środa, 6 grudnia 2017

Pozbywam się książek?!

Ostatnio doszłam do wniosku, że dobrze byłoby zarobić parę groszy, a koleżanka doradziła mi, żebym sprzedała jakieś niepotrzebne rzeczy. Mój wzrok od razu padł na książkową biblioteczkę. Pewnie kiedyś kopnęłabym się w głowę dwa razy, zanim zdążyłabym uznać tę myśl za dobry pomysł, ale obecnie tak właśnie się stało. 


Nie zdziwię się, jeśli wielu z Was się oburzy i dojdzie do wniosku, że postępuję niesłusznie, a powieści powinnam traktować jak pamiątki. Bardziej zapalczywi czytelnicy uznają nawet, iż powinnam trzymać je za szkłem, czyścić raz w miesiącu i przestawiać według kolorów tęczy, nazw wydawnictw, czy w sposób alfabetyczny. Nigdy nie byłam zwolenniczką takich zabiegów, więc nie mam pojęcia, co powinno robić się z przeczytanymi pozycjami, poza wracaniem do nich co jakiś czas. 

W regale mam dość sporą kolekcję młodzieżówek, po które już nigdy nie sięgnę. Po które definitywnie nie zamierzam sięgać. Na pewno wiecie o czym mówię: znaczna część z nas posiada niepotrzebne, stare, zakurzone (a w dodatku dość słabe) książki. Ba, znaczna część z nas nie pamięta o ich istnieniu, a gdy po raz kolejny zmienia ułożenie swoich nabytków, jest w niemałym szoku, znajdując powieść, która stoi na półce od lat. 

Doskonale rozumiem to, że ze znaczną częścią książek wiążą się po prostu wspomnienia. W końcu każda powieść to odmienna historia, którą kiedyś przeżywaliśmy. I nie powiem, że nie, takie pozycje w mojej biblioteczce zostają. Bo nie umiem się z nimi rozstać, nie potrafię ich oddać. Ale. 
Zauważyłam, że mam sporo książek, które złapałam po prostu na okazjach. Za siedem złotych, za dziesięć... I wiecie, co jest najlepsze? Nadal nie mam pojęcia, dlaczego zdecydowałam się na ich zakup. Zajmują miejsce, kurzą się... 

Doszłam do wniosku, że skoro po maturze się przeprowadzam, przyszła pora na zrobienie czystki. Do egzaminu dojrzałości zostało jeszcze trochę czasu, ale jestem człowiekiem czynu i gdy jakaś myśl przyjdzie mi do głowy, nie waham się ani chwili i dokładam wszelkich starań, by ją urzeczywistnić. 

Nadmienię również, że nie wyrzucam tych książek. Nie robię im ,,krzywdy". Po prostu jestem przekonana, że gdzieś znajdą sobie lepszy dom.
Jak najwięcej z nich chciałabym sprzedać, bo zbieram pieniądze na pewien cel, a nie oszukujmy się, jakoś trzeba sobie w życiu radzić. Postanowiłam jednak, że jeśli je sprzedam, to większość z nich pójdzie do zaufanych osób, mniejsza część do antykwariatów.
Te, które się nie sprzedadzą, w większości pójdą do biblioteki szkolnej oraz na pewnego rodzaju akcję, przeprowadzaną przez nas w szkole, mającą na celu dostarczenie książek biednym studentom z zaprzyjaźnionej szkoły w Wilnie. 

Do czego dążę? 
Przecież ten post nie mógł powstać bez celu!
Chcę Wam przekazać jedynie tyle, żebyście nie postępowali jak ja i nie kupowali czegoś, czego i tak nie przeczytacie. Co z tego, że widzicie powieść za niecałą dyszkę, nikt nie każe Wam wydawać na nią tej dyszki. 
Z doświadczenia wiem, jak ciężko jest się z książkami rozstać. To jednak są pamiątki, a wiele osób potrafi powiedzieć, gdzie kupiło dane pozycje i za jaką cenę, ale czasem może warto się przed takim nieplanowanym zakupem powstrzymać. To wszystko potem stoi na półce, zajmuje Wam miejsce, a i tak pozostaje nieprzeczytane. 
Dokonujcie rezolutnych zakupów, bo nieważna jest ilość książek, a ich jakość.

6 komentarzy:

  1. Tak, też m się zdarzało kupić książk tylko dlatego, że była bardzo tania. I teraz kurzą się na półce. Sama muszę taką czystkę biblioteczki zrobić.
    Ale od jakiegoś czasu już bardziej przemyślanie wydaję pieniądze na książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem sprzedanie książek, które tylko leżą na półce i wie się, że już się do nich nie wróci to dobry pomysł. Ktoś kto je kupi na pewno będzie z nich zadowolony. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak również miałam paranoję na kupowanie tanich książek. Teraz większość z nich kurzy się na półkach, są poupychane i nie wiem gdzie mam kolejne układać. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprzedawanie książek to nic złego, choć nadal trochę boli mnie, gdy czasami o tym myślę :)

    https://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Doszłam do tych samych wniosków co Ty. Ja jestem bardzo ograniczona miejscem w domu i zostawiam sobie tylko te książki, do których chciałabym kiedyś wrócić!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podsumowałaś całe moje życie w jednym poście. Ale z zakupoholizmem nie umiem walczyć, a później przywala mnie cała kupa nieprzeczytanych książek ;/

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń