środa, 7 marca 2018

Budzić się sobą, a zarazem kimś innym. – Każdego dnia (David Levithan)

Tytuł: Każdego dnia

Cykl:

Autor: David Levithan

Liczba stron: 264

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Rok wydania: 2015

Kategoria: literatura młodzieżowa

Ocena: 6/10 (niezła)

  Od dawna chciałam przeczytać powieść, którą dziś Wam recenzuję. Do sięgnięcia po nią nie skłoniła mnie ekranizacja, która niedawno weszła do kin, choć, nie ukrywam, to właśnie ona spotęgowała moje zaintrygowanie. Z jednej strony spodziewałam się historii, przypominającej te, które znam z powieści Johna Greena, a z drugiej miałam nadzieję, że jednak tak nie będzie, bo niezbyt lubię tego autora.
Jak wyszło?


  Każdego dnia tak samo – bez ostrzeżenia – A nie wie, kim dzisiaj będzie i gdzie się znajdzie. A pogodził się ze swoim wyjątkowym losem, ustalił nawet zasady, których stara się przestrzegać: Nie angażować się. Nie rzucać się w oczy. Nie mieszać w cudzym życiu.
Aż do pewnego poranka, kiedy A budzi się w ciele Justina i poznaje jego dziewczynę, Rhiannon. Od tej chwili przestają obowiązywać wszelkie zasady, bowiem A wreszcie znalazł kogoś, z kim pragnie być – każdego dnia, bez wyjątku.
(lubimyczytac.pl)

   Od samego początku wydawało mi się, że czytam książkę, która powinna być znana zdecydowanie szerszemu gronu. Każdego dnia to bardzo wartościowa powieść o odnajdywaniu siebie oraz tolerancyjności. David Levithan porusza problemy, które są niezwykle aktualne i przez trzy czwarte powieści wychodzi mu to doskonale. O ile jestem osobą dość tolerancyjną, to widząc, że autor na siłę wciska wątek homoseksualny, poczułam pewnego rodzaju niesmak. Podczas czytania pierwszych rozdziałów wydawało mi się, że próbuje podkreślić fakt, iż ludzie na świecie są różni. Subtelne poruszenie tematu byłoby jak najbardziej pożądane, ale istnieje granica i wydaje mi się, że w tym przypadku została dość mocno przekroczona.

  Podziwiam natomiast podejście Levithana do takich problemów jak samobójstwo czy rasizm, bo to, co nam prezentuje, bo uświadamia nam, że to, co nam przekazuje, jest zaledwie zarysem problemu. Szczególnie podobał mi się wątek dziewczyny, która chciała się zabić – miała wszystko zaplanowane od deski do deski, a gdy wydarzyło się to, co powinno się wydarzyć, A. oraz Rhiannon wspominali ją nie raz. Sytuacja zdecydowanie nie przedstawia się tak, że A. opuszcza czyjeś ciało i kompletnie nie wraca wspomnieniami do poprzednich żyć, że nie wypomina sam sobie błędów, które mógł popełnić. Wręcz przeciwnie, to właśnie wpływ tego jednego dnia na życie osoby, nad której ciałem bohater przejmuje kontrolę, to jedna z najczęściej poruszanych kwestii. W końcu każdy czyn może prowadzić do czegoś większego, prawda?

  Właśnie uświadomiłam sobie, że autor porusza również kwestię bezdomności, odrzucenia drugiego człowieka, braku tego miejsca na ziemi, do którego można by bez jakichkolwiek obaw wracać. Widzicie? Zostało to przekazane w tak delikatny sposób, że uświadomiłam to sobie właśnie teraz.

  Sytuacje skrajnie dramatyczne przeplatają się z humorystycznymi. Dzięki temu nie będziecie mieli żadnego problemu z podejściem do tej książki z dystansem. Naprawdę można się przy niej nieźle bawić, a jednocześnie mamy momenty wzruszeń. Właśnie dlatego ta książka jest istnym rollercoasterem uczuć.

  Teraz przejdziemy do tej mniej przyjemnej części i wreszcie rozwieję Wasze wątpliwości. Skoro aż tak zachwycam się tą książką, czemu ocena nie jest wyższa?
Po pierwsze – zakończenie. Czytałam tę powieść jednocześnie ze swoją przyjaciółką, a gdy skończyły nam się strony, spojrzałyśmy na siebie i wybuchłyśmy śmiechem. Wydaje mi się, że taka ,,otwarta końcówka" jest jak najbardziej zrozumiała, ale droga, którą poszedł bohater wydała mi się zdecydowanie bezcelowa.
W wielu momentach zastanawiałam się, jak autor podejdzie do zakończenia i jak ostatecznie wyglądała będzie relacja Rhiannon i A. I... szczerze powiedziawszy się zawiodłam. Myślałam o kompletnie innym wyjściu z sytuacji, a Levithan poszedł chyba po najmniejszej linii oporu.

  Po drugie – wątek romantyczny. Ta książka to istna przeplatanka. Czemu? Już spieszę z wyjaśnieniem. Co chwila mamy kwestie w stylu: ,,Nie, nie będę z Tobą, nie mogę." oraz ,,Kocham Cię, nie zostawiaj mnie." Rozumiem, że ludzie w tym wieku mają dylematy, ale raczej rzadko zmieniają zdanie co dwa dni. Wydaje mi się również, że romans przyćmił bardzo wszystko inne, bo A. i Rhiannon non stoper się tylko widywali i pragnęli się dotknąć, i się całowali, a potem dochodzili do wniosku, że nie, w sumie to źle zrobili. Taka karuzela przerasta moje najśmielsze oczekiwania i po prostu doprowadza mnie do szału.

  Każdego dnia to naprawdę przyjemna, wartościowa młodzieżówka, ale niestety ze słabym zakończeniem i dominującym wątkiem romantycznym. Rozwiewa wątpliwości i miejscami daje dużo do myślenia, ale jest raczej lekturą na jeden wieczór, mimo że może być skierowana do wielu grup docelowych.

Muzycznie

Czy przez to, kim jestem, różnię się od innych ludzi? Owszem, morderstwo uszłoby mi na sucho, jednak przecież w każdym człowieku tkwi zło. Chodzi o to, że dokonujemy wyboru. Każdego dnia decydujemy, że nikogo nie skrzywdzimy. Nie jestem inny pod tym względem.

6 komentarzy:

  1. Też chcę od dawna przeczytać tę powieść :) ale kompletnie nie mogę się do tego zebrać. Ciekawią mnie jednak problematyka powieści - nieczęsto zdarza mi się przeczytać powieść poruszająca temat bezdomności.

    Serdecznie pozdrawiam,
    toukie z http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwiastun filmu bardzo mnie zaciekawił i aż, kusi mnie by przeczytać książkę. Autor porusza wiele ważnych wątków, więc jestem ciekawa, jak to wygląda w powieści. Nie lubię, gdy jest czegoś za wiele, czego się obawiam po Twojej recenzji i opinii na temat wątku tolerancji.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze, że nie zamierzałam jej czytać, dopiero zwiastun filmu mnie przekonał :D
    Dodam, że to pierwsza przeczytana przeze mnie recenzja tej książki i wiesz co? Dałaś radę, na pewno po nią sięgnę ;) Co prawda mam lekką alergię na miotających się i wiecznie zmieniających zdanie bohaterów, ale może jakoś to przeboleję.

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com



    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że zakończenie jest słabe, ale myślę, że pomimo tego sięgnę po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tej książki nie przeczytam. Czasami mam tak, że przed filmem przeczytam książkę i tego nie żałuję, ale na tę książkę nie mam ochoty. Myślę, że film będzie lepszy. Np. miałam też tak z 13 powodów, serial był boski i dalej jestem pod wrażeniem i wykonania i aktorstwem, jednak na książkę nie mam ochoty, z resztą jest tyle opinii o tej książce, że jest słaba, że naprawdę wolę nie tracić czasu. :)

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam te książki z tej serii, w sensie tego autora. Świetna recenzja, bardzo dobrze ujęłaś główny problem i przedstawiłaś fabułę :)

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/wszystko-przed-nami-samantha-young.html

    OdpowiedzUsuń