czwartek, 10 sierpnia 2017

Każdy ma inny gust? Absurd!

Dzisiaj będzie raczej na poważnie. Nie lubię poruszać takich tematów (może nawet nie umiem się na nie wypowiadać), ale to dlatego, że naprawdę rzadko zdarza się, by ktokolwiek doprowadził mnie do czegoś, co zwie się ,,białą gorączką". Ostatnio było tak w przypadku cudownych autorów, którzy z każdej gwiazdki na Lubimy Czytać (a raczej ich braku) zwierzali się na swoich stronach i wylewali przy okazji wiadro błota na recenzentów. Tym razem trafił mnie szlag, kiedy przeglądając kanał jednej z moich ulubionych booktuberek (tutaj bez nazwy kanału, z czystej przyzwoitości), trafiłam na film, w którym odradza czytelnikom powieści. Obejrzałam go do końca i... się wkurzyłam. Filmik był dość stary, więc nie wyraziłam pod nim swojej opinii i niemal zdusiłam w sobie wszelkie wspomnienia, dotyczącego jego istnienia. 
Jednak.
Przeglądając blogi, trafiłam na coś podobnego, cała sprawa mi się przypomniała i pomyślałam, że z przyjemnością wyrażę swoją opinię na ten temat.
Dobitną opinię.


Czytając moje notki, moglibyście bez problemu stwierdzić, że jestem recenzentem, ale ja się za niego nie uważam. Po prostu stworzyłam bloga, dzięki któremu mogę dzielić się moją miłością do wszelkich powieści z innymi czytelnikami. Piszę tu też trochę o sobie, o książkach, o muzyce... I może recenzuję książki dla wydawnictw, ale tylko wtedy, kiedy będę wiem, że mam na to: a) czas oraz b) ochotę.  
Powiem Wam coś jeszcze, ale tak cichuteńko, w tajemnicy. Po pierwsze, uwaga – Nigdy nie powiedziałam, nie mówię i nie powiem, że jestem nieomylna. 


Po drugie książka, która nie podobała się mnie, może spodobać się Tobie. 

 
Jasne, pod wpływem emocji zdarza mi się nabluzgać na książkę, ale w podsumowaniu zawsze, ale to zawsze piszę, że najlepiej by było, gdybyście przekonali się na własnej skórze. Możecie sugerować się moją opinią, ale nie musi ona wpływać na Wasze osobiste zdanie. 
Daję niską ocenę, ale nie zniechęcam, ukazuję jedynie mój punkt widzenia. Jestem na bloggerze po to, by podzielić się z Wami moimi odczuciami, ale nigdy bym nikogo do niczego nie próbowała zmusić. Przecież nie będę zachowywać się jakbym stała nad Wami z nożem i kazała wyrzucić książkę z rąk, mimo że Wam się podoba.

A ostatnio obejrzałam filmik oraz przeczytałam recenzję, które mówiły same za siebie. Ich twórczynie jednoznacznie stwierdziły, że książki, o których mówią są niewarte przeczytania. I to jeszcze nic. Bo wiecie, zrozumiałabym, gdyby twórczynie przedstawiły te pozycje i pokrótce wyjaśniły, co zagrało, a co nie. Ale nie. 
Dziewczęta stwierdziły, że najlepiej jest wyżywać się na książkach, wtrącać mnóstwo zdań typu ,,Nie czytajcie tego", ,,Jeśli gdzieś zobaczycie taką pozycję, uciekajcie", ,,Nawet tego nie kupujcie, ta powieść jest żałosna". 
Mówiąc jednym zdaniem: Obie osoby narzucały czytelnikom swoją opinię. 

 
Według mnie to czyste świństwo. Każdy ma prawo czytać, co mu się żywnie podoba, każdy ma prawo myśleć, co mu się podoba i każdy ma prawo do własnego gustu. Żyjemy bowiem w demokracji, a każdy z nas ma inny gust czytelniczy. Pani Y lubi kryminały, Pan X sięga najczęściej po książki historyczne, a Pani Z kolekcjonuje każdy romans, który pojawi się tylko w księgarni. Ja natomiast kocham fantastykę i czytam większość pozycji z tego gatunku.

Zobrazujmy to na przykładzie Diaboliki S.J. Kincaid. 
Ja tej pozycji nienawidzę. Po prostu nie trawię i już.
Zuza z kanału Kulturalna szafa i pierdyliard innych osób po prostu tę pozycję ubóstwiają i z niecierpliwością czekają na kontynuację. 

Nie zapominajmy jednak, że to wszystko działa w dwie strony. Wyobrażacie sobie, że ktoś dosłownie wciska w Was jakąś powieść? Każe ją przeczytać pod groźbą śmierci? No, ja nie. Pamiętajcie, że tak naprawdę nie tylko gust jest ważny przy wyborze książki, ale również życiowe doświadczenia, które mogą niektórym osobom sprawiać trudność w trakcie czytania.
Pomyślcie o tym tak: Wpychacie na siłę byłej anorektyczce książkę o anoreksji, czytaliście ją i jest super świetna, a ta dziewczyna powinna ją przeczytać, nawet nie patrząc w opis. A potem ona znowu zaczyna mało jeść, bo zbytnio wczuła się w dobitną treść. Historia sprawiła, że coś pojawiło się w jej głowie. Owszem, powieść była dobra. Nagradzana, zachwalana... Nie było to jednak nic, po co ta dziewczyna powinna sięgnąć.
Każdy z nas jest zupełnie inny i przeżył zupełnie inne rzeczy w całym swoim życiu.

Więc, apeluję do wszystkich. Zrozumcie w końcu, że każdy z nas jest inny. 
Recenzenci, nie czujcie się, jak największe matrony, bo wcale nimi nie jesteście. Nikt tak naprawdę nie zmieni swojego życia, czytając Wasze opinie. Róbcie to, co robicie z pasji, nie z jakiegoś głupiego przeświadczenia, że jesteście najważniejsi.
Naprawdę miło jest mi, jak ktoś pisze: Hej, kupiłam taką i taką książkę z Twojego polecenia. Nie znaczy to jednak, że jestem nie wiadomo kim i powinniście brać moje recenzje od razu do serca.

Trochę dystansu do innych i siebie zarazem.
Kurtyna.

21 komentarzy:

  1. Ale że one nie wyjaśniły nawet, dlaczego uważają, ta książka jest dnem totalnym, tylko od tak sobie to powiedziały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjaśniły myślę połowicznie. Ale to było takie, że im się nie podobało i już, i nam też się nie spodoba.

      Usuń
  2. Jaki dobry wpis. No, takie wpisy to ja lubię, aż mi dodałaś energii do działania i tego, żebym w końcu opublikowała u siebie jakieś przemyślenia. :D
    Niektórzy recenzencki naprawdę chyba za bardzo wczuwają się czasami w te swoje role i zapominają, że recenzje powinny być subiektywnym opisaniem wrażeń, ale takim, by pozostawił on czytelnikom możliwość wyboru czy zechcą po coś sięgnąć. :)

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż przykro, że niektórzy zapominają.
      I dziękuję za miłe słowa. ^^

      Usuń
  3. Ten problem jest stary jak świat :) Ileż to było "recenzentów" którzy mieszali z błotem dany utwór (oczywiście beż żadnej konstruktywnej krytyki) i nawoływali aby nawet kijem nie tknąć tego badziewia. A taki biedny autor zamykał się w sobie i już plótł sznur na szyje. Według mnie obecnie jest gorszy problem. Dużo ludzi sugeruje się pewnymi ocenami i wystawia taką samą ocenę (czy to niską czy to wysoką). Pół biedy jak przeczytał/obejrzał, ale często ludzie wystawiają taką ocenę nawet nie "smakując" danego utworu... Takim przykładem może być film "Assassin's Creed" gdzie sporo ludzi dało niską ocenę, bo tak. Bo tak mówił recenzent X i Y to znaczy że musi być słabe i taką samą ocenę dam...

    Pozdrawiam
    mowmikate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film ten rzeczywiście był słaby. Ja należę do raczej otwartych odbiorców, a w kinie o mały włos nie zasnęłam. Praktycznie nic tam się nie działo, a fabuła była dość nudna.
      I rozumiem, że denerwować może sposób oceniania, że dam niską ocenę, bo tak, bo to faktycznie jest wkurzające.

      Usuń
  4. Zgadzam się. Oczywiście ten co pisze nie powinien zapominać, że to jego zdanie i nie powinien narzucać innym swojego zdania. Ale też z drugiej strony osoba, która czyta taką recenzję zawsze powinna pamiętać, że czyta tylko recenzję i ma wolną wolę co do wyboru książek jakie trafią na jej półkę. Czasem warto sprawdzić samemu czy dana książka mi się podoba, bo to mi ma lektura umilić czas, a nie nikomu innemu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze napisane, zdecydowanie się z tym zgadzam. Cieszę się, że nie trafiłam jeszcze na takich recenzentów, co biorą się za bóstwo w dziedzinie mówienia komuś, jakie książki ma czytać, a jakie nie. Tak jak napisałaś, nie ma nic złego w kierowaniu się opinią innych, ale takie dosadnie zabranianie lub namawianie kogoś do przeczytania czegoś nie jest dobre. Ludzie niestety czasem o tym zapominają.

    Pozdrawiam,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdego po przeczytaniu bardzo złej książki mogą ponieść emocję, nawet jak chcę to (o ile nie jest ona z biblioteki) może rzucać nią o ścianę. Rozumiem w prywatnej rozmowie ze znajomym odradzić jakąś książkę, tym bardziej, gdy znamy jego gust, to jeszcze bym zrozumiała (zaznaczam ODRADZIĆ, a nie rzucać się, że nie powinien jej nawet dotykać), ale w momencie kiedy twoja opinie trafia do dużego grona osób, jest publiczna to zaznaczenie słów "to tylko moja opinia", "każdy może mieć inne odczucia" jest ważne. Nigdy na swoim blogu mimo wielkiej ochoty nie napisałam "nie kupujcie, bardzo złe", zawsze kończy się u mnie na czymś w stylu "nie przeczytam kontynuacji" lub zwyczajne "nie podobało mi się".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile jest jego własnością* chciałam napisać, nie tylko, że z biblioteki, nie pomyślałam o tym, że mogłaby być pożyczona. :)

      Usuń
  7. Jak dla mnie każda uzasadniona i KONSTRUKTYWNA krytyka jest jak najbardziej w porządku. Wszystkie ambitniejsze argumenty niż "nie czytajcie tej książki, bo NIE" uważam za słuszne, ponieważ ktoś wyraził swoje zdanie. Według mnie to, że każdemu z nas podobają się inne książki, jest cudowne. No bo co by to było, gdybyśmy wszyscy kochali i nienawidzili to samo?

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konstruktywna krytyka jest zawsze w porządku.

      Usuń
  8. Zdarza mi się źle napisać o książce, ale zawsze staram się to jakoś uzasadnić, a to, że moja (czy nie wiem, Twoja) opinia o danej książce jest słaba nie jest żadnym gwarantem, że nie spodoba się komuś innemu. Wydawało mi się, że to oczywiste 😄
    Bardzo nie lubię hejtowania - i to takiego przesadnego. Są blogerzy/vlogerzy, którzy o niektórych książkach mówią z taką pogardą, że sama czuję się jak ostatni tępak, bo mnie akurat się podobały :/


    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krytyka to zupełnie coś innego niż hejt. A niektórzy tego nie rozróżniają.

      Usuń
  9. Totalnie się z Tobą zgadzam! Każdy ma inny gust, a my "blogerzy" czy "recenzenci" po prostu mówimy o swoim. Nasi obserwatorzy też mają swoje upodobania. I to jest moim zdaniem piękne... I też strasznie nie lubię kiedy pewne rzeczy, w tym przypadku książki, się hejtuje. Konstruktywna krytyka jest jak najbardziej potrzebna, ale coś w stylu "Nie czytajcie tego, bo nie!" już niekoniecznie. Nie lubię takiego narzucania swojego zdania innym.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uważam, że niektóre książki są po prostu złe, zdarza mi się pisać, że logika w nich szwankuje, ale również uważam, że każdy powinien czytać co mu się żywnie podoba. Wiem po sobie, że książki mocno reklamowane i rozgłaszane jako cudowne i wzruszające, dla mnie były nudne i niedopracowane, a te mniej doceniane czytałam z zapartym tchem.

    Warto też sprawę odwrócić i pamiętać, że wielu autorów zapomina, że każdy ma własną opinię i ma prawo nie polubić ich książki z takiego czy innego powodu. Na przykład student medycyny może stwierdzić, że powieść to stek bzdur, bo się nijak ma do rzeczywistości, a ktoś kto nie ma zupełnie o tym pojęcia będzie się zachwycał. Kilka razy już widziałam posty recenzentów, którzy opisywali, jak autor srzelił focha, ponieważ obraził się na konstruktywną krytykę, bo pisał o czymś, o czym nie miał zielonego pojęcia i ktoś mu to wytknął... Także myślę, że pokora się przyda w obu przypadkach.

    Jak widać twój wpis bardzo skłania do refleksji. ;))

    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że Ci się spodobał. :D

      Usuń