piątek, 4 sierpnia 2017

Walczymy z plagą XXI wieku! Otwarcie o anoreksji – Aż do kości

Tytuł: Aż do kości

Reżyseria: Marti Noxon

Produkcja: USA, 2017

Czas trwania: 1 godz 47 min

Gatunek: Dramat

Scenariusz: Marti Noxon

Obsada: Lily Collins, Keanu Reeves, Alex Sharp i inni

Ocena: ★★★★★★★★☆ (świetny)

  Dzisiaj będzie mi naprawdę ciężko znaleźć słowa, więc wyjątkowo proszę Was o wyrozumiałość. Aż do kości wywołało we mnie naprawdę skrajne emocje i mimo że widziałam ten film jakiś tydzień temu, nadal nie mogę się otrząsnąć.


  Ellen jest anorektyczką. Liczy kalorie, gwałtownie chudnie, a gdy nikt nie patrzy, nałogowo ćwiczy. Któregoś dnia postanawia rozpocząć dość nietypową terapię, która ma zapewnić jej otrząśnięcie się choroby. Droga do zdrowia jest trudna, wręcz usłana cierniami, jednak jeśli dziewczyna pragnie dotrzeć do swojego celu, musi zawalczyć. 

  Anorektyczką nie jestem, nie byłam i mam nadzieję, że nigdy nie będę, więc nie mogę wyobrazić sobie, ile cierpienia, bólu i łez niesie ta choroba. Wiem jednak, że ta choroba nie krzywdzi tylko człowieka, który stał się jej celem, ale również jego najbliższych. W Aż do kości widzimy to doskonale. Ellen umiera przez anoreksję, ale krzywda dzieje się również jej przyrodniej siostrze, macosze oraz matce dziewczyny, a także osobom, które z czasem stają się głównej bohaterce bliskie. 

  W filmie anoreksja przedstawiona została dosadnie, można by powiedzieć, że nawet zbyt dosadnie. Lily Collins, która wcieliła się w Ellen, przechodziła kiedyś przez tę chorobę i by lepiej wczuć się w swą postać, schudła ponownie. Przyznam, że serce biło mi mocniej, gdy na nią patrzyłam. Ta dziewczyna w ogóle nie miała ciała, kości wręcz przebijały jej się przez skórę. Aktorka bardzo dużo zaryzykowała, biorąc rolę Ellen i mam nadzieję, że nie wróci przez to do anoreksji, ale wykreowała swoją postać tak dobrze, że po prostu zabrakło mi słów. 


  Na początku, jeszcze przed filmem, mamy ostrzeżenie, że nie jest on skierowany do odbiorców, którzy przechodzili przez podobne problemy, więc produkcja ta ewidentnie nie jest dla wszystkich. Końcowe sceny były tak mocne, tak twarde, tak dosadne, że w pewnych momentach po prostu chciało mi się płakać z bezsilności. To, co choroba może zrobić z człowiekiem, z jego psychiką... jest wręcz nie do opisania. 


  W produkcji tej nie brakuje jednak elementów humorystycznych. Nie, oczy Was nie mylą. Scena ze zwiastuna, gdzie anorektycy krzyczą Fuck off, voice! jest ledwie zalążkiem tego, co dostajemy podczas seansu.
  Lily Collins najlepiej odnalazła się w swojej roli, ale nie mogę powiedzieć, że pozostali aktorzy okazali się gorsi. Keanu Reeves oraz Alex Sharp są naprawdę nieziemscy, równie cudowni, co pozostała część obsady.


  Zabawa światłem, zdjęcia... Ten film jest jednym z lepszych, jakie ostatnio oglądałam. Ba! Pewnie nawet jednym z lepszych, jakie oglądałam w życiu. Scena w deszczu... Przecież to było arcydzieło!
  Słowem podsumowania, Aż do kości to przepiękna, refleksyjna, ale również brutalna produkcja. Na pewno nie spodoba się każdemu, powiem więcej, nie każdy powinien ją oglądać. Jednak jeśli sądzicie, że macie w sobie wystarczająco siły, myślę, że dacie radę bez problemu. Ten film miażdży człowieka, po prostu go miażdży i zniechęca raz na zawsze do zniszczenia sobie życia. 


16 komentarzy:

  1. Zwiastun mi się podobał, więc na pewno będę chciała obejrzeć. Bardzo lubię filmy, które wstrząsają i dają do myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej produkcji, ale wydawało mi się - sama nawet nie wiem dlaczego - że będzie to serial :o
    Na pewno obejrzę ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że to Netflix, a on się zwykle kojarzy z serialami. :)

      Usuń
  3. Ja to jestem przewrotna. im więcej się o czymś mówi, tym mniejszą ochotę mam na oglądanie. Pewnie kiedyś i tak się poddam chęci, ale póki co odpuszczam

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. Od kiedy usłyszałam o tym filmie wiem, że muszę go obejrzeć. Mam nadzieję, że oczaruje mnie Om tak samo jak Ciebie
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję! Koniecznie pochwal się później wrażeniami! ;)

      Usuń
  5. Od kiedy zobaczyłam zwiastun bardzo intryguje mnie ten film, ale z pewnych względów nieco boję się go oglądać. Myślę jednak, że ciekawość jednak weźmie górę i w końcu ulegnę.
    Moim zdaniem takie filmy są teraz bardzo potrzebne, bo nie zdajemy sobie sprawy ze skali problemu.
    Pozdrawiam! włóczykijka z imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie pochwal się po obejrzeniu wrażeniami!

      Usuń
  6. Uwielbiam Lily Collins, więc obejrzałabym ten film tylko ze względu na nią, ale fabuła również brzmi interesująco. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się go obejrzeć, chociaż ostatnio z filmami u mnie kiepsko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily w tym filmie pokazała, na co ją stać, naprawdę!

      Usuń
  7. Oglądałam ostatnio! Cudowny film. Cieszę się, że ostatnio poruszane są coraz częściej kwestie zaburzeń psychicznych u młodych osób. To dobrze, że jako społeczeństwo coraz bardziej opuszczamy strefę tabu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obejrzałam zwiastuni i wiem, że muszę pooglądać ten film. Domyślam się, że nie zabraknie brutalnych scen, jednak czasami trzeba wstrząsu, by niektórzy się opamiętali, zwłaszcza, że obecnie panuje moda na wszystko co fit i coraz więcej młodych osób cierpi na anoreksję.

    OdpowiedzUsuń