sobota, 17 lutego 2018

Niczym feniks. – Z popiołów (Martyna Senator)

Tytuł: Z popiołów

Cykl: Z popiołów (tom 1)

Autor: Martyna Senator

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 336

Rok wydania: 2017

Kategoria: romans

Ocena: 8/10 (bardzo dobra)

  Z przyjemnością czytam romanse, ale z reguły podchodzę do nich z dystansem. Wiem, że poznając historie tego typu nie mogę mieć zbyt dużych oczekiwań, bo istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że się zawiodę. O ile w przypadku fantastyki autor jest w stanie mnie zaskoczyć (przykładowo stworzonym przez siebie światem), tak przy literaturze znacznie lżejszej nie spodziewam się niczego odkrywczego. I wiecie co? To świetne rozwiązanie. Zwykłe romansidła przestały mnie irytować, przynajmniej do pewnego stopnia, a warte uwagi opowieści o miłości smakują niczym truskawki w czekoladzie (mogłabym delektować się nimi w nieskończoność).


  Kiedyś wyobrażałam sobie, że moje życie jest pięciolinią, na której każda chwila zostaje zapisana w postaci odpowiednio dobranych nut. A ja niczym wybitny kompozytor codziennie dopisuję dalszą część bezkresnego utworu. Jedne dźwięki są skoczne i wesołe, inne żałosne i pełne melancholii. Wszystkie razem tworzą niepowtarzalną melodię, którą nuci moje serce.
Jednak kilka dni temu wszystko umilkło, a całość zaczęła przypominać urwany hejnał.
Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna.
Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała. ​
(lubimyczytac.pl)

  Od czasu, gdy spotkałam się z twórczością Kim Holden, z przyjemnością sięgam po romanse. Gdzieś w głębi serca wiem, że nic nie pobije jej książek, ale uwielbiam od czasu do czasu odprężyć się przy niezobowiązującej powieści romantycznej. W końcu większość pozycji z tego gatunku właśnie taka jest, prawda? Niezobowiązująca.

  Powieść Martyny Senator otwiera nowe drzwi polskiej literaturze. Sądzę tak, ponieważ wiem, że bardzo dużo osób ma problem z naszymi rodzimymi autorami. Ja nigdy takowego nie miałam, ale jeśli mam być szczera, czasem po samym stylu pisania umiem domyślić się, że owa książka wyszła spod pióra polskiego pisarza. Tutaj miałam kompletnie odwrotnie. Z popiołów wciągnęło mnie bez reszty. Dawno żaden styl pisania nie przypadł mi do gustu równie mocno. Przez tę książkę się płynie, dosłownie. Przeczytałam ją w jakieś dwie godziny, obezwładniona świetną historią.
Martyna Senator mówi o trudnych tematach w delikatny sposób: nie koloryzuje zupełnie niczego, ale pokazuje, że zawsze istnieje droga wyjścia, droga do odkupienia.

  Wydaje mi się, że właśnie o to chodzi w tej powieści: by znaleźć punkt, w którym można zacząć się odradzać. Każdy z nas dostał już nauczkę od życia, każdy popełnił jakiś błąd. Ale to przecież na nich należy się uczyć. Nie można rezygnować z tego, co jest dla tego, co było. Każdy krok pomaga nam się uzdrawiać, nieważne, czy robimy go do tyłu, czy do przodu. 

  Bohaterowie tej powieści są świetnie skonstruowani. Daję głowę, że wielu z nas chciałoby mieć takich przyjaciół. To oni nadają klimat tej książce, sprawiają, że staje się ogromnie naturalna i że bez trudu odnaleźć możemy w niej cząstkę siebie. 
Najbardziej podobało mi się to, jak autorka wykreowała Sarę i Michała: dwie skrzywdzone dusze, które zostały sobie przeznaczone. Jedno miało zabliźnić rany drugiego. Żyjąca przeszłością, jednak silna Sara i czuły, opiekuńczy Michał. Ten duet jest wprost genialny.
 Bardzo polubiłam również babcię naszej głównej bohaterki i gdy czytałam o ich relacji, wręcz namacalnie czułam, jakby na ich miejscu była moja babunia i ja. Uwielbiam książki ze szczyptą rodzinnego klimatu, świetnie mi się je czyta. 

  Martyna Senator podejmuje w swojej powieści niezwykle trudny temat, jednak radzi sobie z nim doskonale. Autorka operuje słowem tak świetnie, że w każdym z nich czuć, iż przelała na papier ogrom swych emocji. 

  Grzechem byłoby nie wspomnieć o świetnych piosenkach, których teksty zamieszczone są w tej książce. Jak widać, autorka nie tylko pięknie pisze, ale również tworzy zapierające dech w piersiach utwory. Co więcej, można ich posłuchać na YouTubie, by znacznie umilić sobie lekturę.

  Z popiołów nie jest genialną książką. Nie przebija mojej ukochanej serii od Kim Holden, ale wiecie co? Dorównuje jej z ogromną gracją. Nie jest ambitna, nie zapiera tchu w piersiach, nie prowadzi do ogromnych wzruszeń (przynajmniej w moim przypadku), ale genialnie się ją czyta. Pokazuje ważne wartości i robi to w niezwykle subtelny sposób. Do mnie bezapelacyjnie trafiła. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać pozostałe części tej trylogii, bo wprost nie mogę się tego doczekać.

  Martyna Senator udowadnia, że polska literatura wcale nie jest gorsza. Dzięki takim autorom jak ona, feniks powstanie z popiołów.

Muzycznie

Czasami diabeł przybiera postać anioła tylko po to, żeby zwabić człowieka w sam środek piekła.

5 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać tę książkę <3 dawno rodaczka tak bardzo nie przyciągnęła mojej uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem okładkową sroką i od dawna podobają mi się te okładki (widziałam też ostatnio gdzieś 2 tom). Ale no jakoś nie do końca jestem przekonana do tych książek, Twoja recenzja zdecydowanie jednak zachęca. Może postaram się wyłapać gdzieś jakąś promocję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za tego typu literaturą, jednak myślę, że dam tej książce szansę :)

    pozdrawiam, ifeelonlyapathy.blogpot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, a zwłaszcza z przed ostatnim akapitem. Może książka nie jest wysokich lotów, ale naprawdę przyjemnie się ją czyta, a romans tam jest bardzo uroczy. Nie jest to coś, co zostanie na długo w pamięci, ale jest warte choćby wyrobienia sobie własnej opinii. Mam już drugi tom, który tylko czeka na przeczytanie :D

    Pozdrawiam!
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
  5. W pierwszej chwili jej nie chciałam, no bo polska autora, tere fere kuku. A teraz im bardziej się jej przyglądam, tym większą mam ochotę spróbować :o


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń