czwartek, 14 czerwca 2018

Kolejna pisarska klapa autorki ,,Niezgodnej"? – Szczerze o dylogii Carve the Mark (V. Roth)

W maju, dokładnie niecały miesiąc temu, wyszła kontynuacja Naznaczonych śmiercią Veronici Roth, dzięki czemu wielu fanów mogło w końcu poznać dalsze losy Cyry i Akosa. 
Szczerze obawiałam się tej lektury, gdy w końcu przyszedł do mnie egzemplarz recenzencki, ponieważ nie jestem fanką tej autorki, a jej poprzednia trylogia sprawiła, że wręcz rwałam sobie włosy z głowy z irytacji. 
Zapytacie: po co zdecydowałaś się na lekturę? Odpowiedź jest prosta i dość powszechna: z ciekawości. Czy była tym razem pierwszym stopniem do piekła, czy wręcz przeciwnie? Zapraszam do zapoznania się z opinią.


Cyra Noavek (z plemienia Shotet) i Akos Kereseth (mieszkający w Hessie) pochodzą z rodzin, które są sobie wrogie. Teoretycznie powinni ze sobą walczyć, jednak ich losy splatają się w inny sposób. 
Kiedy w domu Akosa pojawiają się Shotet, zostaje zamordowany jego ojciec, a on sam i jego brat, Eijeh, zostają porwani. Keresethowie lądują na dworze Noaveków i przez najbliższe lata służą Ryzekowi, bratu Cyry, a zarazem totalitarnemu władcy Shotet. 
W pewnej chwili ingeruje jednak los, a karty się odwracają. Czy wróg zostanie w porę zauważony i obezwładniony? A może będzie siał spustoszenie na każdej planecie?

Najbardziej zaskoczyło mnie to, w jaki sposób Roth przedstawiła świat, który sama stworzyła. Wydaje mi się, że to aspekt, który oczaruje niemal każdego czytelnika, bo jest to coś niezwykle indywidualnego. Oczywiście, nie brakuje tu powielenia schematów i dalej zarzucam autorce, że kreuje coś bez jakichkolwiek fundamentów (brakuje mi logicznego wytłumaczenia, skąd się ten świat wziął), ale jest to historia, która ma w sobie jakiś powiew świeżości. Bardzo chciałabym zobaczyć produkcję, na podstawie pierwowzoru, na ekranie, bo w mojej głowie nierzadko malowały się przepiękne obrazy. Gra świateł w takim filmie czy serialu z pewnością oczarowałaby niejednego widza. 


Niestety, nie brakuje też minusów, bo jeśli mam powiedzieć parę słów o bohaterach, to nie będą to dobre słowa. Zupełnie nie czuję motywacji głównych postaci, ba, nie tylko głównych. Wydaje mi się, że jest to spowodowane nadmiarem bohaterów, bo, o ile w pierwszej części nie było ich tak dużo, to w drugiej mieliśmy istny wysyp. Przez to bardzo trudno jest uwierzyć nie tylko w słuszność ich postępowania, ale i relacje między nimi. Podczas czytania miałam wrażenie, że wątek miłosny jest drętwy jak nieboszczyk po dwóch latach w trumnie (wiecie, bardzo drętwy). 

Akcja też szczególnie nie powala. Pierwszy tom się wlecze, dosłownie, miałam wrażenie, że zasnę przy czytaniu. Co prawda, drugi jest pod tym względem nieco lepszy, jednak nastawiałam się na mnóstwo akcji (jak mówili niektórzy), a dostałam jej umiarkowaną ilość. Słowem podsumowania: zachwytu brak.


Nie mogę jednak krytykować wszystkiego.
Powieści są dość brutalne i to mi się naprawdę spodobało. Nie brakuje krwi (zwłaszcza w pierwszej części) i każdy, dosłownie każdy, zostaje w pewien sposób zraniony. Może jestem sadystką, ale to mi naprawdę przypadło do gustu, bo tylko umocniło wyobrażenie, które rysowało się w mojej głowie. Wizualizowałam sobie piękny świat, pełen niesamowitych roślin i kolorów, a okazuje się, że jest to coś pięknego i mrocznego zarazem, dla mnie majstersztyk.

Zakończenie jest dość tandetne, nawet jak na Roth, ale myślę, że powinno trafić do szerszej publiki czytelników (takich, którzy nie czepiają się o wszystko jak ja i nie wytykają każdego niedociągnięcia, wiecie, jestem okrutna). 

To może Was nieco zdziwić, ale muszę powiedzieć, że ta dylogia jest mimo wszystko dobra. Świetnie się przy niej bawiłam, nawet jeśli kompletnie nie rozumiałam zachowań bohaterów. Wydaje mi się, że będą to świetne powieści dla młodszej młodzieży, bo jeśli ktoś jest zjadaczem takich historii, niestety się zawiedzie i nie będzie potrafił znaleźć w nich nic, co by go zaskoczyło. 
Gdyby ktoś chciał sięgnąć po Naznaczonych śmiercią oraz Spętanych przeznaczeniem, a ma za sobą długą drogę i przeczytał już masę historii, osadzonych w systemach totalitarnych i opartych na walce o śmierć i życie, polecam wyłączyć mózg, nie zwracać uwagi na błędy, a przede wszystkim: dobrze się bawić. 

 

Chciałabym jeszcze podkreślić, że wielbię wydawnictwo za zatrzymanie oryginalnych okładek, bo są przepiękne. A to co znajdziemy w środku... świetna robota. 

Słowem podsumowania: to powieści ze świetnym światem przedstawionym, dla nieco młodszego czytelnika. Nie stawiajcie im poprzeczki zbyt wysoko, bo możecie się bardzo zawieść. Dla mnie to pozycje, które są zdecydowanie lepsze niż trylogia o Tris Prior. I oby tak dalej, a może autorka stworzy w końcu coś, co mi się szczerze spodoba. Z czystym sumieniem wystawiam tej dylogii sześć gwiazdek na dziesięć.

Muzycznie

Za egzemplarz recenzencki oraz zaufania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

7 komentarzy:

  1. Roth totalnie zawiodła mnie "Wierną". Tak bardzo zepsuła cała trylogię przez to zakończenie. Ogólnie z tą serią było tak, że im dalej tym gorzej. "Niezgodna" mi się podobała, ale poziom drastycznie spadał z każdą kolejną odsłoną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakoś dalej nie umiem się przekonać do tych książek. Jakoś Roth kojarzy mi się z książkami czytanymi w gimnazjum i teraz nie jestem pewna, czy miałabym siły przeczytać coś innego jej autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, aż mi się przypomniało jak ci śpiewałam "Ribcage". ;')
    I zobaczę czy kiedyś sięgnę po te książki, bo jakoś na razie mnie nie ciągnie. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z zarzutami, ale z końcowym wnioskiem (czy oceną) już nie :D O ile pierwsza część mi się podobała, to kontynuacja jest dnem. Nudna, bez ładu i składu, niestety :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładki są bardzo ładne. <3
    Nie ciągnie mnie jednak do tej dylogii, w ogóle ostatnio nie czytam tak często fantastyki jak bywało to jeszcze kilka miesięcy temu. Starzeję się chyba. :')
    Pozdrawiam!
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo że Twoja recenzja jest bardzo fajnie napisana, to do książek pani Roth mnie nie przekonałaś :( Nasłuchałam się tyle negatywnych opinii, że mam obawy by sięgnąć po jej książki.
    Muszę jednak przyznać, że okładki są śliczne :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedawno przeczytałam pierwszy tom, a wczoraj zamówiłam drugi. Naznaczeni śmiercią naprawdę mi się podobali, mimo tego, że pewnie mają wiele wad. Czasem, kiedy książka jest naprawdę wciągająca, aż tak się ich nie zauważa. Lubiłam Niezgodną, ale myślę, że ta dylogia stoi nieco wyżej :)

    Pozdrawiam cieplutko!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń