poniedziałek, 11 grudnia 2017

Nigdy. Przenigdy. – Never Never (Colleen Hoover)

Tytuł: Never never

Cykl:

Autor: Colleen Hoover 

Liczba stron: 300

Wydawnictwo: Otwarte

Rok wydania: 2016

Kategoria: literatura młodzieżowa

Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ (średnia)

  Dzisiaj porozmawiamy sobie o kolejnej książce Colleen Hoover i, żeby nie było, że ciągle recenzuję tylko jej powieści, tym razem mamy dzieło, które napisała w duecie z Tarryn Fisher (znaną szerszemu gronu po premierze jej najgłośniejszego dzieła – Bad Moomy). Mam dość sporo rzeczy, które chciałabym Never Never zarzucić, ale myślę, że będzie ich mniej niż zazwyczaj, bo już na samym początku jestem gotowa podkreślić, że nie jest to zła pozycja. 


  Nie kocham cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy… 

(lubimyczytac.pl)

  Przyznam, że dość mocno przeszkadzał mi w odbiorze tego dzieła opis. Zwykle staram się ich nie czytać, ale dla dzieł Hoover robię wyjątek, bo już w paru przypadkach zorientowałam się, że to, co mamy napisane na tyle okładki jest podkoloryzowane. Oczywiście wiem, że taki zabieg ma na celu przyciągnąć czytelnika, ale czy nie uważacie, że jeśli w książce nie otrzymujemy mrocznej tajemnicy, czy nie doświadczamy w niej szaleństwa bohaterów, to nadal uważamy, że autor postępuje z czytelnikiem fair?
Może tylko ja odebrałam tak tę powieść, ale przyznam, że nie natknęłam się w niej na nic, co by mnie jakoś szczególnie zaszokowało. Wręcz przeciwnie – miałam wrażenie, że autorki idą po najmniejszej linii oporu (zwłaszcza po przeczytaniu zakończenia). Pozycje od Colleen Hoover zwykle są ogromnie przedramatyzowane, jednak w pewnych momentach przeważnie dostajemy coś, co nas zaskakuje. Tutaj się tak nie stało i o ile początek powieści zapowiadał ciekawą, osnutą mrokiem i kłamstwami zagadkę, o tyle jej tutaj nie ma i bez problemu można domyślić się, jak rozwiąże się część wątków. Przyznam, że nie spodziewałam się jedynie zakończenia, ale to dlatego, że nie chciałam uwierzyć w coś tak słabego i knułam własne teorie spiskowe, które, nieskromnie mówiąc, okazały się tysiąc razy lepsze od tego, co dostałam w ostateczności.

  Z bohaterami też mam maleńki problem, bo autorki tak naprawdę nie dają nam szansy, by ich choć trochę poznać. Nie dowiadujemy się za dużo o tym, jak wygląda rzeczywistość, a to ,,nagłe" zdarzenia zdają się budować wszystko, włącznie z sylwetkami postaci. Czegoś mi brakowało, to na pewno. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć Wam nic o postaciach, poza tym, że od początku próbują składać elementy układanki. Nie mamy tutaj skupienia na ich uczuciach (chociaż, okej, przyznaję, że Hoover i Fisher próbowały przyciągnąć naszą uwagę do czegoś, co można by nazwać ,,miłością", jednak w rzeczywistości niezbyt im się to udało).  

  Podobał mi się jednak sposób, w jaki autorki podrzucały czytelnikowi puzzle i kazały układać je wraz z postaciami. Może sam obrazek nie był czymś ambitnym, ale takie haczyki przypadły mi do gustu. I choć patrzyłam z politowaniem na coś, nad czym głowią się bohaterowie, a jest tak oczywiste, że samo cisnęło się na usta, część mnie cieszyła się, że może śledzić ich dalsze poczynania i miała nadzieję na rozwinięcie paru wątków, których, słowem wyjaśnienia, nie rozwinięto. 

  Tak naprawdę nie można powiedzieć o tej powieści zbyt wiele, bo nie było w niej elementów, które zasługiwałyby na szczególną uwagę. Uwagę można by zwrócić na niektóre niedociągnięcia, które osobiście mi nie przeszkadzały. Mogłabym wprawdzie wytykać tej książce błędy, ale powiem Wam, że nie mam do tego szczególnego zapału, ponieważ oczekiwałam lekkiej, niezobowiązującej powieści i to właśnie ją dostałam. Gdyby została poprowadzona bardziej ambitnie, nie obraziłabym się ani trochę, ale czytałam ją po długim dniu w szkole i właściwie nie zwracałam uwagi na to, czy napotykam niedociągnięcia, bo chciałam się jedynie odprężyć. 

  Kolejny raz mówię jednak, że wydawnictwu Otwartemu należy się order za szatę graficzną, bo jest ona wprost genialna. Patrząc na to, jak prezentują się książki Hoover ogólnie nie można wyjść z podziwu, ponieważ widać, że włożono w nie ogrom pracy. Ogrom dobrej pracy. 

  Komu mogłabym polecić tę pozycję? Na pewno fanom Colleen Hoover i Tarryn Fisher. Wydaje mi się, że nie będą również miały z nią problemu osoby, które nie podchodzą do lektury na tyle poważnie, by jedynie szukać niedociągnięć. Ale tutaj chyba zrozumie mnie niemal każdy – w końcu czytelnikowi powinno chodzić o to, by czerpać z historii jak najwięcej przyjemności. 


Muzycznie

6 komentarzy:

  1. Czytałam ją jakiś czas temu i choć nie powaliła mnie na kolana, to wspominam ją całkiem miło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze książek tej autorki, a chcę wkrótce to zmienić. Wtedy chętnie sięgnę po tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podobała mi się ta książka i dobrze mi się ją czytało. Jednak na swój sposób była dla mnie wyjątkowa. :)
    potegaksiazek.blogspost.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Najsłabsza powieść Hoover - co nie znaczy, że zła. Ja podeszłam do niej trochę inaczej, dlatego małe rozczarowanie się pojawiło - głównie nie podobało mi się zakończenie. Oczekiwałam jakiegoś wyjaśnienia, ale autorki najwyraźniej nie miały pomysłu.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jak zwykle jestem odwrotna. Wszyscy sądzą, że Never never jest najgorszą książką, a mnie się znowu najbardziej podobała. Pomijając oczywiście zakończenie xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją kiedyś i była trochę pokręcona, ale mimo to mi się podobała.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń