środa, 24 stycznia 2018

Dzieci są najbardziej niezwykłe. – Osobliwy dom pani Peregrine (Ransom Riggs)

Tytuł: Osobliwy dom pani Peregrine

Cykl: Pani Peregrine (tom 1)

Autor: Ransom Riggs

Liczba stron: 400

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2012

Kategoria: fantastyka

Ocena: 6/10 (niezła)

  Już nieraz słyszałam, że książkoholicy starają się nie oglądać ekranizacji przed przeczytaniem danej powieści. Nie uważam się za jednego z nich, ale kiedy mam do wyboru książkę i film na jej podstawie, próbuję najpierw sięgać po pierwowzór (uważam, że wtedy czerpie się więcej przyjemności z seansu). Nie mam jednak oporów przed obejrzeniem produkcji, nim przeczytam książkę, ale powoli dochodzę do wniosku, że taka postawa jest niesłuszna.
Ogromnie zawiodłam się na filmie Osobliwy dom pani Peregrine, a jednocześnie na Timie Burtonie, bo to jeden z moich ulubionych reżyserów i nie mam pojęcia, dlaczego do tego stopnia zniszczył coś, co mogło być wspaniałe. Bo, jak się okazuje, mogło takie być. Przed sięgnięciem po powieść Ransoma Riggsa byłam dość sceptycznie do niej nastawiona, bo po prostu myślałam, że wina leży po stronie kiepskiego pierwowzoru. Jak się okazuje, nie mogłam się bardziej mylić.

  Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami. Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło...
Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?
(lubimyczytac.pl)

  Jeśli muszę od czegoś zacząć, niewątpliwie postawię na oprawę graficzną. Miałam przyjemność czytać książkę w starym wydaniu (nie tym z filmową oprawą) i przyznam, że był to naprawdę duży plus. Okładka oraz zdjęcia, znajdujące się wewnątrz powieści, pozwalają czytelnikowi na odczucie niewyobrażalnie pozytywnego klimatu tej historii. Przyznam, że niektóre fotografie są nieco przerażające i definitywnie nie powinny patrzeć na nie małe dzieci, ale to pozycja dla nastolatków. Nieco starszych, ale ciągle nastolatków, gdyż opisane tu przygody można by podciągnąć pod dość groteskową bajkę.

  Nie twierdzę jednak, że powieść ta nie spodoba się nieco starszym odbiorcom, bo mi naprawdę przypadła do gustu. Wiadomo, że nie przeżywałam losów Jacoba tak bardzo, jak mogłaby niejedna, młodsza osoba, ale wciąż jestem tą książką pozytywnie zaskoczona i z niecierpliwością wyczekuję, by poznać dalszy ciąg wydarzeń.

  Bohaterowie tej historii są niezwykle indywidualni i... właśnie, jakżeby inaczej, osobliwi. Każdy z nich ma swój charakter oraz umiejętność, która go wyróżnia. Możemy znaleźć tutaj postacie, z którymi niezwykle się utożsamimy i którym do samego końca będziemy kibicować. Dzieciaki, których losy w jednej chwili splatają się z losami Jacoba, są ze sobą tak zżyte, że relacja między nimi przypomina do złudzenia relację rodzinną. Muszę przyznać, że taki zabieg skradł moje serce, bo jestem wielką miłośniczką historii, w których więzi rodzinne są jednym z ważniejszych wątków, a bohaterowie dążą jedynie do zapewnienia szczęścia swoim bliskim.
  Przyznam, że jestem pozytywnie zaskoczona przedstawieniem postaci głównego antagonisty. Co prawda, w pewnym momencie domyśliłam się jego tożsamości, ale jestem pewna, że młodsi odbiorcy by na to nie wpadli, bo został on naprawdę dobrze ukryty. 

   Sama w sobie powieść nie jest niczym imponującym, ale ma swoje zalety. Przyznam, że już dawno nie czytałam książki, która wprowadziłaby mnie w tak dziwny, melancholijny nastrój, a jednocześnie sprawiłaby, że sympatyzowałam z tak wieloma bohaterami. Wiedziałam, że jestem na tę powieść nieco za stara, ale bawiłam się przy niej naprawdę dobrze i do końca z napięciem śledziłam wydarzenia, mające miejsce na jej kartach. Myślę, że takich książek powinno być o wiele więcej, bo umieją one umożliwić swoisty powrót do przeszłości dorosłym czytelnikom. 

  Historia, napisana przez Ransoma Riggsa, wciąga do ostatniej strony i uczy, że dla rodziny powinniśmy być zdolni do jak największych poświęceń. Z pewnością nie zawiedziecie się tą lekturą, ale powinniście podejść do niej z dystansem i po prostu czerpać przyjemność z czytanej historii. 

Muzycznie

6 komentarzy:

  1. Mam w planach ten cykl, jestem go naprawdę ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna planuję lekturę tego cyklu :) kilka razy nawet oglądałam tę książkę w księgarni :) ale zawsze decydowałam się na coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna seria, muszę w końcu sięgnąć po ostatni tom!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, więc nie tym razem :(

    Buziaki
    coraciemnosci.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł obił mi się o uszy, ale nie miałam nigdy okazji się z nim zapoznać. Raczej nie planuję tego zmieniać, ale kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnóstwo dobrych opinii słyszałam o tej książce. Jak się już uporam z moim mega stosem, koniecznie poszukam w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń