sobota, 10 lutego 2018

Skoro Bóg istnieje, gdzie był wtedy? – Chata (W.P.Young)

Tytuł: Chata

Cykl:

Autor: WM. Paul Young

Liczba stron: 300

Wydawnictwo: Nowa Proza

Rok wydania: 2011

Kategoria: dramat

Ocena: 10/10 (arcydzieło)

  Z góry powiem Wam, że ta recenzja może być nieco chaotyczna (choć mam nadzieję, że tak nie będzie), ponieważ miała w ogóle nie powstać. Nie chciałam wypowiadać się tu na ten temat zwłaszcza, że wiem, iż religia to kwestia kontrowersyjna. Ta powieść rzuciła mną o ścianę i wstrząsnęła bardziej, niż tego potrzebowałam, przez co stała się dla mnie niezwykle osobista. Nie jestem pewna, czy uda mi się złożyć rzetelną recenzję, ale mam nadzieję, że przynajmniej częściowo spełni Wasze oczekiwania, bo piszę ją tylko dlatego, że dużo osób mnie o nią prosiło.


  Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie.
Mack spędza w chacie weekend, uczestnicząc w czymś w rodzaju sesji terapeutycznej z Bogiem, nazywającym siebie Tatuśkiem, Jezusem, który pokazuje się pod postacią żydowskiego robotnika, i Sarayu, Azjatką uosabiającą Ducha Świętego.
(lubimyczytac.pl)

  Nie lubię czytać książek oraz oglądać filmów, które skupiają się na wierze, chyba że jej temat jest ugryziony w ciekawy sposób. Właśnie tutaj mamy coś takiego. Z jednej strony jest to historia zdruzgotanego ojca, któremu zabito dziecko, a z drugiej opowieść o, nie tyle co szukaniu Boga, a  próbie odnalezienia samego siebie oraz wybaczenia zarówno sobie jak i drugiemu człowiekowi. Chata jest powieścią, która opowiada o uzdrowieniu.
Nie zmienia to jednak faktu, że aspekt wiary został tu jak najbardziej poruszony. Jest dużo filozoficznych rozważań, co może nie spodobać się każdemu, jednak mnie do cna urzekło i w pewnym sensie pozwoliło bardziej zrozumieć Boga. Dialogi odnoszą się do przykazań, instytucji Kościoła oraz tego, czym tak naprawdę jest grzech. Wydaje mi się, że ta powieść może niejednemu otworzyć oczy na to, czym tak naprawdę jest wiara i że nie opiera się wyłącznie na coniedzielnym spacerze na mszę.

  Ogromnie spodobał mi się pomysł na przedstawienie  Trójcy Świętej jako ludzi, a zwłaszcza Boga jako kobiety. Moim zdaniem, jeśli już wyobrażamy sobie go jako cielesną postać, widzimy przed oczami mężczyznę, nie spodziewamy się raczej Go w płci przeciwnej. Dodatkowo ciekawie jest zarysowany charakter tego bohatera: jednocześnie miłosiernego i zdeterminowanego. 
Autor kupił mnie również sposobem przedstawienie Ducha Świętego. Sarayu, mimo że nic nie mówiła, odegrała tutaj dość znaczną rolę i otwarcie przyznam, że zaintrygowała mnie najbardziej z całej trójki. 

  Pomysł na fabułę jest fenomenalny, opisy zapierają dech w piersiach, a niektóre wydarzenia wręcz sprawiają, że przecieramy oczy ze zdumienia. Moje serce szczególnie przyspieszyło w jednej scenie, jeśli jesteście już po lekturze, zapewne wiecie, o jakie wydarzenie mi chodzi. 

  Posiadam tę powieść w wydaniu niefilmowym i jestem z tego powodu ogromnie zadowolona, mimo że okładka, będąca właściwie plakatem promującym film, ma w sobie coś, co mnie do niej ogromnie przyciąga. 

  Ta książka nie przypadnie do gustu każdemu, ale z całą pewnością może pomóc ludziom wyłamać się ze stereotypowego myślenia. Poza tym jest to naprawdę, ale to naprawdę dobra historia z bohaterami, których wewnętrzne przemiany są wielce imponujące. Dla mnie Chata to pozycja, z którą warto się zapoznać; na pewno zostanie w moim sercu na długi czas. 

Muzycznie

Żyć bez miłości to tak, jakby związać ptakowi skrzydła i pozbawić go możliwości fruwania.
Ból też potrafi spętać skrzydła i uniemożliwić latanie - ...- I jeśli będą spętane przez długi czas, zapomnisz, że zostałeś stworzony do latania.

- Dlaczego po prostu nie rozkażesz mu... czy ja wiem, wskoczyć do swojej łodzi albo połknąć haczyk. Czyż nie jesteś Panem Stworzenia?
- Jasne - powiedział Jezus, przesuwając dłońmi po wodzie. - Ale co to by była za zabawa?

5 komentarzy:

  1. Zwykle nie czytam religijnych książek, ale ta w jakiś sposób mnie ciekawi. Chciałabym ją kiedyś poznać, szczególnie po Twojej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie czytałam, ale ostatnio miałam okazję obejrzeć film, który - mimo bycia ateistką - uważam za naprawdę ciekawy i fajnie wykonany.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od dawien dawna mam w planach przeczytanie tej książki i jakoś cały czas coś innego wysuwa się na pierwszy plan. Muszę to w końcu zmienić, bo naprawdę jestem jej ciekawa i myślę, że mogłaby mi się spodobać. Szczególnie intrygujące jest te przedstawienie Boga w postaci kobiety. No i podejrzewam, że pozycja ta zmusi mnie do wielu przemyśleć, a lubię sięgać po takie książki.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, jest to naprawdę niesamowicie wartościowa lektura, która wiele potrafi uświadomić! Cieszę się, że również Tobie się podobała...i nabrałam teraz chęci na ponowną lekturę! :) Pozdrawiam!
    włóczykijka z Imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze, gdy widziałam tę książkę, myślałam sobie: "Eeee, nie dla mnie", ale kurde! Bóg jako kobieta? Trójca Święta jako ludzie?
    No strasznie mnie to zaintrygowało.
    Myślę, że kiedyś ją przeczytam, ale nie będzie wysoko na mojej liście priorytetów :D
    I piątka! Też nie lubię powieści, które poruszają motyw wiary, aczkolwiek ostatnio natrafiłam na książkę, w której ksiądz był ateistą i to było ciekawe xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń