  Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie.
Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć – król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?

(lubimyczytac.pl)

  Jak już mówiłam, książki tej autorki są piekielnie nudne i zaskakują mnie tylko momentami. Dodatkowo, są ogromnie przewidywalne. Tutaj nudziłam się tak samo, jak podczas czytania dwóch poprzednich tomów, a wiedziałam, jak wszystko się skończy, gdzieś w połowie powieści. Ale. W Dziedzictwie Ognia całkiem dużo wydarzeń nie jest ,,od czapy". I, o dziwo, ten tom miał świetną końcówkę. Naprawdę ogromnie mi się podobała, mimo że ją przewidziałam. Dodatkowo, akcja mniej więcej od połowy płynęła w przyzwoitym tempie (nie nudziłam się przez trzy czwarte książki, a jedynie przez połowę). 

  Uwielbiam te pozycje za świetnych bohaterów (i cieszę się, że nie zraziłam się do nich po pierwszym tomie). Celaena jest naprawdę dobrą bohaterką, taką z krwi i kości, co ogromnie podziwiam i szanuję. Dorian... Nie przepadałam za nim w poprzednich częściach, teraz zapałałam do niego większą sympatią i w sumie zrobiło mi się go w pewnym momencie żal. Chaol... Dalej go lubię, to naprawdę świetna postać, zdolna do ogromnych poświęceń. 
Dodatkowo, tutaj pojawia się mój książkowy mąż. Pierwszy od czasów gimnazjum. Rowan. Gość jest niesamowity, naprawdę ogromnie go lubię. Facet ma mroczną przeszłość, a jednocześnie potrafi być tak dobrą postacią... Po prostu go ubóstwiam.

  Pojawiła się tutaj jednak jedna kwestia, która dotyczyła bohaterów i ogromnie mnie poirytowała. Mianowicie. Kiedy Nehemia stała się bohaterką. Przepraszam, chyba coś przegapiłam. Opisywałam Wam jej zachowania w recenzji poprzedniego tomu: to, jak wyzywała Celaenę od tchórzy, mimo że sama nie ruszała tyłka. A tutaj wielka pani się znalazła. Wystarczyło jedno wydarzenie, żeby Celaena zaczęła obwiniać się o wszystko i szukać zemsty, wysławiając Nehemię nad niebiosa. To mnie tak poirytowało, że po prostu... miałam ochotę rzucić książką. 

  W tej powieści również pojawia się magia rodem z moich ukochanych Przygód Merlina. Przyznam, że ogromne nadzieje wiązałam z wątkiem wiedźm, bo naprawdę lubię takie rzeczy w książkach, ale. Wątek ten okazał się nudniejszy, niźli cokolwiek. Po prostu zasypiałam, kiedy czytałam choćby słowo o Manon. Ba, mnie morzył sen, gdy tylko trafiałam na jej imię. I miałam równie wielkie nadzieje, że ten wątek rozwinie się w Królowej Cieni, ale cóż. Wyszło tylko gorzej, ale o tym w kolejnej recenzji. 

  Z głównej osi znikł trójkąt miłosny i mogłoby wydawać się, że nic lepszego nie może się już tej książce przydarzyć, ale cóż. Przydałaby się dobra dawka fabuły, której tutaj niestety brakuje. I choć zakończenie było dobre (bo mi się podobało, nie zwróciłam aż tak dużej uwagi na jego przewidywalność). 

  Nie przestanę jednak czytać tej serii, bo ma w sobie coś, czego od dawna mi brakowało w książkach. Pewna osóbka powiedziała kiedyś, że te książki czytelnikowi chce się czytać mimo przewidywalności, że po prostu go do nich ciągnie. I ja się ogromnie z tym zgodzę, ale nie sugerujcie się opiniami ludzi, którzy mówią, że ta seria się cudowna i wspaniała. Bo nie jest. Nazwałabym ją raczej lekką. I na pewno dla ludzi o mocnych nerwach, bo dużo wątków to czysta nuda.

  Jestem już po lekturze Królowej Cieni i zaraz naskrobię Wam recenzję, więc niedługo zobaczycie, co sądzę o tym tomie. 


Muzycznie

4 komentarze:

  1. Jestem aktualnie niemal świeżo po lekturze Dworów tej autorki. Te dwa tomy wywołały u mnie tak skrajne emocje, że nadal nie mogę sobie z nimi poradzić. I jestem ciekawa jak sprawdziła się w "Szklanym tronie" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wszyscy wychwalali :D Ja też zachwycona nie byłam, chociaż druga część podobała mi się już bardziej niż pierwsza. Skoro piszesz, że trzecia jest jeszcze lepsza to może kiedyś po nią sięgnę, chociaż na razie szkoda mi czasu na przygody Cealeny, szczególnie że tej bohaterki jakoś polubić nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie rozpoczęłam przygodę z Celaeną od opowiadań z tomu "Zabójczyni" - aktualnie "Czerwona Pustynia", bo "Władce piratów" mam już za sobą :) zapowiada się ciekawie! Pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozpoczęcie tej serii wciąż jeszcze przede mną, więc ciężko mi cokolwiek stwierdzić, ale widzę, że wcześniej pojawił się jakiś trójkąt miłosny, co trochę obniżyło moją chęć przeczytania tych książek. Ale dam im szansę, żeby się przekonać, za czym tak wszyscy szaleją.

    Pozdrawiam,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń