piątek, 4 stycznia 2019

Chyłka Chyłce nierówna? Seria książek vs serial

  Z książkową Joanną Chyłką poznałyśmy się już jakiś czas temu, ale nie na tyle dawno, bym pamiętała czasy, w których wychodziły pierwsze powieści opowiadające o jej (mniej lub bardziej) sądowych perypetiach. O ile dobrze pamiętam, przybiłyśmy sobie piątkę, gdy wychodziła Inwigilacja. Pierwszy tom wciągnął mnie bez reszty; sprawił, że bezkompromisowo pokochałam zadziorną panią adwokat o wyrafinowanym guście muzycznym. Kolejne? Bywało różnie.
Co sądzę o częściach, które dotychczas się ukazały, oraz najnowszym serialu z Magdaleną Cielecką w roli głównej a zarazem tytułowej? O tym za momencik.




  Joanna Chyłka jest adwokatką w kancelarii Żelazny&McVay. Kobieta jeszcze nigdy nie przegrała żadnej sprawy; udaje jej się obronić nawet najgorszego psychopatę, choćby miała iść przy tym po trupach. Pewnego dnia w drzwiach jej biura staje Kordian Oryński, aplikant, który został do niej przydzielony. Od tej chwili we dwoje docierać będą do prawdy tak mrocznej, że nawet nie przeszłaby im ona przez myśl. 

  Nigdy nie byłam wielką fanką wiedzy o społeczeństwie, mimo że gimnazjum skończyłam z szóstką z tego przedmiotu, a w liceum miałam z niego rozszerzenie. Nie lubiłam go ani trochę, a przez ostatnie trzy lata zdążyłam go wręcz znienawidzić. Nie wypowiem się więc w kwestii konstrukcji wątku prawniczo-sądowego, bo miejscami brzmiał on dla mnie jak bełkot albo, co gorsza, żargon. Wiem tylko tyle, że w pierwszych tomach jest on bardzo zachwalany i głównie dzięki niemu seria ma tak wielu zwolenników, jednak im dalej tym poziom spada, a książki zaczynają zamieniać się w obyczajówki, w dodatku coraz mniej wiarygodne (rzeczy, które dzieją się w ostatnim tomie są wręcz komiczne, co nie zmienia jednak faktu, że jest on moim ulubionym). 

  Remigiusz Mróz porusza w tych powieściach wątki, które są w danym czasie najgłośniejsze (napływ islamistów, rasizm) oraz odnosi się do popularnych wydarzeń (między innymi tragedii na Nanga Parbat). Możemy dowiedzieć się o wielu nowinkach ze świata, poznać prawnicze ciekawostki oraz wyłapać mnóstwo nawiązań do popkultury, które od razu sprawią, że zrobi nam się cieplej na sercu. Mogłoby się wydawać, że autor z czasem powiela własne pomysły, a jeśli sięga po świeże, to są one mniej ciekawe niż ostatnio, jednak ,,żywi" bohaterowie sprawiają, że tych książek nie da się znienawidzić. Z przyjemnością, uśmiechem na ustach, a niekiedy ze łzami w oczach śledzimy ich losy, kibicujemy im z całych sił. Uwierzcie mi, te postaci da się pokochać. Po wyjściu nowego tomu niezmiennie wraca się do Chyłki i jej Zordona jak do starych przyjaciół, wsiada się do iks piątki i wsłuchuje się w dudnienie Afraid to shoot strangers.  



  Ostatnio wyszedł serial z Magdaleną Cielecką w roli Joanny Chyłki oraz Filipem Pławiakiem, który wcielił się w Kordiana Oryńskiego. Zdążyłam obejrzeć cztery odcinki, które zostały już wyemitowane i chciałabym powiedzieć parę słów na ich temat. Wiem bowiem, że jest bardzo dużo osób, które złapały się za głowę, gdy obejrzały pierwsze piętnaście minut, jednak istnieje również szerokie grono zwolenników, którzy postanowili wykupić pakiet w player.pl i tydzień w tydzień śledzić losy ukochanych bohaterów. 
  Osobiście denerwują mnie ludzie, którzy oburzają się o byle co, np. twierdzą, że Chyłka, która pali elektryka to czyste nieporozumienie, a nie zdają sobie sprawy, że właśnie tego typu papierosów używała Joanna w Zaginięciu. Jeśli już mowa o tytułowym ,,zaginięciu", istnieją również zbulwersowane głosy, które wytykają, że to Kasacja była pierwsza. Owszem, była, ale drugi tom jako ekranizacja ma się zdaniem twórców sprzedać lepiej niż pierwszy (nie przeszkadza mi ta zamiana, ale według mnie jest wręcz przeciwnie, wystarczy spojrzeć na osławionego Belfra)

  Bardzo podoba mi się casting. Od pierwszych stron Kasacji wyobrażałam sobie Chyłkę jako Cielecką i jest to dla mnie aktorka, która została dobrana perfekcyjnie. Nie byłam natomiast przekonana do Pławiaka, bo, szczerze powiedziawszy, był dla mnie ,,tym gościem ze schroniska z Listów do M. 3", ale myliłam się ogromnie: od teraz nie ma dla mnie innego Zordona. Największym zaskoczeniem jest dla mnie jednak postać Kormaka i, oluju, tutaj nie mogło być genialniej. 

  Lubię zimno tej produkcji. Ostre kadry, na myśl o których ciarki odruchowo przechodzą mi po całym ciele. Do wszystkiego dochodzi jeszcze panorama pięknego Augustowa. Można by ten serial oglądać bez dźwięku i czerpać z tego niebywałą przyjemność. 
  Jeśli mówimy już o podlasiu, nie podoba mi się, jak twórcy przedstawili mieszkańców wsi: sami starsi ludzie w łachmanach, wytykający każdego palcem. Serio, sama mieszkam we wsi i jeśli się kogoś spotyka, jest ubrany równie schludnie co ludzie z miasta i, może ciężko w to uwierzyć, ale są tutaj również matki z dziećmi, nie tylko mohery, które non stop siedzą w oknach. A potem w miastach rozpowiadają jakieś niestworzone plotki, no błagam. 



  Podsumowując, i na jedno, i na drugie warto zwrócić uwagę. Książki na pewno dostarczą Wam przyjemności na dłużej, bo na rynku mamy już osiem tomów, a w marcu mamy dostać dziewiąty, ale serial też jest wart uwagi (choćby dla obsady, naprawdę). Spróbowałabym powiedzieć cokolwiek złego, Chyłka by mnie znalazła i pochowała za taką opinię żywcem.


Zwiastun

7 komentarzy:

  1. Ja zaprzestałam czytanie Chyłki na "Immunitecie" jakoś przestało mnie ciągnąć . Serial mam w planie, choć nie mam pojęcia kiedy te plany zrealizuję. Odnosząc się do Twojej dygresji na temat wsi - ja bym wręcz stwierdziła, że na wsi ludzie przywiązują większą wagę do stroju, bo chcąc nie chcąc nadal króluje sławne "co ludzie powiedzą"

    OdpowiedzUsuń
  2. Po "Kasacji" porzuciłam tą serię. Książka mnie nie zachwyciła. Autor stosuje tanie chwyty, aby zaskoczyć czytelnika. Zakończenie może niespodziewane, ale emocji w tym było zero. Wole inne książki Mroza, chociażby serię Parabellum. Wracając do Chyłki, serial średnio mnie interesuje, ale pani adwokat faktycznie została dobrze dobrana.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądnęłam 2 odcinki, nie są jakieś bardzo wow, ale Chyłkę uwielbiam. Książka jeszcze przede mną, ale już kilka przeczytałam od autora!
    Zobaczymy jak będzie dalej!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczoraj obejrzałam 2 pierwsze odcinki serialu i przyznam, że nie jest źle. Co prawda Chyłka nie bardzo mi spasowała, choć pierwsze wrażenie było bardzo dobre, to jednak z biegiem czasu trochę to opadło.. Za to aktor grający Kordiana to dla mnie strzał w dziesiątkę. I Kormak też super, choć inaczej sobie go wyobrażałam to uważam że pasuje idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabieram się za Chyłkę i nie mogę się zabrać... :)
    Serial jakoś z M. Cielecką, nie wiem, zobaczę.
    ~Pola z www.czytamytu.blogspot.com Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na razie przeczytałam całą serię o Chyłce, Forscie i Behawiorystę oraz Czarną Madonnę i powiem Ci, że miło ją wspominam, owszem jest to abstrakcja, ale bardzo miła. Sam serial podoba mi się, chociaż Joannę widziałam jako brunetkę/rudą ale na pewno nie blondynkę, ale daje radę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak na polski serial to warto zwrócić na niego uwagę. :D Zordon jest przegenialny, Chyłka jeszcze mnie aż tak do siebie nie przekonała jakbym chciała, ale nie jest źle. Pozostali aktorzy są naprawdę dobrze dobrani. :D Jeśli chodzi o książki tego autora, "Chyłka" mnie najbardziej do siebie przekonuje. ;)


    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń