środa, 21 lutego 2018

Kupię tanio używany mózg. – Dwór mgieł i furii (Sarah J. Maas)

Tytuł: Dwór mgieł i furii

Cykl: Dwór cierni i róż (tom 2)

Autor: Sarah J. Maas

Liczba stron: 768

Wydawnictwo: Uroboros

Rok wydania: 2017

Kategoria: fantasy/romans

Ocena: 2/10 (bardzo słaba)

  Wydaje mi się, że z większością serii, które kocha cały świat, jest tak, że ich drugie tomy są albo genialne, albo beznadziejne, bo w tym drugim przypadku stanowią po prostu przedłużenie historii. Ten post pozwoli nam wyjść z tego założenia. Postaram udowodnić się, że jeśli pierwsza część jakiejś serii wręcz krzyczała o to, by spuścić ją w kiblu, to przy drugim epizodzie zdecydowanie powinniście to zrobić, nim będzie za późno.


  Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.
(lubimyczytac.pl)

  To jest takie złe. Nawet nie potrafię zebrać słów na to, jak bardzo się przy tym męczyłam. Zdecydowanie jestem masochistką. Musicie wiedzieć, że ta książka dostała dwie gwiazdki tylko dlatego, że jedynka jest już zarezerwowana dla trzeciego tomu (a przynajmniej tak czuję, bo na razie muszę skończyć go czytać).
Od dawna mam w sobie przeświadczenie, że jeśli zaczynam serię, muszę ją skończyć. W tym przypadku okazało się to być nie lada wyzwaniem, ale jeżeli postanowiłam sobie, że dam radę, to dam. A Wy będzie dostawać skrupulatne streszczenia mych mąk, byście sami nie musieli przechodzić przez piekło.

  Główny zamysł książki ani trochę się nie zmienił. Miłość dalej jest głównym wątkiem, Feyra nadal pęka pod Tamlinem, a wymioty to w przypadku tej powieści temat tak rozległy, że można by napisać na niego wypracowanie. Ciągniemy tę samą historię, tym samym rytmem, a ,,wiodąca intryga" jest tak słaba i żenująca, że klękajcie narody.

  Czasem wydaje mi się, że nie mam siły do książek Maas, ale za każdym razem, gdy biorę je w ręce, chce mi się śmiać. Nie mam pojęcia, jak coś tak słabego i godnego pożałowania wybiło się tak wysoko.
Można by w sumie oceniać tę powieść pod kątem elektryzującego romansu. Bo trafia mnie szlag jak to czytam. Każda scena łóżkowa jest tak kiepsko napisana, że ja po prostu nie mam słów. Może nie czytałam w całym swoim życiu masy erotyków i się na tym nie znam, ale skoro Feyra pęka przy dosłownie każdej scenie seksu, to wnioskuję, że autorka: a) ma wątły zakres słownictwa; b) kompletnie nie zna się na pisaniu erotycznych scen, ale i tak robi to na siłę; c) miała pod tym względem niezwykle słaby autorytet.
Nie wspomnę nawet o tym, że połowa tej książki to dylematy Feyry i opisy jej przeżyć podczas, gdy wiadomy On ją wypełnia. Jak mam to. A słyszałam, że w trzeciej części jest tego więcej. Moja wewnętrzna masochistka nie może się doczekać!

  Słyszałam, że główną intencją Maas jest to, by żaden bohater nie został sam. Wiecie co? Widzę tego początki, szczególnie w końcówce. Kiedy stało się to, co się stało, wybuchłam śmiechem i śmiałam się tak długo, że ludzie zaczęli patrzeć na mnie jak na idiotkę.

  Wiecie, co spotkało mnie tu dobrego? Mor, Kasjan i Azriel.
Ta trójka jest świetna, cudowna, wręcz wybitna. Uwielbiam ich.
Poza tym, bohaterowie to dno. Feyra przez całą książkę narzeka na: a) Tamlina; b) siebie; c) Rhysa; d) zły, okrutny świat. Rhysanda szczególnie nie polubiłam. Jest o wiele lepiej skonstruowany niż Feyra, ale nic poza tym, nie znajduję w nim tego uroku, który widzą wszyscy. Najbardziej rozbawiło mnie to, że jest jak ninja. Wiecie, nasza bohaterka o nim pomyśli i on się zjawia. Co do Tamlina: w sumie też był zabawny, jak tylko się pojawiał, od razu przypominało mi się, jak to się wyłonił między udami Feyry. I wybaczcie, przez to nie mogę już o nim myśleć poważnie.

  Po raz kolejny – okładki tych książek są cudowne, ale ta seria jest tragicznie wydana – wszystko wręcz gnie się, podczas czytania, a tył powieści to jedna, wielka palcówka. Mówię poważnie.

  Cóż mogę dodać. Do zobaczenia przy recenzji trzeciego tomu. Na pewno będzie zabawnie.

BONUS

Dylematy Feyry:

Feyra wymiotuje:

Feyra wyzywająca Rhysanda: 

Tamlin wyłaniający się zza ud Feyry:

Złowieszcze monologi tych złych:

Mor, Kasjan, Azriel:

Rhys wymiotuje:

Zakończenie (oczekiwania):

Zakończenie (rzeczywistość):

Sarah jako swatka:

,,Misterny" plan Feyry:
 

Pierwsze rozdziały trzeciego tomu:

10 komentarzy:

  1. Nie strasz mnie co do wydania tej książki! Przyszła do mnie kilka dni temu i boję się jej teraz czytać, żeby się nie rozpadła ;o z pierwszym tomem nie zauważyłam żadnych takich problemów. Cóż... na pewno przeczytam XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ukisłam xDDD
    Ja lubię tę serię, ale perfidnie lałam pod siebie, jak czytałam Twoją recenzję xD
    Oj Pani droga, to czekaj aż dobrniesz do końca trzeciego tomu, toż to "Dwór Rhysa i Orgazmów", powiadam Ci.
    Śmiechłam srogo, gdy napisałaś o tym, że głównym zamierzeniem Maas jest to, by żaden bohater nie został sam. To żart, prawda? Autorka, za przeproszeniem, jebała Tamlina praktycznie od początku i w każdy możliwy sposób i mam to uważać za akt miłosierdzia?
    Aż się zirytowałam.
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahah, mnie się książka bardzo podobała, ale zalewam się z twojej recenzji jeszcze do teraz! A te gify na końcu, no po prostu idealnie ich wszystkich podsumowałaś xd


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem fanką tych gifów XD

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim przypadku nie sięgałabym po trzeci tom. Chyba faktycznie jesteś masochistką ;P
    Pierwsza i druga część mi się podobały. Nienawidzę w powieściach Maas, że wszystkich dobiera w pary :/ Po co? Przez to czuje się trochę zniechęcona do kolejnych książek autorki.
    Z wydaniem książki nie miałam problemu. Po przeczytaniu nadal wygląda jak nowa, ale trzeci tom kupiłam w ebooku i w sumie się cieszę, bo ta część była straszna :P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja szczera aż do bólu :) Mimo że jestem ogromną fanką tej serii i to się nigdy nie zmieni, to podziwiam odważne podejście do tematu i szanuję opinię każdego czytelnika. Widocznie nie udało Ci się znaleźć tego, czego szukałaś w powieściach Maas, więc może jednak nie czytaj trzeciego tomu, bo coś czuję, że napiszesz o nim podobną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem szczerze, że mnie zaskoczyłaś. Po takiej recenzji nadal chcesz sięgać po kolejny tom? Twoje postanowienie zakończenia serii jest bardzo silne :D
    Ja czytałam pierwszy tom i faktycznie mnie rozczarował (szczególnie po ogólnych zachwytach na Instagramie i blogach). Myślałam nad kontynuacją, ale coraz mniej mam na to ochotę. Maas chyba nie jest dla mnie, bo "Szklany tron" też mnie rozczarował...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tę książkę bardzo lubię, ale twoja recenzja jest naprawdę czadowa. Super się ją czyta ;))
    Nie czytałam tej części po polsku, więc nie mam upalcowanej książki, hihi.
    Czekam na twoją opinię o kolejnej części.
    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham tę recenzję i poprawiłaś mi nią humor! Ja osobiście kocham wszystko co wyszło spod pióra Maas, "Dwory..." uwielbiam i nie umiem powiedzieć o nic nic złego. Mimo wszystko bardzo lubię czytać odmienne opinie, dzięki którym przynajmniej można podyskutować o książkach :D

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2018/02/szamankaodumarlakow-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, mam wrażenie, że do reszty zbluzgasz zakończenie 3 tomu :P Ja na nim klęłam, mimo że przepadam za tą trylogią!

    OdpowiedzUsuń