niedziela, 13 sierpnia 2017

Jedno zdanie może zmienić wszystko. – Pani Noc (Cassandra Clare)

Tytuł: Pani Noc

Cykl: Mroczne Intrygi (tom 1)

Autor: Cassandra Clare

Liczba stron: 830

Wydawnictwo: MAG

Rok wydania: 2016

Kategoria: fantastyka

Ocena: ★★★★★★★★☆ (świetna)

  Uwielbiam powieści Cassandry Clare i otwarcie mogę przyznać, że jest to moja ulubiona autorka. Dary Anioła zakupiłam niedawno, po angielsku, bo nie mogłam doczekać się, by ponownie wkroczyć do świata Nocnych Łowców (ogromnie chciałam mieć własne egzemplarze), a Diabelskie Maszyny naprawdę bardzo lubię i z pewnością kiedyś również zdobędę własne egzemplarze. Kroniki Bane'a oraz opowiadania, które wyszły wcale nie tak dawno temu, to nie moja bajka i sięgać po nie raczej nie zamierzam. Nie zmienia to jednak faktu, że ubóstwiam tę autorkę – musiałam więc wypożyczyć Panią Noc, gdy tylko zobaczyłam ją w bibliotece. 


  Minęło pięć lat od wydarzeń przedstawionych w Mieście Niebiańskiego Ognia, po których Nocni Łowcy znaleźli się na skraju zagłady. Emma Carstairs nie jest już pogrążoną w żałobie dziewczynką, lecz młodą kobietą, która zamierza za wszelką cenę dowiedzieć się, kto zabił jej rodziców, i pomścić ich śmierć.
Wraz ze swoim parabatai, Julianem Blackthornem, musi się nauczyć ufać swojemu sercu i rozumowi, gdy odkrywa demoniczny spisek obejmujący zasięgiem całe Los Angeles, od Sunset Strip aż po morskie fale roztrzaskujące się na plażach Santa Monica. Gdyby jeszcze serce nie prowadziło jej na manowce…
Jakby mało było tych komplikacji, brat Juliana Mark – uprowadzony przez faerie przed pięcioma laty – zostaje teraz uwolniony w geście dobrej woli ze strony porywaczy. Faerie rozpaczliwie poszukują mordercy, który zbiera wśród nich krwawe żniwo – i w tych poszukiwaniach potrzebują pomocy Nocnych Łowców. Kłopot w tym, że w krainie faerie czas płynie inaczej i Mark nie tylko prawie się nie postarzał, ale na dodatek nie rozpoznaje nikogo ze swoich bliskich. Czy będzie w stanie naprawdę wrócić na łono rodziny? I czy faerie naprawdę na to pozwolą?

(lubimyczytac.pl)

  Książka wyszła w zeszłym roku, a ja autentycznie bałam się ją kupować. Wydawało mi się, że mam dość Nocnych Łowców po poprzednich książkach Cassie i choć każdą z nich autentycznie pokochałam, przeraziłam się, że kolejne będą jedynie sposobem na wyciśnięcie kasy z czytelnika, przez co będą traciły na poziomie. Czytałam już masę zbędnych kontynuacji i naprawdę nie chciałam, by w przypadku mojej ukochanej Clare wydarzyło się coś podobnego. I wiecie co? Może autorka wyciska z nas pieniądze, ale każdy ma swój sposób na zarobek. Ważne, by zdobyć go w jak najbardziej ,,uczciwy sposób". I ona właśnie tak zrobiła. Napisała coś piekielnie dobrego, coś co  sprawiło, że moje serce zabiło mocniej. Po sposobie pisania widać, że Cassandra dalej ,,czuje" Nocnych Łowców. A jeśli robi to, co kocha i robi to w tak dobry sposób, to ja po prostu zamykam buzię i czekam na kolejne, oszałamiające pozycje.

  Co do wykreowania bohaterów – nie mam słów i w tej kwestii się wręcz przed autorką kłaniam. Chciałabym, by postacie, które tworzę, były aż tak żywe. Widać, że Clare włożyła w każdą z nich całe serce. Polubiłam Emmę i jej cięty język, który sprawiał, że dosłownie wybuchałam śmiechem, Juliana, którego ogromnie podziwiam za to, ile poświęcił dla rodziny oraz resztę Blackthornów, z których każdy miał tak specyficzny charakter, że nie dało się nie pokochać któregoś z nich w mniejszym stopniu niż pozostałych. Dodatkowo, główny antagonista... 
Każdy bohater tej książki okazał się tak niepowtarzalny, że w możliwość zaistnienia tej historii dało się miejscami wręcz uwierzyć.

  Co do ,,tego złego", a jednocześnie do tytułu tej recenzji... Ekhem... Egzemplarz z biblioteki okazał się dość wadliwy i otworzył mi się w którymś momencie na którymś z ostatnich rozdziałów książki. A że mam ciekawskie oczy, przez przypadek zaspoilerowałam sobie, kto dopuścił się wszystkich, strasznych rzeczy. 
Wprawdzie wiedziałam już kto jest głównym nikczemnikiem, ale, na szczęście, czytając Panią Noc nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie. Podziwiam Clare za ułożenie tak świetnej intrygi oraz poukrywanie pewnych podpowiedzi (po znalezieniu których nieliczni mogliby się domyślić tożsamości antagonisty). Właśnie dla takich smaczków czytam książki tej autorki! Wplata jedno, niby nic nieznaczące zdanie, na które nawet nie zwracam uwagi, a potem szczęka opada mi do podłogi. 

  Pomysł na intrygę, właśnie. To istne złoto. Edgar Allan Poe i jego twórczość. Ja... Ja nie mam słów. Po prostu nie mam słów. Tę książkę można czytać z rozdziawioną buzią. Wydarzyło się tam tyle, że to przekroczyło wręcz moje pojęcie, a ostatnie zdanie Epilogu sprawiło, że z niecierpliwością czekam na premierę drugiego tomu. 

  Czuję, że nie muszę komentować ani okładki, ani stylu pisania, bo obie te rzeczy podbiły moje serce. Wybaczcie więc, że w pewnym sensie przemilczę ich kwestię.

  W powieści tej spotykamy również dobrze znanych nam bohaterów, więc jeśli nie czytaliście poprzednich pozycji od tej autorki, lepiej zapoznajcie się z nimi przed przeczytaniem tej. Bez tego możecie nie zrozumieć wielu rzeczy, dotyczących głównej osi fabularnej. 
Dzięki pierwszej części Mrocznych Intryg, ponownie mogłam obserwować losy Clary, Jace'a, Simona, czy Magnusa. Niby w maleńkim stopniu, ale jednak. 
Plus, na ostatnich stronach mamy zamieszczone opowiadanie (które jest wspaniale urocze i zaskakujące) – taki zabieg ogromnie mnie ucieszył. 

  Nie daję tej książce dziesięciu gwiazdek, mimo że po prostu ją pokochałam, tylko dlatego, że wiem, że Cassandra Clare kolejnym tomem dosłownie zmiażdży moje serce, a jedenastu gwiazdek dawać niestety nie mogę. Wszystkie tomy prawie na pewno dostaną ode mnie maksymalną ocenę, ale tutaj na razie pokuszę się o dziewiątkę. Za wspaniałe, cudowne rozpoczęcie kolejnej historii.

Muzycznie

Twoje miejsce jest tam, gdzie jesteś kochany.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję mojej bibliotekarce, bo wypożyczyła mi ją, mimo że jednej z bibliotecznych powieści nie oddawałam jej trzy lata. 

10 komentarzy:

  1. Mnie do tej serii w ogóle nie ciągnie. Podobnie jak Ty czuję, że mam dość Nocnych Łowców i wolałabym aby autorka stworzyła coś całkowicie innego, a nie cały czas siedziała w tym samym świecie. Jednak w odróżnieniu od Ciebie na razie na pewno się nie ugnę i nie sięgnę po tę nową serię. Piszę 'na razie', bo kto wie, co mi przyjdzie do głowy w przyszłości ;) Może zmienię zdanie.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Na razie" to odpowiednia decyzja, haha. :D

      Usuń
  2. To trzeba mieć pecha, żeby otworzyć książkę akurat na zdaniu, które spoileruje treść :D
    Ja akurat należę do osób, które nie przepadają za panią Clare. Czytałam tylko tę pierwszą trylogię Darów Anioła i jakoś mnie nie porwała. Za resztę więc podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak do tej pory czytałam tylko Dary Anioła(nie wszystkie nawet:D) tej autorki i raczej nie mam ochoty na dalsze książki z tego świata. Z chęcią przeczytałabym książki pani Clare, ale osadzone w innej rzeczywistości.

    Pozdrawiam serdecznie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mogłoby być ciekawe! Może sięgnij po ,,Magisterium"? :)

      Usuń
  4. Strasznie chcę to przeczytać, miałam nawet wypożyczone i poległam na 1 stronie. Jakoś nie przemówiło do mnie jak DA :( Ale będę się starać, to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Pani Noc" krąży od dawna za mną, ponieważ książkę kupiłam od razu po premierze, przeczytałam połowę i... Poddalam się, bo przytloczylo mnie wówczas mnóstwo obowiązków. Podczytywalam ja w wolnej chwili, jednak wciąż nie dokończyłam jej. Ale jeszcze przed końcem wakacji muszę nareszcie dowiedzieć się tego co się dzieje dalej. Tęsknię za Nocnymi Lowcami, a Ty moja tęsknotę poglebilas. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się wkrótce za ,,Panią Noc" zabierzesz! ;)

      Usuń