sobota, 11 listopada 2017

Dlaczego kocham Kim Holden?

Postanowiłam, że dzisiaj chciałabym przedstawić Wam pierwszy post z serii o moich ulubionych autorach. Nie chciałam iść bardzo oczywistą drogą, więc wybrałam pisarkę, która nie jest tą najukochańszą, ale niewątpliwie należy do tych, których książki czytam bez mrugnięcia okiem. Mowa tutaj o Kim Holden!
Przeczytałam już trzy książki od tej autorki, została mi jeszcze jedna, po którą mam nadzieję w najbliższym czasie sięgnąć, bo naprawdę, ale to naprawdę podziwiam tę pisarkę i wiem, że pisze naprawdę świetnie.

Na początku powiem Wam, jak zaczęła się moja przygoda z jej twórczością. Nie jest to jakaś nadzwyczajna historia, bo do lektury przekonał mnie po prostu Krzysiek (ten, którego znacie z niektórych recenzji). No więc powiedział on, że muszę przeczytać Promyczka. W obecnym czasie był niezły ,,szał" na tę powieść i nieco bałam się, w jaki sposób ją odbiorę. Książka ta jest dość gruba, jednak skończyłam ją po dwóch dniach i... sama nie wiedziałam, co myśleć. Na początku miałam wrażenie, że nie, nie podobało mi się to, było okropnie zwyczajne i tandetne. A potem... Potem tak naprawdę uświadomiłam sobie przesłanie, jakie ta pozycja za sobą niesie i zaczęłam ją ogromnie doceniać.
Nie minęło dużo czasu, a sięgnęłam po następne części tej trylogii i przyznam, że podobały mi się równie mocno.


Dlaczego kocham Kim Holden?

Po pierwsze – za Kate. 
Tak naprawdę to ta bohaterka pokazała mi, że warto walczyć. Warto wierzyć. Warto codziennie się uśmiechać, nieważne jakie kłody rzuca nam pod nogi los. Nie można również się poddawać i załamywać, a siłę należy odnajdywać w ramionach osób, które są nam niezwykle bliskie. I to niekoniecznie w ich ramionach, nawet w ich obecności. 
Kate Sedgwick to zdecydowanie moja ukochana bohaterka literacka i na długo o niej nie zapomnę. Mam nadzieję, że będę kierować się jej mottami do końca życia. Z całego serca pragnę stworzyć legendę, a Wam życzę na przyszłość tego samego.

Po drugie – tylko ona umie sprawić, że najprostsze czynności wydają się wyjątkowe.
To najprawdziwsza prawda. Tak samo, jak czyni swoich bohaterów nietuzinkowymi, tak wszystko, o czym pisze, wydaje się być niesamowicie piękne. Przedstawia nam życie z perspektywy dziewczyny, która straciła tak wiele jak jeszcze nikt. Najnormalniejsze życie. Cierpienie, codzienne pobudki, zakochiwanie się... To wszystko wydaje się być niepodważalnie inne niż zawsze. Wydaje mi się, że to wszystko przez dobroć i uśmiech Kate, ale to już kwestia sporna.

Po trzecie pokazuje, że cierpienie nie jest czymś złym.
Wręcz przeciwnie. Holden przedstawia ból jako dopalacz. Jako coś, co tylko dodaje nam sił do dalszej walki z każdym niepowodzeniem i stawia nas krok dalej niż się obecnie znajdujemy. Uwielbiam ten zabieg. Jest niezwykle mądry i daje wiele do myślenia.

Po czwarte ma niesamowity gust muzyczny.
Sunset Sons? Rock? Ja się piszę!

Po piąte jest niesamowicie ciepłą osobą.
Kilka booktuberek nagrywało już wywiady z tą autorką i bezapelacyjnie widać w nich, jak świetnym człowiekiem ta pisarka jest. Chciałabym kiedyś się z nią zobaczyć, zdobyć jej autograf i choć przez chwilę porozmawiać. Wiem, że była na WTK, ale niestety nie mogłam się tam stawić, więc mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wpadnie do nas z wizytą.  

 Masz przed sobą wspaniałe życie. Przeżyj je co do minuty. Zacznij już teraz.

Kiedy myślisz, że kogoś znasz, ten ktoś się zmienia. Albo ty się zmieniasz. A może ta zmiana jest obustronna....
I to zmienia wszystko.

2 komentarze:

  1. Och, "Promyczek" czeka na swoją kolej już od jakiegoś czasu. Może to w końcu odpowiedni moment, aby się zainteresować?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal nie zapoznałam się z książkami tej autorki, chociaż już od jakiegoś czasu o tym myślę. Może w końcu czas to nadrobić. ;)


    http://czytam-wszystko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń