środa, 29 listopada 2017

Kapitan Ameryka wychowuje dziecko? – Obdarowani (recenzja filmu)

Tytuł: Obdarowani

Reżyseria: Marc Webb


Czas trwania: 1 godz. 40 min


Scenariusz: Tom Flynn

Produkcja: USA, 2017


Gatunek: Dramat


Występują: Chris Evans, Mckenna Grace, Octavia Spencer


Ocena: ★★★★★★★★★★ (doskonały)


  Oglądałam już dość sporo filmów z Chrisem Evansem i z doświadczenia wiem, że jest genialnym aktorem. Najbardziej jednak znam go z roli Kapitana Ameryki i miałam wielką ochotę sprawdzić, jak sprawdza się na bieżąco w innych produkcjach. Nie wątpiłam, że będzie to dość dobry film i podeszłam do seansu z dość wysokimi oczekiwaniami. Jednak fakt, że oglądałam go z przyjaciółką, od razu rozluźnił sytuację i pozwolił mi zatonąć w tym filmie niemal całkowicie. 


  Frank wychowuje swoją siostrzenicę od momentu, w którym jego siostra popełniła samobójstwo. Mężczyzna chce, by dziewczynka miała normalne dzieciństwo – bawiła się zabawkami, psociła i ociekała niewinnością. Nie jest to jednak takie proste, jak się wydaje, ponieważ Mary okazuje się być niezwykle uzdolniona. Gdy dowiaduje się o tym szersze grono osób, Frank musi stoczyć walkę o prawa rodzicielskie ze swoją własną matką. 

  Żeby dłużej Was nie męczyć, rozwieję od razu wszelkie wątpliwości. Tak, Chris Evans poradził sobie w roli Franka wręcz idealnie. Podczas oglądania zauważyłam, że gra w tym filmie zupełnie inaczej niż w Avengersach. To aktor, który jest w stanie wcielić się w każdą rolę i we wszystkich wypadnie równie genialnie. Jest w topce moich ulubionych aktorów i jak na razie nie ulega to zmianie (wręcz przeciwnie, zajmuje w niej coraz wyższe miejsce).
Dużo dobrego mogę powiedzieć też o roli małej Mckenny Grace, bo zagrała, według mnie, fenomenalnie. Jak nie dostanie za nią jakiegoś wyróżnienia (albo przynajmniej nominacji), to ja nie wiem, kto pracuje w tym Hollywood, bo dziewczynka wypadła świetnie. To, ile emocji była w stanie przekazać widzowi, dalej nie mieści mi się w głowie. Można się z nią śmiać i płakać, bo, moi drodzy, nie da się z małą Mary nie zżyć. Nie da się jej nie pokochać, nie da się jej nie kibicować, nie da się jej nie podziwiać.

  Fabuła nie jest skomplikowana, a akcja nie pędzi jakoś na łeb na szyję, ale myślę, że właśnie o to chodzi w tym filmie. Wszystko jest delikatne, wyważone, stonowane oraz klimatyczne. To jedna z tych produkcji, które opowiadają o normalnym życiu, czymś, co mogłoby się stać naprawdę, czymś z pozoru zwykłym, ale zapadającym nam w pamięć do granic. Ze względu na muzykę, atmosferę, czy nieziemską obsadę. 

  Bardzo cieszę się jednak, że można w tym filmie dostrzec coś, co można z niego wynieść. Coś mądrego. Można spróbować to wcielić w życie... Nie macie pojęcia, jak bardzo cierpiało moje serduszko, kiedy uświadamiałam sobie po raz kolejny, jak ważna jest rodzina i że w każdej chwili można ją tak na dobrą sprawę stracić. Albo że z niczego może powstać coś, jeśli tylko tego chcemy.

  Zdjęcia w tym filmie to bajka. Istna bajka. Taka z czarodziejkami, księżniczkami, rycerzami... No. Wiecie, o co mi chodzi, prawda? Patrzyłam w ekran jak zaklęta, nie mogłam wręcz oderwać wzroku, a jak przerwałyśmy seans, by skoczyć z przyjaciółką na kolację, wróciłyśmy w trymiga. Bo właśnie tak ten film na ludzi działa. 

  Kolejne cudo to muzyka. Nieziemska. Cudowna. Nie mam słów. 

  Polecam ten film z całego serca. Może nie jako poważną produkcję, ale na pewno jako coś, przy czym można się śmiać, dużo się nauczyć, a także wypłakać sobie oczy. Jeśli chcecie zżyć się z bohaterami, poświęćcie tej produkcji niecałe dwie godzinki i po prostu się w niej zakochacie. Ja na dobrą sprawę dalej dochodzę do siebie. 




7 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tego filmu. Na pewno go wkrótce obejrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj, dramaty to zdecydowanie moja bajka! Już szykuję chusteczki :D

    Pozdrawiam!
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam tytuł i miałam jedno wielkie "What theeee..." XD <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Była na tym filmie z moją mamą, ona płakała, ja się trochę podśmiewywałam, ale mnie również rozczulił i wzruszył :) Świetne kreacje aktorskie, dobry plan, super realizacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kapitan Ameryka w tytule zdecydowanie przykuł moją uwagę XD
    Czy ja widzę całki na tablicy na zdjęciu? OMG :O XDDD

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chciałam iść na niego do kina, ale mi się nie udało. Mam nadzieję, że nadrobię go jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo rzadko oglądam filmy (częściej seriale), bo po prostu nie wiem na co powinnam się zdecydować, ale dzięki Tobie już wiem co obejrzeć, gdy będę się zastanawiała jaki film sobie uruchomić.

    Pozdrawiam,
    books-hoolic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń